W Krainie łosia, zimorodka... - cz.5

24 lipca

Nieostrość występuje na moich fotografiach niekiedy wskutek poruszenia statywu - umiem wyłapać te przypadki - rozmazany lub podwójny blik słońca w oku zimorodka przy czasach poniżej 1/500 - ale trudno mówić o poruszeniu przy czasie 1/1000, focie ze statywu i optymalnej dla „Bigmy” przesłonie 8, bo to jest już błąd AF.
Dzisiaj mam już przygotowany piecio i siedmiokilowy worek z piaskiem, odpalacz radiowy, wiem gdzie na ciele zimka szukać najlepszych kontrastów dla AF, potrafię przenosić AF i ekspozycję przy zmianie kadrowania, ale, cholera, nima zimka.
Pada deszcz i pozostaje mi studiowanie zimorodkowego mistrza "Łukasza" - ideał iluzji przestrzenności i ostrości to u niego ptak na ładnym badylu na poziomie obiektywu, w profilu lub ćwierćprofilu, asymetrycznie wykadrowany - odważnie, na granicy złamania zasady klasycznego trójpodziału kadru, a badyl wkomponowany w którąś z przekątnych prostokątów tworzących pola klasycznego trójpodziału i ostrością badyla kończącą się w którymś z tych punktów.

I ponownie fotka mojego maestro Łukasza. Ilustracja do komentarza zamieszczonego wyżej

Obliczyłem też, że przy dystansie 4m, ogniskowej 500mm, przesłonie 6.3, wysokości ptaka 17 cm ( nie wiem, czy ornitolodzy liczą długość ptaka z dziobem czy bez - ja założyłem - bez dzioba) różnice 1 m w poziomach zimka i obiektywu powodują, że przy celowaniu AF w oko - nóżki będą już nieostre, bo wypadną 4cm poza centrum ostrości, a powinny zmieścić się w dwucentymetrowym zakresie 4-centymerowej głębi!

Wcześniej zaś zrobiłem takie oto zaskakujące obliczenia:

Ponieważ mój zimorodek reguralnie przylatuje tylko po bezchmurnym wschodzie - między 5. 15 a 6. 30 - a nima pogody - zrobiłem testy AF mojej Sigmy 50-500 mm. Dla dystansu 3m, ogniskowej 400 i 300 mm, przesłony 5,6 wypadły one fatalnie. Błędy AF dochodziły do 2-3 cm - przy względnej poprawnej głębi ostrości 4 cm. Tak więc wybrałem najgorszą z możliwych konfiguracji, przy której nie mogłem zrobić ostrego zdjęcia! Ale przy tych samych pozostałych parametrach błędy AF znikają już przy przesłonie 6,3. Dla tej przesłony i tego dystansu głębia ostrości wynosi niewiele ponad 4cm i jest raczej niewystarczająca - chyba że zimorodek skieruje się ku nam profilem i znajdujemy się na jego wysokości. Sam dziób zimorodka ma 3,5 cm, tułów - średnica przy nastroszonych piórach - 6,5 cm (ale przecież widzimy tylko połowę tego niereguralnego walca - stąd przy zimorodku ujmowanym z profilu i złożonych skrzydełkach starcza i 4 cm głębi, pod warunkiem, że nie jest on także wychylony do obiektywu, bo przecież jego niesymetryczny korpusik z główką ma aż 16 cm długości. Jak obliczyłem, ustawiłem czatownię 2,5 m od najważniejszych dla mnie gałęzi - zdecydowanie za blisko. Podaje te dane, bo niektórzy początkujący i średniozaawansowani z Sigmami też nie łapią tej głębi - co pokazują niektóre fotografie. Poza tym ja marzę o pełnych i ostrych klatkach, a osiągnięcie tego przy amatorskim sprzęcie wymaga matematycznej precyzji.

Test AF (auto focusa) Sigmy APO 50-550 mm DG dla ogniskowej 500mm, przesłony 8, dystansu 4m. Fotografując zimorodka, trzeba się się zmieścić w tym wąskim przedziale - ok. 4cm!

