Kilka słów o Namysłowskim Klubie Sportowym

Sobotnia porażka namysłowskiego Startu z bielską Stalą skłoniła mnie do przemyśleń nad obecną sytuacją naszego klubu. Piąta ligowa porażka z rzędu, a szósta w ogóle, jeśli doliczyć pucharową porażkę w karnych z Odrą, a także ostatnia, dzielona razem z TOR-em Dobrzeń Wielki, pozycja w trzecioligowej tabeli nie napawają optymizmem. Dochodzę do wniosku, że jest kilka ważnych, moim zdaniem, przyczyn, które składają się na taki stan rzeczy.

Po pierwsze, niekoniecznie najważniejsze, ale mające duże znaczenie, na boisku przy Pułaskiego 5 w piłkę grać się nie da. Entedy przytoczył już w swoim wpisie na forum wypowiedź trenera Stali, której udzielił w pomeczowym wywiadzie nieoficjalnej stronie Startu. Kto obserwuje domowe spotkania namysłowskiej drużyny, a także ten kto był na płycie boiska, ten wie, że faktycznie, jedynym sposobem na zdobycie bramki nie jest gra w piłkę, krótkie podania, czy jakieś kombinacje, ale długie piłki i liczenie na szczęście. Jeśli do tego dochodzą umiejętności to – w myśl powiedzenia, że szczęście sprzyja lepszym – obserwujemy takie spotkania jak to trzy dni temu. Ze względu na dzielącą mnie od Namysłowa odległość 270 kilometrów nie mam szansy na obejrzenie wszystkich spotkań NKS – u, ale poza ostatnim widziałem jeszcze cztery – z Ruchem Zdzieszowice, Victorią Chrościce, LZS Leśnica oraz KS Krasiejów. Wszędzie, może poza pierwszym meczem, widziałem to samo, straszną niemoc. Dostrzegałem oczywiście ambicję, widziałem, że namysłowskim piłkarzom się chciało, ale przypominało to czasem, szczególnie w meczach z Krasiejowem i Chrościcami, czyli ekipami o podobnym potencjale piłkarskim do Startu, walenie głową w mur. Myślę, że lepiej przygotowane płyty na meczach wyjazdowych, jak chociażby boisko w Opolu, są – mimo wszystko – większym sprzymierzeńcem naszych piłkarzy niż własny stadion i doping namysłowskich kibiców.
Mecz ze Stalą pokazał, że co prawda stan boiska mógł zatrzeć dużą odległość w tabeli, która dzieli oba zespoły, jednak gołym okiem widać większe umiejętności piłkarski zawodników z Bielska – Białej. Lepiej się ustawiali, dokładniej podawali, ich akcje były bardziej przemyślane i w tych, trudnych dla piłkarzy warunkach do gry, potrafili je wykorzystać aby wygrać. Myślę, że to zwycięstwo było zasłużone, bo w sobotę pokazali, że są drużyną lepszą. Podobnie było w sierpniowym spotkaniu ze Zdzieszowicami. Jednakże może teoretycznie trudno zrozumieć słabe wyniki z sąsiadami z tabeli, jednakże oglądając to, jak wygląda gra na namysłowskim stadionie, można być bardziej wyrozumiałym.
Kolejnym, nie wiem czy ostatnim, ale na pewno ważnym powodem, dla którego w tym sezonie przeżywamy w dużym stopniu rozczarowanie wynikami oraz pozycją w tabeli Startu Namysłów, jest całkowicie amatorski charakter tego zespołu. Kłopoty finansowe krasiejowian, o których głośno było zimą, pozwalają sądzić, że i u nich sytuacja jest trudna, ale chyba w żadnym innym zespole piłkarze nie grają całkowicie charytatywne. Wobec tego, że w życiu jest wiele ważniejszych obowiązków niż gra w piłkę nożną, która może być pasją, ale na tym poziomie utrzymania nie zapewni, trudno jest oczekiwać na boisku cudów.
Z jednej strony dochodzę do wniosku, że gdyby w meczach domowych Start grał na dobrej płycie, trzymającej poziom chociażby tej trzeciej ligi, na swoim koncie miałby więcej punktów i nie musielibyśmy się w tej chwili bać o utrzymanie. Bo o ile w lidze jest kilka zespołów z czołówki, które są poza naszym zasięgiem, to na miejscu 8 – 12 spokojnie moglibyśmy się znaleźć. Poziom w śląsko – opolskim gronie jest zdecydowanie wyższy, niż w czwartej lidze, w której mierzyliśmy się jeszcze rok temu. Brak doświadczenia może być dla naszych piłkarzy pewnym usprawiedliwieniem, aczkolwiek w rundzie wiosennej takie tłumaczenie już nie do końca przekonuje. Jeśli w tym sezonie uda nam się utrzymać, to pod tym względem w przyszłym powinno być lepiej. Z drugiej strony, całkowicie amatorska drużyna co roku będzie walczyła o utrzymanie i w końcu kiedyś się nie uda. Gwarantowane są posezonowe emocje do końca, jednakże ewentualny powrót do grona trzecioligowców może być trudniejszy niż się to wydaje. Co więcej, taki sukces bez żadnych zmian w klubie, bez pozyskania sponsorów i z tragicznym boiskiem na Stadionie Miejskim, nie gwarantuje -dłuższego niż roczny – pobytu w gronie trzecioligowców. 

Dodanych komentarzy: 5

Przeczytałem jednym tchem. Namysłowianie znają się na piłce, świetnie potrafią pisać o piłce, chcą dobrej piłki. Mamy jedną z najlepszych w kraju stron intrnetowych poświęconych klubowej piłce nożnej. Mam na myśli witrynę Startu Namysłów. Szkoda by było roztrwonić ten kulturalno-sportowy dorobek Namysłowa.

Nie jest dobrze. Choć bardzo chciałbym, aby było. Kibicuję startowi nie od dawna, bo moim pierwszym meczem live było spotkanie z Krasiejowem. Spotkanie zwycięskie. Pokusiłem się jakiś czas temu o żart, że moja obecność na kolejnych meczach Startu zaowocuje kolejnymi dobrymi wynikami. Tak się jednak nie stało. Nie należy płakać. Należy jednak pomyśleć, co można by zrobić, aby nasza drużyna grała lepiej. Kolega BB moim zdaniem bardzo dobrze zdefiniował główne problemy naszego klubu. Murawa, brak kasy itd. Sport to sport. Zawsze ktoś musi być na ostatnim miejscu. Życie to nie pro evolution soccer ale to nie znaczy że nie należy się starać. Mówiąc za pewnym przysłowiem "Z gówna bicza nie ukręcisz" należy rzec, że bez odpowiedniego wsparcia finansowego i mentalnego (o tym nie mówiłem, ale na ostatnich meczach nie pojawiły się tłumy kibiców)nie mamy co liczyć na wielki progres w grze naszych zawodników. Do chłopaków nic nie mam, bo myślę, że każdy z nich gra tak jak siły pozwalają, a to nie jest łatwa sztuka. Fakt, że przeciętny kibic zawsze zagrałby lepiej i wie lepiej, ale to inna historia ;-) Mam nadzieję że uchronimy się przed spadkiem. Pozdrawiam NKS i kibiców ;-)

Zapraszamy kibiców Namysłowa na mecze Śląska Wrocław Pozdro Hej Śląsk