Wybory prezydenckie
Wielkimi krokami zbliżają się tegoroczne, przyspieszone ze względu na kwietniową katastrofę samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, wybory prezydenckie. Będziemy mieli możliwość zagłosowania na jednego z dziesięciu oficjalnych kandydatów. W związku z tym, podejmując decyzję o oddaniu, bądź nie, głosu na któregoś z nich, warto zastanowić się nad kilkoma kwestiami.
Na początku warto zadać sobie pytanie: co tak naprawdę wiem o tym, czy innym kandydacie ? Skąd czerpię wiadomości na temat danej osoby, na podstawie których podejmę decyzję o oddaniu, lub też nie oddaniu, na nią swojego głosu. Jakie są możliwości ? Telewizja – spoty wyborcze, debaty, wypowiedzi w mediach, wywiady; prasa – polityczna i popularna, artykułu, rozmowy, eseje, itd., internet – oficjalne strony internetowe kandydatów, portale informacyjne, fora dyskusyjne, inni ludzie – rozmowy, wymiana myśli i poglądów. Myślę, że są to główne źródła naszej wiedzy, bądź też niewiedzy.
Warto oddać się tutaj chwilowej refleksji. Kto z nas zadaje sobie przed wyborami trud dogłębnej analizy programu poszczególnego kandydata ? Czy uważnie śledzimy bieżące wydarzenia w różnych mediach, wertujemy strony internetowe i prasę ? Czy oddajemy się niekończącym dyskusjom politycznym z innymi ludźmi ? Wydaje mi się, że dla wielu z nas, tylko na to ostatnie pytanie można udzielić twierdzącej odpowiedzi.
Myślę, że duża grupa Polaków zagłosuje, bądź też na wybory nie pójdzie, opierając się na wiadomościach uzyskanych z telewizji. Czy są one jednak na tyle rzetelne, by na ich podstawie oddawać głos na kandydata, który będzie prezydentem Polski przez pięć lat ? Oglądając telewizję, a także śledząc informacje polityczne na popularnych portalach internetowych dochodzę do wniosku, że wybory prezydenckie w Polsce przypominają kampanię reklamową, która ma zachęcić potencjalnych nabywców (wyborców) do zakupu samochodu jedynie na podstawie zdjęć, nie zaś na podstawie jakichkolwiek rzetelnych informacji technicznych (dokładny program polityczny, stanowisko w ważnych kwestiach – służba zdrowia, podatki, bezrobocie, budowa dróg itd.).
Przykry jest fakt przedstawiania swojego programu, jako opozycji do programu innego kandydata, przykre jest oglądanie walk i kłótni politycznych, polegających na atakach używających argumentum ad personam, a nie na merytorycznej krytyce i budowaniu swojego programu w oparciu o najważniejsze potrzeby i sprawy ważne dla państwa.
Osobiście brałem udział we wszystkich możliwych wyborach, odkąd ukończyłem 18 lat. Uważałem to nie tyle za mój obowiązek, ile za prawo z którego korzystałem. Każdorazowo jednak żałowałem takiej czy innej decyzji i z wyboru nie byłem zadowolony. W tej sytuacji nie znajdując uznania dla żadnego z kandydatów w tegorocznych wyborach prezydenckich, postanowiłem nie głosować. Podsumowując, chciałbym zachęcić wszystkich do tego, żeby przed oddaniem, bądź też nie oddaniem, głosu dobrze się zastanowili. By myśleli niezależnie, a nie w sposób narzucony przez media i wyborczą propagandę. Dziękuję za uwagę.
Dodanych komentarzy: 9
Re: Wybory prezydenckie 2010
W wyborach gram od 1978 roku. Najpiękniejsze były te pierwsze. Z czasów PRL-u. Jako jeden z nielicznych wszedłem wtedy do kabiny i napisałem na karcie wyborczej: Wolne wybory!. Moja koleżanka z podwórka, działaczka Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, po sedecznej rozmowie zamarła - kiedy wchodziłem do kabiny wyborczej. Młodym przypomnę, że za tzw. komuny głosowaliśmy tylko na jedną listę - wchodzenie do kabiny było więc niepotrzebne, nawet podejrzane. Wtedy było to głosowanie na jedynych słusznych kandydatów, bo kierowniczą funkcję w państwie sprawowała PZPR, ta partia miała to przywództwo nad Polakami zapisane nawet w obowiazujacej wówczas konstytucji. Zdarzało się w niewielkich miejscowościach, że do kabiny wyborczej wchodził tylko jeden obywatel. Kreślił podobny do mojego wpis protestu i potem nie otrzymywał od naczelnika przydziału na kombajn, ciągnik, samochód, miał kłopoty z uzyskaniem paszportu lub wyjazdem za granicę. Nasze paszporty leżały wówczas zdeponowane na Komendzie MO. Wyjeżdżałeś za granicę - oddawałeś na milicji dowód osobisty. Wtedy też aktem odwagi było również zbojkotowanie wyborów. Frekwencja wyborcza osiągała 97-99%:)
Kontynując swoja tradycję wyborczą, nawet gdybym nie miał swojego kandydata na liście, wszedłbym do kabiny i napisał: Edward Ącki na prezydenta! Mam swojego kandydata na prezydenta. Zebrałem mu nawet 27 podpisów na listach poparcia. Do kabiny wejdę z przyjemnością. Na niecałe dwa tygodnie przed dniem wyborów pojawiły się wreszcie programy i debaty. Są bardzo ciekawe.
