Temat na czasie - czy to faktycznie pro publico bono?
Raczej nie nazwałbym tego prywatyzacją. Bo o jakim prywatnym kapitale mowa? Zamiast właściciela państwowego mamy powiatowo-gminnego. Żadna różnica. Decyzje istotne dla namysłowskiego szpitala będą zapadały w zaciszu tych samych gabinetów politycznych. Zapewne jak dotąd będą one pro publico bono...
Zgadzam się z rednacz - prywatyzacja polegająca na przekazaniu w "prywatne" ręce gminno-powiatowe to fikcja. Patrząc na to co robi powiat/gmina to ja wolałbym żeby zostało tak jak jest.Gmina/powiat guzik robi dla ludzi. Basen budują 4 lata już, powstaną jakieś kąpieliska rekracyjne,zamiast basenu. Gdyby nie inicjatywa lokalnego biznesu, i powstanie kilku fajnych knajpek gdzie można się zabawić to w tym mieście nic by nie było. Brakuje śmiałych decyzji inwestycyjnych władz lokalnych. Pozostaje ino marazm i marazm. Bo wydawanie publicznych pieniędzy na remonty dróg i budowę wodociągów to obowiązek a nie zasługa.
Zdania, jak widzę, w namysłowskiej dyskusji na temat prywatyzacji podzielone pół na pół. 50% zwolenników prywatyzacji - 50% sceptyków. Nieoceniona blogerka Kataryna przypomniała w ostatnim swoim wpisie stary wywiad dotyczący prywatyzacji szpitali:
Aleksander Grad [minister w rządzie Donalda Tuska odpowiedzialny za prywatyzację]: To nie jest tak, że Platforma prywatyzuje. Prywatyzują samorządy, lokalna władza.
Ta wypowiedź w kontekście zapowiadanego pozwu wyborczego Bronisława Komorowskiego pokazuje, że całą odpowiedzialnością za prywatyzację służby zdrowia rząd zamierzał obarczyć i obarcza samorządy. Reguły gry wyznaczają jednak ustawy i rozporządzenia określające relacje NFZ - szpitale, pośrednio wysokość składki zdrowotnej - szpitale. Cały artykuł Kataryny znajdziecie tutaj: Do zobaczenia w sądzie
Teraz mają otwarta rękę do tego, aby w części usługi stały się płatne - no i właśnie to się staje...cryzys mamy