Praca dla opiekunów osób starszych

Smogorzów - zagubiona "złota legenda" ziemi namysłowskiej

Tekst ma już 12 lat. Był publikowany nawet w Chicago - w polonijnym miesięczniku "Kontra". Stał się nieaktualny? Smogorzów niby remontują pełną parą.

 

Fragment pierwszej mapy Śląska Marcina Helwiga z 1561 ze słynną ikoną drewnianego kościoła i zapisem: "SMOGRA, Prima Silesiorum Scola. 966."

 

Smogorzowska legenda

  Na północno-zachodnim krańcu Opolszczyzny, siedem kilometrów od Namysłowa, leży Smogorzów. To najstarsza i niegdyś najsłynniejsza miejscowość ziemi namysłowskiej. Dawną sławę zawdzięcza zapisom kronikarskim Jana Długosza. Według jego ''Roczników'' Smogorzów był pierwszą siedzibą biskupów śląskich, którą dopiero za czasów Kazimierza Odnowiciela trwale ulokowano we Wrocławiu. W innym jego dziele, ''Żywotach biskupów wrocławskich'', przeczytamy również, że w Smogorzowie Mieszko I ufundował pierwszą śląską katedrę, a obok niej stanęła za Chrobrego ''Prima Scola Silesiorum'' z przyszkolną biblioteką.
  Współcześni historycy bardzo sceptycznie podchodzą do tych Długoszowych zapisów, ale w II poł. XIX w. tę tradycję szanowano  

Rysunek Wernera. Widok Smogorzowa od strony potoku Jarząbek.

i traktowano poważnie. Wierzono wówczas, że niewielki drewniany smogorzowski kościółek to pierwsza wybudowana przez Piastów świątynia na Śląsku. "Smogorzowską katedrę'' traktowano niczym relikwię, bo w czasach Lompy żywiono przekonanie o IX-wiecznym rodowodzie jej najstarszej modrzewiowej części. W tomie XXIII warszawskiej ''Encyklopedii powszechnej'' z 1866 roku odnaleźć można zdumiewająco dziś brzmiący zapis:
  Tradycja ta nadzwyczajnym urokiem ozdabia wieśniaczy kościółek smogorzowski, który jest jakby jaką świętością, palladium Szląska, coś równego jak we właściwej Polsce: Gniezno, Gopło i Kruszwica, jak w dawnej Chrobacyi zamek krakusowy na Wawelu.
  Miejscowa legenda mówiła również o działalności misyjnej pierwszego biskupa śląskiego Gotfryda, o jego walce ze smokiem. Miał on przezwyciężyć nękającego ludność ludożerczego potwora w chwili, gdy mu nałożył na grzbiet krzyż i imię Jezus wypowiedział.
  W ''Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego'' z 1889 roku przeczytamy również, że miejscowi pokazują dotąd smoczą jaskinię i smoczą drogę. Te dwa źródła wspominają również o znalezieniu pod murami kościoła krzyży mosiężnych, które zwykle noszą biskupi.

Litografia starego kościoła w Smogorzowie Wilhelma Loeillota wg "Zeitschrift fuer Bauwesen" 1856.

Jeszcze jedna litografia Wilhelma Loeillota - z portalem drzwi wejściowych, kościołem, przekrojami wnętrz: galerią - chórem z organami, prezbiterium  z ołtarzem, różnorodnymi  kolumnami galerii, rzutem poziomym kościoła i datą (1538) na belce drzwi wejściowych prowadzących za ołtarzem do wieży.

Ocalone relikwie

  W nocy 10. lipca 1854 roku stało się nieszczęście. ''Modrzewiowa katedra'' spłonęła. Ktoś złosliwie podłożył ogień pod sąsiednie budynki  i żywioł objął również kościół. Józef Lompa z bólem komentował, że najkosztowniejszy zabytek całej szląskiej chrześcijańskiej ludności (...) zniknął w dymie i płomieniu. I jakby z ulgą dodawał: Uszanowania godne zwłoki pierwszych czterech mianowanych biskupów spoczywały     w tym kościele obok wielkiego ołtarza. Dzięki Bogu !  sklep grobowy, tudzież z relikwiami w nim przechowywanymi, jest utrzymany, lubo i ten był ogniem ogarniony, tak, że jeszcze cztery głowy w zupełnej całości nie uszkodzone pozostały.
  Z pożogi cudownie ocalał, stojący tuż przy kościele, Krzyż Święty, choć był morzem płomieni zewsząd otoczony. Jak możemy dowiedzieć się z prac naukowych ks. bpa  prof . dra Urbana, został on pocięty na relikwie. Z tego szlachetnego drzewa wykonano krzyżyki, poświęcone przez ks. Alojzego Fiecka w Piekarach Śląskich. Obdarzono je mocą odpustu dla konających, a ofiary od wiernych przeznaczono na odbudowę nowego kościoła. Z pożaru zdołano również ocalić parę świętych bierwion modrzewiowych, które spożytkowano na budowę bocznego ołtarza ''Świętego Krzyża''.