Re: Wybory prezydenckie 2010
To prawda - merytoryki na koniec kampani trochę (oczywiście za mało) wiecej się pojawiło.
Co do obecności na wyborach - moim zdaniem jeśli ktoś nie ma konkretnych preferencji wyborczych to swój obowiązek wyborczy powinien spełnić oddając głos nieważny.
No chyba, że ktoś nie ceni demokracji.
Re: Wybory prezydenckie 2010
BB i Entedy przywołaliście dawne wybory - a jak był wybierany samo-/-rząd w Namysłowie przed 1989 rokiem?
Ja pamiętać tego nie mogę z racji ode mnie niezależnych a chciałbym wiedzieć jak wybierali Namysłowianie.
Re: Wybory prezydenckie 2010
Oj zadałeś, Anonimie, ciekawe, ale i trudne pytanie. Od 1983 roku rządził w Namysłowie naczelnik miasta i gminy, był nominowany przez bodajże wojewodę, ale opiniowany przez wojewódzką radę narodową i pewnie komitety PZPR, miejski i wojewódzki. Potem pojawił się jeszcze PRON, pewnie i on też opiniował. Radni byli wybierani, jak mogłem przeczytać w Ustawie o systemie rad narodowych i samorządu terytorialnego z 20 lipca 1983 roku, w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym na okres czterech lat.
W praktyce wyglądało to tak, że głosowaliśmy na jedną listę. Czy kandydatów było więcej niż mandatów do miejsko-gminnej rady narodowej? - tego nie wiem, bo po stanie wojennym bojkotowałem wszystkie wybory.
Re: Wybory prezydenckie 2010
Zapomniałem się zalogować. Wypowiedź wyżej jest "moja":)
P>S> Kandydatów do rad narodowych ustalał Front Jedności Narodowej, całkowicie kontrolowany przez PZPR. Kto rządził w Namysłowie i gminie między 1975 a 1983? - też naczelnik gminy.
Re: Wybory prezydenckie 2010
Moje małe podsumowanie odnośnie wyborów. Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie uczestniczyłem w jakichkolwiek wyborach, ponieważ moje wnioski były następujące - Nie ma na kogo głosować, na obietnicach się kończy, prezydent i tak nie będzie miał wpływu na obecną politykę i sytuację w kraju. Teraz jestem nieco odmiennego zdania, nawet jeśli zagłosuję i może nie będzie to szczyt moich marzeń o wolnej i niepodległej Polsce, przynajmniej będę miał powody do narzekań, bądź też nie;) Mamy wielu kandydatów i warto się zastanowić nad każdym z nich nie sugerując się medialną manipulacją. Bowiem wiadomo nie od dziś, że telewizja to skuteczna broń masowego rażenia. Przeciętny Kowalski jest zmęczony ogólnym stanem rzeczy i po dniu ciężkiej pracy siadając przed tv nie ma najzwyczajniej chęci poddawać się kontemplacji na temat wyboru kandydata, więc z pośród dwóch medialnych wszech panów oczywiście wybierze p. Komorowskiego, który tak naprawdę w swoich spotach mówi o sprawach mało istotnych. Osobiście nie należę do grona owiec prowadzonych na rzeź i zmęczonych życiem Kowalskich, więc jedyny kandydat który wg. mnie najrozsądniej wypowiada się w kwestii polityki i kieruję się przy tym w miarę rozsądnymi argumentami jest pan Korwin Mikke. Pamiętam czasy gdy na lekcji historii wmawiano mi jaka to matka unia jest dobrotliwa i łaskawa, jak widać nie tylko w mediach robiono nam pranie mózgu. Życzę wam jak i sobie rozsądnego wyboru kandydata, nawet jeśli czas i sytuacja wpłynie na moją zmianę decyzji, będę miał świadomość, że przynajmniej próbowałem coś zmienić poprzez oddany głos.
Re: Wybory prezydenckie 2010
To ciekawe, ale mój syn też zamierza głosować - inaczej niż ojciec - na Janusza Korwina Mikke. Ten człowiek jest wyrazisty w swoich poglądach. Bardzo ciekawy był jego wiec wyborczy w Krakowie. Niezła lekcja polityki. Może to drugi po Napieralskim czarny koń wyborów prezydenckich?
Re: Wybory prezydenckie 2010
Ja też oddam głos na JKM. Mając prawie pewność, że czeka nas druga tura oddaje głos na kandydata, który szans niestety nie ma, ale byłby w moim odczuciu mógłby się sprawdzić. Kobiety na portalu proszę o wybaczenie:)
Re: Wybory prezydenckie 2010
"byłby w moim odczuciu" skreślić proszę.