Lokalne firmy i instytucje: USŁUGI REMONTOWO-BUDOWLANE Grzegorz Jończyk
Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Ryszard Kapuściński - biografia bez fikcji

Dlaczego w 2010 roku tyle wściekłości wywołała ta biografia autorstwa Artura Domosławskiego? Przecież książka ta nie tylko kole, ale i wyzwala.

„Kapuściński non-fiction”  to kontrowersyjna i rozliczeniowa biografia autorstwa Artura Domosławskiego, która ukazała się na rynku wydawniczym wiosną 2010 roku.  Jeszcze dziś z piękną obwolutą i w twardej oprawie (ale już po niższej cenie – 30 zł) jest dostępna we wrocławskich księgarniach. Pierwotnie książkę Domosławskiego miał wydać „Znak”, ale ze względu na „nadużycie zaufania”  wobec  żony najwybitniejszego polskiego reportażysty krakowskie wydawnictwo zażądało usunięcia kilku fragmentów biografii dotyczących „życia sekretnego” Ryszarda Kapuścińskiego.  Z pewnością Domosławski, dziennikarz „Gazety Wyborczej”, poróżnił się z Alicją Kapuścińską o dwa krótkie rozdziały – „O miłości i innych demonach” oraz o „Ucieczkę Zojki”. Ten pierwszy komentuje liczne romanse pisarza,  drugi przedstawia portret „szalonej Zojki” -  roszczeniowej i konfliktowej córki Zofii.
Dysponująca prawami autorskimi Alicja Kapuścińska ma tych pretensji w stosunku do Domosławskiego więcej. Po pierwsze, w czasie pisania książki o „cesarzu reportażu” autor kontrowersyjnej biografii stał się jakby przyjacielem domu, człowiekiem, któremu udostępniono prywatne archiwum zmarłego pisarza oraz zwierzano się ze spraw prywatnych. Żona Alicja była przekonana, że Domosławski nie tworzy biografii, ale książkę o światowej recepcji twórczości reportażowej Ryszarda Kapuścińskiego. Po napisaniu i wydaniu książki czuje się oszukana. Po drugie, pewnie Alicja Kapuścińska nie może wybaczyć Domosławskiemu upublicznienia anegdoty o jej pierwszej wizycie u teściowej, kiedy to otrzymuje od „Ryśkowego maminka” skarpetki narzeczonego do zacerowania. Po trzecie, najnowsza biografia Kapuścińskiego odbrązawia mistrza jako dziennikarza, który przede wszystkim powinien ściśle trzymać się faktów, unikać autocenzury i taktycznych przemilczeń. Domosławski ruszył śladem Kapuścińskiego w świat -  i po wnikliwym trzyletnim śledztwie rozliczył mistrza reportażu ze wszystkich stworzonych przez niego dziennikarskich fikcji i uników.  Aby wyjaśnić, na czym polegają  dziennikarskie „kreacje” Kapuścińskiego wspomnę tylko o jednej. Choć jest ich w śledczej biografii Domosławskiego bardzo dużo. Pierwsza zagraniczna wyprawa Kapuścińskiego do Indii w 1956 r., wspomniana w „Podróżach  z Herodotem” ,  to według relacji autora „Cesarza” wyprawa  młodego, samotnego i zagubionego dziennikarza, który bez znajomości języka angielskiego musi sam odnaleźć się w stolicy olbrzymiego kraju.  W rzeczywistości Kapuściński nie poznaje Indii sam. W New Delhi wita go na lotnisku korespondent PAP, Ryszard Frelek. Przez dwa tygodnie obwozi go po Indiach. Dlaczego Kapuściński przemilcza indyjską pomoc  późniejszego protektora i wysoko postawionego partyjnego przyjaciela? Kiedy w 2004 wydawane są „Podróże z Herodotem” Kapuściński  związany z „Gazetą Wyborczą” i obozem "Solidarności” koniunkturalnie nie przyznaje się do przyjaźni z Ryszardem Frelkiem, który w latach 1971-80 był  przecież sekretarzem KC PZPR.  Relacja z indyjskiego debiutu Kapuścińskiego w „Podróżach z Herodotem” to  tworzona przez wielki intelekt kapitalna literatura, ale nie jest to z pewnością uczciwe dziennikarstwo. Sam Kapuściński należał do PZPR od lat 50. do grudnia 1981 roku. Jeszcze w czasie sierpniowego strajku 1980 r. przedstawiał wnikliwe analizy sytuacji na Wybrzeżu takim towarzyszom z KC PZPR jak Kazimierz Barcikowski. Kapuściński nie ukrywał nigdy swej formacji lewicowej i identyfikacji z PRL-em . Był wobec tego państwa zawsze lojalny.  I ta lojalność nakazywała mu przedstawianie towarzyszom z KC PZPR  wnikliwych analiz dotyczących sytuacji krajowej i zagranicznej.  
Biografia Artura Domosławskiego zachęca do powrotów i ponownej lektury „Cesarza”, „Hebanu”, „Podróży z Herodotem”…  Okazuje się, że „wielki mistrz” wymaga jednak ponownego i krytycznego odczytania. Umieszczenia jego twórczości bardziej w świecie literatury niż faktu. Kiedy po latach na audiobooku odsłuchuję „Cesarza” interpretowanego przez Zbigniewa Zapasiewicza, wcale nie myślę, że jest to krzywdzący Etiopczyków portret Haile Selassie , ale uniwersalna przypowieść o zmierzchu wyobcowanej i feudalnej dyktatury, którą odczytywano pod koniec lat 70. jako karykaturę  dworu Gierka. Wsłuchuję się w klimat tego nieistniejącego dziś świata, który został powołany do życia w pastiszu wykorzystującym język dworskiej poezji.
 Władysław Bartoszewski porównał „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego do „przewodnika po domach publicznych”, a Stefan Bratkowski do „dzieła hieny”. Dlaczego tyle wściekłości wywołała w 2010 roku prawda o „wielkim pisarzu” tworzącym w czasach PRL-u? Przecież książka Domosławskiego nie tylko kole, ale i wyzwala.

