W UZUPEŁNIENIU ZŁOTEJ LEGENDY SMOGORZOWA.

Prośba o łaskawą pomoc na odbudowę spalonego pierwszego chrześcijańskiego kościoła na Śląsku w Smogorzowie,powiat Namysłów.

W UZUPEŁNIENIU ZŁOTEJ LEGENDY SMOGORZOWA.

 

 

 

Namysłowski redaktor, publicysta i wydawca w jednej osobie, Tadeusz Wincewicz wydał właśnie pod szyldem wydawnictwa NAMISLAVIA, zapowiadaną i długo oczekiwaną publikację o powyższym tytule. Jest to reprint wydanej w 1856 roku, w języku niemieckim, odezwy pod przydługim nieco tytułem "Bitte um milde Kreuzer zum Wiederaufbauder abgebrannten ersten christlichen Kirche in Schlesien zu Schmograu,Kreis Namslau" oraz dokonane przez Pana Zgfryda Adamietza jej piękne tłumaczenie w stylowej pełnej XIX wiecznych zwrotów polszczyźnie.

W zakończeniu treści odezwy (w potocznym znaczeniu, możemy ją nazwać ulotką) widnieje istotna informacja, że napisano ją w Smogorzowie, powiat Namysłów, prowincja śląska, w święto Nawiedzenia Maryi 1856. Nie podano daty kalendarzowej- wiemy jednak, że od 1263 roku święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny obchodzone jest 2 lipca (obecnie w Polsce tj.od 1969 r. obchodzimy je 31 maja), a więc ulotkę napisano 2 lipca 1856 roku.

W podpisie pod treścią odezwy i apelu do wiernych za Katolicki Zarząd Kościoła  widnieją nazwiska proboszcza ks. Franciszka Marzona oraz bliżej nieznani Bohm. i Weinert. (nazwiska tak jak w oryginale z kropkami, nie wiem, co znaczą te kropki), zapewne są to znaczący katoliccy parafianie ze Smogorzowa. Ulotka drukowana była w Namysłowie w drukarni J.Hoffmanna i stąd też zapewne była rozprowadzana po całym ówczesnej prowincji Śląskiej. Informacja o wydawcy i drukarni podana jest drobnym drukiem na dole ostatniej strony odezwy. Jak podaje wydawca w swej nocie redakcyjnej, czy też swoistym komentarzu, odezwa-apel spotkała się z dużym oddźwiękiem wśród wiernych i całej katolickiej społeczności na Śląsku.

Dzisiaj wydawca podał w swym wpisie na blogu,że informacja o pożarze z 10 lipca 1854r. wraz z apelem do wiernych o pomoc finansową w odbudowie spalonego smogorzowskiego kościoła już 20 lipca 1854r. ukazała się m.in. w "Gazecie Wrocławskiej", nie będę cytował całej wypowiedzi, odsyłam do bloga Namislavia

Dla mnie, jak i wszystkich badaczy historii Ziemi Namysłowskiej, również z wyd. NAMISLAVIA, pojawienie się tej odezwy w wersji niemieckojęzycznej jest niezwykłym wydarzeniem, gdyż nieznany był fakt jej istnienia. Wiadomo nam było jedynie o polskojęzycznej odezwie i w takiej formie była ona znana i też nie w całości, a jedynie we fragmentach i cytatach. Pojawienie się, czy też odkrycie tej ulotki-odezwy w wersji niemieckojęzycznej jest kolejnym dowodem na istnienie i żywotność legendy Smogorzowa. W odkryciu tym wielką zasługę ma  wydawnictwo NAMISLAVIA i jego redaktor, publikacja jest pięknie wydana, druk na kredowym papierze, przegląda się i czyta z przyjemnością. Zachęcam do lektury tej bardzo ciekawej publikacji, na pewno warto się nią zainteresować i  mieć w swej bibliotece - cena jest przystępna.
 

Jedyny mankament jaki dostrzegam na stronach 7 i 8, gdzie znajduje się wspaniała, ogromna ilustracja starego modrzewiowego 900-letniego kościółka, w miejscu zgięcia stron, wystają nieestetycznie metalowe zszywki. Czy nie można by w następnym wydaniu publikacji zamieścić i wykonać ilustrację w formie wkładki (z odpowiednim stylizowanym napisem pod ilustracją), którą wtedy można by wykorzystać po dodaniu passe-partout i ramki, jako ciekawy obraz do zawieszenia na ścianie? Ja tak zrobię, mimo pozostałości zagięcia i otworków po zszywkach.

