Co myślicie o tej kandydaturze? Czy Jacek Płaczek to zdolny menadżer czy sprytny polityk, który zbyt często zmienia barwy polityczne? Czy 11 miesięcy przed wyborami to nie jest zbyt wcześnie na ogłaszanie zamiarów kandydowania?
To znowu wieś ma nam wybierać burmistrza? "specjalista od odnowy wsi" - czy jakoś tam wojewoda dokonuje prezentacji burmistrza na wsi, a miasto ma to zaakceptować. Ciekawe jakby to było gdyby sołtysa dla jakiejś wsi wybrano w mieście? A co na to mieszczanie? Czym bedzie różnił sie "wiejski" burmistrz miasta od innego burmistrza reprezentujacego głównie "wiejskie" stronnictwo?
Przed poprzednimi wyborami Pan R. Wilczyński - jeszcze nie jako wojewoda, ale jako lider miejscowych struktur PO - powiedział, że aby stanąć przeciwko burmistrzowi Kuchczyńskiemu trzeba na kampanię mieć przygotowane około 50 tys pln. Czy wtedy chodziło o to aby ktoś nie wszedł w paradę Panu Maciągowi? Czy Pan kandydat na Burmistrza J. Płaczek dysponuje takimi wolnymi środakami? A może stawki w tym sezonie są inne? Może jednak chodzi o wystawienie kogoś aby był z PO i tak go PSL połknie.
Ponadto czym takim wyróżnia sie Pan J.Płaczek spośród "niemych" radnych PO tym że się wstrzymał - odważnie - podczas głosowania nad budżetem. W takiej sytuacji jak jest na terenia Rady można było "postawić się" i głosować przeciw. Dla mnie zawsze ci którzy się wstrzymują to tak jakby nie wiedzieli nad czym głosują, tacy niewiadomo jacy pasujący wszystkim.
Ja myślę, że na razie jest za wcześnie. Minie troszkę czasu, emocje temu wydarzeniu towarzyszące opadną, zobaczymy czy i jak bardzo inicjatywny będzie ten kandydat. No i inni. Liczę na typ menadżera, o czym już wcześniej wspominałem. Ciekawe czy u nas można by było zorganizować coś w rodzaju konfrontacji kandydatów. No może bez telewizji :)
Strategia PO i FRZN z Jackiem Płaczkiem - mieszkańcem wsi - jako kandydatem na burmistrza jest bardzo ryzykowna. Przypomnę, że w 2006 roku Adam Maciąg przegrał II turę wyborów z Krzysztofem Kuchczyńskim również w mieście. Kandydat FRZN doznał wyborczej porażki w 8 na 11 obwodów miejskich. W Namysłowie zdobył o 438 głosów mniej od Kuchczyńskiego. W 2006 roku mieszkańcy namysłowskich wsi stanowili tylko 31% głosujących w II turze. Straty doznane na wsi - tylko 1219 głosów mniej - trzeba było odrobić w mieście. Ale to właśnie w mieszczańskich obwodach kandydat FRZN doznał porażki wyborczej.
Kandydat czysto mieszczański miałby większe szanse wyborcze na wygraną z Kuchczyńskim. Sytuacja Kuchczyńskiego staje się strategicznie ciekawa. To on jako burmistrz będzie odczuwany w mieście jako kandydat bardziej mieszczański od radnego i sołtysa Jacka Płaczka. Czy aby PO i FRZN nie przemędrkowały i nie wpadły w strategiczną pułapkę?
Nie zrezygnują. Kandydowanie na burmistrza to świetny sposób promowania siebie w wyborach do rady gminy i rady powiatu. Ordynacja z 2006 roku nie zabraniała takiego podwójnego kandydowania - i na burmistrza, i na radnego. Efekt - wszyscy kandydaci na burmistrza zostali radnymi - K. Drapiewski, A. Spór, A. Maciąg, T. Jaroszewski - wygrał, ale zrezygnował z mandatu radnego (nie wiem co z J. Kozyrą, ale gdyby chciał też zostałby radnym?).
Ponadto nikt nie zrezygnuje z kandydowania za darmo. Za tę rezygnację trzeba będzie zapłacić kontraktem. Komu - T. Zielonkowej, K. Drapiewskiemu? Żądania będą z pewnością wygórowane. No, ale jak PO i FRZN przyświeca jeden cel - wyparcie zielonych Michała Ilnickiego z miasta, to może dojdzie do zawarcia tych kosztownych kontraktów, ale czy warto? Może lepiej wreszcie dogadać się w gminie i powiecie z PSL-em? Zieloni mają w swych szeregach gorących zwolenników takiej koalicji, jest nim na przykład przewodniczący Rady Powiatu, Andrzej Michta. A może po zwycięstwie wyborczym Jacek Płaczek wróci do macierzystego PSL-u i wzmocni to jego skrzydło, które dawniej współpracowało z A. Maciągiem?
Nie wkurzają Was te partyjne strategie i układy?
Ba! Oczywiście, że wkurzają, ale partyjne lub quasi-partyjne folwarki w radach to nasza codzienność. Z tą jednak różnicą, że w jednych wychodzą na dobre, a w innych trochę mniej.
Oby teraz ogłaszana kandydatura nie okazała się politycznym falstartem. Wszystkim obecnym i przyszłym kandydatom życzę dobrze.
Faktycznie jest takie ryzyko, że PO przekombinuje kampanię wyborczą. Z tego co jednak deklarują przedstawiciele tej partii, celem jest stworzenie wspólnego frontu przeciwko aktualnemu burmistrzowi. Jeśli pozyskają popracie innych ugrupowań jak Solidarność, FRZN, PIS to kandydatura J. Płaczka może mieć silne podstawy. Czy jednak te ugrupowania będą w stanie poświęcić swoje ambicje? Co jeśli nie? Będzie "pełen koszyk" kontrkandydatów walczących ze sobą i burmistrz Kuchczyński po drugiej stronie. W każdym razie zgadzam się, że obecny szef gminy pozycję strategiczną ma dużo lepszą.