JULIUSZ SŁOWACKI WIESZCZEM BYŁ WIELKIM co może potwierdzić każdy uczestnik poetyckiego spotkania z czworgiem twórców spod znaku Weny - Ewy Kacy, Małgosi Gaś, Mirka Kurowskiego i Grzesia Kalinowskiego.
Ta poetycka impreza („Strofa winna być taktem, a nie wędzidłem”) miała miejsce w ostatni piątek maja 2015 roku, w naszej Bibliotece Publicznej - i zapewniam: wszystko było nad wyraz taktowne, a jakichkolwiek wędzideł nawet cień się nie pojawił.
Pojawiło się za to sporo gości, między innymi członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku (Trzeciego ze względu na wiedzę i doświadczenie, a co najwyżej Drugiego z uwagi na często udowadnianą brawami i śmiechem młodość ducha). Nie zabrakło również wieloletnich przyjaciół Weny – tu kłaniam się między innymi Pani Czesławie Kosturek, Pani Maryli Karaban, Panu Edwardowi Markowi (przedstawicielowi Rady Miasta), oraz będącej coraz częstszym gościem na poetyckich imprezach Pani Barbarze Marcinkowskiej.
Stałym elementem weniańskich imprez stały się mini wernisaże Pani Danuty Okularczyk, która nie tylko otacza nas furtkami do barwnych światów, ale i pięknie o powstawaniu owych światów opowiada. Również stałym elementem spotkań poetyckich stają się podopieczni Pani Grażyny Samulewicz – młodzi ludzie wspaniale czytają wiersze naszych twórców. Pełen zachwytu pięknie im dziękuję i informuję, że grupkę młodych Izokratesów Pani Samulewicz znajdziecie na zdjęciach w fejsowym albumie zatytułowanym tak jak niniejszy artykuł – tam m.in. na zdjęciu nr 16 stoją od lewej: Patryk Krzak, Klaudia Gębska, Marzena Drapiewska, Agata Teodorowicz, Katarzyna Napierała.
Skoro jesteśmy przy zdjęciach…. Zapewne wypatrzycie na nich twarze znanych Wenianek: Bożeny Smoch, Ilony Tomaszewskiej i Bożeny Krewskiej, czy Wenianina Janusza Woźniackiego, ale nie doszukacie się Małgosi Gaś, która z powodów bardzo osobistych musiała nagle wyjechać z kraju, ale zachowała się bardzo przyzwoicie i nie pozostawiła nas z rękami w pewnym nocnym naczyniu – poprosiła swoją koleżankę, żeby ta ją zastąpiła w prezentacji wierszy, a na dokładkę żeby zaśpiewała kilka piosenek.
I tutaj kilka zdań o naszej „nowalijce” - ową koleżanką Małgosi jest Agata Konefał, miłująca dobrą literaturę do tego stopnia, że od wielu lat pracuje w księgarni… No, nie potrafi żyć bez książek i już! Agata przeczytała nam trzy wiersze Małgosi Gaś i z równie wielką swobodą zaśpiewała kilka polskich evergreenów. Cieszę się, Agatko, że z nami byłaś i mam nadzieję, że będziesz naszym stałym gościem.
Ewie Kacy, Mirkowi Kurowskiemu i Grzesiowi Kalinowskiemu dziękował nie będę, bo to przecież był ich wieczór, ale za to pięknie dziękuję paniom bibliotekarkom, które mnie wspierały słowem i czynem w organizowaniu spotkania.
Kończąc swoją relację dziękuję jeszcze Ryszardowi Radomińskiemu za wsparcie sprzętem i niezbędnymi instrukcjami. Skoro dorwałem się do klawiatury, to przypominam przy okazji wszystkim Wenianom i ich przyjaciołom, że wciąż czekam na materiały do jubileuszowej monografii Klubu.
Kazimierz Jakubowski