Tymczasowy grób biskupów

  W 1854 roku usunięto pogorzelisko i otwarto sklep grobowy, a z niego wydobyto miedziane trumny. Na placu kościelnym, gdzie stała drewniana wieśniacza katedra, wybudowano pospiesznie nową kryptę, w której złożono ocalałe z pożogi szczątki ''pierwszych ojców Kościoła na Śląsku''. Ulokowany za dzisiejszą plebanią krzyż z imionami biskupów: Gotfryd, Urban, Klemens, Lucylius, Leonard - to pomnik nagrobny wybudowany nad tą krypta. Skromny charakter grobowca świadczy o tym, że miał być on tymczasowym miejscem pochówku.

Grób biskupów wrocławskich w Smogorzowie na starym kościelnym placu - dzisiaj za plebanią - to jednocześnie krypta starego spalonego w 1854 roku kościoła pw. Św. Jana Chrzciciela, mieszcząca się przed pożarem w prezbiterium legendarnej świątyni. W 1859 r. została ona przebudowana i wraz z fundamentami nowego kościoła poświęcona przez biskupa Bernarda Bogedaina. W tym miejscu z przyczyn technicznych lub raczej politycznych kościoła nigdy nie wybudowano, choć miał on przykryć kaplicą grób biskupów. Zachował się tylko pierwszy projekt neoromańskiej w stylu świątyni Alexisa Langnera i schowane pod ziemią fundamenty kościoła. [Fotografia z września 2009 r. Uwagi pod fotografią z lutego 2011 roku]

  Próbowano zresztą budować nowy kościół nad sklepem grobowym, ale grunt okazał się zbyt podmokły, bo obok płynie kapryśny potok Jarząbek. Nowy neogotycki kościół ulokowano po przeciwnej stronie drogi. Ogromne, jak na niewielką wioskę, rozmiary budowli świadczą, że miała to być godna zacnych duchownych nekropolia. Miedziane trumny ze ''szczątkami biskupów'' nigdy jednak nie spoczęły w wybudowanej dla nich świątyni. - Dlaczego ? Lata budowy kościoła w Smogorzowie przypadły na okres niebezpiecznych dla zaborców patriotycznych manifestacji (1860-62), a jego konsekracja (1863) na czas powstania styczniowego. Potem przyszły czasy ''Kulturkampfu'', a w końcu historycy niemieccy zaczęli skutecznie udowadniać, że Długoszowa opowieść o Smogorzowie to ''wymysł wyobraźni krakowskiego kanonika''. Do wystudzenia smogorzowskiej legendy przyczyniło się również stanowisko polskich historyków Kościoła, którzy jednak twierdzą, że takich biskupów nie było. Źródła kościelne każą również wątpić w autentyczność ich szczątków.

Pomoc Lompy

  Po pożarze Józef Lompa postanowił przyjść kościołowi w Smogorzowie z pomocą. Już w 1855 roku w ''Gwiazdce Cieszyńskiej'' ukazało się ogłoszenie literackie, w którym autor zapowiedział rozpisanie subskrypcji na wydanie Życiopisów biskupów śląskich, zastępujących poniekąd historię kościelną na Szląsku. Dochód ze sprzedaży tego ok. stustronnicowego dzieła miał być przeznaczony na budowę nowego kościoła. Książki jednak nigdy nie wydano, choć rękopis z listą ofiarodawców na pierwszych kartach wysłano do Warszawy, do ks. kanonika Szelewskiego, wydawcy ''Pamiętnika Religijno-Moralnego''. - Dlaczego po rozpisaniu subskrypcji, zebraniu pieniędzy nie wydano tego dzieła ? Prawdopodobnie zaborcy przestraszyli się rosnącego kultu Smogorzowa i ingerencja cenzury carskiej uniemożliwiła druk dzieła Lompy. Możliwe, że jednak nie nie zdołano namówić odpowiedniej liczby subskrybetów, by zapewnić sukces finansowy i zysk dla tego przedsięwzięcia.

