Witajcie. Chciałbym poruszyć dzisiaj pewien trapiący mnie temat. Gram w pewnej starej kapeli namysłowskiej - mniejsza o to jakiej. Pamiętam jak ludzie podchodzili i mówili: "Nic się w tej dziurze nie dzieje, zagrajcie coś albo zorganizujcie. Cały czas te same namysłowskie kapele" PRZEPRASZAM BARDZO! Jak mamy zorganizwać w namysłowie coś większego skoro Namysłowiacy mentalnie chyba dalej w PRLu żyje. Może troszkę za ostro napisałem ale tak chyba jest. Żaden zespół z poza Namysłowa nie zagra za darmo. Będąchciali zwrot kosztów podróży. A jak mamy opłacić im podróż skoro namysłowiakom szkoda 10 lub 15 złna bilet? Przez całe życie nie płącili więcej niż 5zł, widzą plakat gdzie jest napisane 15zł i dostają zawału. Jeśli nie podobają się takie ceny, to zabawa będzie się poraz 258 odbywała przy zespołach takich jak Terra, Potłuczony Kaloryfer, Tumaturgia, Guarana itp. ponieważ te zespoły grają za darmo albo za pieniądze któych praktycznie nie ma. Ludzie obudźcie się i szanujmy się na wzajem. Jeśli koncert jest dla was za drogi i na niego się nie wybieracie to nie mówcie że nic się w tym mieście nie dzieje bo bluźnicie.
Pozdrawiam wszystkich Namysłowian.
Zgadzam się z Jerrym. Jeśli kapela jest z bliska, to wiadomo, że weźmie za koncert mnie siana, niż kapela z daleka i to przekłada się na cenę biletu. Już nie wspomnę o tym, że żadko kiedy jest koncert tylko jednej kapeli (co nie oznacza, że nigdy, bo na takich też bywałem). Zwrot kosztów podróży to jest minimum z minimum na jakie kapela może sobie pozwolić (pomijając wyjątki) - a tu mówię w wiekszości o kapelach unergroundowych. Żadna jakakolwiek znana kapela nie przyjedzie tylko za koszty paliwa, co analogicznie przekłada się na cenę biletu.
.... az szkoda, ze "za piwko i chleb" juz nikt nie zagra ;)
Chociaz wtedy tez nie jestem pewna co do frekwencji.
Moim zdaniem niektorym sie po prostu nie chce ruszyc z domu i tyle.
W Namyslowie dzieje sie juz od jakiegos czasu i Ci ktorzy naprawde chca to znajda cos dla siebie.
Zgadzam sie co do cen biletow - sama bylam swiadkiem rozmow, ze sa za drogie.
Coz - nie ma nic za darmo i nie ma sie co dziwic - takie czasy.
A ceny biletow sa uzaleznione od tego kto przyjezdza i to tez jest uzasadnione.
Pozdrawiam
A najgorsze jest to, że ludzie nie chodzą na koncerty wcale nie przez brak pieniędzy. Jeśli koncert jest raz na 3 - 4 miesiące i kosztuje te 20 czy 30 zł, to można z powodzeniem odłożyć taką kwotę, ale nie, lepiej kupić paczkę fajek i cztery browary i narzekać, że koncert jest za drogi...
Powiem w tym miejscu coś, co się zapewne wielu nie spodoba. Prowadziłęm dużą dyskotekę i organizowałem koncerty, czyli imprezy dla całkiem innych odbiorców. Ci, którzy słuchają muzyki 'ambitniejszej' wielokrotnie naśmiewają się z tzw. dyskomułów... Różnica jest natomiast taka, że owe dyskomuły pojadą daleko za swoją muzyką i zapłacą za bilet w ogóle nie rozmawiając o jego cenie- Ci 'ambitniejsi' prawie zawsze mają z tym problem...
Czy ktoś mi to może wytłumaczyć? jest tu jakiś socjolog? ;-)
...że prawdziwi yntelygenci nigdy nie śmierdzieli groszem? ;)
No nie do końca się z tym zgodzę, bo sam widziałem kilka razy pustki w namysłowskiej dyskotece w godzinach, w który ludzi powinno być najwięcej, czyli jak sądze 22-1 w nocy. Jesli chodzi o jechanie daleko za swoją muzyką to wystarczy dać przykład takich PŁATNYCH festiwali jak Obscene Extreme, Brutal Assault czy Wacken, gdzie zjeżdżają się ludzie z całej Europy (mimo wszystko Polska też do tych krajów należy), wydając na to po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset euro.
