Ogłoszenie J. Lompy z drukarni Karola Prohaski w Cieszynie z 1855 r.

Jest następnym bardzo ciekawy dokumentem związanym z "legendą smogorzowską", spaleniem się starego drewnianego kościółka i budową nowej świątyni.

Ogłoszenie literackie Józefa Lompy wydane w drukarni Karola Prohaski w Cieszynie z 3 VIII  1855 roku

                                                    OGŁOSZENIE LITERACKIE

Jednym z najokropniejszych i najsmutniejszych dni dla Smogorzowa [wsi w powiecie Namysłowskim na dolnym Szląsku] był 10. lipiec roku 1854;  w tym dniu bowiem wieczorem o godzinie jedenastej tamtejszy starodawny i pamięci godny kościół, z modrzewiowego drzewa wystawiony, lubo przez 900 lat wszelkim burzom opór stawiający, został przez pożar pochłoniony. Ta pierwsza szląska świątynia, jako relikwia biskupstwa wrocławskiego i najkosztowniejszy nawet zabytek całej szląskiej chrześcijańskiej ludności, zwłaszcza, że tam pierwsza zorza wiary chrześcijańskiej na Szląsku zabłysnęła, zniknął  w dymie i w płomieniu. Pewien bezbożny człowiek zemstą pobudzony, podpalił tamtejsze pańskie stodoły i obory, w pobliżu kościoła wystawione, i tak nie tylko owe ze stajniami do plebanji  należącymi , lecz też i pamiętny kościół wygorzał, w którym pięć pierwszych szląskich biskupów: Godofryd [od 960 do 983] Urban [983 – 1005] Klemens [1005 – 1027] Lucylus [1027 – 1036] i Leonard [1036 – 1041] ofiarę świętą sprawowali i słowo Boże głosili. Uszanowania godne zwłoki pierwszych czterech mianowanych biskupów spoczywały w tym kościele, obok wielkiego ołtarza. Dzięki Bogu! Sklep grobowy, tudzież z relikwiami w nim przechowywanemi, jest utrzymany, lubo  i ten był ogniem ogarniony, tak że w zupełnej całości pozostały.  Strata nie tylko dla właściwych parafian Smogorzowa, lecz dla całego Szląska jest nie mała i nadto bolesna. Tak ciężko dotknięci bracia nasi katolicy w Smogorzowie wołają z Jobem: „Pan zasmucił. On zaś pocieszy!”  Wszak On pośród tego nieszczęścia w popiołach znak pozostawił, przemawiający a poglądający nań: że ich i nadal nie opuści. Znakiem tym jest mianowicie  k r z y ż  j e g o  ś w i ę t y,  k t ó r y   l u b o   b y ł   m o r z e m  p ł o m i e n i  z e w s z ą d  o t o c z o n y,  j a k o  p o m n i k   j e g o  ł a s k i  pozostał.  Z gorejącego kościoła uratowano przenajświętszy Sakrament, kilka obrazów i nieco bielizny, zaczem reszta: dzwony, zegar itd. do szczętu się spaliły. Jako relikwią uratowano z starego,  częścią grubo ogorzałego drzewa,  z wielce natężającą trudnością,  kilka kawałków, które na wystawienie małego  pobocznego ołtarzyka na cześć krzyża świętego w nowym kościółku, jaki ma być za pomocą boską wystawiony, przeznaczone zostały.
Tamtejsze kościelne kollegjum, podające w gazecie wrocławskiej, d. 20 lipca w Nrze 333, (dziwna rzecz, biorąc te cyfry razem, czyni 900) szląskim chrześcijańskim braciom do publicznej wiadomości, upraszała o dobrowolne składki, na wystawienie nowego kościoła. Gmina tamtejsza mała i uboga, składająca się z czterech gburów, 16 półrolników i kilku komorników, nie jest w stanie, przykładać  się w czemkolwiek bądź, do odbudowania nowego kościoła, gdyż mimo tego dostarczaniem robót zaprzęgowych i ręcznych zanadto ciężaru ponosić będzie, i bez obcej pomocy takiego wykonać  nie zdoła. Ta gmina wystawiła w roku 1853 nowy gmach szkolny. W takiem biednym położeniu niewątpi ona jednak,  i  owszem pokrzepia się nadzieją, wołając gorąco nabożnem pieniu: „ Kto się w opiekę poda Panu swemu itd”. Krzyż wyżej rzeczony, na smętarzu pozostały, lubo mocno ogorzały, jest najpewniejszą rękojmią i pociechą, że parafijanie wiele krzyżów dożyją, zajmując się budowaniem przybytku pańskiego, pomimo tego mocnej nadzieji  oddawać się mogą, że im liczne wdowie pieniążki ku pomocy płynąć będą.
Jaki skutek i postęp dotąd to życzenie miało, nie jest niżej podpisanemu wiadomo. On zaś ze swej strony, niepoznany i niby obcy pomiędzy swojemu, choć nie posiadający złota ani srebra, a sam pomocy potrzebujący, chce ofiarować, na co się w miarę sił swoich zdobyć może. Zamyśla on bowiem w tym względzie wydać dziełko pod napisem:  Życiopisy biskupów szląskich, zastępujące poniekąd historją kościelną Szląsku”. Dziełko to obejmować będzie 5-6 arkuszy. Zapraszając nieniejszem najuprzejmiej Szacownych Rodakówdo przedpłaty, nadmienia się, że cena egzemplarza dla zapisujących w, w okładce 7 ½ śgr. pruskich czy 1 ½ złp. wynosić będzie. Czysty dochód tej książki ma być na powyższy cel ofiarowany.
Na przodzie umieści się rejestr prenumeratorów.
W LUBSZY dnia 3. Sierpnia 1855
 