Gorszy gotyk

  Sześćdziesięciometrowa wieża kościoła pw. św. Jana Chrzciciela widoczna jest z siedmiokilometrowej odległości. Dojrzymy ją już ze wzgórza przed Objazdą. Ten strzelisty neogotycki kościół  poświęcono  w pamiętnym dla nas 1863 roku. Jego budowa pochłonęła 20 000 talarów pruskich. Była to suma niebagatelna, bo za tę kwotę można było wybudować wówczas w Namysłowie 25 trzydziestometrowych drewnianych mostów.
  Nową ''smogorzowską katedrę'' wzniesiono przede wszystkim ze składek Ślązaków, Wielkopolan i Małopolan. Ponieważ patronat nad kościołem sprawowała rejencja wrocławska (ówczesny urząd województwa dolnośląskiego) przedsięwzięcie to dofinansował również skarb pruski.

Fotografia kościoła Langnera z września 2009 roku. Widok od strony południowo-zachodniej.

  Projektowanie smogorzowskiego koścoła powierzono uznanemu architektowi śląskiego neogotyku, Aleksemu Langnerowi. Plany budowy musiały być zatwierdzone przez berliński ''Oberbaudeputation''. Najwybitniejszy niemiecki autorytet w dziedzinie architektury sakralnej, F.A. Stueller, którego podpis widnieje na rysunkach projektowych, miał ponoć zachwycić się dziełem Langnera. Dzisiaj mało kto potrafi dostrzec piękno tej budowli. Nie byli świadomi jej wartości malarze, którzy za kadencji starego proboszcza odświeżali kościół. Zrobiło się jasno i czysto, ale przy okazji zmyto - zachowaną tylko w Smogorzowie - ostatnią oryginalną polichromię tego śląskiego architekta.

Zima 2011. Widok od strony południowo-zachodniej. Od lewej - plebania, płot z cegły z drogą krzyżową, "Smogorzowska Katedra", kaplica cmentarna.

  Współczesny Smogorzów nie jest już śląskim Wawelem czy Gnieznem. Z dawnego blasku miejsca kultowego nie zostało zbyt wiele. Otoczenie starego placu kościelnego zabudowano niegdyś paskudną pegeerowską oborą i potężnymi garażami.
  Po wojnie zmienił się ustrój, lud, zabrakło proboszcza Marzonia, Lompy. Namysłowianie nawet nie spostrzegli, że zagubili swoją ''złotą legendę".

 

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 24

"Miedziane trumny ze ''szczątkami biskupów'' nigdy jednak nie spoczęły w wybudowanej dla nich świątyni. - Dlaczego ? Lata budowy kościoła w Smogorzowie przypadły na okres niebezpiecznych dla zaborców patriotycznych manifestacji (1860-62), a jego konsekracja (1863) na czas powstania styczniowego."

przeciez Smogorzow nigdy we swej historii nie byl pod zaborem?

Namysłów leżał zawsze na śląsko-"polskim" pograniczu. Każde polskie powstanie to kordon sanitarny na granicy. Nigdzie nie napisałem, że Smogorzów leżał w zaborze pruskim. Ja odniosłem motyw legendy smogorzowskiej do czasu historycznego - istotnego dla stosunku Prusaków i Rosjan do pierwszego kościoła wybudowanego na Śląsku. Jeśli "Życiopisy biskupów wrocławskich[smogorzowskich]" miały być wydane w Warszawie przez księdza Szalewskiego, redaktora Pamiętnika Moralno-Religijnego, to mam prawo pisać o niebezpiecznych dla zaborców patriotycznych manifestacjach. Kiedy Prusacy zabronią Ślazakom pielgrzymek do Częstochowy, to wówczas będą oni udawali się z pielgrzymkami do sąsiedniego Bralina - Na Pólko. Anonimie, jak sądzisz, kto przyjechał do Smogorzowa na uroczystą konsekrację kościoła w 1863 roku - Prusacy? Kto znalazł się na liście najchojniejszych ofiarodawców? No właśnie - Polacy, z jakiego zaboru?

