Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Namyslowianie.pl odpytują kandydatów - wywiad z Arturem Włodarczykiem

Artur WłodarczykO swoich zamierzeniach, o tym, kto będzie mógł ewentualnie liczyć na jego wsparcie po pierwszej turze wyborów oraz o tym, czy przewiduje rewolucję w urzędzie opowiada Artur Włodarczyk.

Zapraszamy na ostatni już wywiad z cyklu Namysłowianie odpytują kandydatów.

 

Dlaczego zdecydował się pan wystartować w wyborach na burmistrza Namysłowa?
- Nie będę się powtarzał, że chcemy zagospodarować młodzież. Na forum Namyslowianie.pl to stwierdzenie spotkało się z niemiłym odzewem. Jako komitet wyborczy postanowiliśmy wystawić kandydata na burmistrza. Dlaczego mnie, to proszę zapytać założycieli komitetu. To oni zdecydowali się postawić na mnie.
Jako komitet chcemy wypełnić lukę, która istnieje w radzie miejskiej. Oprócz Krzyśka Szyndlarewicza, Uli Tracz i może jeszcze Jacka Pawłowskiego nie ma tam przedstawicieli młodego pokolenia. W radzie tej chcemy reprezentować młodzież. Chcemy, by mieszkańcy zauważyli, że naszym mieście jest ta młodzież, że potrafi się bawić, chodzić na mecze piłki nożnej i siatkówki, że współtworzy kulturę Ziemi Namysłowskiej.

Wierzy pan w swoje zwycięstwo w wyścigu o fotel burmistrza?
- Każdy, kto zdecydował się wystartować wierzy w swoje zwycięstwo. Może nie daję sobie tak dużych szans na zwycięstwo, jak obecnemu burmistrzowi ale mam nadzieję, że będzie dobrze.

Częstym zarzutem kierowanym wobec pana i komitetu Młodzi Ponad Podziałami jest to, że brak wam doświadczenia pracy w samorządzie. Czy to powinno was dyskwalifikować?
- Ten zarzut nie powinien nas dyskwalifikować. Oczywiście, jesteśmy młodzi i może nie mamy tyle doświadczenia co inni kandydaci. Jednak to naturalne, że następuje wymiana pokoleniowa. Będziemy pilnie obserwować i uczyć się od starszych kolegów samorządowców. Każdy kiedyś zaczynał.

Jak pan ocenia swój występ na debacie w Namysłowskim Ośrodku Kultury?
- Nie mnie to oceniać. Ocena należy do słuchaczy tej debaty, którzy siedzieli vis-a-vis nas, a także do użytkowników portalu Namyslowianie.pl, gdzie zamieszczono relację.

Dlaczego zabrakło pana, jako jedynego z kandydatów, na wcześniejszej debacie w Radiu Opole?
- Nie jestem samorządowcem, prowadzę swój własny mały biznes. Nie mogłem pozwolić na to, by moi pacjenci, którzy często czekają na wizytę 4 tygodnie zostali przeze mnie zlekceważeni. Pomimo tego, że zdecydowałem się startować w wyborach, uważałem, że im należy się pierszeństwo. Nie pojechałem do radia, bo wiedziałem, że w tym samym dniu ma być debata w NOK-u, na której będę mógł przedstawić mieszkańcom swoje poglądy, spostrzeżenia, siebie oraz mój komitet.