Józef Lompa
tłómacz przysięgły i członek korespondujący c.k. Towarzystwa gospodarczo-rolniczego w Krakowie, zamieszkały w Lubszy, poczta Woźniki, w powiecie Lublinieckim w górnym Ślasku.

Rzut poziomy spalonego kościoła w Smogorzowie pokazuje jego zasadnicze części: kruchtę (Vorhalle), nawę z galerią i organami (Kirche i Orgelchor), prezbiterium z ołtarzem głównym (Altarraum), zakrystię (Sacristei), wieżę (Thurm). Litografia przedstawia ponadto siedem ozdobnych słupów podporowych dźwigających galerię – podtrzymywało ją łącznie 14 słupów. Napis z datą 1538 został wyryty na portalu drzwi za ołtarzem, które prowadziły od wewnątrz do wieży. Świątynia miała 3 ołtarze – główny prezbiterialny  i dwa boczne w nawie – oraz ambonę. Zastanawiające są  bardzo grube ściany zakrystii – jakby pełniła funkcje skarbca i fortecy(?).  Pierwszy rzut pionowy przecina świątynię tuż za tęczą w prezbiterium. Drugi w nawie, krojąc również galerię. Pod litografią samego kościoła podpis: Kirche in Smograu bei Namslau [ Aeltesle Holzkirche Schlesiens 960]. Rzuca się w oczy, że po przejęciu kościoła przez protestantów ołtarze zostały przeorientowane w kierunku zachodnim. Moduł najstarszej części budowli ma rzut kwadratu – i tu pierwotnie na ścianie wschodniej mieścił się ołtarz główny. Litografia Wilhelma Loeillota.

                                 KOMENTARZ DO OGŁOSZENIA JÓZEFA LOMPY

        Ogłoszenie zawiera kilka bardzo cennych informacji. Z pożaru zachowano Przenajświętszy Sakrament – liczba pojedyncza  wskazuje, że chodzi prawdopodobnie o monstrancję z Sakramentem. Poza tym kilka obrazów - obraz barokowy z kaplicy Św. Krzyża pochodzi z  wyposażenia starej świątyni. Gdzie podziały się inne ocalałe obrazy ze starego wystroju kościółka? Być może znajdują się na plebanii w Smogorzowie lub, co bardziej prawdopodobne,  w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu lub na plebanii we Włochach  - lub Rychtalu  – dawnych siedzibach dekanatu.
         Ponadto wskazuje ono na następny cenny  dla nas adres bibliograficzny ogłoszenie „kollegjum” [komitetu odbudowy kościoła w Smogorzowie] opublikowane „numerze 333 gazety wrocławskiej” [ „Breslauer Zeitung”] z dnia 20 lipca [ 1854r. – jak wynika z listów J. Lompy do ks. F. Marzonia] wzywające do ofiarności w datkach na odbudowę kościoła.  

