Anatomia klęski

Co stało się w Okręgu 1? (Reymonta i Łączańska)

Zdecydowanie wygrała partia władzy, seledynowa Wspólnota Obywatelska. Jak przyjrzymy się  jej  liście, nie dziwi jednak taki wynik wyborczy. Wicestarosta, S. Hinborch, szef sztabu WO – skierował z podległych sobie instytucji – kierownika PUP Zbigniewa Juzaka(2,92%), polonistę ZSM Artura Matkowskiego(1,92%), kierownika administracyjnego ZSR Marka Srogę(1,87%), nauczyciela historii I LO, dr Przemysława Paradowskiego(1,53%), oddziałową szpitala Violetę Słoniewską (1,41%). Ekipa ze starostwa ugrała aż 9,65% i zapewniła WO drugi pewny mandat.

Przy klęsce FRZN i PSL-u walka o dwa następne mandaty dla jednego ugrupowania rozegrała się między PN(16,53%), PiS(16%) i PO(15,2%). „Młodzi” (9,85%) po słabiutkiej kampanii Artura Włodarczyka przestali liczyć się w rozgrywce, słabe okazało się - wykrwawione walką z PN Kubata -  SLD (8,68%). O zaskakującym zwycięstwie Porozumienia Namysłowskiego zadecydowały tylko 22 głosy przewagi w stosunku do PiS, a 60 w stosunku do PO. Wystarczyłoby, aby ojciec Amnesty International w I LO, dr Przemysław Paradowski(63 głosy), zechciał stanąć po stronie PO - lub Platforma chciała jego naliście, a to nie PN, ale „Platforma” wywalczyłaby drugi mandat.

Walka w okręg nr 2 (Centrum)

Przy 5 mandatach wiadomo, że przegrać – mimo przekroczenia 5% - musiały tu aż trzy wyborcze komitety. Dwa z nich napracowały się najsolidniej – WO(17,4%) i SLD (15,45%). Po wyniku sadzić  należy, że pracował tu również PiS – 16,95%. Przegrały z kretesem dwa komitety, które nie zrobiły w kampanii prawie nic – FRZN (7,02%) i PSL(7,63%).  Decydujący bój o pozostałe 2 mandaty rozegrał się między PO(12,49%), PN(11,92%) i Młodymi ponad Podziałami (11,12%).  O mandacie rozstrzygnęło 20 głosów!. Wystarczył na liście kandydatów jeden niezależny i odważny nauczyciel  -  i „Młodzi” pokonaliby drużynę słabiutkiego Jana Dróżdża.  
Reasumując walkę wyborczą w dwóch okręgach miejskich, Porozumienie Namysłowskie Kubata miało dużo szczęścia i nie było aż tak mocne. Te dwa mandaty zawdzięczało słabości opozycji, a  raczej propagandowemu wsparciu kampanii burmistrzowskiej byłego marszałka przez pewnego swego Kuchczyńskiego . Wpływ miały tu i stare znajomości z NTO – „dobre” artykuły  Tomasza Dragana.

Rozmiary klęski opozycji w okręgu I mogły być jeszcze większe, bo przecież „Młodzi” odebrali mandat PSL. Dziwne jest także to, że wspomniane wyżej wsparcie dla Kubata doprowadziło do wyrugowania PSL-u z okręgu nr 2 i do odebrania pewnego drugiego mandatu WO – przy takich nakładach na kampanię Świtlika, wysiłku Stawiarskiego na rzecz drużyny,  teoretycznie drugi pewny mandat uciekł WO sprzed nosa.  Kuchczyński wzmocnił – być może ocalił - zrewoltowaną lewicę, ale kosztem osłabienia wpływów PSL i WO.

 Katastrofa wiejska – okręg nr 3

Wszyscy spodziewali się, że w okręgu wiejskim nr 3 dwa  pewne mandaty ma PSL i WO. Zwariowana ordynacja partyjna – przyniosła jednak straszliwą klęskę opozycji.  Różnica w urobku wyborczym 0,5% (18 wyborczych głosów) spowodowała, ze jedna partia PSL(25,67%) otrzymuje 3 mandaty, a WO(25,18%) 2 mandaty. Tymczasem dwie partie zdobywające powyżej 7% wyborczych głosów – SLD(7,19%) i PiS(7,02%) – 265 i 256 głosów – muszą obejść się bez mandatów. Wystarczyła zresztą jedna polityczna rozmowa z liderem listy Tomaszem Wołczańskim,  dyrektorem Gimnazjum w Smogorzowie, a PN Kubata nie zdobyłoby w tym okręgu tego  jednego mandatu, a przypadłby on jako trzeci WO. 

