Polecane firmy: Klub Biznesu Biznes.Space

"Karuzela z madonnami"

Dlaczego tekst Mirona Białoszewskiego - jest śpiewany z taką dramaturgią przez Ewę Demarczyk, Justynę Steczkowską i Korę? Wiersz z tomu "Obroty rzeczy" nie ma wysokiego tonu...

Każda z tych piosenkarek, choć interpretuje ten sam tekst, śpiewa o czymś innym. Te interpetacje dowodzą, jak bardzo jesteśmy zależni od czasu, w którym żyjemy, o którym chcemy śpiewać.

MIRON BIAŁOSZEWSKI

Karuzela z madonnami

Wsiadajcie madonny
     madonny
Do bryk sześciokonnych
     ...ściokonnych!
Konie wiszą kopytami
nad ziemią.
One w brykach na postoju
      już drzemią.
Każda bryka malowana
    w trzy ogniste farbki
I trzy końskie maści:
    od sufitu
    od dębu
    od marchwi.
Drgnęły madonny

I orszak konny [stukonny]
Ruszył z kopyta.
Lata dookoła
Gramofonowa
Płyta,
Taka
       płyta:

Migają w krąg anglezy grzyw
I lambrekiny siodeł,

I gorejące wzory bryk
Kwiecisto-laurkowe.

A w każdej bryce vis á vis
Madonna i madonna
W nieodmienionej pozie tkwi
Od dziecka odchylona
- białe konie
- bryka
- czarne konie
- bryka
- rude konie
- bryka
Magnifikat!

A one w Leonardach min,
W obrotach Rafaela,
W okrągłych ogniach, w klatkach z lin,
W przedmieściach i niedzielach.
I w każdej bryce vis á vis
Madonna i madonna
I nie wiadomo, która śpi,
A która jest natchniona
-  szóstka koni
-  one
-  szóstka koni
-  one
-  szóstka koni
-  one
Zakręcone!

I coraz wolniej karuzela
Puszcza refren
I peryfe
      rafa
            elickie
madonny
      przed
mieścia
wymieniają
       konne piętro
.................................................
Wsiadajcie
       w sześcio...!

 

[Wsiadajcie madonny
     madonny
Do bryk sześciokonnych
     ...ściokonnych!
Konie wiszą kopytami
nad ziemią.
One w brykach na postoju
      już drzemią.
Każda bryka malowana
    w trzy ogniste farbki
I trzy końskie maści:
    od sufitu
    od dębu
    od marchwi.
Drgnęły madonny
I orszak
konny [stukonny]
Ruszył z kopyta. [razy trzy z wielokropkiem]

z tomu "Obroty rzeczy", 1956

 

Ingerencja w tekst wiersza Białoszewskiego  Ewy Demarczyk

- jak możemy spostrzec w redakcji powyżej - jest poważna. Nasza najbardziej uduchowiona i najsprawniejsza warsztatowo powojenna polska piosenkarka odrzuca wszystkie te wersy, które podkreślają mechaniczność i sztuczność karuzeli - kojarzoną w wierszu z obrotem starej winylowej gramofonowej płyty. Usunięcie dwóch fragmentów ma jeszcze jedną funkcję - pozwala na zdynamizowanie całości utworu i imitację ruchu obrotowego w interpretacji muzycznej - bo cała strofa I staje się w jej interpretacji refrenicznym powrotem do bezruchu. Pozwala również na udramatyzowanie utworu i wyprowadza tekst z groteskowego i kiczowatego kontekstu. Co ciekawe, te zmiany adaptacyjne Demarczyk są punktem odniesienia i dla Steczkowskiej, i dla Kory. O ile Demarczyk chciała śpiewać o uniwersalnej apokaliptyczej rzeczywistości wojennej, o tyle Steczkowska śpiewała o uwiedzonych przez siły ciemności kobietach fatalnych. Obie piosenkarki zdawały sobie sprawę z apokaliptycznej i szatańskiej symboliki wiersza - nawiązanie do maści koni Apokalipsy oraz symboliki Bestii i Szatana - szóstki koni zaprzężonych w każdą brykę.

