Wybory prezydenckie 2010

Wybory prezydenckie

      Wielkimi krokami zbliżają się tegoroczne, przyspieszone ze względu na kwietniową katastrofę samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, wybory prezydenckie. Będziemy mieli możliwość zagłosowania na jednego z dziesięciu oficjalnych kandydatów. W związku z tym, podejmując decyzję o oddaniu, bądź nie, głosu na któregoś z nich, warto zastanowić się nad kilkoma kwestiami.
      Na początku warto zadać sobie pytanie: co tak naprawdę wiem o tym, czy innym kandydacie ? Skąd czerpię wiadomości na temat danej osoby, na podstawie których podejmę decyzję o oddaniu, lub też nie oddaniu, na nią swojego głosu. Jakie są możliwości ? Telewizja – spoty wyborcze, debaty, wypowiedzi w mediach, wywiady; prasa – polityczna i popularna, artykułu, rozmowy, eseje, itd., internet – oficjalne strony internetowe kandydatów, portale informacyjne, fora dyskusyjne, inni ludzie – rozmowy, wymiana myśli i poglądów. Myślę, że są to główne źródła naszej wiedzy, bądź też niewiedzy. 
Warto oddać się tutaj chwilowej refleksji. Kto z nas zadaje sobie przed wyborami trud dogłębnej analizy programu poszczególnego kandydata ? Czy uważnie śledzimy bieżące wydarzenia w różnych mediach, wertujemy strony internetowe i prasę ? Czy oddajemy się niekończącym dyskusjom politycznym z innymi ludźmi ? Wydaje mi się, że dla wielu z nas, tylko na to ostatnie pytanie można udzielić twierdzącej odpowiedzi.
     Myślę, że duża grupa Polaków zagłosuje, bądź też na wybory nie pójdzie, opierając się na wiadomościach uzyskanych z telewizji. Czy są one jednak na tyle rzetelne, by na ich podstawie oddawać głos na kandydata, który będzie prezydentem Polski przez pięć lat ? Oglądając telewizję, a także śledząc informacje polityczne na popularnych portalach internetowych dochodzę do wniosku, że wybory prezydenckie w Polsce przypominają kampanię reklamową, która ma zachęcić potencjalnych nabywców (wyborców) do zakupu samochodu jedynie na podstawie zdjęć, nie zaś na podstawie jakichkolwiek rzetelnych informacji technicznych (dokładny program polityczny, stanowisko w ważnych kwestiach – służba zdrowia, podatki, bezrobocie, budowa dróg itd.). 
     Przykry jest fakt przedstawiania swojego programu, jako opozycji do programu innego kandydata, przykre jest oglądanie walk i kłótni politycznych, polegających na atakach używających argumentum ad personam, a nie na merytorycznej krytyce i budowaniu swojego programu w oparciu o najważniejsze potrzeby i sprawy ważne dla państwa.
Osobiście brałem udział we wszystkich możliwych wyborach, odkąd ukończyłem 18 lat. Uważałem to nie tyle za mój obowiązek, ile za prawo z którego korzystałem. Każdorazowo jednak żałowałem takiej czy innej decyzji i z wyboru nie byłem zadowolony. W tej sytuacji nie znajdując uznania dla żadnego z kandydatów w tegorocznych wyborach prezydenckich, postanowiłem nie głosować.          Podsumowując, chciałbym zachęcić wszystkich do tego, żeby przed oddaniem, bądź też nie oddaniem, głosu dobrze się zastanowili. By myśleli niezależnie, a nie w sposób narzucony przez media i wyborczą propagandę. Dziękuję za uwagę.

 

Dodanych komentarzy: 9

W wyborach gram od 1978 roku. Najpiękniejsze były te pierwsze. Z czasów PRL-u. Jako jeden z nielicznych wszedłem wtedy do kabiny i napisałem na karcie wyborczej: Wolne wybory!. Moja koleżanka z podwórka, działaczka Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, po sedecznej rozmowie zamarła - kiedy wchodziłem do kabiny wyborczej. Młodym przypomnę, że za tzw. komuny głosowaliśmy tylko na jedną listę - wchodzenie do kabiny było więc niepotrzebne, nawet podejrzane. Wtedy było to głosowanie na jedynych słusznych kandydatów, bo kierowniczą funkcję w państwie sprawowała PZPR, ta partia miała to przywództwo nad Polakami zapisane nawet w obowiazujacej wówczas konstytucji. Zdarzało się w niewielkich miejscowościach, że do kabiny wyborczej wchodził tylko jeden obywatel. Kreślił podobny do mojego wpis protestu i potem nie otrzymywał od naczelnika przydziału na kombajn, ciągnik, samochód, miał kłopoty z uzyskaniem paszportu lub wyjazdem za granicę. Nasze paszporty leżały wówczas zdeponowane na Komendzie MO. Wyjeżdżałeś za granicę - oddawałeś na milicji dowód osobisty. Wtedy też aktem odwagi było również zbojkotowanie wyborów. Frekwencja wyborcza osiągała 97-99%:)

Kontynując swoja  tradycję wyborczą, nawet gdybym nie miał swojego kandydata na liście, wszedłbym do kabiny i napisał: Edward Ącki na prezydenta! Mam swojego kandydata na prezydenta. Zebrałem mu nawet 27 podpisów na listach poparcia. Do kabiny wejdę z przyjemnością. Na niecałe dwa tygodnie przed dniem wyborów pojawiły się wreszcie programy i debaty. Są bardzo ciekawe.

