Z satysfakcją stwierdzam, że walentynkowe spotkanie Klubu „Wena”, odbyło się zgodnie z zapowiedziami, 20. lutego 2015 roku (tym razem pod zawołaniem „Ty mnie dziewczyno lub!”) i było imprezą na tyle udaną, że muszę wyrzec się przekonania, jakoby poezja nie była „produktem” pierwszej potrzeby. Zatem wyrzekam się, ale bez wewnętrznych oporów i żalu.
Członkowie Weny wciąż tworzą, więc warto się czasem zastanowić, jak to jest z pisaniem wierszy – dlaczego piszemy? Josif Brodski, jeden z największych rosyjskich i amerykańskich poetów i eseistów odbierając nagrodę Nobla w dziedzinie literatury za rok 1987 stwierdził: „Zaczynając wiersz, poeta na ogół nie wie, jak go skończy, i niekiedy odczuwa wielkie zdumienie na widok tego, co wyszło, bo często wychodzi coś lepszego, niż oczekiwał, często myśl jego dociera dalej niż się spodziewał. (...) Raz doświadczywszy takiego przyspieszenia, człowiek nie jest już w stanie zrezygnować z powtórzenia eksperymentu, wpada w zależność od tego procesu… Człowieka, który znalazł się w podobnej zależności od języka, nazywa się poetą”.
Już choćby tylko ze względu na wspomniane „przyspieszenie” warto i trzeba pisać wiersze! Szczególnie wtedy daje się ową potrzebę dostrzec, kiedy oprawę muzyczno-wokalną tworzą bardowie tej miary co Małgorzata Pasznicka i Mariusz Buczek z Wołczyna – bowiem oboje zawsze prezentują znakomite opracowania muzyczne wierszy wielu poetów, także poetów spod znaku Weny (przykładem są utwory Ewy Kacy i Tomka Piaseckiego).
Tym razem Małgorzata namówiła do przyjazdu poetkę Bożenę Kansy, mieszkającą w Krzywiczynach (gm. Wołczyn) na Opolszczyźnie. Bożena pisze wiersze liryczne, limeryki, fraszki i teksty satyryczne. Maluje obrazy na płótnie, które kilkakrotnie wystawiała w kluczborskim muzeum. Jest obecna w almanachu „Uczta” oraz międzynarodowej antologii satyrycznej „Odwódki”. Jest też pięciokrotną laureatką Turnieju Jednego Wiersza pod auspicjami Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawski II, laureatką konkursu „Wesoły Wieżowiec” PDH, zdobywczynią kilku wyróżnień w konkursach literackich, m. in. Limerykowisko 2015. Po takim wyliczaniu już nikogo nie zaskoczy informacja, że jest także Członkinią Partii Dobrego Humoru. Bardzo nas, Wenian, cieszy jej opinia: Dziękuję za wspaniałe przyjęcie i spotkanie. Robicie Państwo wielką rzecz dla poezji. Gratuluję! Pozdrawiam z uszanowaniem.
Drugi z bardów, Stanisław Młynarski (nb. niegdysiejszy Namysłowianin) przyjechał z Głogówka – i też z niespodzianką, albowiem towarzyszyła mu grupka rozśpiewanych dziewcząt, przedstawicielek zespołu „Loretino”. Warto wiedzieć, że zespół powstał w 2010 roku z inicjatywy o. gwardiana głogóweckiego klasztoru Franciszkanów, Krzysztofa Hury – a prowadzi go tandem: Stanisław Młynarski i Krzysztof Stańczyk. Zespół liczy obecnie 11 dziewcząt z klas IV – VI szkoły podstawowej. - Gramy i śpiewamy standardowo w kościele św. Franciszka w każdą niedzielę na Mszy Św. o godz. 12.00, chyba, że akurat mamy występ wyjazdowy – powiedział Staszek Młynarski i dodał - A wyjeżdżamy dość często, przeważnie do ościennych kościołów. Jednakowoż koncertowaliśmy też i w Opolu, Krakowie, a nawet w zaprzyjaźnionych z Głogówkiem niemieckim Rietbergu i francuskim Riberac. Mamy za sobą również epizody występów z zespołem „Arka Noego”, „Fioretti” i „Trąbki Jerycha”. Repertuar to przede wszystkim piosenki chrześcijańskie, ale ostatnio śpiewamy również turystyczne, poetyckie, a nawet biesiadne. Z radością przyjmujemy wszelkie zaproszenia, a jeżeli ktoś chciałby odwiedzić nas w Głogówku - równie serdecznie zapraszamy. Śpiew to nasza pasja.
Dziewczęta, które reprezentowały w Namysłowie „Loretino”, to Kamila Lisowska, Julia i Karolina Szendzielarz, Julia Niewitecka, Julia Żabska, Karolina Dzierza oraz Agnieszka Poremba.
Tyle o przyjaciołach spoza Namysłowa. Okazało się, że i w Namysłowie Wena ma sporo sympatyków – i to od samej Góry poczynając (czyt. poczynając od władz samorządowych), obecny był bowiem Przewodniczący Rady Miejskiej – Sylwester Zabielny, Przewodniczący Rady Powiatu - Sławomir Gradzik, Wiceburmistrz – Artur Włodarczyk, Radę Miejską reprezentował Kazimierz Drapiewski, zaś nowe szefostwo Namysłowskiego Ośrodka Kultury Marcin Piekarek.