Największą lekkość w podejściu do tekstu Białoszewskiego prezentuje Kora. Szkoda, że ta ironia poety wydobyta jest tylko przy wyliczaniu maści koni małej apokalipsy - "od sufitu [szary], od dębu [brunatny], od marchwi [bladorudy]".  Potem w interpretacji Kory dominuje jednak przyciężkawy jednostajny  rytm rocka. A o czym śpiewa z kolei  Kora? O kobiecie, która uciekła z kuchni.  Współczesnej zbuntowanej emancypantce, wyzwolonej artystce nawołującej ironicznie inne kobiety do buntu, czyli o sobie.

Kicz wesołego miasteczka i karuzeli

Miron Białoszewski jest poetą stylu niskiego oraz poetą warszawskich peryferii, ale ta niskość tematu i formy jest bardzo wyrafinowana, bo to pisarz gruntownie wykształcony filologicznie (absolwent polonistyki UW i znawca sztuki). W swoich wierszach ze słynnego poetyckiego tomu "Obroty rzeczy" Białoszewski pokazuje, że można fascynować się (niekiedy ironizując) kuchenną makatą, że można napisać strofy-ody na cześć durszlaka, przedwojennego pieca kaflowego, drewnianej starej podłogi.  Można też w stolicy ironizować na temat peryferyjnej karuzeli. Ale to pozornie błahe gadanie o świecie ma głębokie i metaforyczne i symboliczne sensy, które są nadbudowane nad banalnością kwiecisto-laurkowej karuzeli.

Wrocławska współczesna karuzela z "wypasioną" rokokową bryką i „amazonką” – fotografia z "autobloga współczesnej madonny".

Dynamika ruchu obrotowego w tekście Białoszewskiego

Wiersz "karuzela z madonnami" oddaje cztery stany karuzeli - statyczny bezruch, nabieranie prędkości, stałą predkość maksymalną oraz powolne zatrzymywanie się hamowanego urządzenia wesołego miasteczka. Te stany fizyczne możemy obserwować na poziomie wersyfikacji oraz  użytych środków poetyckich - przede wszystkim leksykalnych i składniowych.

W statycznym bezruchu opis jest  precyzyjny - oddają go epitety metaforyczne opisujące maści koni ("od sufitu/ od dębu/ od marchwi"). Ta precyzja znika w ruchu obrotowym przy nabieraniu prędkości, bo te same konie stają się - "białe", "czarne" i "rude". Co ciekawe, barwy te znikają przy przy maksymalnym stałym ruchu obrotowym. Obserwator nie będzie widział zamazanych ruchem barw, które zleją się w wielokolorowy walec - zobaczy tylko trzykrotnie "szóstkę koni". Ten maksymalny stały dynamizm ruchu będą też oddawały ciekawe i złowrogie metafory - bo madonny znajdą się w "klatkach z lin" (interesująco wykorzystane zjawisko stroboskopowe lin-prętów w ruchu - mocujących platformę karuzeli do górnej jej konstrukcji) oraz madonny są otoczone "okrągłymi ogniami". Metafory te oddają ciekawie uwięzienie i "skołowanie" człowieka w obrotowym ruchu - jego życie w piekle. To maksimum "zakręcenia" człowieka przez karuzelę naśladują także tylko trzygłoskowe  trzykrotnie powtarzane określenia anonimowych madonn - (... one/ ... one/ ...one), gdy tymczasem wcześniej w tym powtarzającym się  schemacie budowania zdań i powtórzeń (paralelizmach składniowych) występowały słowa i wyrażenia pięciogłoskowe ("bryka"), a w bezruchu nawet ośmiogłoskowe ( "...od marchwi"). Temu dynamizmowi pędu obrotowego towarzyszy niedbała forma zapisu zdania - z brakiem interpunkcji w wyliczeniu lub krótkimi zdaniami wydzielanymi często przecinkami. Na poziomie składniowym ciekawie wygląda konfrontacja bezruchu z fazą zatrzymywania się karuzeli. W statyce I części strofy I pojawiają się długie zdania współrzędnie złożone z drobiazgową interpunkcją. W fazie hamowania - obserwujemy brak interpuncji oraz rozbijanie wersem pojedynczych wyrazów ("przed/mieścia"; "pery/rafa/elickie"). Finałowe zatrzymanie - to wykropkowana linia, po której zaczynają się refrenicznie wypowiedziane i urwane wielokropkiem słowa nawiązujące do I strofy.

