Zapraszamy do komentowania.
RedNacz, Twoje fotografie robione z chóru pokazują, że jednak w kościele było sporo wolnych miejsc. Publiczność koncertowa jakby bała się pierwszych ławek. Najwięcej ludzi znalazło się w ostatnich ławkach, które znalazły się poza Twoim kadrem. Znowu najbardziej podobały mi się Szopenowskie walce.
RedNacz!Dzięki za zalogowanie mnię na portalu!Od razu jedna uwaga:Wojtek Rodek
urodził się i mieszkał w Jastrzębiu k/Namysłowa.Tutaj ukończył SZkołę Podstawową/
/na świadectwie same 6-tki/,następnie namysłowski "ogólniak".Zdawał na dyrygenturę
gdzie było 1/jedno/ miejsce i-dostał się!!/Chłopak z prowincji,bez wsparcia,"pleców"
itd.Niech to świadczy o Jego talencie!Po ukończeniu studiów dyrygował m.innymi
w Filharmonii Wrocławskiej.Jest żonaty/małzonka śpiewaczka/ma dwójkę fajnych malców
i rzeczywiście kupił w Krogulnie stary dom,który remontuje.Częstym gościem tam
nie jest-niedawno odbył tourne po Chinach i Niemczech.Mimo sukcesów zawodowych pozostał tym samym skromnym,zawsze uśmiechniętym Wojtkiem,którego znam od dziecka.
Wojtek urodził się w Brzegu, a nie w Jastrzębiu:-). Rzeczywiście dzieciństwo i spędził właśnie w Jastrzębiu, na osiedlu wojskowym.
Rzeczywiście cudowny koncert, zarówno pierwszy jak i drugi dzień festiwalu wywarł na mnie ogromne wrażenie. To wspaniałe uczucie móc słuchać tak pięknej muzyki, czułam się jakbym wzlatywała ku niebu. Wielka szkoda, że w Namysłowie nie ma takich atrakcji. Co do postaci Wojtka jako 20 –letni chłopak mieszkał już w Namysłowie i miałam zaszczyt nie raz słyszeć jak grał na pianinie. Pozdrawiam byłego sąsiada
Dzięki za sprostowanie i przybliżenie postaci Wojciecha Rodka. Podając Krogulną, jako miejsce pochodzenia dyrygenta sugerowałem się informacją podaną podczas uroczystości w Pokoju. W każdym razie i tak jesteśmy dumni, że pan Wojciech pochodzi stąd :)