Zresztą wynik wyborczy Jacka Płaczka, kandydata na burmistrza w tym okręgu z ramienia PO(8,69%) świadczy, że rachuby PO, że swojski sołtys z Łączan, a przede wszystkim dzielący środkami unijnymi prezes poważnego  „Stowarzyszenia <<Stobrawski  Zielony Szlak>>” stanie się przeciwwaga dla wpływów Kuchczyńskiego na namysłowskiej wsi okazały się całkowicie chybione. Wystarczył jeden dobry delegowany za zgodą magistratu dyrektor gimnazjum –  i to PN Kubata ma o 4 punkty procentowe wynik lepszy niż PO.
Jak się dysponuje wysokonakładowa „rządową” darmową gazetą, propagandowym instrumentem całkowicie podporządkowanym władzy i jednej opcji politycznej, dyspozycyjnym dziennikarzem i wsparciem NTO, manipulacyjnymi instrumentami nacisku zapewniającymi wyborcze wsparcie na listach szacownych  kierowników, dyrektorów powiatowych instytucji, nauczycieli – to tak właśnie gładko wygrywa się wybory.

A jeśli osią kampanii wyborczej opozycji nie staje się dyskusja nad tymi społeczno-politycznymi dewiacjami naszej samorządowej demokracji, to tak wybory się kończy, czyli kompletną klęską.
Opozycja dała się wpuścić w maliny merytorycznych i pozytywistycznych dyskusji programowych. Co z tego, że wygrał ją w NOK-u Jacek Płaczek? Aby wygrać następne wybory, potrzebna jest zdecydowana walka o media i prawdziwy medialny przekaz. Aby coś ugrać na wioskach i w miasteczkach,  PO musi przesunąć więcej środków z dużych miast i metropolii.
 Ciszę i prawo wyborcze naruszano nagminnie na namysłowskich wioskach. Czasami wyborcze działania przedstawicieli obozu władzy przypominały rajdy brunatnych bojówek. Zrywano i kradziono codziennie  nocą plakaty wyborcze i banery  innych niż zielona i seledynowa opcji . Jackowi Płaczkowi oplakatowano nocą całe Łączany w czasie obowiązywania ciszy wyborczej. Nocą w Łączanach nagle pojawił się na drzewach i płotach „czerwono-seledynowy chłopiec z długopisem”.  Pokazano mu, kto tutaj rządzi i będzie rządził.  Mimo interwencji nikt nie reagował – ani policja, ani prasa.  
 

P> S>  Bez zmiany ordynacji wyborczej,  każdy lokalny kacyk będzie mógł prowadzić takie wyborcze gierki i robić ludzi w balona. Tylko Jednomandatowe Okręgi Wyborcze – wyleczą nasz samorządowy system. Każdy wyborca typuje tam – np. 21-osobową radę gminy, jego radę marzeń, ponadto ma prawo – jak w Stanach - dopisać swojego wymarzonego kandydata. Niech będzie to „Król Julian” lub „Obywatel JazdaOne”. Ja jednak dopisałbym kogoś innego – moim faworytem byłby „chester” lub „namislawiak”.  Znam ich z ich prospołecznych postów.

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 25

Anonimowych spamerów będę unieszczał na "Mojej liście do usunięcia" - podając paragraf - regulaminowy motyw usunięcia. Może w końcu zacznie się na tym forum i rozwinie dyskusja. Kultura debaty i dyskusji - jest dla mnie ważniejsza niż Twoja Liberalna Wolność Słowa, RedNacz:)

Świetna analiza Entedy. Jestem pod wrażeniem. Powinieneś wstąpić do jakieś partii i być w sztabie wyborczym, z takim rozpoznaniem sprawy na pewno osiągnąłbyś w przyszłości dobre wyniki :)

Widzę, że najpierw muszę przeprosić kierownika administracyjnego ZSR, p. Marka Srogę. To jednak nie on wziął udział w wyborach. Pomyślałem jednak, że może i wyborcy zaliczyli podobną do mojej "wpadkę" - oddali głos nie na kierownika - jak chcieli i myśleli, ale na "chłopaka roznoszacego gazetę"?