        Wreszcie istotna informacja – „Życiopisy biskupów szląskich…”  –  „dziełko” J. Lompy miały mieć objętość  5-6 arkuszy druku. Arkusz drukarski to 8 stron druku A 4 lub 16 stron druku jednostronnego o formacie zeszytowym A 5. Wobec tego dziełko Lompy miało mieć ok. 40-50 stron dwustronnego druku A 5. Już w liście do ks. proboszcza Franciszka Marzonia z 17. 10. 1855 r. Lompa pisze:  załączam 15 arkuszy swojej pracy to jest ¼ całości, a więc ok. 1 ½ arkuszy druku, czyli 10-12 stron dwustronnego druku A4. Sądząc po oryginale pisanego rozwlekle rękopisu, chodzi o ok. kilkadziesiąt  stron rękopisu. Z pracy Stefanii Koniecznej  „Listy Józefa Lompy pisane do ks. Marzonia w Smogorzowie" – wynika, że zaginione i nigdy niewydane  „Życiopisy biskupów szląskich…” były wysłane do Warszawy do druku do księdza Szelewskiego, ale także do Namysłowa i do Wirtembergii. I najpewniej funkcjonowały w wielu odpisach – do tego również w wersji niemieckojęzycznej, bo Lompa posługiwał się niemieckim sprawniej niż językiem polskim. Kto wie, czy Liebich wobec tego w swojej „Kronice miasta Namysłowa” nie korzystał, omawiając początki chrześcijaństwa na ziemi namysłowskiej na Śląsku,  z „Życiopisów” Lompy? Aby to sprawdzić,  trzeba byłoby skonfrontować kilka stron zachowanego rękopisu z „Kroniką” Liebicha.
Poza tym, dlaczego w Muzeum Archidiecezjalnym zachowało się tylko kilka stron rękopisu „Życiopisów biskupów szląskich…? – tyle na razie odszukał Tadeusz Wincewicz. Dlaczego zaginęły pozostałe strony – a ocalały te pierwsze?
 

Wątpiącym w autentyczność i świętość surowca drzewnego, z którego wykonany został ołtarz Św. Krzyża kaplicy bocznej w podchórzu – a takich nie brakuje - jeszcze raz zacytuję Lompę:

Jako relikwią uratowano z starego,  częścią grubo ogorzałego drzewa,  z wielce natężającą trudnością,  kilka kawałków, które na wystawienie małego  pobocznego ołtarzyka na cześć krzyża świętego w nowym kościółku, jaki ma być za pomocą boską wystawiony, przeznaczone zostały.

 

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 11

Ponieważ ksiądz Franiszek Marzoń nie byl jednak polskojęzyczny - pomyślałem sobie, że przecież te "Życiopisy..." powinien mu i innym duchownym Lompa przesłać, ale w języku niemieckim - aby wysondować, jak zachowa się wobec dzieła kościelna cenzura Generalnego Urzędu Wikarialnego? Może więc prezes Tadeusz Wincewicz  źle szukał  w Muzeum Archidiecezjalnym, bo dziełko jest  zaszyte, w którymś z 30 tomów akt, ale zapisane w języku niemieckim?  Z oficjalnym Kościołem nie miał Lompa najlepszych stosunków. Za obronę przed sądem chłopów odmawaiajacych składania proboszczowi dziesięciny został wyrzucony z pracy jako nauczyciel w katolickiej szkole parafialnej i z tego powodu do końca swych dni żył bardzo ubogo. Mimo to gorąco wspierał odbudowę kościoła w Smogorzowie.

W uzupełnieniu informacji Enedy`ego dodać można, że reprodukcja oryginału cytowanego "Ogłoszenia literackiego" zamieszczona jest w publikacji Stefanii Koniecznej "Listy Józefa Lompy do ks. Marzonia w Smogorzowie" wydanej jako  zeszyt 7 "Reedycji Biblioteczki TMZN" (Namysłów 2008), s. 26.

Panie Tadeuszu - nie znam opracowania, które choćby wspomina o listach ks. F. Marzonia do J. Lompy. Z tego co wiem, jakąś spuściznę po Lompie posiada Biblioteka Śląska w Katowicach - trzeba by tam ewentualnie dotrzeć. Ale uprzedając kolejne pytanie: rękopisu Życiopisów biskupów... - nie posiadają, NIESTETY!