-odpowiadałem na wypowiedz old7-
Nie mówię tu o dużych wydarzeniach tylko porównuję np koncert zespołu, za wejście na który powinno się zapłacić 20zł i wejście na dyskoteke z przecietnym djem też za 20zł. W tych sytuacjach jest widoczna różnica. Oczywiście, że wysoka jakość w każdej sferze się sprzeda bez problemu i za wysoką cenę biletów :-)
Co do dyskotek- w Namysłowie nie ma dyskoteki... :-)
.
Chyba moje słowa są odczytywane w inny niż przewidziałem sposób...
Nikogo nie szufladkuję. Mówię o tym co zaobserwowałem jako osoba organizująca imprezy dla zupełnie innych odbiorców (bez oceniania ich). Jesli postawisz przed kasą stu na koncert rockowy i obok stu na dja to w jednej z tych kolejek usłyszysz dużo więcej narzekań na cene biletu. Być może stąd też częste problemy z należytą frekfencją na koncertach.
Dlaczego tak jest- nie wiem... ale tak jest.
Baciarze po prostu mają mocniejsze głowy i więcej kasy potrzebują na alkohol :P. A co do ludzi, którym ceny nie pasują. Ostatnio na BiFF sporo osób przyszło właśnie po koncercie. Tak się wszyscy zastanawiamy, ale powodu absencji wielu osób na koncertach nie znamy i raczej prędko nie poznamy. A szkoda.
A może namysłowianie nie chcą koncertów, przedstawień, wystaw ani żadnego życia kulturalnego? Może liczy się tylko pełna micha i kufel piwa? No i Święty Spokój. Po co się starać dla małej grupki, która może sobie pojechać do kulturalniejszej miejscowości? Może zostawmy to miasto w spokoju? Niech wegetuje.
Nie no nie przechodźmy w skrajności. Myślę, że to kwestia czasu. Ludzie się przyzwyczają. Trzeba pamiętać przecież, że przez parę ładnych lat nie było w Namysłowie koncertów ,,większych" kapel.
Jak na Thy Hastur to i normalną stawką taką jak na Acid Drinkers czy Behemotha zapłacę!
Cóż... Grupa Namysłowian zapaleńców (Namysłowskie Stowarzyszenie Jazz & Blues)zorganizowała koncert legendarnej grupy blues-rockowej- KRZAK. Zostało 6dni do 29.04, g.20.00. I co? Nie zauważyliśmy nadciągającej fali chetnych na wejściówki, które jak na taki zespól są niezykle tanie- 20zł. Zagadywalismy wielu rockmenów- jakoś nie pałali entuzjazmem- a przecież ten koncert bedzie miał sporą dawkę rocka... Wrócą czasy w Namysłowie, ze znowu zabraknie tych, którym się bedzie chciało chcieć, bo nie będzie dla kogo...
Może dlatego, że w przedsprzedaży bilety są w tej samej cenie co w dniu koncertu i większość będzie wolała kupić bilet na miejscu.
oby tak było :-)
wiadomo- jak organizator będzie miał dla kogo, za każdym następnym razem zorganizuje jeszcze ciekawiej ;-)
Na sprzedaz piwa musisz otrzymac pozwolenie i oczywiście za nie zapłacić. Często gęsto się to po prostu nie opłaca. Czasem gdy ludzie wiedzą, że na koncercie bedzie piwo, przed wypijają sporo by podczas koncertu kupic jedno.
Wg mnie alkohol w takich salach to nieporozumienie...
Jeśli ktoś chce pójść na dobry koncert myślę,że jest w stanie wytrzymać dwie godziny bez alkoholu...I to nie powinna być przeszkoda:/
Do mnie też nie przemawia, toteż sobie odpuszczam. Ale bawcie się!
To po pięciu piwkach można jeszcze odbierac wszelkie muzyczne niuanse??? No chyba, że mówimy o koncertach punkowych ;-)
Po 5 piwkach wkracza się na wyższe poziomy świadomości muzycznej :). Ja na Krzaku pewnie będę, mimo że z bluesem jestem troszkę na bakier. A legenda, to legenda- trzeba być.
Bedzie więcej rocka niż bluesa....
zapraszamy ;-)
Mnie się zdarza bywać na bezalkoholowych. Czasami sama muzyka wprowadza w niezwykły stan i ekscytację :D
10 czy 20 zł za bilet to nie dużo. Jest mało zespołów, które grają za zwrot kosztów podróży, a te wcale nie są duże. Max kilkaset złoty. A co jeżeli zespół bierze kilka tysięcy za koncert? W takim wypadku muszą podskoczyć ceny biletów. Czy zespół gra w Namysłowie czy we Wrocławiu to opłata za zespół niewiele się różni...