W Namysłowie dyskutuje sie o wyjątkowo dużej ilości oddanych głosów nieważnych.  W wyborach do Rady Gminy oddano ich aż 512  - 4,19% ! Jak sie zważy, że o przyznanych aż 3 mandatach decydowało 18 i 20 głosów - to wniosek wypływa jeden, zamiast zalewać miasto plakatami i banerami, trzeba było dla swojego elektoratu wydrukować czytelna  instrukcję - Jak głosować w tych wyborach?  Metoda prosta, ale skuteczna.

Jeszcze gorzej wygląda to wyborach do Rady Powiatu. To już wskazuje na polski polityczny analfabetyzm. W powiecie zliczono aż 1338 głosów nieważnych - 7,35%. Nie było to żadna forma obywatelskiego protestu, bo największy obywatelski analfabetyzm zanotowano na wsiach - Okręg 3 (Domaszowice, Pokój, Świerczów) - 545 głosów nieważnych (9,68%); Okręg 2 (Namysłów- wieś, Wilków) - 426 głosów nieważnych (7,2%); Okręg 1 (Namysłów-miasto) - 367 głosów nieważnych - 5,45%.

Sadzę, że skala zjawiska wskazuje już na społeczną patalogię.

P>S> 1 Panu Stawiarskiemu, dziękuje za wreszcie konstruktywną wypowiedź - szkoda, że dopiero po wygranych wyborach. Ponadto ten prowakacyjny awatar w kontekście wyborczego triumfu -  jednak nas straszy;)

P>S> 2 Kross, prosiłbym o obszerniejszy komentarz. Co myślisz o tych gminnych wyborach?

Podobnej krytycznej analizie należy poddać wybory do Rady Powiatu, ale z diagnozą trzeba poczekać do czasu ostatecznych rozstrzygnięć.

 

Chyba Włodzimierza Srogę, Włodzimierza.

Pan Przemek nie był wstanie stanąć po stronie PO, podległość służbowa jego i jego żony stała się barierą ponad miarę. A szkoda, bo to wspaniały nauczyciel no i właśnie "ojciec" licealnej Amnesty International. Nie rozumię także, co Entendy ma na myśli w kontekście Tomasza Wołczańskiego i jego wpływu na wybory do Rady Miejskiej w okręgu nr 3. Wydaje się, że to kolejna pomyłka. Tomasz Wołczański był liderem listy FRZN do powiatu w okręgu nr 2, natomiast Ryszard Wołczański uzyskał mandat z PN, a wcześniej był radnym SLD. Czyli radny ten sam tylko ugrupowanie zmienił. Słaba ta analiza, ale szanuję za podjęcie próby.

Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że naciski nie miały wpływu na wynik wyborczy pana Bartosza Eugeniusza Stawiarskiego - 23 głosy.
Też pokusiłem sie o analizę ;-) To jest anatomia klęski. Czarny PR, pokrętne blogi, szydercze wpisy, opluwanie ludzi na forum, setki plakatów w charakterze przybocznego swojego idola K.K.

Panie Bartku odpuść pan sobie, czy po każdym moim wpisie musi się pan odzywać, czy nie potrafi pan wyciągnąć wniosków, z tego co pana zgubiło.

Panie Krzysztofie. Słychać dzwony, ale nie wiadomo, z którego kościoła. Innymi słowy, niewiele Pan wie o mojej motywacji udziału w wyborach. Moja podległość służbowa nie miała żadnego znaczenia. Inna sprawa, że popełniłem falstart, ale to moja i tylko moja sprawa. Mimo szacunku dla niektórych członków namysłowskiej Platformy nie żałuję swojej decyzji. 

Panowie, dlaczego my nie możemy mówić o mechanizmach. Dlaczego cała dyskusja zaraz sprowadza sie do ataków personalnych? Dlaczego nie podchodzimy do siebie i swoich postów afirmacyjnie? Nie widzimy tego, co dobre. Bardzo szybko "dyskusja" sprowadziła się do wytknięcia dwóch moich błędów - nie "kilku". Nie było o nie trudno. Kanydatów na radnych było bodajże 475. Tym razem Pan Krzysztof okazał się zwykłym i małodusznym złośliwcem. Znowu opadają ręce i uszy. Dlaczego nasza nasza dyskusja staje się szybko tak "kurduplasta".