Świat jako karuzela

Gorzki motyw świata jako teatru występuje w poezji polskiej w dwóch filozoficznych fraszkach Kochanowskiego "O żywocie ludzkim". Człowiek jest marionetką i w "Lalce" Prusa - słynna scena niedzielnej zabawy Rzeckiego z mechanicznymi zabawkami wystawy sklepowej. Motyw świata jako karuzeli jest jednak bardzo oryginalnym "barokowym" konceptem poetyckim Białoszewskiego.  Wyrażonym niby kiczowato i niepoważnie, ale wcale nie  tak banalnym i prostym w interpretacji.

I Białoszewski, i Demarczyk (jako dziecko) byli porażeni traumą przeżyć okupacyjnych oraz wojennych. Dlatego zwyczajne zdanie "Madonna... / od dziecka odchylona" należy interpretować poważnie i kojarzyć je ze scenami oświęcimskimi opowiadania  Tadeusza Borowskiego "Proszę państwa do gazu...". W "Karuzeli z madonnami" rozgrywają się w scenerii "skołowania człowieka w wesołym miasteczku" symboliczne  zdarzenia dramatyczne.  Tak przynajmniej interpretuje ten tekst Ewa Demarczyk.

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Kto "mówi" w tekście śpiewanym przez Demarczyk? Mechanik obsługujący karuzelę i kasujący bilety za tę przyjemność - ktoś, kto jednocześnie kusi i zaprasza do jazdy starą karuzelą - w stanie statycznym - po domowemu swojską i kuchenną. Kto w zachwycie wykrzykuje słowa uwielbienia, zaczerpnięte z hymnu kościelnego - "Magnificat!"? I do kogo są adresowane te słowa uwielbienia? Na pewno nie do Boga. Więc jednak  jazda karuzelą to jakby czarna msza - obsługiwana przez kapłana sił ciemności. To po części tłumaczy diabelskie tempo śpiewanej przez Ewę Demarczyk jazdy.

"Karuzela czarnym kręcąca sie ruchem"?

Jak jednak inerpretować wiersz  Mirona Białoszewskiego w czystej postaci - bez adaptacyjnej ingerencji Ewy Demarczyk czy Zygmunta Koniecznego, kompozytora "Karuzeli z madonnami",  w tekst?  Z uwzględnieniem skojarzenia  jazdy karuzelą z obrotami starej gramofonowej płyty. Z tą kluczową dla zrozumienia wiersza antypersonifikacją Białoszewskiego: "I coraz wolniej karuzela/ Puszcza refren..."? Bez cięcia Demarczyk i Koniecznego  karuzela staje się nieludzkim i bezosobowym mechanizmem. Tak jak w "Kordianie" Słowackiego, kiedy bohater tytułowy dramatu, zwiedzając Europę, obserwuje nocą Londyn z perspektywy dzikiego ogrodu angielskiego i mówi o ówczesnej stolicy świata cywilizacji z przejeciem: "Tam!  miasto... Zegar ludzkim kręcący się ruchem."

Świat jako karuzela, regulowana mechanicznym rytmem muzycznym zacinającej się od czasu do czasu lub zatrzymującej się mechanicznie czarnej winylowej płyty. W "Przygotowaniu", prologu "Kordiana", Zegar Dziejów wyznaczający bieg XIX w., jest ustawiany przez Szatana i Astarotha. W "Karuzelach z madonnami" jest on w pełni anonimowym mechanizmem. Złowroga jest puenta wiersza - bo kuszenie "Wsiadajcie/  w sześcio... !" - oznacza ugrupowanie ludzi w brykach na sposób szatański.

A może wiersz Białoszewskiego jest tylko Wielkim Filozoficznym Żartem? Językową zabawą lingwistycznego poety. Apoteozą i przewrotną odą na cześć  wesołego miasteczka - i jego karuzeli? Następną, wcześniej wspomnianą, ironiczną pochwałą niezwykłych przedmiotów ("szarych eminencji zachwytu") - po łyżce durszlakowej, kuchennej makacie, starej drewnianej podłodze lub kaflowym piecu?

Coworkingowa przestrzeń w mieście
Klub Biznesu Biznes.Space

Według mnie nie jest to jednak bezpieczna dla człowieka "szara eminencja", bo rodzi nie tylko niewinny zachwyt niedzielną odświetnością peryferii, ale destrukcyjną metamorfozę madonn, zniewolenie człowieka i niepokój.

