Uczniom i nauczycielom obydwu szkół szczerze gratulujemy. Zapraszamy do komentowania.
Wiecie jak sie robi dobrą szkołę? A tak:
http://www.rp.pl/artykul/419085,419096_Szczecinski_edukacyjny_fenomen__.html
I w ten sposób mamy kolejną szkołę, której uczniowie faszerują się Tusipectem czy większymi hardkorami, by zdać z klasy do klasy;). Jakoś to do mnie nie przemawia. Wrocławska 14tka też ma dobry hype, a opinie mówią co innego :).
O tak wyścig szczurów czas zacząć:D Jak ja to lubiłem:) Kupa śmiechu, kiedy ten kraj znormalnieje:D. Proszę mi powiedzieć na co to komu jest!!!!!!
Akurat taki ranking to dokładnie pokazuje ile "tato, ciocia, koleś lub inny Zbysiu czy Rysiu" potrafią załatwić. W Namysłowskich liceach trzeba mieć np. znajomości, żeby pójść na olimpiadę czy konkurs, wcale nie trzeba być wybitnie uzdolnionym. Oczywiście samo uczestnictwo w olimpiadach tak na prawdę nic nie daje, ale wyniki też często są ustawiane. Tak było za moich czasów w LO i tak jest do dziś. Taka jest prawda. Dopiero na szczeblu ogólnopolskim trzeba rzeczywiście wykazać się wiedzą ( choć i tak nie zawsze ). Nie wspomnę już o kopiowaniu ( jedynie z kosmetycznymi zmianami ) prac na konkursy, bo to akurat w naszym LO jest powszechnie praktykowane. Mógłbym poprzeć to dowodami, a nawet nazwiskami, tylko po co? Znajomości jednak mają potężną moc. Cieszę się, że mam już za sobą liceum...
Tak zgadzam się konkurencja to normalność. Możliwośc nauki i zdobywania wiedzy niesamowicie ważna.
Jednak życie jest takie jakie jest. Oprócz rozwoju szarych komórek trzeba rozwijać również swoją szeroko rozumianą inteligencję emocjonalną. Uczniowie "super szkół" nie mają takiej możliwości po pierwsze na skutek aż zamocno wyselekcjonowanego towarzystwa, dwa w wyniku atmosfery chorej konkurencji, która się siłą rzeczy tam wytwarza. Dlatego kształcenie takich jednostek uważam za bezsensowne.
Oczywiście wiem, że dokonałem mocnego uogólnienia, ale takie są właśnie moje doświadczenia z absolwentami "super szkół".
Mamed Khalidov, rozśmieszył mnie Twój post odnośnie naszego LO. Jakoś nie spotkałem się z przykładami załatwiania czegokolwiek. Chyba, że ktoś jest synem bossa mafii, który rzeczywiście ma kontakty i może wkręcić synka na etap centralnej olimpiady ;). Może Mamedzie masz przykre doświadczenia z wszelakimi konkursami, tego nie wiem. Odnośnie oskarżania o znajomości to spotykam się z tym codziennie i nie przestaje mnie to śmieszyć :). Przypomina mi się cytat z końcówki "Chłopaki nie płaczą":
"Ojciec Bolca: Silnoręki, sprawdź mi tę całą branże muzyczną i dowiedz się czy można coś na tym zarobić, jeżeli tak to wchodzimy w ten biznes
Silnoręki: Musimy już jechać na tę operę
Ojciec Bolca: Jedziemy, aha jak Bolec coś nagra to załatw, żeby to było pierwsze miejsce na liście przebojów
Silnoręki: Ale to chyba ludzie decydują
Ojciec Bolca: To dowiedz się jacy ludzie i porozmawiaj z nimi po swojemu"
O to by było tyle ;)
Nie mam pojęciach o jakich znajomościach sie tu mówi. Szczerze. Nie mam doswiadczeń żadnych w tzw "załatwianiu" olimpiad i tym podobnych rzeczy. Ale wiem jedno, odmawianie tym uczniom, krórzy "zrobili" ogólniakowi tak dobry wynik w rankingu prawa do bycia dumnym z własnej wiedzy, zapału i poswiecenia jest straszliwie krzywdzące i jakies takie... nienormalne. Stanęli w szranki z najlepszymi z najlepszych i wygrali. Gdzie tu fortel? Dlaczego odmawia sie uczniom z prowincjonalnej, malej szkoły prawa do siegniecia po najwyzsze laury? A nie mozna troche podopingować? i zwyczajnie powiedzieć: dobra robota, dzieciaki!? To takie trudne?
Sevil, ja nie zostałem "skrzywdzony", orłem również nigdy nie byłem, więc o jakichkolwiek olimpiadach czy konkursach mogłem zapomnieć. Podam Ci jeden przykład załatwiania spraw w naszym LO: Uczennica jest faworyzowana przez swoją nauczycielkę, ponieważ ta jest dobrą znajomą mamy owej uczennicy ( tzw. "koleżanką po fachu" ). Dziewczyna nie uczy się źle, ale na pewno nie zasługuje na oceny, które otrzymuje. Nie chodzi tu oczywiście tylko o oceny. Pewnego dnia uczennica zgłasza się na konkurs, na który trzeba napisać pracę, a potem ją obronić odpowiadając na kilka pytań zadanych przez komisję. Dziewczyna kopiuje ( dokonuje jedynie minimalnych zmian ) pracę swojej koleżanki sprzed paru lat, a to wszystko pod okiem nauczycielki "przygotowującej" ją do konkursu. Oczywiście praca "przechodzi". Teraz tylko pozostało odpowiedzieć na kilka pytań. W czym problem? W niczym, ponieważ uczennica zna pytania o wiele wcześniej ( nauczycielka wykorzystała swoje kontakty i znajomość z członkami komisji ). Nagrodą za pierwsze miejsce w tym konkursie było zwolnienie z pisania matury z przedmiotu konkursowego. Inne nagrody to jakieś tam laptopy czy kasa, nie pamiętam dokładnie. Nie zdziwię się, że nikt nie słysał o tej sprawie, bo o takich rzeczach się po prostu nie mówi. Ja nie twierdzę, że wszyscy nauczyciele mają coś na sumieniu, broń Boże. Chcę tylko pokazać innym ludziom, że niektórzy mają w życiu po prostu trochę łatwiej...
