Polecane firmy: Laboratorium Grabowska

Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Namyslowianie.pl odpytują kandydatów - wywiad z Teresą Ceglecką-Zielonką

Teresa Ceglecka-ZielonkaO tym czy bardziej wolałaby zostać radną sejmiku wojewódzkiego, czy może burmistrzem Namysłowa oraz o tym, czym jej kadencja będzie sięróżniła od obecnej opowiada Teresa Ceglecka Zielonka.

Zapraszamy do kolejnego wywiadu z cyklu Namysłowianie odpytują kandydatów.

W zbliżających się wyborach startuje pani na stanowisko burmistrza ale także kandyduje pani na radną sejmiku wojewódzkiego. Który z tych celów jest dla pani ważniejszy?
- Funkcja burmistrza jak i radnej, nie ważne na jakim szczeblu, jest bardzo ważna. Kandydując na stanowisko burmistrza i do sejmiku województwa chciałabym być przedstawicielem społeczności namysłowskiej. W przypadku radnej w sejmiku reprezentowałaby także interesy mieszkańców całeg okręgu, w skład którego wchodzą powiaty: namysłowski, kluczborski i oleski. Problemy tam, jak i nasze namysłowskie są bardzo podobne. Wszędzie są to nasze ludzkie sprawy. Obydwie te funkcje są bardzo istotne, odpowiedzialne i zaszczytne.

Często zarówno pani, jak i burmistrz Krzysztof Kuchczyński podkreślacie, że łączy was wspólna szkolna przeszłość. Mnie jednak interesują różnice. Czym burmistrz teresa Ceglecka Zielonka różniłaby się od aktualnego burmistrza?
- Jak już powszechnie wiadomo z Krzysztofem Kuchczyńskim uczyliśmy się w tej samej klasie w namysłowskim ogólniaku. W czasie tych czterech lat nauki tworzyliśmy z całą klasą naprawdę zgraną paczkę. Wtedy nie różniliśmy się znacząco. Łączyły nas wspólne zainteresowania, nauka i zabawa. Kilka lat później, gdy już byłam przewodniczącą rady miejskiej dane mi było współpracować z burmistrzem Kuchczyńskim. Tutaj połączyły nas na nowo: miejsce działalności i problemy środowiska lokalnego, którymi się zajmowaliśmy.
Każdy z nas pełniąc swoją funkcję ma swoją wizję tego stanowiska. Jeżeli będzie mi dane być burmistrzem Namysłowa, chciałabym by moja kadencja była kadencją dialogu. Bardzo istotne jest, by burmistrz miał kontakt z mieszkańcami. Trzeba wyjść z urzędu, by spotykać się z ludźmi, z organizacjami społecznymi i z radnymi, którzy reprezentują mieszkańców. Chciałabym mieć także kontakt z młodzieżą ale i z autorytetami ze starszego pokolenia. Mamy takie autorytety w naszej gminie. Ich wiedza i doświadczenie są bezcenne.
Zamierzam przywrócić naszej demokracji prawdziwą twarz. By mieszkańcy miasta i gminy mieli świadomość, że współdecydują w naszych sprawach. Wreszcie chciałabym skończyć z politycznym mobbingiem.

Zna pani burmistrza Kuchczyńskiego od wielu lat. Jaka jest jego recepta na sukces? Bo niewątpliwym sukcesem jest sprawowanie najwyższego urzędu w gminie od 12 lat.
- Oto najlepiej spytać samego Krzysztofa Kuchczyńskiego. Ja ten okres jego rządów określam mianem dwunastoletniej kadencji. Nie wdając się w szczegóły, burmistrz oraz jego zaplecze umieli tak pokierować sprawami urzędu, że ta kadencja trwa tak długo. Jednak tak duża ilość kandydatów w tych wyborach świadczy o tym, że chcemy zmiany.

Załóżmy, że wygrywa pani wybory. Proszę zatem o trzy inwestycje, sprawy, które chciałaby pani sfinalizować podczas czterech lat kadencji.
- Jeśli wyborcy zdecydują o tym, że będę mogła reprezentować miasto i gminę, to priorytetem mojej kadencji będzie troska o oświatę, kulturę i sport. Zaczynając od oświaty, nakłady na żłobki i przedszkola powinny się zwiększyć. Bowiem większa ilość miejsc dla dzieci w tych instytucjach pozwoli młodym rodzicom w realizacji ich planów zawodowych. Podobnie dla starszych dzieci po zajęciach szkolnych trzeba zorganizować czas wolny. Po to, by mogły się rozwijać, a także po to, by ich pracujący rodzice mogli być spokojni o opiekę nad swoimi dziećmi. Tu mam na myśli organizację świetlic popołudniowych i to zarówno w mieście, jak i przede wszystkim na wsi. Wiem, że jest ich za mało. W organizacji takich świetlic dobrze sprawdziłaby się forma wolontariatu.
W przypadku sportu zamierzam wykorzystać w pełni ośrodki, które już mamy. Teraz nie są one w pełni wykorzystywane. Moglibyśmy także wynajmować nasz stadion.

