bemused
...

Od: 12.10.2009
Wpisy:
Lubię takie "łapanie chwil". Czy to konkretnej pozy czy spojrzenia, czy choćby głupiej miny. Chyba o to właśnie chodzi w sztuce. Uformowanie tych ulotnych chwil i twórcza zamiana ich w chwile nieśmiertelne. To jest najpiękniejsze co człowiek może w życiu robić, bo przecież pamięć jest niezwykle zawodna.
Co prawda nie mam zbyt wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o festiwale na miarę Heineken Open'er Festival, ale moja zeszłoroczna wiedza na pewno przyda się tym, którzy na owy festiwal wybierają się po raz pierwszy. Tak więc zaczynająćod samego początku – przygotowania. Na pewno trzeba wcześniej zaopatrzyć się w parę niezbędnych do funkcjonowania na polu namiotowym przedmiotów.
Jestem zwierzęciem. Odpowiadam leniwie na pretensje mamy co do spania na powierzchni pozbawionej prześcieradła, zastanawiając się jednocześnie ile w tym prawdy.
Dzisiaj będzie rockowo. Z głośników sączy się dyskografia Kasabian, namawiając mnie do wspólnej zabawy na Open'erze. ( tak, są następnym headlinerem, a kolejny ogłoszony już jutro około godziny 20 w programie alternatywnym radiowej trójki).
Jak tytuł wskazuje - nie będzie tu kompozycyjnie spójnych tekstów. Tu w ogóle nie będzie kompozycji. Ot, jak przyjdzie chwila, której lepiej nie będę miała siły, albo ochoty, spożytkować - napisze. Dziś zacznę od początku.
Tej jesieni, jak co roku, wybrałem się w podróż po Europie. Francja, sery, Barcelona, Gaudi i zatłoczone włoskie plaże zdążyły mi zbrzydnąć parę sezonów temu, co skłoniło mnie do innowacyjnej zmiany planów. Nie, żeby pomysłowość była moją słabą stroną. Piszę książki, więc prawdopodobnie wydaje wam się, że, jak każdy inny pisarz, mam wybujałe ego, palę stanowczo za dużo papierosów i wlewam w siebie litry kawy dziennie. I tak jest. Może to część naszego dziedzictwa, a może po prostu musimy czymś zajmować sterane ręce, gdy nie tworzymy nowego maszynopisu. Ale wracając do tematu podróży – wyruszam z Moskwy już jutro.