Ryczyn odnalazł słynną relikwię ze Smogorzowa!

Szukaliśmy długo tej smogorzowskiej relikwii. Znalazła się w Krzyżownikach. Zdjęcia i odkrycie zawdzięczamy Ryczynowi z Kępna.

To jest po zdjęciach komina Browaru z "antypaństwowym napisem" następna namysłowska sensacja. Kilka dni temu Ryczynowi z Kępna mama pokazała pamiatkę po dziadkach mieszkajacych w Krzyżownikach. Okazało się, że jest to słynny krzyżyk-relikwia wykonana z cudownie ocalałego po pożarze przykościelnego krzyża.  Legendarny, bo pierwszy wybudowany przez Mieszka I kościół drewniany na Ślasku spłonął w 1854. W "Smogorzowskiej legendzie" przed laty pisałem:

    W nocy 10. lipca 1854 roku stało się nieszczęście. ''Modrzewiowa katedra'' spłonęła. Ktoś złosliwie podłożył ogień pod sąsiednie budynki  i żywioł objął również kościół. Józef Lompa z bólem komentował, że najkosztowniejszy zabytek całej szląskiej chrześcijańskiej ludności (...) zniknął w dymie i płomieniu. I jakby z ulgą dodawał: Uszanowania godne zwłoki pierwszych czterech mianowanych biskupów spoczywały     w tym kościele obok wielkiego ołtarza. Dzięki Bogu !  sklep grobowy, tudzież z relikwiami w nim przechowywanymi, jest utrzymany, lubo i ten był ogniem ogarniony, tak, że jeszcze cztery głowy w zupełnej całości nie uszkodzone pozostały.
    Z pożogi cudownie ocalał, stojący tuż przy kościele, Krzyż Święty, choć był morzem płomieni zewsząd otoczony. Jak możemy dowiedzieć się z prac naukowych ks. bpa  prof . dra Urbana, został on pocięty na relikwie. Z tego szlachetnego drzewa wykonano krzyżyki, poświęcone przez ks. Alojzego Fiecka w Piekarach Śląskich. Obdarzono je mocą odpustu dla konających, a ofiary od wiernych przeznaczono na odbudowę nowego kościoła. Z pożaru zdołano również ocalić parę świętych bierwion modrzewiowych, które spożytkowano na budowę bocznego ołtarza ''Świętego Krzyża''.

Jak na razie, jest to jedyny znany i zachowany egzemplarz tej relikwii. Po wojnie jeden  z  "świętych krzyżyków zapewniających dobre skonanie" został zabrany ze Smogorzowa do Włoch, siedziby dekanatu. Ciekawe, czy ocalał? Może podobne relikwie  znajduja się przypadkowo w naszych domach?

 

Wszystkie fotografie rodzinnej świętej  relikwii-krzyżyka ze Smogorzowa - Ryczyn.

 

 

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 20

Mamy następną lokalną historyczną rewelację. Odkrytą dzięki oczywiście naszemu przyjacielowi z Kępna i naszemu forumowiczowi Ryczynowi. Ryczyn - w imieniu namysłowian - serdeczne dzięki za info i fotografie:))

Ryczyn, czy mógłbyś podać wymiary krzyżyka-relikwii? Czy ta ramka to dodana ozdoba, czy pierwotna część smogorzowskiej pamiątki, bo znajdował się on za szkłem? Ciekawe, co znajdowało się w oderwanej i niezachowanej części pamiątkowego druku na rewersie krzyżyka?

Oczywiście, że mogę podać. Krzyż ma 16 cm wysokości i ok 7,7 cm szerokości. Co do ramki, to nie widać tego na zdjęciu ale jest to swoisty relikwiarz-szkatułka. Składa się on z dwóch łączonych zawiasami i haczykiem części. Przednia i tylna ściana wykonane są ze szkła. Szkatułka po zamknięciu ma wymiary: 3,5 cm - 18 cm - 26,5 cm.
Nie wiem czy jest ona częścią zestawu od samego początku, jednak sprawia wrażenie równie starego przedmiotu jak jej zawartość (stare szkło, stopień degradacji sosnowej ramki). Też chciałby wiedzieć co znajdowało się na rewersie. Myślę, że wiele z tych wątpliwości i pytań mogłoby zostać rozwianych po odnalezieniu kolejnych egzemplarzy. Więc szukajmy.

