Smogorzowska legenda - interpretacja funkcji społeczno-idologicznych mitu

Ważny tekst wyjaśniający rolę różnych wariantów legendy smogorzowskiej w historii Śląska, a przede wszystkim w dziejach ziemi namysłowskiej.

1.Smogorzowska legenda w jej wariancie religijnym z łagodną formą chrystianizacji smoka lub w wariancie z siłową ingerencją misjonarzy  ma prawdopodobnie rodowód  wielkomorawski. Potwierdzenie tej hipotezy wymaga badań folklorystycznych i znajomości folkloru czeskiego. Tę hipotezę sformułowałem dość dawno temu, po obejrzeniu filmu wg scenariusza Jirzego Krazana  pt. Zabić Sekala. W tej międzynarodowej koprodukcji  kolaborujący z najeźdźcą hitlerowskim Sekal (Bogusław Linda) jest kreowany – pierwsze podobieństwo do „Legendy smogorzowskiej”  - na smoka reprezentującego samo zło. Ta kreacja jest najlepiej symbolicznie oddana, kiedy Sekal jedzie wozem zaprzężonym w czarne ogniste konie i swym apokaliptycznym pojazdem tratuje łany dojrzałej złotej pszenicy rosnącej na polach miejscowych gospodarzy.

Sekal-smok to uosobienie okupacyjnego kolaboracyjnego zła

Po drugie, wspólne jest to,  że Sekal, podobnie jak smogorzowski smok, domaga się ofiary w postaci istot czystych i niewinnych (dziewicy – córki gospodarza) po to, aby zbezcześcić jej cześć w zbiorowym seksualnym rytuale z karłem. Po trzecie, w filmie występuje podobny motyw namyślania, stad niby pochodzenie nazwy Namysłów,  się miejscowych nad tym,  jak zabić Sekala-smoka.  Po czwarte,  czynu tego dokonuje najemnik – kowal i partyzant (Olaf Lubaszenko) -  a kowale zabijający smoka lub wykuwający namysłowianom broń również występują w naszej legendzie. Ten morawskie wpływy znaleźć możemy  i w „Legendzie o smoku wawelskim”. W Krakowie jednak kowal został zastąpiony szewcem. Legenda krakowska ma ponadto charakter zeświecczony. W Smogorzowie, Krakowie i na filmowych Morawach smok terroryzuje jak najeźdźca i okupant miejscową ludność. Reprezentuje on uzurpatorską i zdeprawowaną władzę, która zostaje narzucona miejscowym i zamienia ich w niewolników. Te wielkomorawskie folklorystyczne paralele wynikają stąd, że zarówno Śląsk, jak i Małopolska pozostawały pod chrystianizacyjnym i kulturowym wpływam państwa wielkomorawskiego, które wywiodło te dwie pierwsze polskie dzielnice z mroków pogaństwa. Legenda smogorzowska była i jest żywa nie tylko w rejonie Namysłowa – znajdziemy ją w wielu antologiach śląskich.

Legenda smogorzowska jest pielęgnowanna przez mniejszość niemiecką. Oto komiks dla dzieci, należący do cyklu legend śląskich, autorstwa Artura Klose - przedstawiający w sposób zabawny krwiożerczego smogorzowskiego smoka.

2. Władza i instytucje religijne zawsze manipulowały „Smogorzowską legendą”. W czasach  PRL-u popularyzowano przede wszystkim jej zeświecczony wariant , eksponując legendarne pochodzenie nazw miejscowości położonych w okolicach Namysłowa. Wypierano więc ten o biskupie Gotfrydzie, który ujarzmił smoka po przyłożeniu do jego grzbietu  krzyża i wypowiedzeniu słowa: „Jezus”. Propagowaniem wariantu świeckiego legendy smogorzowskiej mogła być zainteresowana w przeszłości  także ludność ewangelicka, zwłaszcza luterańska. Ona to na przykład doprowadziła do zmiany nazwy oficjalnej miejscowości „Villa Saint Michaellis”, czyli wioska świętego Michała, Święty Michał – tak jak podwrocławska Święta Katarzyna  - na swojskie i niesakralne Michalice.  Ewangelicy, jak wiemy, programowo odrzucali  kult świętych. Podobny proces obserwujemy przy przekształceniu nazwy wioski Boguchwałów (dziś Bukowa Śląska) w Buchołów, potem niemieckie Buchwald.
Te procesy nazewnicze potwierdzają tylko, że po kontrreformacji ziemię namysłowską coraz częściej zaludniali ewangelicy – bardzo często byli to uciekający przed prześladowaniami z Rzeczpospolitej polscy  innowiercy. O silnym polskim ośrodku protestanckim osiadłym na ziemi namysłowskiej świadczy tytuł znanego sarmackiego antyluterańskiego pamfletu wymierzonego w polskich protestantów z okolic Namysłowa: Płacz i narzekanie predykantów ze Śląska wygnanych w namysłowskim kraju.  Trzeba by jednak zbadać, jakie warianty smogorzowskiej legendy były popularne w zapisach poszczególnych parafii różnych wyznań.

3.Co w rzeczywistości historycznej oznacza zabicie panoszącego się pod Smogorzowem smoka? Byc może było to zniszczenie trudno dostępnej warowni  leśnej, skąd prowadzono napady kończące się albo łapaniem niewolników, czym trudnili się Polanie i pierwsi Piastowie, albo pobraniem haraczu w postaci ofiar złożonych z młodych niewiast i chłopców. Działo sie to pewnie w Noc Kupały - 23/24 czerwca w najdłuższy dzień roku -  i kończyło zbiorową biseksualną orgią  w gaju nad źródłem, gdzie dziś nie stoi już drewniany kościół, ale ciągle jeszcze bije nad potokiem Jarząbek źródło św. Jadwigi. Po chrzcie Noc Kupały zastąpiono oczywiście świętem św. Jana, który jest przecież patronem smogorzowskiej światyni.