Artykulik „Anatomia klęski” stawia kilka niewygodnych dla Pana Krzysztofa tez. Po pierwsze, stwierdza, że wybory do Rady Gminy zakończyły się dla opozycji, więc i dla jego opcji klęską. Z badań, wyników głosowania w wyborach prezydenckich, sejmowych wynika, że potencjalny elektorat PO wynosił zawsze w Gminie Namysłów ok 35%. W tych wyborach PO ugrała tylko 12,22%, uwzględniając głosy FRZN(7,03%) – wychodzi mi, że opcja polityczna Pana Krzysztofa zdobyła 19,25%. Czyż strata 15% elektoratu nie jest klęską?

Po drugie, starałem się udowodnić  tezę, że przy obecnej ordynacji wyborczej to w rękach aktualnie rządzącego burmistrza znajdują się wszystkie wyborcze atuty. I opozycja jest wobec tych danych przez  prawo wyborcze i system polityczny instrumentów bezsilna. Pokażę to na wynikach dwóch namysłowskich lewic – Kubata i Spóra. Po tegorocznych wyborach w  powiecie wynik SLD – PN wynosi 20,8% do 7,37%, czyli 5 : 1 w mandatach. W gminie ten stosunek jest asymetryczny – SLD(9,67%), a PN(14,03%), czyli 2 : 4 w mandatach. Wynika z tego, że ta lewica jest lepsza w wyborach, która ma swoją propagandową gazetę, większe wpływy w wojewódzkich mediach. Może desygnować do walki siebie jako wiceburmistrzów, wójtów – a także podległych sobie służbowo kierowników, dyrektorów i nauczycieli.

Po trzecie, postawiłem tezę, że pozycja Kuchczyńskiego jest tak silna, że mógł on zrobić z lewicą Kubata wszystko – zgasić w wyborach lub ocalić. Wybrał on oczywiście tę druga opcję, bo wiedział, że w powiecie zielonym i seledynowym przyda się pewny mandat Kubata.

Po czwarte, starałem się udowodnić, że w tych wyborach wiele zależało od naszych jednostkowych wyborów. W trzech przypadkach walka o mandat był a tak zażarta, że nasze głosy stawały się języczkami  u  wagi. Nie wierzyliśmy w to, a szkoda. Tutaj też najczęściej decydował telefon szefa wyborczego sztabu.
- No, witaj. Tu Sławek. Wojtku, musisz poprzeć  naszą listę.
- No tak, znam swoją powinność. Możesz liczyć na 50 pewnych „dyrektorskich” głosów.

Końcowa konkluzja. Ta partyjna ordynacja wyborcza nadaje się tylko do zmiany, bo utrwala rządy Króla Juliana i Pingwinów. Szansą są Jednomandatowe Okręgi  Wyborcze, ale czy nie jest już na nie za późno, bo tak skostniał nasz lokalny układ. Może więc  PiS-owska propozycja o ograniczeniu rządów wójtów i burmistrzów do 2 kadencji byłaby jedynie skuteczna? Jednomandatowe Okręgi Wyborcze to był jeden z punktów programu wyborczego PO. Oczywiście został niezrealizowany.  Na swoim sztandarze ma go obecnie niepoważny  Palikot.

 

Entedy, przez ten "Madagaskar" i znalezione w nim odniesienia do postaci rzeczywistych zaczynam się szykować na to, że w tym roku zobaczymy Szopkę Noworoczną w NOK-u ;) Jest młoda grupa kabaretowa, więc chyba nikt by się nie obraził za takie przedstawienie naszego grajdołka w krzywym zwierciadle :D

Król Julian, jego przyboczny Maurice i wiecznie wielbiący króla Mort - nie trzeba się dużo namęczyć, żeby dojść do tego kto jest kim :D Podobnie pingwiny - "kierownik zamieszania" Skipper i jego oddział :D  

 