Szkoda, że stać Cie tylko na taką refleksję - z uciągniętą gębą i ...

Nawiązując do Twojego genialnego i lekko retorycznego pytania, udało mi się ustalić, że "zaborc<<om>>" byli Rosjanie, Prusacy i Austriacy. Tak odpowiedziałby Ci również  Ślązak-Polak ze Smogorzowa. A był nim na przykład proboszcz Marzoń ze Smogorzowa. Ze Smogorzowa wywodził się nie tylko wielokrotny rektor Unwersytetu Jagiellońskiego, Walenty Fontana ze Smogorzowa, ale szlachcic ślaski, który po odkryciu, że mówi tą "samom gadkom" co Polacy, kupił sobie piekielnie drogi szlachecki strój polski.  O zmartwychwstałym Ślazaku-Polaku ze Smogorzowa pisał Henryk Rzewuski w swoich "Pamiętnikach Soplicy".

Po raz wtóry zatem wypada mi Pana bardzo przeprosić. Jako była opiekunka strony mam tylko jedno usprawiedliwienie. Na czas mojego urlopu macierzyńskiego i zdrowotnego opieka nad witryną przeszła w ręce uczniów starszych klas i ci nieopatrznie umieścili na serwerze niefortunną pierwszą wersję strony bez poprawek. Ja już strony nie administruję i nie moderuję. Nie wiem czy te kolejne przeprosiny Pana usatysfakcjonują, jeżeli nie, gotowa jestem jeszcze raz przeprosić Pana osobiście przy najbliższym spotkaniu. Jednocześnie zapewniam, że tekst został usunięty na zawsze.
Z całym szacunkiem dla byłego profesora i z uznaniem dla Pana wiedzy i pracy,
b.opiekunka strony.

Jeśli tekst został na stronie szkolnej usunięty lub zmieniony, to poproszę RedNacza - o wyciecie "komentarza-wstępiku" do "Smogorzowa - zagubionej <<złotej legendy>> ziemi namysłowskiej". Ja po zmianach Webmastera nia mam obecnie opcji edycji włączonej na swoim blogu. Bo zrobiłbym to dzisiaj od ręki. Szanowny Webmasterze, RedNaczu, proszę, usuńcie "reklamację" - wytłuszczony wstęp, no bo teraz jest on przecież nieaktualny i nieważny.

Nie ma sprawy. Nie gniewam się. Wiedziałem, że to "sprawka" gimnazjalnych młodzieńców. Postanowiłem ich trochę zawstydzić. Trzeba uczyć ich uczciwości.

                                                       Serdecznie Pozdrawiam

Ciekawi mnie temat Smogorzowa i kiedyś widziałem informację na blogu, że ma być utworzona strona dotycząca Legendy Smogorzowa, miała być utworzona przez Pana Wojciecha Nowaka - czy została wykonana?, bo nie mogę jej znaleźć w sieci.

Anonimie, to był projekt, który nigdy nie został podjęty i  zrealizowany. Taka strona nie istnieje.

Zbliża się małymi krokami 150 rocznica konsekracji najważniejszego kościoła ziemi namysłowskiej(1863-2013). Mowa oczywiście o kościele pw. św. Jana w Smogorzowie. Ta perła neogotyku śląskiego i śląskiej historii wymaga wysiłku organizacyjnego i finansowego ludności całej ziemi namysłowskiej.

Może więc przed 2013 rokiem taka strona powstanie?

Zbliża się także 700-lecie utworzenia księstwa namysłowskiego, które także wypada w 2013 roku. W związku z tym mam prośbę do fascynatów historii Namysłowa o "burzę muzgów" ;) Mam pomysł na projekt, który zostałby przedstawiony dyrekcjom namysłowskich szkół w celu przybliżenia młodzieży przeszłości miasta - ak pamiętamy żaden z kandydatów na burmistrza nie znał daty uzyskania przez Namysłów praw miejskich - NIE MÓGŁ JEJ ZNAĆ, bo jest ona nieznana - w 1249 roku (bodaj 14 marca) pierwszy raz wspomniano o grodzie nad Widawą jako 'civitas', ale sama lokacja mogła nastąpić już wcześniej (Namysłów pojawia się w dokumentach Henryka Brodatego) ;)