Także na terenach wiejskich należałoby zorganizować boiska z prawdziwego zdarzenia, łącznie z szatniami. Są miejscowości, gdzie nie ma w ogóle takich szatni np.: Mikowice, Krasowice, Jastrzębie. Od 10 lat w Brzozowcu szatnia jest nadal w surowym stanie! Czy przez te 10 lat nie było czasu, pomysłu czy działo się tak za karę, żeby ci chłopcy nie mieli się gdzie przebierać?
Miejscem, które wymaga zagospodarowania jest park przy ul. Pułaskiego. Zarówno dla spacerowiczów, jak i dla młodzieży, dla której można tam wybudować ścianę wspinaczkową, tor przeszkód czy nawet tor saneczkowy. Można też wykorzystać naszą Widawę i zorganizować trasę spływu kajakowego. Na odcinku do Bierutowa możemy przygotować miejsca postojowe i przystań. Także nad zbiornikiem w Michalicach można stworzyć bazę dla, bliskich  memu sercu, harcerzy. Wtedy do takiej stanicy można zapraszać inne hufce i chorągwie.
Zamierzam też pozyskać inwestorów, bo przez ostatnie 4 lata obecne władze nie sprowadziły żadnego. Chciałabym także, by szpital z powrotem przyjął pogotowie ratunkowe. By utworzono tam oddział neurologiczny. Zależy mi na tym, by opracowano i wdrożono w życie programy zdrowotne w zakresie profilaktyki raka i chorób cywilizacyjnych. Chciałabym także z powrotem wprowadzić gabinety lekarskie i stomatologiczne do szkół.

Wspomniała pani o sporcie. Jaki ma pani pomysł na rozwój tego obszaru w naszej gminie?
- Baza sportowa to jedno, a ludzie to przede wszystkim. Mamy zdolną młodzież, która na co dzień swoje umiejętności fizyczne wykazuje na lekcjach wychowania fizycznego oraz w klubach sportowych. Należy ich zauważyć, docenić i wesprzeć. Jednak nie tylko młodych, bo i wśród starszego pokolenia mamy utalentowanych sportowców. Mam na myśli wspaniałego człowieka, maratończyka Michała Stadniczuka. To jest chluba naszej społeczności. O takich ludziach należy pamiętać na co dzień, a nie tylko zrobić sobie z nimi zdjęcie. W tym roku gmina zorganizowała wypoczynek grupie młodzieży w naszym partnerskim mieście na Węgrzech, w Kiskore. 100 kilometrów od tego miasta odbywały się mistrzostwa europy, w których Michał Stadniczuk nie mógł wziąć udziału. Ktoś o nim zapomniał, a można było zabrać go na wypoczynek do Kiskore i umożliwić start w tych mistrzostwach.

Z którym z kontrkandydatów chciałaby się pani zmierzyć w ewentualnej drugiej turze wyborów? Może z Krzysztofem Kuchczyńskim albo z Jackiem Płaczkiem?
- To sami wyborcy zdecydują, kto spotka się w drugiej turze. Z każdym z kandydatów z przyjemnością się zmierzę, bo szanuję ich wszystkich. Wszyscy się znamy, bo mieliśmy już okazję współpracować. Tak było z panem Jackiem Płaczkiem, kiedy byłam przewodniczącą rady miejskiej. On był wtedy sołtysem. W kolejnej, bieżącej jeszcze kadencji reprezentował Prawo i Sprawiedliwość, bo startował z naszej listy. Z każdym spotkam się chętnie.

Po wyborach będą się zawiązywały koalicje. Pani jako burmistrz i pani organizacja z którym ze stronnictw wolelibyście zawiązać współpracę?
- Po wyborach, kiedy będzie wiadomo jak będzie wyglądała scena polityczna przyjdzie czas na takie decyzje. Jeśli dane mi będzie zostać burmistrzem, to będę chciała współpracować ze wszystkimi. Raz jeszcze podkreślam, że będzie to współpraca na zasadzie dialogu.

A z kim zechce  współpracować Prawo i Sprawiedliwość?
- Prawo i Sprawiedliwość będzie współpracowało z tymi ugrupowaniami, które zaakceptują naszą wizję działań. Te działania są już określone w czterech punktach, które zawarłam na swoich bilbordach: stop bezrobociu, tak dla inwestycji, stop dla arogancji władzy, tak dla dialogu.

Czy jest zatem możliwość na niecodzienną jak na warunki polskie koalicji PiS z PO w Namysłowie?
- Oczywiście. To radni wspólnie z burmistrzem decydują o naszym rozwoju. Jeżeli będziemy mieli wspólne zdanie na temat spraw, które wymieniłam i będzie chęć wpółpracy, to będziemy współpracować.

Czym będzie się pani zajmowała po ewentualnej przegranej w wyborach?
- Na pewno będę wspierała działania kolegów i koleżanek radnych, bo jestem przekonana, że PiS będzie miał swoich reprezentantów w radzie miejskiej. Będę kontynuowała działania, które prowadziłam do tej pory, czyli angażowanie się w życie społeczne w naszym środowisku, w moje ukochane harcerstwo, w działania na rzecz dzieci i młodzieży,m w stowarzyszeniach, Akcji Katolickiej, którą prowadzę od 12 lat. Będzie to przede wszystkim działalność społeczna i charytatywna oraz wspieranie działań kolegów parlamentarzystów.

Namysłów - aktualności.
Teresa Ceglecka-Zielonka