Kiedy te dwa zdjęcia zostały uznane na forum "Fotoprzyroda.pl" za nieostre, postanowiłem wynieść się z tematu zimorodek. Ogniskowa 500 mm, dystans 8,5 m, przesłona 8, czas 1/1000, AF - 1 fot. kontrast ciemnoturkusowa szyja - biały kołnierzyk; AF - 2 fot. ciemna krawędź skrzydła - niebieskie niebo. Sigma  APO 50-500 DG lepiej już nie wyostrzy. "Bigma" nadaje się wobec tego tylko do fotografii reportażowej - zobacz "Sobota z sokolnikiem z Bławacisk". Amatorska fotografia przyrodnicza stała się profesjonalną i drogą zabawą. Nie wystarczy tu już obiektyw za 3500 zł "Sigma 50-500", aby wytrzymać rywalizację wśród amatorów, trzeba kupić stałoogniskowy obiektyw Sigmy lub Canona 400mm za 5000-6000 zł.

Jak zwrócił mi uwagę " jeden z kolegów forum „Fotoprzyroda .pl”, naiwnie myślałem, że większą głębię ostrości da się kupić za większe pieniądze i mają ją obiektywy z wyższej półki. Prawa optyki są jednak nieubłagane i takie same dla wszystkich. Głębia zależy w powyższym przypadku tylko od ogniskowej, ale ostrość od marki i jasności obiektywu - a tu od zooma BIGMY lepsze są jednak szkła stałoogniskowe. Pozwalają one na lepszą iluzję przestrzenności. Wyostrzą lepiej to, co dla oka ludzkiego najważniejsze - wypukłe gały zimka, fakturę jego piór, nóżki, - a dopiero w ostatniej kolejności jakiś tam harpunik na końcu dzioba, który posiada mój zimek.

Czysty impresjonizm? Koledzy z forum "Fotoprzyroda.pl" mieli zastrzeżenia do ostrości zimka - czyli wyrazistości "rysunku" zimorodka. Czy Wy myślicie podobnie jak oni? Kapitan Żbik chciał tę swoją fotkę wyrzucić  do kosza. Czyż nie szkoda?

Pada deszcz więc teoretyzuję.  Myślałem, że dzisiaj uda się mi sprawdzić teorię mętnej i wysokiej wody, która od wczoraj płynie w Widawie. Zgodnie z jej założeniami mój zimek powinien zjawić się dzisiaj na moczarze na owadzią przekąskę, bo małe rybki będą trudne do złowienia. Powinien też przylecieć, aby naostrzyć harpunik na grube ryby. Dębowa szlifierka podczas ulewy rozmiekła. Na czym bidak naostrzy swój dziób? Może na takie wypadki ma gdzieś kamienną osełkę?
Może nad ranem się wypogodzi i wezmę się wreszcie do roboty? Ciągle czekam na oklaski.

Fotka Kapitana Żbika. Tym razem z innym robalem

To jest mój wpis pożegnalny. Ostatni na razie, gdzie zimorodek jest gwiazdą bloga. Dzisiaj kombajn nieomal nie wjechał w moją czatownię. Sprawdziła się jednak teoria małych żniw. Teoria mętnej i wysokiej wody – nie. Mimo ulewy woda w Krainie Ziomorodka jest czysta i wyklarowana. Filtruje się w zalanej pradolinie porośniętej roślinnością. Zimorodka nie było, ale darły się bez przerwy na  rzepakowych ścierniskach żurawie. Nie są już sfrustrowane, bo mają dobrą wyżerkę. Czas na bezkrwawe łowy na żurawia. Dzisiaj zrobiłem z podchodu pierwsze zdjęcia. Do zimorodka wrócimy po żniwach. Mam nową miejscówkę, gdzie zimorodki śmiało od lat łowią wczesnym rankiem rybki razem z wędkarzami.

Żurawie nad Matecznikiem Doliny Widawy. Widok od strony Kowalowic
 

temat / lokalizacja

Tematy

Dodanych komentarzy: 2

 

Znamy się z zimkiem od niedawna ale żal się rozstawać. I jestem pewien, że to nie tylko moja opinia. Liczę na dalsze ciekawe opowieści o przygodach z fotografowaniem i bezkrwawymi łowami.

RedNacz, zimek po pół roku wrócił na moczar. Wczoraj fotografowalismy go po raz pierwszy - 8.30 i 9.30. Bał się na razie czatowni i nie siadł na dębowym pałąku i tyczkach. Wczoraj je nieco przestawiliśmy. On - jako terytorialny samiec - dzisiaj nie wytrzyma - siądzie Milo 4 m od obiektywu. Będzie zaliczał i zaznaczał każdą zmienioną tyczkę:)) Pogłębiliśmy mu starannie wodę w łowisku. Czatownię rozbijamy w wodzie i błocie. Rano w błocie po kostki jest bardzo zimno. Fotografia przyrodnicza wymaga poświęceń;)