 

Dodanych komentarzy: 4

Nie lubimy niewyraźnych obrazów, nie lubimy niewyraźnych postaci - one komplikują, utrudniają postrzeganie rzeczywistości. Inna sprawa że uproszczone postaci i przerysowane obrazy nie oddają rzeczywistości a tworzą fikcje. Polacy wolą megalomanię niż rzetelną samoświadomość. To chyba jakiś taki nasz narodowy kompleks.

Ja wolę podkreślać chwalebne dokonania ludzi z krwi i kości a nie bałwochwalić bohaterów stawianych na piedestałach z zakazem obnażania.

Głupi ludzie (tacy jak ja) czytali "Cesarza" i wierzyli w każde słowo "wybitnego dziennikarza". Jakoś nie przyszło nikomu do glowy, że to niemożliwe aby białas z PRL chodził nocami po ulicach stolicy rządząnej przez marksistów Etiopii, żeby mógł niepostrzeżenie spotykac się z jednym panem, co na dworze Hajle Selasje wycierał siuski z butów dygnitarzy czy innym panem, co obługiwał armatę, miotajacą pociski wypełnione husteczkami z nadrukowanym wizerunkiem cesarza. W najlepszym razie taki podrożnik trafil by do pierdla, a w najgorszym miejscowi urwaliby mu łeb.

A tu zonk. Wielki Dziennikarz zwykłym kłamcą i konfabulantem.

Dawidzie, a może należałoby nieco zmienić kwalifikację gatunkową "Cesarza" - na reportaż literacki z wyraźnie obecnymi elementami fikcji? Taki groteskowy łże-reportaż z wyraźnie wyczuwalnym karykaturalnym ujęciem rzeczywistości. Po tej biografii Domosławskiego musimy zrewidować nasz sposób odczytywania, interpretowania twórczości Kapuścińskiego.

A mnie nurtuje pytanie: dlaczego pan Domosławski nie wydał swojej książki za życia R. Kapuścińskiego stwarzając mu tym samym możliwość obrony i wyjaśnień. Czyżby się czegoś obawiał, a może sam nie ma czystego sumienia ? Czy mogę prosić o wyjaśnienie ?