W swoich materiałach będących efektem kwerend we wrocławskim Archiwum Archidiecezjalnym jeszcze muszę sprawdzić, czy nie zachowały się jakieś brudnopisy odpowiedzi ks. Marzonia, ale to dopiero wykonalne jest za jakiś czas. Teraz muszę skupić się na skierowaniu do druku wspomnień p. Mieczysława Kołodki "Tak wyrastałem na człowieka : szkice autobiograficzne".

Panie Bartłomieju, dziękuje za wielce ciekawy adres bibliograficzny.

W 2013 roku będziemy także obchodzić 150 rocznicę śmierci Józefa Lompy. 50 lat temu - w 1963 r. -  w Namysłowie odbyła się bardzo uroczysta sesja naukowa poświęcona jego osobie. Nie doczekał się uroczystości poświęcenia nowego  kościoła w Smogorzowie (25 października 1863 r.) - zmarł 29 marca 1863 r.

Panie Bartłomieju, dziękuje za kolejne adresy bibliograficzne. Tych z krakowskiego "Czasu" z 1851 r. oraz z "Przyjaciela Ludu" z 1846 r. nie znałem. A są one ciekawe, bo mówią o legendzie smogorzowskiej przed pożarem z 1854 r.

Zakupiłem wreszcie ten Zeszyt I Namislavii  "Źródła i materiały do dziejów ziemi namysłowskiej" z 2008 r. za jedyne 12 zł. Za 16 stron druku - drogo, ale było warto. W nim przede wszystki cudowne tłumaczenie druku ulotnego z jezyka niemieckiego "Bitte um milde..." (1856 r.) - czyli "Prośba o łaskawą pomoc na odbudowę spalonego pierwszego chrześcijańskiego kościoła na Śląsku w Smogorzowie, powiat Namysłów - autorstwa namysłowskiego germanisty Zygfryda Adamtza. Wyczuwa się  genetyczną śląskość i studia teologiczne tłumacza w Frankfurcie n.  Menem i Fuldzie.

Mnie najbardziej zainteresowały niemieckie przypisy do odezwy. Między innymi przypis pierwszy zawierący podstawowe wymiary starego kościółka liczone najprawdopodobnie w stopach pruskich (0,3139 m). Długość całości z wieżą - 70 stóp ( 21, 97 m). Długość prezbiterium - 17 stóp (5, 34 m), kwadratowy bok nawy - 25 stóp (7, 85 m), wysokość wewnątrz kościoła 15 stóp (4, 71 m). Moja interpretacja symboliki małej wieży się potwierdza, bo ma ona tyle samo wysokości, co długość starego kościółka. Do przeliczenia pozostaje jeszcze szerokość prezbiterium, wysokość chóru i budowli w poszczególnych częściach. Ja zresztą to wszystko liczę, a pewnie jeszcze przed 1967 rokiem zrobił to architekt miejski inż. Henryk Caputa w broszurze TMZN "Kościół i szkoła w Smogorzowie, matrona kultury polskiej na Ślasku". Ale na razie broszura niedostępna.

 

Panie Bartłomieju, ponieważ w 1856 r. Namysłów należał do Królestwa Prus - a nie do Dolnej Saksonii, Szlezwiku-Holsztynu czy Brandenburgii - przyjąłem, że jest to jednak stopa pruska (0,3139 m). Po 1817 roku miara ta obowiązywała w całych Prusach, a od  1884 w  Cesarstwie Niemieckim.

Dzięki studenckim notatkom Ani Zychowicz  z 1997 r. wiem, że Smogorzowowi poświęcone są następujące strony rocznika tygodnika katolickiego "Schlesische Kirchenblatt": 1856 s. 8; 1859 s. 459, 502, 548; 1861 s. 370, 562.

O Byczynie wspominaliśmy już chyba we wcześniejszych postach. Jako tymczasowe siedziby biskupów podawało się najczęściej Smogorzów i Ryczyn, rzadziej występują Żmigródek i właśnie Byczyna...  To wszystko jest sferą domysłów, równie dobrze mogę sobie teraz napisac, że biskupi rezydowali w Młokiciu i znajdą się jakieś argumenty potwierdzające tezę :P