Wydawnictwo NAMISLAVIA  zapowiada również, że  wyda reprint polskojęzycznej odezwy Katolickiego Kolegium Kościelnego ze Smogorzowa z 1856 roku, pt. "Prośba o litościwą pomoc na wybudowanie pogorzałego najpierwszego chrześcijańskiego kościoła w Szlązku, mianowicie w Smogorzowie, powiecie Namysłowskim", właśnie o tej odezwie częściowo znanej mówi się, że napisana jest tą piękną gwarą śląską. Ale o tym wszystkim przeczytacie drodzy namysłowianie w wydanej właśnie i omawianej publikacji. Jeszcze jedno zasadnicze pytanie: skoro odezwa polskojęzyczna w oryginale i w całości również jest nieznana, to skąd red. Wincewicz ją posiada? Czyżby kolejne nietuzinkowe odkrycie? Póki co Pan Redaktor Wincewicz (i  wydawca) jest bardzo wstrzemięźliwy i nie chce uchylić rąbka tajemnicy. A może jednak?
 

Czekamy i prosimy o bliższe informacje o tej publikacji. Zapraszam namysłowian do dyskusji oraz podzielenia się swoimi uwagami i pytaniami. Entedy już to zrobił, dziękuje mu za to. Dzięki Wam bowiem złota legenda Smogorzowa znowu odżyje.

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 3

Niezwykle wartościowe wydawnictwo dla historii samego Smogorzowa. Oto z tekstu "Prośba łaskawa o pomoc..." dowiadujemy sie, że w 1844 r. zbudowano plebanię, a właściwie "masywny dom parafialny", budynki gospodarcze, stodołę - świadectwo potwierdzajace, że probostwo miało co najmnie kilka mórg gruntu. Ponadto wspomina się, że w tym samym roku odmalowano i odnowiono wnętrze starego spalonego kościółka. I wreszcie w 1853 roku zbudowano murowaną i obszerną katolicką  szkołę parafialną z budynkami gospodarczymi.

W opracowaniu brakuje mi polskich przypisów. To można było rozwiaząć, umieszczając je na końcu odezwy, zwłaszcza, że w niemieckim oryginale przypisy są oznaczone gwiazdkami, a nie liczbami - jak w przekładzie. A jest to istotne, bo można było w nich poinformować, co to za książę biskup wydał zgodę na akcję zbiórki pieniędzy na budowę kościoła w formie rozprowadzania krzyżyków dobrego konania. Oczywiście chodzi o jeszcze wtedy księcia biskupa Heinricha (Henryka) Foerstera, późniejszego arcybiskupa wrocławskiego. Wypadałoby też dodać, kiedy mówi się o kosztach budowy, że budowa nowego kościoła zmknęła się wydatkami 20 000 talarów. Zamiesznie też powstaje co do wysokosci składek, kiedy w przekładzie mówi się o srebrnym pruskim groszu jako o "kreuzerze". Jednego kreuzera habsburskiego  ofiarował Józef Lompa za krzyżyk konania - na pewno nie był on równy 1 srebrnemu groszowi pruskiemu, bo minimalna opłata dla ubogich za smogorzowski "storbekreuz" wynosiła 10 sgr. Pomarudzę także na temat pisowni nazwiska wielkiego duchownego święcącego smogorzowskie relikwie - Jana Nepomucena Alojzego Ficka - ani Fiecka, ani Fietzka. Nikt tak nie mówi  na tego budowniczego bazyliki i sanktuarium w Piekarach Śląskich na Górnym Ślasku. Z tą niemieckościa w śląskich nazwiskach powariował nawet Chester - jak można było napisać  "Zygfryda Adamietza". Tylko Adamtza. Co do noty od wydawcy, to niczego nowego ona nie wnosi. O bibliografii i micie społeczno-historycznym dotyczącym Smogorzowa pisali wcześniej Włodek Ożga i Tadeusz Nowak. Ciekawa jest tylko informacja o nabyciu druku na aukcji przez kolekcjonera.