Chciałbym się odnieść, drogi Entedy, do przytoczonego przez Ciebie pomysłu o ograniczeniu rządów wójtów i burmistrzów do dwóch kadencji. Nie przekonuje mnie on z jednego prostego powodu. Co w chwili, gdy rzeczywiście mamy do czynienia z godnymi pochwały samorządowcami? Czy po raptem 8 latach powinni odchodzić, pomimo że mieliby poparcie zdecydowanej większości lokalnego środowiska? Moim zdaniem działałoby to ze zdecydowanie in minus. Wspomniałeś akurat tylko o "wójtach i burmistrzach", ale gdyby doszło już do takiego rozwiązania, to z pewnością dołączeni do tego zostaliby prezydenci miast. W takim rozrachunku obecnie dalej nie mogliby już rządzić m.in. Rafał Dutkiewicz (Wrocław) czy też Wojciech Szczurek (Gdynia).

Anonimie, masz rację - szkoda takich prezydentów jak Dutkiewicz, Szczurek. Dlatego oni powinni odchodzić do wielkiej polityki. Sprawdzili się w samorządach - sprawdza się jako wojewodowie, ministrowie, posłowie i senatorzy. Wójtowie i burmistrzowie  powinni zaś swoich sił próbować jako starostowie, wicestarostowie, marszałkowie województwa, radni do sejmiku wojewódzkiego, posłowie. Powinien ich czekać po ośmiu  latach ponowny start i egzamin w poważniejszych wyborach. Oni powinni ożywiać kostniejący polityczny układ.

Zgoda. Tyle tylko, czy będzie po tych naprawdę solidnych samorządowcach kim wypełnić miejsce? Pamiętajmy, że lepsze jest wrogiem dobrego. O nietuzinkowe postacie w mniejszych ośrodkach o wiele trudniej. Pytanie więc brzmi, czy warto? Wydaje mi się, że lepszym pomysłem na skostniałe układy (vide Namysłów) byłyby wspominane przez Ciebie jednomandatowe okręgi wyborcze. Może w ramach analizy należy sprawdzić, jak w takim układzie przedstawiałaby się lista radnych miejskich.

Jedno- albo kilkumandatowe okręgi wyborcze na poziomie
samorządowym może byłyby dobrym pomysłem. Ordynacja większościowa jest prosta i
bardziej zrozumiała dla wyborców, choć nie bez wad.

Póki co przyjrzałem się wynikom uzyskanym przez
poszczególnych kandydatów w wyborach do Rady Miejskiej. Gdyby mandaty uzyskało
21 osób z najlepszymi wynikami (zachowując podział na okręgi), to niewiele by
się zmieniło. PSL uzyskałby 1 mandat (teraz ma 3), WO 8 (5), PN 2 (4), PO 2
(3), FRZN 1 (1), SLD 2 (2), PiS 4 (2) i MPP 1 (1), czyli zyskałyby WO i PiS, a
straty poniósłby PSL, PN i PO.

W okręgu 1 tylko jedna zmiana: PiS uzyskałby drugi mandat
kosztem PN. W okręgu 2: PiS i FRZN zdobyłyby po dodatkowym mandacie kosztem PO
i PN. W okręgu 3: WO uzyskałaby 3 mandaty więcej kosztem PSL (straciłoby 2
mandaty) i FRZN.

Oczywiście to tylko zabawa.

 

Zgadzam się z Entedym, że ograniczenie kadencji do 2 rozwiązałoby wiele problemów polskich samorządów.  

Do Anonima
Ja też uważam, że kadencyjność powinna zostać ograniczona do dwóch. Ktoś, kto przez osiem lat na takim stanowisku miał plan do zrealizowania, to miał na to wystarczająco wiele czasu.Poza tym zawsze może podzielić się z nowym burmistrzem swoimi doświadczeniami. Nie ma ludzi niezastąpionych.
Kadencyjność ta powinna również dotyczyć naczelników wydziałów, dyrektorów w szkołach i przedszkolach.

Zapomnieliśmy jednak, Przemku, że gdyby listy były formowane alfabetycznie - tak jak to przewidują JOW, to całkiem inaczej wyglądałaby Rada Gminy personalnie. Nie byłoby już wodzowskiego dyktatu "jedynek".

