Lokalne firmy i instytucje: Przyjazny Samorząd Powiatu Namysłowskiego
Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Jazz w kościele

Ten koncert poświęcony Komedzie to wydarzenie artystyczne tak samo ważne jak na przykład ubiegłoroczny koncert Zbigniewa Namysłowskiego w NOK-u.

Jak wspominałem już w jednym z wpisów, podczas niedzielnego koncertu w ramach XII Namysłowskich Letnich Koncertów Organowych mieliśmy okazję wysłuchać siedem utworów wokalnych i pięć instrumentalnych Krzysztofa Komedy. Nie dysponuję materiałem filmowym czy fotograficznym. Chciałem jednak taką forma refleksji ocalić ten koncert od zapomnienia. Jak twierdzi moja Zosia, tekst ma jakąś taką formę z natręctwem dydaktycznym. Trochę pozbierałem pokoncertowych impresji i wiadomości o śpiewanych w Namysłowie piosenkach z muzyką Krzysztofa Komedy.

Jazz w kościele

Grafika Vladimira Tselera zdobiąca okładkę płyty CD "Komeda - inspirations" Jana Bokszczanina, grającego 10 lipca 2010 r. na organach kościelnych "U Piotra i Pawła". Trąbkoorgany w Niebiosach, czyli idea harmonii organów z jazzem i dętymi blaszanymi:)

 

Znamy ten utwór z filmu "Prawo i pięść" w wykonaniu Edmunda Fettinga. To jedna z najlepszych polskich ballad filmowych. W kościele - przy akompaniamencie organów i śpiewana przez kobietę - brzmiała niezwykle.

Autorką tekstu była Agnieszka Osiecka, w roli głównej w filmie zagrał młodziutki Gustaw Holoubek. Wszyscy już  nie żyją.

Drugi słynny utwór Komedy to oczywiście "Kołysanka Rosemary". Swobodna polska adaptacja oryginalnego tekstu autorstwa Wojciecha Młynarskiego jest jednak zbyt kontrowersyjna, by zaśpiewać ją w kościele. Usłyszeliśmy ją w oryginalnej wersji angielskiej. Piosenka zrobiła wielka karierę w Los Angeles jeszcze przed premierą filmu.

W kościele brzmiało to prawie tak jak w tej "Szarej kolędzie" granej przez Jana Bokszczanina i Tomasza Szukalskiego na saksofonie. W Namysłowie w kołysance Komedy wystapił sam Jan Bokszczanin - saksofon zastąpiła jednak trąbka Roberta Majewskiego, która brzmiała badzo godnie.

W "farze" pw. Ś.Ś. Ap. Piotra i Pawła tę kolędę - podobnie jak i inne utwory - pięknie śpiewała Agnieszka Wilczyńska. Autorem słów  jest nieoceniony Wojciech Mlynarski. A oto utwór Komedy w wykonaniu autora tekstu:

Innym tekstem Wojciecha Młynarskiego inspirowanym muzyką Komedy - tym razem do filmu Romana Polańskiego "Dwaj ludzie z szafą" - zaśpiewanym wczoraj w naszym mieście był utwór "Każdy szafę ma". Tak brzmi on w jazzowej aranżacji. Śpiewa świetna polska wokalistka Lora Szafran.

W niedzielę w Namysłowie usłyszeliśmy już na bis utwór  Komedy do słów Agnieszki Osieckiej "Już nie mów nic...". Piosenkę w fimie "Nóż w wodzie" śpiewała znana z filmu "Matka Joanna od Aniołów" Anna Ciepielewska, która również w całym filmie użyczyła głosu wysportowanemu ciału Jolanty Umeckiej, grającej na jachcie niewierną Krystynę.

Podczas koncertu usłyszeliśmy jeszcze dwie piosenki z muzyką Komedy: "Nie jest źle" i "Ja nie chcę spać". Mój wpis na blogu stał się możliwy dzięki folderowi programowemu, który czekał na namysłowian w pierwszych kiludziesięciu ławkach. Za co kierownikowi artystycznemu NLKO, dr Witoldowi Zabornemu, i sponsorom dziękuję. Do zobaczenia na następnym koncercie.

 

 

Jazz w kościele

Dodanych komentarzy: 2

Wpis Webmastera, uzmysłowił nam, jak ważną rolę kulturotworczą, dzięki relacjom RedNacza, spełniał niegdyś:) portal.  Z podniosłych relacji zeszliśmy na psy? Czy blogerów i RedNacza wykończyła tylko doraźna powiatowa polityka?

Czekając na narodziny relacji "filmowej" z koncertu z namysłowską oryginalną ścieżką dźwiekową, może z fotografiami Andrzeja Rekścia, bo kamera Zdzisława Zabornego stała na statywie i filmowała najczęściej "pusty ołtarz", pozwolę sobie na na wpis tylko co nieco off-topic.

Jestem pod wielkim wrażeniem teledysku "Kołysanka Resemary" w reżyserii Marka Lechkiego oraz aktorskiej gry i śpiewu Klementyny Umer. Kapitalny spokojny rytm montażu - przed wszystkim wewnętrznego. Przesłanianie kadru czernią sukienki, ciałem  i plecami śpiewającej aktorki. Mrok wnętrz oddajacy atmosferę horroru, rozświetlany lampami w stylu retro. Spokojna jazda kamerą po wnętrzach pokoi i zaśnieżonych ulic, połączona z leniwym operowaniem zoomem i ruchem scenicznym  Klementyny Umer imitującym również zoom i jazdę. Umer to taka pewna siebie i usypiająca kołysanką wszystkich bohaterów-aktorów diablica panująca na planie filmowym.

Marek Lechki czuje doskonale przestrzeń studia filmowego, bo jest autorem 15 odcinków serialu "Plebania". Głośny był też jego debiut pełnoekranowy - film "Moje miasto". Znakomity teledysk. Wielki tekst Młynarskiego. Wyszło małe arcydzieło filmowo-muzyczne.