To prawda - merytoryki na koniec kampani trochę (oczywiście za mało) wiecej się pojawiło.

Co do obecności na wyborach - moim zdaniem jeśli ktoś nie ma konkretnych preferencji wyborczych to swój obowiązek wyborczy powinien spełnić oddając głos nieważny.
No chyba, że ktoś nie ceni demokracji.

BB i Entedy przywołaliście dawne wybory - a jak był wybierany samo-/-rząd w Namysłowie przed 1989 rokiem?
Ja pamiętać tego nie mogę z racji ode mnie niezależnych a chciałbym wiedzieć jak wybierali Namysłowianie.

Oj zadałeś, Anonimie, ciekawe, ale i trudne pytanie. Od 1983 roku rządził w Namysłowie naczelnik miasta i gminy, był nominowany przez bodajże wojewodę, ale opiniowany przez wojewódzką radę narodową i pewnie komitety PZPR, miejski i wojewódzki. Potem pojawił się jeszcze PRON, pewnie i on też opiniował. Radni byli wybierani, jak mogłem przeczytać w Ustawie o systemie rad narodowych i samorządu terytorialnego z 20 lipca 1983 roku, w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym na okres czterech lat.
W praktyce wyglądało to tak, że głosowaliśmy na jedną listę. Czy kandydatów było więcej niż mandatów do miejsko-gminnej rady narodowej? - tego nie wiem, bo po stanie wojennym bojkotowałem wszystkie wybory.

Zapomniałem się zalogować. Wypowiedź wyżej jest "moja":)

P>S> Kandydatów do rad narodowych ustalał Front Jedności Narodowej, całkowicie kontrolowany przez PZPR. Kto rządził w Namysłowie i gminie między 1975 a 1983? - też naczelnik gminy.

Moje małe podsumowanie odnośnie wyborów. Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie uczestniczyłem w jakichkolwiek wyborach, ponieważ moje wnioski były następujące - Nie ma na kogo głosować, na obietnicach się kończy, prezydent i tak nie będzie miał wpływu na obecną politykę i sytuację w kraju. Teraz jestem nieco odmiennego zdania, nawet jeśli zagłosuję i może nie będzie to szczyt moich marzeń o wolnej i niepodległej Polsce, przynajmniej będę miał powody do narzekań, bądź też nie;) Mamy wielu kandydatów i warto się zastanowić nad każdym z nich nie sugerując się medialną manipulacją. Bowiem wiadomo nie od dziś, że telewizja to skuteczna broń masowego rażenia. Przeciętny Kowalski jest zmęczony ogólnym stanem rzeczy i po dniu ciężkiej pracy siadając przed tv nie ma najzwyczajniej chęci poddawać się kontemplacji na temat wyboru kandydata, więc z pośród dwóch medialnych wszech panów oczywiście wybierze p. Komorowskiego, który tak naprawdę w swoich spotach mówi o sprawach mało istotnych. Osobiście nie należę do grona owiec prowadzonych na rzeź i zmęczonych życiem Kowalskich, więc jedyny kandydat który wg. mnie najrozsądniej wypowiada się w kwestii polityki i kieruję się przy tym w miarę rozsądnymi argumentami jest pan Korwin Mikke. Pamiętam czasy gdy na lekcji historii wmawiano mi jaka to matka unia jest dobrotliwa i łaskawa, jak widać nie tylko w mediach robiono nam pranie mózgu. Życzę wam jak i sobie rozsądnego wyboru kandydata, nawet jeśli czas i sytuacja wpłynie na moją zmianę decyzji, będę miał świadomość, że przynajmniej próbowałem coś zmienić poprzez oddany głos.

To ciekawe, ale mój syn też zamierza głosować - inaczej niż ojciec - na Janusza Korwina Mikke. Ten człowiek jest wyrazisty w swoich poglądach. Bardzo ciekawy był jego wiec wyborczy w Krakowie. Niezła lekcja polityki. Może to drugi po Napieralskim czarny koń wyborów prezydenckich?

Ja też oddam głos na JKM. Mając prawie pewność, że czeka nas druga tura oddaje głos na kandydata, który szans niestety nie ma, ale byłby w moim odczuciu mógłby się sprawdzić. Kobiety na portalu proszę o wybaczenie:)