Poza tym przy okazji chciałbym dodać, że brakowało mi na tegorocznych  listach wyborczych minimetryczek kandytatów -  wykształcenie, wykonywany  zawód, stanowisko w pracy. Gdybym miał dostęp do tych danych, wtedy nie zrobiłbym tych 2 błędów w artykule;)

Na koniec jeszcze jedna refleksja. W tegorocznych wyborach do powiatu i gminy lewica zdobyła 12 mandatów (7 SLD, 5 PN). PiS tylko 3. To również klęska prawicy. Namysłów zrobił się zielonkawo-różowy. I to jest zapowiedź tego, co stanie się w kraju w najbliższych wyborach parlamentarnych. PiS Jarosława Kaczyńskiego - na razie nie jest dla nas polityczną alternatywą.  Może stanie się nią NJP Kluzik-Rostkowskiej. Kto wie?

Czy byłby zdecydowanie inny skład Rady, to trudno przewidzieć. Na pewno byłoby ciekawiej. W JOW każdy komitet wyborczy starałby się wystawić najmocniejszego kandydata.  Poza tym kandydatów byłoby mniej, co dałoby szansę na prześwietlenie każdego. Mielibyśmy takie mini wybory na "burmistrza" w każdym z 21 okręgów. 

Nie sądzę jednak, by w najbliższej przyszłości partie w Sejmie zdecydowały się na zmianę ordynacji wyborczej.

pparadowski:

Nie sądzę jednak, by w najbliższej przyszłości partie w Sejmie zdecydowały się na zmianę ordynacji wyborczej.

Przemku, masz chyba rację. PO - jest usatysfakcjonowana władzą w wielkich miastach i Polsce A, PiS - ustabilizowanymi wpływami w Polsce B. PSL i SLD rzadzą w małych miasteczkach i na wsiach. Wszystkim jest z tym dobrze. Podział łupów utrzymuje zgodę - co do niezmieniania ordynacji wyborczej.

A tu przydałaby sie kuracja wstrząsowa. Jednomandatowa Ordynacja Wyborcza połączona z dwukadencyjnością wójtów, burmistrzów, prezydentów. Dyrektorów szkół,  przedszkoli, jednostek samorządowych i kerownikow urzędu bym nie ruszał. To ma być apolityczny i sprawny aparat administracyjny - odporny na polityczne wstrząsy. Wobec tego wprowadziłbym zakaz kandydowania do funkcji samorządowo-publicznych. Można byłoby im, owszem,  wystartować w wyborach, ale pod warunkiem dobrowolnej dymisji z zajmowanego stanowiska. To byłoby uczciwe - kampania wyborcza, niech będzie, ale nie z wykorzystaniem urzędowych środków (np. gazety).Bez kampanii wyborczej - w czasie pracy i z miejsca pracy.

Najwięksi  przegrani  wyborów  do  gminy

Krystian Brzozowski – 105 głosów (2,55 %). Do mandatu dzieliło go 9 głosów lub 22 dodatkowe głosy na listę PiS – i to ugrupowanie Teresy Cegleckiej-Zielonki wzięłoby w okręgu I drugi  mandat. Prawdopodobnie PiS stracił mandat z powodu błędów starszych osób.  Oddano w „jedynce” aż 188 głosów nieważnych, co stanowi 4,37 % głosujących.

Tomasz Wiciak – pozycja 5, Kowalowice, 153 głosy na liście WO (4,20%). Tyle samo co Irena Klucowicz, ale to radna drużyny Kuchczyńskiego wzięła mandat, bo była trzecia(wyżej) na tej samej liście.

Tadeusz Wereszczyński , radny WO ubiegłej kadencji ze Smarchowic  Śląskich, 140 głosów (3,84%). Pozycja 2 na liście nie zapewniła mu wygranej. Przegrał rywalizację z Ireną Klucowicz – 153 głosy (4, 20%) – podobnie jak młody Tomasz Wiciak.

Jacek Pawłowski – tylko 78 głosów (1,9%), dobra pozycja 2 na liście PN, radny SLD, który po rezygnacji Tadeusza Jaroszewskiego objął szczęśliwie po nim mandat, a później przeszedł na stronę Grzegorza Kubata.

Barbara Leszczyńska – tylko 61 głosów (1,51%), radna SLD, która podobnie jak Pawłowski przeszła na stronę Kubata. Oboje radni zostali pokonani na liście PN przez Urszulę Łyżniak – 94 głosy (2,29%).