Podczas spotkania czytane były przede wszystkim wiersze Wenian: Małgorzaty Gaś, Ewy Kacy, Grzegorza Kalinowskiego, Mirosława Kurowskiego, Marty Obuchowskiej, Bożeny Smoch, Ilony Tomaszewskiej, Bożeny Krewskiej, Zofii Smolak (gościnnie), oraz autora niniejszej relacji – Kazimierza Jakubowskiego.
Wszyscy goście zachęcani byli do prezentowania własnych, nigdzie jeszcze nie publikowanych wierszy – z takich utworów miał być wybrany wiersz wieczoru, zaś wyboru miały dokonać powołane w tym celu Muzy. Należało zatem stworzyć Parnasik (na Parnasie urzędowało dziewięć Muz, ale na potrzeby chwili tym razem wystarczyły tylko trzy, stąd Parnasik). Powołano więc z należytą powagą trzy Muzy, za to wyłącznie „takie od poezji”, i tak:
- na opiekunkę poezji miłosnej (Erato) powołano Ewę Kacę,
- opiekunką poezji lirycznej (Euterpe) został Stanisław Młynarski,
- opiekunką poezji chóralnej (Polihymnią) mianowano Sylwestra Zabielnego.
Wystarczyło pięknie się przedstawić, następnie głośno podać imię swojej Walentynki (lub Walentynka) a następnie zaprezentować wiersz - i niech się Muzy męczą nad oceną. Oczywiście, Muzy poradziły sobie, sprawnie z kilkunastu prezentowanych utworów wyłaniając trzy najlepsze:
I MIEJSCE: DŁONIE (Mirosława Kurowskiego)
ten wiersz nie jest jeszcze doskonały.
ale
poją mnie rzędy twoich liter
zapisanych w słowa które spijam
myślę, że przytulę twoje imię
kiedy poznam co je piszą dłonie
proszę poznaj jak najprędzej
te dłonie choć tylko sercem
które jak dziecko z płaczem
krzyczy - czemu czekasz?
poznaj
już!
II MIEJSCE – * * * (Agnieszki Klimas)
Nie widząc co dla mnie robisz
proszę ciągle o jeszcze
wciąż mało mi
twych uśmiechów
nie starcza mi rąk twych
i słów
które przez chwilę
są tylko ze mną
nie ważna jest pora dnia
ani roku
kiedy jesteś blisko
nic mi nie trzeba
a ja …
kocham
tylko tyle mogę Ci dać
III MIEJSCE – TANIEC UCZUĆ (Bożeny Kansy)
Ta noc nieprzespana
I serce zranione
Jedna łza zbłąkana
I usta rozpalone
Ten niesmak po rozstaniu
Ten czas oczekiwania
Taki uśmiech w kochaniu
Taka nuta śpiewana
Odbiciem mojej istoty
Zwierciadłem duszy się stały
Miarą mojej tęsknoty
Radości krótkotrwałych
Żalem snutym cicho
Złością nie stłumioną
Pytaniem o przyszłość
Troską nie zburzoną
Serce jak cicha nuta
Łza w usta wtopiona
Gorycz z uśmiechu wyzuta
Smutek radość pokonał
Jeżeli ktoś z uczestników imprezy nie miał własnego wiersza, a gniótł go mus zadedykowania – to też nie było problemu; bo przygotowano pokaźny zapas stosownych gotowców. Należało się tylko przedstawić, podać imię Walentynki (Walentynka?), wylosować serduszko z numerem wiersza i poprosić autora o przeczytanie (a nawet o autograf). Niestety te wiersze z oczywistych powodów „nie stawały w konkursowe szranki”.
Kończąc swoją relację stawiam wielką kropkę nad „i” dodając, że:
- smakowite i ponumerowane piernikowe serduszka upiekła Wenianka Bożena Smoch,
- krzesełka dla gości i słodkie poczęstunki przygotowały pracownice Biblioteki Publicznej,
- nad sprzętem nagłaśniającym czuwał instruktor NOK, Ryszard Radomiński,
- okna przybliżające barwne przestrzenie wirtualne pootwierała Danuta Okularczyk, ozdabiając ściany i biblioteczne półki swoimi obrazami.
Kazimierz Jakubowski
Zdjęcia z „walentynek 2015” są tutaj:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.591595097652078.1073741839.317510331727224&type=1 ;
filmik z fragmentami imprezy jest tutaj:
[video:http://youtu.be/nj5zAa4dU_Q ]
a tekst z którego zaczerpnięto tytuł tegorocznych weniańskich walentynek jest poniżej:
TY MNIE LUB
Ty mnie, dziewczyno, kochaj
Lub mnie przynajmniej lub.
Nie skąp uczucia trochę,
Bo inaczej, to grób!
I głupio się nie pytaj,
Skąd to życzenie mam -
Równość ma być i kwita!
Nie będę kochał sam.
W sercu mym pełno ciebie,
Na dobro i na zło,
Bo raz mi z tym jak w niebie,
A innym razem mdło.
Pomyśl w kryzysów dobie,
Że może nadszedł czas,
Kiedy ktoś kocha się w tobie,
Ach, ostatni już raz.
Może nadejdzie bieda
Dla ciebie i dla mnie -
Tobie serca nikt nie da,
A ja - jak kamień.
Ty będziesz kochać chciała,
Kochaną być zechcesz,
A tu figa i chała...
Oj, straszne rzeczy wieszczę!
A więc w stronę kochania
Krok jak najszybciej zrób -
I daj, co masz do dania -
Lub mnie przynajmniej lub.
Kazimierz Jakubowski