Lokalne firmy i instytucje: Gabinet Terapii Pijawką Lekrską "HIRUDO"
Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Czy mamy już narkoproblem?

Niepokojące sygnały ostatnio docierają do nas z komendy policji w Namysłowie. Media co chwilę informują o kolejnych namysłowianach zatrzymanych za posiadanie narkotyków:

Dwóch handlarzy narkotyków z Namysłowa w rękach policji [NTO, 02.04.2009]
Policja znalazła narkotyki u namysłowskich licealistów, którzy chcieli jechać na wycieczkę [NTO, 29.04.2009]
W Namysłowie wpadli kolejni dilerzy narkotyków [NTO, 30.04.2009]
Narkotyki w namysłowskiej szkole. Policja znalazła je w plecaku ucznia [NTO, 29.05.2009]
Narkotyki w szkole w Namysłowie [Gazeta Opole, 29.05.2009]
i ostatnio:
Narkotyki w rękach Policji [KP Policji w Namysłowie, 28.09.2009]

Nie, mój niepokój nie budzą informacje. Policja ma prawo się pochwalić skutecznym egzekwowaniem prawa. Chodzi o ilość tego typu przypadków, notowaną od początku roku.

Niepokój uzasadnienie znalazł podczas ostatniej sesji Rady Powiatu, kiedy nadkom. Wojciech Augustynek, komendant powiatowy policji potwierdził tegoroczny wzrost ilości przestępstw narkotykowych w powiecie.

Wszystkie przedstawione doniesienia dotyczą posiadania małej ilości narkotyków, głównie przez młodych uczniów namysłowskich szkół średnich. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by wydedukować, że oznacza to zwiększoną aktywność dilerów narkotykowych w naszym regionie. To oni koszą zyski dzięki naiwności i głupocie dzieciaków ze szkół. Po tych doniesieniach spodziewałbym się więc spektakularnych i odtrąbionych w mediach zatrzymań, przez namysłowską policję, głównych beneficjentów narkobiznesu w naszym regionie. Nie osiadajcie, drodzy policjanci, na laurach zwycięstwa z ćpającymi wyrostkami. Za ich ćpaniem kryje się ktoś o wiele groźniejszy.

Dodanych komentarzy: 2

"Za ich ćpaniem kryje się ktoś o wiele groźniejszy."

Sławku, kiedyś  interesował mnie przede  wszystkim "Ktoś", kto za tym stoi. Teraz interesuje mnie jednak "Coś", co jest żródłem patologii - narkomanii, alkoholizmu wśród młodych namysłowian. Powinniśmy, zastanawiać się - dlaczego piją, dlaczego biorą? Dlaczego wycieczka szkolna z działką prochów stała się atrakcją? Dlaczego bez flaszki wypitej potajemnie w pokoju hotelowym wycieczka jest nudna? Gdzie rodzą się tego typu wzorce obyczajowe zbiorowych imprez młodych. W domu? Nie. W szkole? Nie. Musi istnieć tzw. "drugie podziemne życie", o którym słabe pojęcie ma rodzic, nauczyciel, wychowawca. Jeśli chcemy, aby "nie brali", to to "drugie życie" musi zostać zdiagnozowane i opisane przez prasę, anonimową ankietę, wywiad pedagogów i psychologów szkolnych - którzy przecież odpowiadają za celna diagnozę patologii. Od wielu lat zauważam, że atmosfera w moim mieście, jest jakaś taka dekadencka. Obserwuje się to i w sztukach plastycznych, i w fotografii, i w wierszach młodych poetów. Skoro kulturalna elita młodych jest dekadencka, to taki sam jest jej typowy młody przedstawiciel.

Problem ma dwie strony. I obydwie są ważne. Oczywiście przyczyny zażywania przez młodzież narkotyków są istotne, by go rozwiązać. Ja zwracam jednak uwagę na drugi problem. Nie mam zastrzeżeń do policji, że chwali się każdym przypadkiem złapania małolata z uzywką. Może to jednak sprawiać mylne wrażenie, że problem został rozwiązany. Za tymi drobnymi miłośnikami stanów innej świadomości kryją się handlarze, którzy dostarczają im towar. A gdzie handlarze tam w szybko rozwija się narkobiznes. A gdzie hula narkobiznes tam rozwija się przestępcze podziemie. Problem ten zauważalny jest w większych miastach, jak np. we Wrocławiu. U nas on narasta, co przyznał komendant podczas ostatniej sesji Rady Powiatu.

Namysłów w opinii wielu moich znajomych nie-namysłowian jest bardzo spokojnym miejscem. Ważne jest, by tak zostało. Bezwzględnie należy wyłapać i ukarać handlarzy, a małolatom raczej pomóc w uniknięciu kleszczy nałogu.

Spostrzeżenie dekadenckiej atmosfery w Namysłowie jest ciekawe. Nie mam takiego odczucia ale przyjrzę się dokładniej.