Jako ewentulny burmistrz, jakie trzy najważniejsze problemy chciałby pan rozwiązać w przeciągu najbliższych czterech lat?
- Bez względu na to, czy będzie mi dane, czy nie być burmistrzem chciałbym aby przyszły gospodarz gminy zadbał o trzy istotne sprawy. To duże problemy, których nie udało się rozwiązać w przeciągu ostatnich czeterech, dwunastu, szesnastu lat. Te sprawy to: obwodnica Namysłowa, bezrobocie oraz brak mieszkań komunalnych. Życzyłbym przyszłemu burmistrzowi, by te sprawy były załatwione w pierwszej kolejności.
Czy mam receptę na rozwiązanie tych problemów? Nie mieliśmy jej przez co najmniej cztery ostatnie kadencje. Nie można oczekiwać ode mnie, że usiądę i wymyślę coś, czego się nie udało zrobić przez kilkanaście lat. Tak jak powiedziałem podczas debaty w NOK, do tego trzeba znanej nam harcerskiej burzy mózgów. Przedstawiciele wszystkich opcji powinny razem usiąść i ponad podziałami wypracować najlepsze rozwiązania.
Wiadomo, że burmistrz pełni funkcję wykonawczą. Do jego głównych zadań nalezy wykonywanie uchwał, które podejmuje rada miejska, tworzenie preliminarza uchwał i budżetu, kierowanie urzędem i reprezentacja gminy na zewnątrz. De facto burmistrz jest więc zależny od rady. Bez akceptacji rady ciężko jest zrealizować nawet najlepsze obietnice. Dlatego też radni, którzy są przedstawicielami mieszkańców, spełniają dużą rolę. To oni powinni mieć duży wpływ na to, co w pierwszej kolejności powinno być zrealizowane w mieście i gminie.
Jako mieszkaniec Namysłowa, do tej pory nie związany z polityką mogę wskazać sprawy, którymi powinni się zająć. Chciałbym spokojnie i bez stresu zaprowadzić dziecko do żłobka, czy przedszkola. Żebym się nie musiał martwić, że miejsca tam dla nie go nie będzie. Drugą sprawą, na której mi zależy są: kultura i sport. Trzecią są tereny zielone i ekologia. Chciałbym aby tzw. duży park był wysprzątany, żeby powstały tam alejki dla spacerowiczów, rowerzystów i biegaczy. Chciałbym, aby wyspa koło basenu była czysta i by powstał tam amfiteatr. Żeby kwitło tam życie kulturalne Namysłowa. Kolejną sprawą, na której mi szczególnie zależy, to należyty stan dróg. Żeby latem i zimą bezpiecznie i komfortowo się po nich jeździło.

Jest pan postrzegany, jako ktoś dotąd nie związany ze światem lokalnej polityki. Czy po ewentualnym wyborze na szefa gminy przewiduje pan rewolucję kadrową w podległym urzędzie?
- Nie zastanawiałem się nad tym. Najpierw trzeba zostać wybranym na burmistrza, a później dopiero myśleć o takich rzeczach. Jednak chciałbym, by urząd pracował bardzo dobrze, by był przyjazny dla petentów, by można w nim było załatwić wszystko sprawnie, spokojnie i bez oczekiwania w długich kolejkach.

Czy mógłby pan wymienić trzy grzechy główne aktualnej władzy?
- Zakładając komitet Młodzi Ponad Podziałami założyliśmy sobie, że nasza kampania nie będzie kampanią negatywną. Nie będziemy się wdawać w żadne szarpaniny, dyskusje, nie będziemy nikogo rozliczać. Nie będę więc bić piany, nie odpowiem na to pytanie.

Moje kolejne pytanie o grzechy aktualnej opozycji także nie uzyska odpowiedzi?
- To prawda.

Z kim chciałby się pan zmierzyć w ewentualnej drugiej turze wyborów?
- Czy będę w tej drugiej turze, to zadecydują wyborcy.

To zapytam inaczej. Jeśli nie wejdzie pan do tej drugiej tury, to czy ma pan swojego kandaydata, którego bądź którą będzie chciał pan poprzeć?
- Mam swoich kandydatów ale ich nie zdradzę. Mało tego, mam dwa typy. Najgorzej jak obydwa przejdą do drugiej tury. Ciężko mi będzie wybrać ale z tego wybrnę.

Z kim Młodzi Ponad Podziałami wejdą w koalicję po wyborach?
- Znowu gdybamy. Wolałbym o tym porozmawiać dopiero po wyborach, kiedy będziemy pewni, że udało nam się zdobyć mandaty w gminie i w powiecie. W naszych szeregach są ludzie o różnych poglądach. Gdy zajdzie taka potrzeba, to spotkamy się i będziemy rozmawiać o tym. Jeśli nie będziemy mogli wypracować wspólnego stanowiska, to przegłosujemy temat koalicji. Napewno nie będzie to decyzja jednej, czy nawet kilku osób, tylko wspólna Młodych Ponad Podziałami.

A jakie pan i pana ugrupowanie mają plany w razie przegranej w wyborach?
- Jeśli chodzi o mnie, to mam czym się zajmować. Będę robił dalej to, co robię dotychczas, czyli będę pracował w swoim zawodzie. Na brak pracy nie narzekam.
Co będzie z MPP? Jeżeli uda nam się zdobyć chociaż jeden mandat w gminie lub w powiecie, to wokół tej osoby będziemy chcieli stworzyć stowarzyszenie. Będziemy nadal chcieli działać na rzecz mieszkańców, w tym zwłaszcza młodzieży. Jeśli nie uda nam się tego zrobić, to usiądziemy i zastanowimy się, czy warto dalj działać, czy społeczeństwo rzeczywiście oczekuje zmian. Taką decyzję też podejmiemy wspólnie.

Namysłów - aktualności.
Namysłów - aktualności.
Artur Włodarczyk