Kazimierz Antoni Drapiewski - FRZN, naczelny GZN, radny ubiegłej kadencji z listy LPR. Tylko 68 głosów (1,65%) – jak na „jedynkę” na liście wyjątkowo marny urobek.

Adam Świtlik – 82 głosy (3,62%), pozycja 2 na liście WO Kuchczyńskiego. Jak na potężną inwestycje  w propagandę  wyborczą  – ponoć kredytowaną przez jeden z namysłowskich banków -  wynik słaby.

Tadeusz Nadopta – PSL, Żaba. Jedyny kandydat w wyborach, który nie uzyskał ani jednego głosu.

Nie ma wyjścia. Zamiast krzywić się, narzekać, płakać, "wysiadać z pociągu" ...  -  trzeba stworzyć w Namysłowie struktury Ruchu na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Pod tym szyldem - wyrażającym dążenie do zerwania z patologią i powszechną wolę zmiany ordynacji wyborczej - należy wystartować już w najbliższych wyborach sejmowych. Za cztery lata również w wyborach samorządowych. Tymczasem należałoby zarejestrować i opisać wszystkie przypadki łamania wyborczego prawa. Lokalni politycy - zmuszeni do szukania zgody w budowania koalicji - muszą o tych przypadkach zapomnieć.

Co ciekawe, jeden z polityków lokalnych - Grzegorz Kubat - w czasie kampanii wyborczej deklarował się jako zwolennik JOW. Czy będzie to pierwszy ciekawy sojusznik? Czy będzie on o tych przypadkach łamania ordynacji wyborczej chciał dyskutować i rozmawiać?

"W Namysłowie dyskutuje sie o wyjątkowo dużej ilości oddanych głosów nieważnych. W wyborach do Rady Gminy oddano ich aż 512 - 4,19%"

Entedy, nie dziwi mnie ten wynik. Instrukcja była nieczytelna. Ktoś kto się nią zajmował najwyraźniej nie powinien tego więcej robić ;) Kilka razy trzeba było czytać instrukcję, bo cały czas coś mi nie pasowało (a gwarantuję, że na co dzień nie mam problemów z czytaniem ze zrozumieniem). Znam osoby, które źle odczytały tę instrukcję i osoby, które musiały pytać o instrukcję Panie, które zajmowały się wydawaniem arkuszy.

Największe wątpliwości wzbudził we mnie punkt dotyczący głosowania na "tylko jednego kandydata z tylko jednej listy", podczas gdy dalej napisano, że głos jest nieważny, gdy zagłosuje się na kandydatów z różnych list. Jeśli tylko jeden kandydat, to jakim cudem głosować na kandydatów z różnych list? To chyba logiczne, ale przedstawienie tego w taki sposób spowodowało, że w głowie pojawiła się wątpliwość, czy przypadkiem nie nastąpiło jakieś moje przeoczenie! Potem pojawiła się kolejna myśl, że może kandydat musi być z tej samej listy zarówno do gminy jak i powiatu... tylko jakim cudem, skoro listy są osobno? W rezultacie kilkakrotnego przeczytania udało mi się wypełnić kartę prawidłowo.

Inna osoba odczytała zdanie "tylko jednego kandydata z tylko jednej listy" jako tylko jednego kandydata z jednej listy na każdej liście (innymi słowy jeden kandydat z każdej listy) i tak zaznaczyła.
Zapewne są jeszcze inne przykłady.

Reasumując, nie dziwi mnie taki wynik głosów nieważnych...

Z ciekawostek powyborczych: PSL na swojej oficjalnej stronie internetowej chwali się ponad 70-cio procentowym poparciem w drugiej turze wójta Namysłowa Krzysztofa Kuchczyńskiego. Notabene burmistrz Kuchczyński jest członkiem władz partii w województwie opolskim.

Źródło: http://www.psl.pl/nowosci/spoleczne/ii_tura_wyborow_potwierdzeniem_sukcesu_psl/

Wynika z tego, że nasz "namysłowski wójt Krzysztof Kuchczyński" jest PSL-owskim stachanowcem z 70% urobkiem w II turze:))

RedNacz zrób z tego zrzut ekranowy bo zaraz poprawią a Stawiarski później będzie Cię po sądach ciągał że podajesz nieprawdę :(