Noc Kupały. Obraz opatrzony tylko autorskimi angramami A.G.

Być może Polanie, chcąc zapewnić sobie spokój w swojej dzielnicy, przyprowadzali tu Wikingów oraz trudniące się łupiestwem inne dzikie plemiona Pomorzan, Prusów. Smok smogorzowski nie mieszkał na wzgórzu, jak nasz krakowski spod Wawelu, ale w jamach wykopanych w ziemi. Tak mieszkali Wikingowie.To podpowiadałoby, że mogli oni  mieć tu od dawna uwarowaną faktorię. Tu gromadziliby  pojmanych w okolicy Ślężan, by jako niewolników wywieźć ich w kierunku wschodnim lub północnym. Na pruskich mapach sztabowych w okolicy Smogorzowa znajdziemy Szwedzki Grób (Schwedenn Grab). Jego nazwa jest pewnie późniejsza pamiątką przemarszu tych wojsk w XVII w. Ale czy Szwedzi nie byli kontynuatorami wikingowych podbojów? Ponadto ten porośnięty drzewami śródpolny kurhan jest nazywany również Tatarską Górką. Może jest on jednak pamiatką pochówku przybyłego ze Wschodu lub Północy najeźdźcy?

4. W wariancie religijnym legendy nieszczęścia Ślężan z okolic Namysłowa kończą się, kiedy smok zostaje obłaskawiony lub zabity przez biskupa Gotfryda. Polanie  - dotychczasowi najeźdźcy - po przyjęciu chrztu stają się więc niegroźnymi sojusznikami, a po działalności misyjnej czterech biskupów-misjonarzy smogorzowskich przyjaciółmi i krewniakami. Przy czym na autochtonicznych stronach internetowych zwycięża jednak siłowy (krzyżacki) wariant. Czyżby wariant łagodny (kontynuujacy idee św. Wojciecha) występował  tylko u Józefa  Lompy? Może Lompa znalazł go u schizmatyków - pokojowo nastawionych arian z namysłowskiego kraju, którzy przecież propagowali ubogi i domowy kościół. A wieśniacza katedra znakomicie  zgadzała się z ich ideami, bo przypominała, jak daleko od pierwotnych idei chrystianizmu odszedł Kościół.

Może jest to także przyczyna niechęci współczesnego Kościoła polskiego do propagowania smogorzowskiego mitu?

 

Motyw dziewiczej ofiary występuje również w niektórych wariantach Legendy o smoku wawelskim. Witold Prószkowski, Smok wawelski, Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

5.Natomiast  opowiadana w przeszłości z perspektywy Namysłowa smogorzowska legenda w wariancie świeckim jest czynnikiem mobilizującym lokalne społeczeństwo przed polskim najeźdźcą. Uczy, że zagrożenie przychodzi zawsze z północy, od strony polskiej granicy. Aby pokonać wroga-smoka trzeba bardzo dobrego żelaznego uzbrojenia – kowale oraz wspólnego działania - narady w Namysłowie. Służyła ona jako broń ideologiczna Czechom, Austriakom i Prusakom w walce przeciw Polakom.
Ale nie tylko. Ponieważ Namysłów i Smogorzów leżały i leżą na przecięciu się dwóch szlaków – Magdeburg – Kijów, Bursztynowy szlak Północ-Południe, zagrożenie mogło przychodzić i przychodziło również ze Wschodu. I wtedy „Legenda smogorzowska”, po unicestwieniu Rzeczpospolitej przez Moskwę,  służyła jako motyw mobilizujący i Polaków, i Niemców. Była pewnie często odgrzewana na Śląsku w czasach wojennych światowych konflików. Pewnie też po cichu wspierano ją i w wariancie religijnym, bo J. Lompa nie mógłby nawet marzyć o kolportowaniu "Piosnki o Gotfrydzie, co jako biskup Mieszka I oswaja smogorzowskiego smoka". Potwierdza to również informacja, że skarb pruski dofinansował budowę nowego kościoła w Smogorzowie.

W takim razie zaginione w Warszawie w redakcji "Pamiętnika Religijno-Moralnego" "Życiopisy biskupów Szląskich" ukradł ten, kto miał w tym największy interes, czyli Ruscy. Może uczynił to jakiś tajny agent "Ochrany". Może trzeba będzie to sprawdzić w rosyjskich archiwach. Ale czy pozwoli na to Putin?
Jeszcze jedno pytanko, po co J. Lompa wywiózł swoje dzieło do Warszawy? Czy nikt nie chciał mu wydać "Życiopisów biskupów wrocławskich[smogorzowskich] na Szlasku"? -  w tej wówczas pruskiej krainie? Może na fali religijnego i patriotycznego uniesienia poszedł o jeden krok dalej niż to uzgodnił wcześniej z Prusakami? Spróbował więc zagrać kartą rosyjską, ale został zablokowany w tym rozdaniu przez Moskali. Wszak zbliżało się styczniowe powstanie 1863 r. I właśnie na 1 listopada tego roku zapowiedziano uroczystą konsekrację "nowej smogorzowskiej katedry". Nie odpowiadało to oczywiście jednej stronie - Rosjanom, którzy wówczas metodami policyjnym  kontrolowali Warszawę.

 

temat / lokalizacja

Tematy

Dodanych komentarzy: 2

Tak kliknąłem, bo może ktoś zechce w końcu skomentować ten zapomniany tekst? Zresztą,  trzeba go będzie odświeżyć, bo Ryczyn nadesłał następny nieznany wariant "Smogorzowskiej legendy".