Ten tekst napisałem 14 lat temu, po jego publikacji nie mogłem już w dni powszednie zwiedzać kościoła - zakaz starego proboszcza, bo ze zmyciem starej polichromii zrobiła się afera;)

Dzisiaj jest po części nieaktulny, bo neogotycki kościół w Smogorzowie stał sie jedną z pereł architektonicznych Opolszczyzny. Legenda smogorzowska odżywa. Sporo też udało się zmienić nowemu proboszczowi. Najważniejsze problemy remontowe - oryginalny dach z wielokolorowych łupków i wieża - są do rozwiązania.

Panie Bartłomieju, dziękuję za cenną uwagę. Dzięki panu dowiedziałem się, że ta bardzo "uczona" i przestarzała "abrewiacja" to zwykły polski skrót.  Za chwilę poprawię podpis - ta forma łacińska też mi coś nie pasowała.

Niestety,  poloniście nie są  znane cenne uwagi "prof. Szymańskiego zawarte w podręcznik nauk pomocniczych historii, znane każdemu adeptowi pierwszych lat studiów historycznych". Ja tylko nauczam fraszek Kochanowskiego w naszym liceum, wiedzy o kulturze i jako porucznik rezerwy WP prowadzę też kurs PO. Dzięki tym ostatnim zajęciom mogę oddawać się swym amatorskim pasjom - fotografii, historii i regionalistyce. Myślę, że trzeba było panu w końcu podać te autoinformacje, aby na przyszłość się pan tak nie dziwił.

 

"Próbowano zresztą budować nowy kościół nad sklepem grobowym, ale grunt okazał się zbyt podmokły, bo obok płynie kapryśny potok Jarząbek. Nowy neogotycki kościół ulokowano po przeciwnej stronie drogi."

W kazaniu ks. Franciszka Hertla, dziekana Rychtala, a później proboszcza Krzyżownik - jakie wygłosił on w imieniu ks. biskupa ordynariusza Heinricha Foerstera [link] w dniu położenia kamienia węgielnego pod budowę nowego kościoła neogotyckiego ( 5 września 1859 roku) - znalazłem taki wyjątkowo ciekawy fragment:

Oto nabożni Chrześcijanie! byliście dnia 9 lipca tego roku [1859 - w 5 rocznicę spalenia się modrzewiowego starego kościoła] świadkami, gdy Najprzewielebniejszy Biskup Bernard Bogedain [link] nie tylko kamień węgielny, ale i fundamenty do nowego kościoła waszego poświęcał. Gdy więc z poważnej przyczyny na starym miejscu nie mógł być budowany, lecz tutejsze miejsce do tego musiało być obrane; zatem upoważniony od Najprzewielebniejszego Ksiedza Biskupa Henryka [Heinricha Foerstera] - [link] to miejsce błogosławić i poświęcać będę.

Wynika z tego, że na starym placu kościelnym nie tylko wmurowano w lipcu 1859 roku kamień węgielny w obecności biskupa, ale i poświęco fundamenty pod budowę nowego kościoła! To bardzo ciekawe. One musiały się zachować. Obrys starego kościoła zaznaczony np. żywopłotem, a do tego żywopłotowy obrys nowego kościoła, którego nie wybudowano, ale przecież próbowano budować. To dopiero byłaby atrakcja turystyczna. To byłby za plebanią ogród pamiątkowy - do tego z pomnikiem i kryptą biskupów wrocławskich. Czyż nie jestem odkrywczy;)?

A tak przy okazji. Znalazłem w kępińskim "Powiatowym Tygodniku Ilustrowanym" (nr 16, 2009 r.) tekst H. Tyszkiewicza "Moja mała ojczyzna - Krzyżowniki", a w nim krótki biogram poświęcony ks. Franciszkowi Hertlowi:

Ks. Franciszek Hertel (1803-1888), pochodził z Opola, święcenia kapłańskie otrzymał w 1828 r. z rąk biskupa wrocławskiego Emanuela Schimońskiego. W latach 1835-1850 był dziekanem i proboszczem rychtalskim, a następnie proboszczem w Krzyżownikach. Dnia 05.09.1859 r. wygłosił słynne kazanie z okazji poświęcenia fundamentów pod budowę nowego kościoła w Smogorzowie.