Jakies to naciągane... rozumiem, że byłeś przy tym, bo skad miałbys te informacje? Ale ja nie o tym.
Ważny problem poruszono wcześniej, tzw "wylęgarni" olimpijczyków.
Takie szkoły powinny zmienic nazwę ze szkół ogólnokształcących na inkubatory. Byłaby trafniejsza...
Ale się uśmiałam ;)
Osobiście uważam, że szkoły typu wrocławskie 14 są dla ludzi naprawdę wybitnych, którzy chcą i lubią się uczyć. Pójście do takiej szkoły, bo rodzice tak każą, czy " a jakoś to będzie" zazwyczaj kończy się uzależnieniem od różnorakich substancji, które to ową naukę wspomagają.
Jak już ktoś wytrwa do końca, ląduje na jakiejś "super" uczelni i z normalnego niegdyś dziecka nie zostaje nic. Nie chcę tu generalizować, ale w większości przypadków Ci ludzie nie mają nic z życia poza nauką. Waidome, że jest to ważne dla nas, przynajmniej w obecnych czasach, ale czy warto ? Są inne szkoły i inne uczelnie po których można znaleźć dobrą pracę i wcale nie trzeba być wybitnie uzdolnionym. Uczyć się można wszędzie, trzeba tylko chcieć- takie moje skromne zdanie ;)
Nawiąże do wcześniejszego postu "aniakuka". Nie uważam, że namysłowskie LO powinno mieć jakiekolwiek kompleksy. Mnie się wydaje, że dzięki ogólnemu postępowi technologicznemu te różnice mentalnościowe (jeżeli kiedykolwiek były) się znacznie zatarły.
Może tylko szkole brakuje troszkę infrastruktury sportowo-rekreacyjnej, bo ja jednak skłaniałbym się bardziej do wzorców zachodnich (szkolne drużyny sportowe itp.), ale nie od razu Kraków zbudowano. Może Szanowna Dyrekcja się postara - ja będę trzymał kciuki.
Ja tez:)
Z całym szacunkiem aniakuka, ale właśnie przez takie myślenie, że "trochę to naciągane" takie sprawy przechodzą niezauważalne. Ale dość już o tym. Co było to było, a co ma być to i tak będzie.
Co do "superuczniów", to przypadek ten można bardzo dobrze zaobserwować na medycynie. Tam tzw. "podwójna ciągła i nauka" to często praktykowana metoda przygotowywania się do sesji :)
Masz bardzo dziwne poglądy mamed_khalidov.
Ja sama chodzę do Ogólniaka i jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś wygrywał olimpiady przez znajomości. Wbrew powszechnemu myśleniu, olimpiady nie są tylko dla "geniuszy" każdy może wziąć udział i przy wkładzie pracy każdy ma szansę wygrać. Nie wiem, czy zazdrość Cię zżera, czy jak ;)
Zazdrość o co? O to, że zająłbym wysokie miejsce na olimpiadzie oszukując? Nie twierdzę, że każde olimpiady czy konkursy są "ustawiane". Zdarzają się jednak oszustwa, także i w LO w Namysłowie. To normalne, że mało ludzi słyszało o takich rzeczach, bo kto o zdrowych zmysłach chwaliłby się tym, że wygrał nieuczciwie? Albo który nauczyciel mówiłby otwarcie o "załatwieniu czegoś" uczniowi? Ogólnie teraz to mnie nie obchodzi, bo jak pisałem wcześniej nie chodzę już do LO, ale po prostu denerwuje mnie to, że uczniowie, którym należy się nagroda za naukę i pracę w nią włożoną często są spychani na drugi plan, a najgorsze jest to, że mogą stracić oni wiarę we własne siły i sens uczenia się, bo jakiś "lepszy" wygrał, choć umiał o wiele mniej.
Na szczęście LO pomału wyzbywa sie kompleksów, w jakie środowisko, z niewytłumaczalnych dla mnie powodów, chce je wpędzić.
Ludzie maja jakąs frajdę w demonizowaniu tej placówki. Nie wiem, może to przez historię samego budynku... :) (czytaj : blog entediego).
Akurat uważam, że rankingi jak ten z Rzepy, są potrzebne. Klasyfikacja szkół jest ułożona wg jasnych i twardych reguł. Liczą się: wyniki na olimpiadach i na egzaminach zewnętrznych oraz liczba uczniów w szkole. Sam ranking jest pomocny w orientacji na rynku edukacyjnym i pomaga w wyborze odpowiedniej szkoły.
A co nienormalnego jest w wyścigu szczurów? Chcą się ścigać, mają ambicje więc dlaczego im zabraniać? Akurat wolę takich niz tych, którzy z założonymi rękoma czekają aż tato, ciocia, koleś lub inny Zbysiu czy Rysiu załatwią. Konkurencja, to normalność.