wczoraj miałem okazję jechać ulicą Łączańską (odcinkiem od skrętu z Boh.W-wy, do ronda obok Dziedzica) i dalej Mickiewicza. To co ujrzałem zszokowoało mnie.Chodzi o nieodśnieżone ulice. Na jezdni biegną wąskie paski po których poruszają się samochody. Wokół zwały śniegu. Czy tak ciężko jest odpalić traktor który łopatą z przodu by się z tym uporał? Nadchodzą wybory, może podzioękujmy komu trzeba za tą wątpliwą przyjemność. Dodam ze w ościennych masteczkach, ulice są utrzymywane w miarę znośnym stanie.
Odpowiedź znajdziesz na portalu. Burmistrz się godzi z wyższą siłą sprawczą zaśnieżenia i wyczekuje wiosny, a starosta oszczędza kasę na remont szpitala. Tylko ta rychła wiosna coś nie po myśli włodarzy.
Jak pokazuje przykład Łodzi warto patrzeć odśnieżąjącym na ręce.
Proponuję w wątku tym zgłaszać pilne niedogodności na drogach związane z zimą i nieruchliwością drogowców.
Zapraszam na ulicę Grunwaldzką... tam jest dopiero Meksyk! Koleiny i jeszcze Szambonurki wywożący szambo do oczyszczalni ścieków. To jest ulica zapomniana przez wszystkich...
hehe, nie wymagam by pługi jeździły w tą i z powrotem, cały czas, bo wiadomo - co się odśnieży, to zaraz napada. No ale jakiś minimium powinno być zachowane, mam na myśli aktualnie panującą aurę i aktualny stan ulic. Skoro inne miasta mogą, to namysłów nie daje rady?