 

A sama mapka Hellwiga chyba już po przeorientowaniu, bo oryginał ma chyba góry na północy i "Polonię" na południu :) Skoro udało się w tym miejscu postawić drewniany kościół, to fundamenty murowanego okazały się już za ciężkie?

Jak orano stary przykościelny plac to na coś betonowego natrafiano. Może to były te fundamenty nowego kościoła, którego tu jednak nie wybudowano ze względu na zbyt pomokły grunt i częste w przeszłości wylewanie potoku Jarząbek? O tych fundamentach pisałem we wcześniejszym swym poście.

Jeśli rozpoczęto budowę neogotyckiego kościoła murowanego na starym placu, to ta krypta z krzyżem i kutym ogrodzeniem jest "sklepem grobowym" nowego kościoła. Wszak wybudowano fundamenty, ergo musiano wybudować kryptę. To jest pierwsze spostrzeżenie. Drugie to takie, że jesli zestawi sie obrys nowego kościoła - tego zza drogi z wykopanymi fundamentami i krypta-grobem, ustali sie, gdzie jest pusta krypta w nowym kościele. Ja mam  bardzo dobrą hipotezę inerpretacyjną, ale przedstawię ją dopiero w tekście "Symbolika małej smogorzowskiej wieży".

Do idei  badań archeologicznych starego placu kościelnego i krypty trzeba koniecznie powrócić.

Nie wierzę, że w ścianach budowli z 1854 roku zachowały się aż do XIX w. bierwiona modrzewiowe z czasów Mieszka I. To niemożliwe. Ale że budowla drewniana zawiera najstarsze moduły romańskich budowli sakralnych - w to już wierzę.

Nikt poza tym nie zwrócil uwagi na jeden szczegół - "stary sklep grobowy" (kryptę grobową) drewnianej świątyni, który ocalił szczątki domniemanych biskupów z pożaru. Ta krypta musiała być zbudowana z kamienia, a ta mogła pochodzić z X wieku!

Czytam jeszcze raz fragmenty pracy naukowej ks. prof. bpa Wincentego Urbana "Pomoc Józefa Lompy dla kościoła w Smogorzowie", a w niej taki zapis:

"Komitet kościelny [powołany do budowy nowego kościoła] odważył się pisać w duchu tejże tradycji: <<czcigodne zwłoki pierwszych mianowanych 4. Biskupów miały swój spoczynek w starym naszym kościółku obok wielkiego ołtarza. Dzięki Bogu! sklep grobowy, tudzież z Relikwiami w nim przechowywanymi, jest utrzymany, lubo i ten był ogniem ogarniony, tak że jeszcze cztery głowy w zupełnej całości nieuszkodzone pozostały. Nad grobem Biskupów będzie nowy kościół wystawiony>>".

No to już nie ulega wątpliwości, że nowy kościół miał pierwotnie przykryć kryptę z "Biskupami". Ten w pierwszym projekcie Alexisa Langnera o charakterze neoromańskim - z kaplicą w kształcie absydy tuż przy prezbiterium. Według mnie nie przykryl z powodów politycznych, a nie czysto technicznych - niby podmokły grunt. Kult polskich biskupów trzeba było wystudzić. Zbudować koniecznie kościół w innym miejscu. Oddzielić go od miejsca cudu ocalonego krzyża, legendy pierwszej drewnianej świątyni na Ślasku, mitu pierwszej szkoły i biblioteki w dziejach Śląska - utwierdzonych "Rocznikami" Jana Długosza.  Zabieg był skuteczny, bo z czasem Polacy o tej tradycji zapomnieli.

Zastanawiające są te głowy biskupów, cudownie ocalałe relikwie - jakby ktoś wcześniej splądrował kryptę i sprofanował, wyrzucił ciała z trumien lub nawet te trumny wywiózł, zniszczył. Wymieszał kości. Tak, że pozostały tylko pewne czaszki dla ustalenia ilości zmarłych i ich tożsamości.

Sądzą, że nie odważono się przenieść krypty starego kościoła, wręcz przeciwnie, kryptę dla nowego kościoła wybudowano na fundamentach starej krypty położonej tuż przy ołtarzu głównym starego kościółka. Ergo - grób biskupów z pięknie kutym ogrodzeniem to prezbiterium starego drewnianego kościoła. I śmiało wokół niego można wyznaczać obrys starego kościoła, a jak Bóg da również obrys nowego pierwotnego kościoła, którego zabroniono tu w 1859 roku wybudować.

