Na kogo oddam głos?
Mniej więcej raz na cztery lata do miasteczko N jest „odnawiane” kolorowymi plakatami. Tak! To czas zbliżających się wyborów. Przez moment uczestniczyłem w czymś w rodzaju Castingu na burmistrza. Trochę prowadzący lekko przesadził tłumacząc mniej więcej że „w napiętym harmonogramie spotkań, kandydaci znaleźli czas na debatę w NOK”. Można zapytać się kto tu znalazł czas i dla kogo? Jeżeli konstytucja stanowi że najwyższym suwerenem w RP jest naród – no chyba że w miasteczku N burmistrz to „cysorz” –pełniący rolę półboga przez cztery lata.
To miasto miało być Nasze
Z pewnym zdumieniem przeczytałem wywiad z Wojewodą, W wywiadzie dla Namysłowian.pl Wojewoda skrzętnie unikał zajęcia wyraźnego stanowiska, być może opierając się o płot który pojawił się nieopatrznie na drodze do rozwiązania sprawy. Całość zaczyna wyglądać jak dawne przysłowie, rozpropagowane na stronach „Pana Wołodyjowskiego” przez H. Sienkiewicza: złapał Turek Tatarzyna, lecz Tatarzyn za łeb trzyma.
Czy ktoś zadba o porządek w mieście?
Dziś rano wyszedłem z psem na spacer, na pasach koło Straży Pożarnej leżał przejechany pies. Bywa!! Piratów drogowych w mieście wielu przy spokojnym dozorze policji. Jednakże kiedy wracałem z pracy około godziny 14-tej leżało na pasach to co zostało z rozjechanego psa (vide zdjęcie).Pofatygowałem się osobiście do Burmistrza. Miałem szczęście akurat wyszedł ze swojego gabinetu.
Nadejdzie dzień dobrych wiadomości
Wczoraj mieliśmy dzień „dobrych wiadomości”, a także Międzynarodowy Dzień Walki z Analfabetyzmem. Ciekawe czy dobrą wiadomością dla pani Jakubiak była informacja o zawieszeniu w prawach członka PiS. Nie jestem zwolennikiem działań tej partii, nawet czasem dziwię się jak całkiem przyzwoici ludzie mogą godzić się na takie traktowanie, swoich kolegów. Sam kiedyś doświadczyłem podobnego traktowania przez wodzowskie ugrupowania, które myślałem że władzę sprawować w tym mieście będą nie tylko w imieniu, ale przede wszystkim w interesie jego mieszkańców. Szybko okazało się jednak że najważniejszy jest interes koterii zbliżonych do suto zastawionego stołu z pieczonym królikiem lub dziczyzną. Stój jak to stół, ma swoją pojemność i w sposób naturalny czasem brakuje miejsca, dla tych którzy stół traktować zaczynają jako koryto, przepychając się chcąc nażreć się jak najbardziej nie mając jednak w świadomości co dzieje się z tucznikiem na koniec.
Patriotyzm lokalny ? :)
Obmyłem stopy w oceanie, twarz w Fatimie, zanurzyłem się na chwilę w Morzu Śródziemnym koło Malagi. Przyjechałem do miasteczka N. a tu się nic nie zmieniło, w telewizji piana na pyskach "prawdziwych patriotów" (z katolicką miłością zbudowali by stosy - bo przywiązani do tradycji). Jarek uważa, że to żadne święto zaprzysiężenie Prezydenta. Podczas swej nieobecności mam nadzieję że nie szykował nowej Zachęty. (choć szlak to wie do czego zdolny jest chory z nienawiści człowiek). Bo przecież najważniejsza jest Polska (zawłaszczona).
A teraz naa Zamek!!!
Z wielką radością przeczytałem informację o zamiarach odkupienia zamku przez władze miasta. Wiadomo na jesień wybory więc jakąś kiełbasę wyborczą by trzeba było zafundować gawiedzi, albo miejsce gdzie ja spożywać. Zastanawiają mnie następujące rzeczy, pozwolę je sobie tu napisać, choć zadawanie pytań ostatnio znowu niezdrowe (vide „Radny stanął przed sądem”), a może być nawet śmiertelne jeżeli ktoś przypadkowo znajdzie pistolet który zginął na namysłowskim policjantom [sic!] Pomny tego wszystkiego jednak zaryzykuję.