 

 

Prezentując rezenzję publikacji Chester, swoim zwyczajem, drąży pytaniami - w nawiązaniu do kolejnej, zapowiadanej publikacji o tematyce smogorzowskiej – „Prośby o...”  w języku polskim, pytając m.in. „skoro odezwa polskojęzyczna w oryginale i w całości również jest nieznana, to skąd red. ją posiada”.  Nieznana ona mi była w momencie pisania odredakcyjnego tekstu i wydawania sygnalnych egzemplarzy w trakcie rejestracji numeru ISSN dla cyklu wydawniczego w 2008 r. (tak też pozostało w dodruku). I właśnie dzięki wówczas rozprowadzonym, głównie poza naszym regionem, egzmplarzom publikacji uzyskałem dostęp do zachowanej perełki - wersji polskiej. Niedługo - mam nadzieję - i ona ujrzy światło dzienne... Co do ilustracji i możliwości jej oprawy w passe-partoutu – pomyślę o wydaniu jej w innej formie.

Entedy`emu brakuje polskich przypisów do odezwy. Nadrzędnym celem cyklu wydawniczego „Źródła i materiały do dziejów ziemi namysłowskiej” jest udostępnienie szerokiemu gronu czytelników nieznanych bądź rękopiśmiennych źródeł (zeszyt 2 cyklu wydany w 2009 r. to „Kronika parafii rzymsko-katolickiej pw. św. Ap. Piotra i Pawła w Namysłowie 1946-1961”), czyli danie zainteresowanym badaczom dziejów namysłowskiego narzędzia, a nie opracowania, mówiąc obrazowo „wędki” - a nie „rybki”. Stąd też praca redakcyjna w żaden sposób nie ingeruje w treść źródła, jakim niewątpliwie jest wspomniana ulotka, i ani go nie uzupełnia, ani nie komentuje. Numeracja przypisów gwiazdkami w oryginale celowo została zamieniona na liczbową w tłumaczeniu, aby ułatwić ewentualne określanie cytowanego przypisu tekstu tłumaczenia: zamiast np. przypis * (to oznaczenie powtarza się na każdej stronicy oryginału) ze strony  y, wystarczy podać sam numer.  Celem zaś noty od wydawcy nie było wnoszenie „czegoś nowego”, a jedynie wskazanie odbiorcy publikacji – szczególnie po raz pierwszy stykającemu się z problematyką Smogorzowa – podstawowych przekazów i publikacji traktujących o biskupstwie czy kościele. O subiektywnych odczuciach, co jest ciekawe, a co nie, polemiki prowadził nie będę. Czy Chester „powariował” źle odmieniając nazwisko tłumacza: nie sądzę, po ludzku w pośpiechu się pomylił...

Chester, przyznaj się, że chciałeś zrobić z Zygfryda Niemca, a on jest z krwi i kości Ślązakiem spod Raciborza. To nie była pomyłka - jak sugeruje "Namislavia";)

Wydawnictwo jest niezwykle cenne - teraz sytuacja się klaruje - dostaliśmy do ręki "wędkę" - choć jest to również "złota <<rybka>>". W latach 2007, 2008, 2009 odwiedzałem sklepik "Namislavii" bardzo często, a zeszytu z "Bitte um milde..." nigdy nie widziałem. Była ona rozprowadzana "głównie poza naszym rejonem". I to świetnie służy idei wskrzeszenia "smogorzowskiej legendy", która w 1997 r. była martwa. A na dodatek została w 1998 roku dorżnięta naukowo na zamówienie ówczesnego burmistrza przez wybitnego historyka Kościoła w sutannie. Legendą smogorzowską nie był naineresowany również  "Znak" - jego wicedyrektorka ds. ekonomicznych twierdziła wtedy, że jest to tradycja już martwa. Zaineresowano się nią tylko za Oceanem

Tak więc skrupulatnie wykorzystuję "rybkę" zwaną  "wędką", szkoda tylko, że tak późno trafiła ona do moich rąk. Przecież "niemieckie przypisy"  "Bitte um milde..." pozwalają nawet na uzupełnianienie komentarzem prac naukowych ks. bpa prof. Wincentego Urbana.

W moich postach przebija żal, że w sprawie "legendy smogorzowskiej" nie gramy zespołowo. Każdy próbuje coś ugrać na boku. A tymczasem chodzi również o wskrzeszenie kulturowego, a może nawet religijnego mitu.

I jeszcze jedno. Tego typu dzialalność wydawnictwa "Namislavia" powinna być dotowana przez miasto i powiat. Nieinwestowanie samorządu w rozwój regionalistyki i namysłowskich wydawnictw ma opłakane skutki dla promocji regionu. Nie tylko zapasy, piłka nożna, poezja - powinny uzyskiwać finansowe wsparcie. No, ale regionalistka bywa i polityczna;) Przynajmniej tak jest chyba postrzegana przez samorządy?