Kamień wegielny, grób biskupów, funadamenty nowej "wczenośredniowiecznej świątyni" poświecił tu 5 lipca 1859 roku "Najprzewielebniejszy Ksiądz Biskup Bernard Bogedain" - Niemiec zawsze upominający się w państwie pruskim o prawa narodowe Polaków.

"Zastanawiające są te głowy biskupów, cudownie ocalałe relikwie - jakby ktoś wcześniej splądrował kryptę i sprofanował, wyrzucił ciała z trumien lub nawet te trumny wywiózł, zniszczył. Wymieszał kości. Tak, że pozostały tylko pewne czaszki dla ustalenia ilości zmarłych i ich tożsamości. "

Takie wydarzenie pewnie odnotowały by kroniki. Jedynym momentem w którym mogłoby dojśc do splądrowania krypty są dla mnie lata 30. XI wieku - reakcja pogańska i najazd księcia Brzetysława. Ewentualnie dokonała tego rejza husycka, która spustoszyła okolice Namysłowa - w marcu 1428 "w szczególnie niebezpiecznej sytuacji znajdowały się majątki kościelne, niejako programowo niszczone przez heretyków" (za prof. Mateuszem Golińskim; Namysłów - z dziejów miasta i okolic, s.119) lub w roku 1430, kiedy w okolicach Namysłowa operowała elita husycka - wódz Taboru Prokop Wielki (ok. 1380-1434); bratanek Jagiełły, kniaź litewski i pretendent do tronu czeskiego Zygmunt Korybutowicz (ok.1395 - 1435); Dobko Puchała (zm. 1441), najemnik polski w służbie Korybutowicza, pan na Kluczborku; Bolko V Husyta (ok. 1400 - 1460) wówczas książę głogówecki i prudnicki z dynastii Piastów. Wyprawę Bolka pobiło rycerstwo namysłowskie przy pomocy posiłków z Wrocławia, a w dniach 25 listopada - 2 grudnia 1430 Namysłów oblegał Prokop Wielki. Ponownie uderzył Dobko Puchała - 15 maja 1431. Możliwe, że został wtedy zniszczony kościół smogorzowski, gdyż w niektórych źródłach podaje się za rok budowy datę 1538.  

Komentarz do ilustracji nr 4:

Rzut poziomy kościoła pokazuje jego zasadnicze części: kruchtę (Vorhalle), nawę z galerią i organami (Kirche i Orgelchor), prezbiterium z ołtarzem głównym (Altarraum), zakrystię (Sacristei), wieżę (Thurm). Litografia przedstawia ponadto siedem ozdobnych słupów podporowych dźwigających galerię – podtrzymywało ją łącznie 14 słupów. Napis z datą 1538 został wyryty na portalu drzwi za ołtarzem, które prowadziły od wewnątrz do wieży. Świątynia miała 3 ołtarze – główny prezbiterialny  i dwa boczne w nawie – oraz ambonę. Zastanawiające są  bardzo grube ściany zakrystii – jakby pełniła funkcje skarbca i fortecy(?).  Pierwszy rzut pionowy przecina świątynię tuż za tęczą w prezbiterium. Drugi w nawie, krojąc również galerię. Pod litografią samego kościoła podpis: Kirche in Smograu bei Namslau [ Aeltesle Holzkirche Schlesiens 960]. Rzuca się w oczy, że po przejęciu kościoła przez protestantów ołtarze zostały przeorientowane w kierunku zachodnim. Moduł najstarszej części budowli ma rzut kwadratu – i tu pierwotnie na ścianie wschodniej mieścił się ołtarz główny.

Przy okazji odwiedzin portalu "Socjum. Kępno i okolice" zauważyłem taki oto plagiacik artykułu "Smogorzów zagubiona <<złota legenda>> ziemi namysłowskiej". Rzecz bardzo częsta w sieci, ale godna temperowania.  Tym razem "zapożyczenie" w wykonaniu bardzo sympatycznego okruszka83. Niby jest on opisem do widoku Wernera, ale przecież to żywcem skopiowane fragmenty mojego artykułu. Czy to tak trudno, okruszku83,  podać źródło "inspiracji"?