Dziwny zakaz
Spacerując wczoraj z jamnikiem po ulicy Parkowej, przy której mieszkałem od wczesnego dzieciństwa, choć wcześniej nazywała się Świerczewskiego. Na drzewach zobaczyłem wykonane na drukarce plakaciki a4 z informacją „zakaz wyprowadzania psów na tereny zielone”. Nie wiem czy pomysłodawca miał na myśli teren zielony miedzy tymi dwoma drzewami? Czy zapomniał o kotach? A może potrudziłby się i zakazał aktów wandalizmu zakapturzonym chuliganom różnego sposobu tuczu?
Pada descz, a ja dalej o wulkanach
Pada deszcz, obuwianka zwalnia ludzi, deszcz sobie nic z tego nie robi, dalej pada. Wczorajsza wypowiedź profesora Bartoszewskiego o hodowcy zwierzątek futerkowych wyraźnie wskazuje na kogo głosować w nadchodzących wyborach. Deszcz jednak nadal pada, wzbierająca woda zatapia co raz to kolejne ulice - odległych miast w Polsce. Dziś rano otrzymałem jeszcze taki link
- Zaloguj się lub utwórz konto by komentować
Ale się narobiło
Ale się narobiło. Nie chodzi mi oto że spadł samolot z cała delegacją, a w kraju nad Wisłą mamy teraz problem kto bardziej powinien przeżywać żałobę. W zestawie „dobrych" - piszę to ż dużą ironią - informacji otrzymujemy ciekawsze jak choćby wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, niby daleko ale jednak dotyczy to światowego giganta i za straty ktoś zapłaci, nawet chyba ja w postaci zmienionej ceny chleba. Do tego mamy jeszcze wielki bałagan w Grecji, a okazuje się że w kolejce są następne kraje. Jakiś makler giełdowy z NY pomylił się w ilości akcji o parę zer, czyli o prawie nic i giełda miała spadki nie notowane od 20 lat.
Wszystko trzeba robić z klasą
W Naszym miasteczku czas płynie wolniej, od dawna znana to zasada. Jakby ktoś dowodów pragnął wystarczy przejść się na mój ulubiony Rynek. Mamy tam jeszcze święta – choć termin rozebrania choinek minął już w zeszłym tygodniu. Jednakże cóż, może rzeczywiście choinka jest tak piękna że stanie się atrakcją miejscową jak palma na warszawskim rondzie.
Życzenia
Nawet nie zdążyliśmy się obejrzeć a tu już stary rok nam się kończy. Za parę chwil powitamy Nowy 2010 Rok. Wypada złożyć życzenia. Nowy Rok będzie rokiem szczególnym wszak wybory, nie chodzi mi o jakiegoś dalekiego prezydenta, ale te najważniejsze dotyczące bezpośrednio nas. Dlatego też wszystkim Namysłowianom – nie tylko czytelnikom portalu – życzę tego samego co sam sobie. A czegoż to sobie życzę w tejże materii?
- Zaloguj się lub utwórz konto by komentować
Choinka bez prezentów?
Tylko bez polityki proszę
Jakiś czas temu miałem przyjemność uczestniczyć w zawiązywaniu stowarzyszenia miłośników, a czy to ważne jakich. Dyskutując o statucie stowarzyszenia ktoś z zebranych gorąco protestował aby stowarzyszenie nie zajmowało się polityką, ganiąc mnie za porównanie do innego stowarzyszenia regionalnego, które krytykując władzę w pewnym momencie doszło do władzy. Z podobnymi odczuciami spotykam się na lekcjach Wiedzy o społeczeństwie, gdzie uczniowie także uważają, że jest to polityka.
Czy to jest kupa roboty?
Za sprawą mojego jamnika, spaceruję po miasteczku N. co najmniej trzy razy dziennie. Po swoim psie sprzątam – to nie jest kupa roboty (jak brzmiało hasło z miasta Łodzi) – nie tylko pomny scen z Dnia świra, po prostu uważam że to moje miasto. Zresztą tak samo mówię na lekcjach, aby wyrwać uczniów z objęć homo sovieticus. Pojęcie wprowadzone do literatury przez A.A.Zinowiewa, przeanalizowane przez H. Arendt, a rozpropagowane w Polsce przez księdza Józefa Tischnera. Uczę, że wtedy staniemy się Europejczykami i przestanie w pojemnikach na mózg świszczeć wiatr ze wschodu, kiedy nauczymy się chodzić po własnych ulicach, być na spacerze w swoim parku, siedzieć w ławkach w swojej szkole.