 

Rafaelel Santi – i jego madonny
„A  one…/  W obrotach Rafaela…”

Temat madonny z dzieciatkiem jest najczęściej pojawijacym motywem Rafaela. W sieci tych madonn Rafaela znajdziemy co najmniej kilkanaście:

"Madonna sykstyńska"

"Madonna ze szczygłem"

"Madonna na krześle"

"Madonna z różą"

 

Portrety tajemniczo uśmiechniętych renesensowych niewiast na obrazach  Leonarda da Vinci ( „A one w Leonardach min…”).

"Mona Lisa"

"Leda z łabędziem"

"Dama z łasiczką (gronostajem)"

 

"Zakręcone" kobiety mało znanego prerafaeality angielskiego John William  Waterhouse'a:

"Ariadna"

Dama z wyspy i zamku Shallot

Odaliska

 

MOTYW  KARUZELI  PO  WIERSZU "CAMPO DI FIORI" MIŁOSZA - EPILOG

"Karuzela - Epilog". Okładka książki prof. Tomasza Szaroty, która jest polemiką ze słynnym  wierszem Czesława Miłosza "Campo di Fiori" - tłum warszawiaków patrzy się z przerażeniem na płonące getto, a nie na bawiących się na placu Krasińskich rodaków.
 

Motyw karuzeli w literaurze i kulturze polskiej swoją wielką nośność, znaczenie, a w końcu i popularność zdobył dzięki wierszowi Czesława Miłosza "Campo di Fiori" - napisanemu w  kwietniową Wielkanoc 1943 r. Białoszewskiego łączyły z Miłoszem szczególne więzi. Autor "Karuzeli z madonnami" był jedynym poetą, którego Miłosz odwiedził osobiście podczas swojego pierwszego powrotu do kraju po otrzymaniu Nagrody Nobla. Łączył ich wzajemny szacunek. Pisząc swój utwór, Białoszewski znał wagę wiersza Miłosza i wagę motywu, który poruszał. W późniejszym "Pamiętniku z powstania warszawskiego" (1967), który przecież powstał z całego (22 lata) powojennego "gadania" ze znajomymi o powstaniu, o likwidacji getta warszawskiego, kwietniowym powstaniu, karuzeli na placu Krasińskich i mieniu pożydowskim - wspomina się kilkakrotnie. Białoszewski czuje się źle, kiedy ojciec przynosi do domu krzesła kupione w zlikwidowanym getcie warszawskim, kiedy dowiaduje się, że jego ojciec handluje z Niemcami mieniem pożydowskim. Mówi także z oburzeniem o procederze szabrowania w getcie - nawet w czasie powstania warszawskiego. Ponieważ żandarmeria powstańcza strzelała do szabrowników, część z nich zakladała biało-czerwone opaski z napisem AK. Tych warszawiaków nazywa on - posługując się sarkastycznymi neologizmami - "półAK" lub nawet "ćwierćAK".

"Karuzelę z madonnami" - z jej symbolicznymi apokaliptycznymi symbolami - trzeba rozpatrywać i w tym kontekście, nawet jeśli jest on dla nas przykry i trudny.

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 3

I tekst poetycki Mirona Białoszewskiego, i jego interpretacja muzyczna Ewy Demarczyk oraz Zygmunta Koniecznego są arcydziełami polskiej sztuki. Sporo dodałem do swojej pierwotnej wypowiedzi, bo interpretacja arcydzieł nie jest sprawą łatwą. Zapraszam do pierwszej lub ponownej lektury.

Byłem wczoraj  w Krakowie i nabyłem dwie głośne książki o Mironie Białoszewskim: "Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego oraz "Człowieka Mirona" Tadeusza Sobolewskiego. Tę pierwszą pozycję wydawnictwo "Znak" reklamuje jako najważniejsze wydarzenie literackie 2012 roku:

Życie intymne Mirona Białoszewskiego - ciekawa recenzja "Tajnych dzienników" autorstwa  Damiana Gajdy.

Ciekawe jest i wydawnictwo drugie:

osobiste wspomnienie o poecie i wielowymiarowy jego  portret  - Tadeusza Sobolewskiego - "Miron człowiek".

Z myślą o czekającej mnie "gościnnej" lekcji z maturzystami uzupełniłem interpretację "Karuzeli z madonnami" o ważny kontekst - MOTYW  KARUZELI  PO  WIERSZU "CAMPO DI FIORI" MIŁOSZA - EPILOG. Nie chciałem się rozpisywać i zbyt mocno wikłać wiersz Białoszewskiego w motyw karuzeli w polskiej literaturze współczesnej, motyw wybitnie rozrachunkowy, ale i polemiczny.