Kiedy rozum nie pozwala zwalczać lęku....
Kiedyś pewna osoba spytała mnie: " czego się boisz w życiu?". Nie umiałam do konca sformułować na postawione pytanie odpowiedzi. Po krótkim namyśle odpowiedziałam: "ciemności, lasu, wysokości, insektów, śmierci".
Po wczorajszym traumatycznym dla mnie wydarzeniu, zagłębiłam się w fachową literaturę na temat fobii.
Kilka bardzo mądrych rad na ferie, bez których twoja egzystencja w tym okresie jest prawie niemożliwa:
- Śpij -
Śpij -
Śpij
- Nie jedz za dużo chipsów, bo to szkodzi wątrobie
- Ustal sobie limit czasu, jaki spędzasz przed komputerem- 20 godzin na dobę w zupełności wystarczy
- Utrzymuj kontakt z tymi, którzy też spędzają ferie w domu(np. za pomocą gg)
Carpie diem :)
Dzisiaj rzadko stosowane, ale często powtarzane jest stwierdzenie "Carpe diem" (bo jest różnica między wyrazem "stosowane" i "używane"!). Nie muszę chyba tłumaczyć co ono oznacza tak bardziej "na nasze", bo wszyscy dobrze je znamy. Jakiś czas temu czytałam pewną książkę, którą ostatnio „odśnieżyłam” Mówię tu o "Stowarzyszeniu umarłych poetów" N.H. Kleinbauma. Dla większości z Was ten tytuł może kojarzyć się jedynie z filmem... Dlaczego o tym piszę i co to ma wspólnego z Carpe diem?
A on wrócił do swojego domu...
,,Mam jeszcze w oczach noc mojego pierwszego lotu do Argentyny, ciemną noc, w której migotały tylko- niczym gwiazdy- nieliczne światła rozrzucone na równinie.W oceanie ciemności każdą z nich oznaczała cud-swiadomość ludzką. W tym domu ktoś czytał, rozmyślał, lub otwierał przed kimś serce.
Za czy przeciw (?)
Nie jestem homofobem. Chociaż uważam, że tolerancja, a w szczególności jej nadmiar do niczego dobrego jeszcze nie doprowadziła. Tak jest chociażby z tolerancją dla subkultur, w skutek czego mamy zniszczone elewacje (często dopiero co odremontowanych budynków), wzrost agresji, narkomanię.