Ryczyn, dziękuję za naukową skrupulatność i fascynującą odpowiedź. Mogę Ci tylko powiedzieć, że magia niezwykłej smogorzowskiej relikwii nadal i ciagle działa. Nie chcę o tym oficjalnie i publicznie. Więcej w liście.

Pytanie o budynek sakralny, także zadam je tu, w komentarzach do artykułu o Smogorzowskiej świątyni.

Namysłów, gdzieś około 1728 roku. Do miasta zawitał Friedrich Bernhard Wernher (1688-1778), tworzący na zamówienie wydawców z Augsburga widoki miast Śląska i najważniejszych ich obiektów. W Namysłowie wykonał plan miasta, widok miasta od północy, rysunki kościołów - farnego, franciszkańskiego, św. Klemensa i Jedenastu Tysięcy Dziewic. Kościół św. Klemensa skojarzył mi się z kościołem szpitalnym św. Ducha (podobna lokalizacja, przy "Breslauer Tor" i stan budowli (ruina). Za to problem jest z tymi "dziewicami". Czy wiadomo gdzie znajdował się ten budynek?

Mam przed nosem broszurę wyedytowana niezwykle starannie prze znanego regionalistę, pana Leonarda Fiedenia z Oławy w 1998 r. To skrót "Kroniki parafii Dobrzeń Wielki" ojca Rocha Scheitza. Panu Leonardowi, który jeździł jeszcze w 1999 r. do Namysłowa i Smogorzowa z Oławy rowerem - mimo wieku emerytalnego - zawdzięczam kilka najważniejszych notatek, kserokopii dokumentów dotyczących Smogorzowa, podobnie jak pannie Ani Zychowicz - dzisiaj pani Ani Maciejewskiej. Pan Leonard zapisuje nazwisko słynnego kapłana z Piekar Ślaskich Jan Alojzy Ficek. Tak wymawiają jego nazwisko w Piekarach Ślaskich - choć ks. prof. bp Wincenty Urban używał formy Fiecek, a w wariantach niemieckich zapisu spotkamy też Fietzek.

Ten wielki kapłan, budowniczy bazyliki i sanktuarium w Piekarach Ślaskich święcił relikwię, którą odnalazł Ryczyn. Urodził sie w Dobrzeniu Wielkim w rodzinie kultywującej polskie tradycje patriotyczne. Jego matka nazywała się Maria Pampuch, a ojciec Józef współdziałał z emisariuszami Tadeusza Kościuszki. Dlaczego z Ficka robimy Fiecka?

Dużo w sieci tych biograficznych linków. Mnie najbardziej zainteresowała informacja, że "ks. Jan Nepomucen Alojzy Ficek prowadził także korespondencję z irlandzkim działaczem trzeźwościowym o. Theobaldem Mathew". Kontynuwał więc stare zwiazki Piekar Ślaskich i Tarnowskich Gór z Irlandczykami z czasów napoleońskich. Miał je żywo w pamięci. W obawie przed wcieleniem do wojska pruskiego w 1813 roku uciekł do Krakowa i tam ukończył studia teologiczne. Tam też został wyświęcony przez biskupa Jana Pawła Woronicza.

Bardzo ciekawą informację o relikwii krzyża ze Smogorzowa zawiera niemiecki przypis 6 druku ulotnego  z 1856 r.: "Prośby o łaskawą pomoc na odbudowę spalonego pierwszego chrześcijańskiego kościoła na Śląsku w Smogorzowie..." wydany przez Namislavię w Zeszycie I "Źródeł i materiałów do dziejów ziemi namysłowskiej". Zaczynam teraz rozumieć, dlaczego ołtarz cudownie ocalałego krzyża jest tak skromny. Relikwie ze Smogorzowa miały takie wzięcie, że zabrakło drewna z cudownie ocalałego krzyża na ich wykonanie. Krzyżyki, dające moc dobrej śmierci i odpustu,  wykonywano nie tylko z cudownie ocalałego krzyża, ale i ocalonych bierwion modrzewiowych kościoła. Kiedy zaczęło brakować drewna modrzewiowego, do wytworzenia relikwii użyto w niektórych krzyżykach  bierwion dębowych pochodzacych z progowych części kościoła. Z modrzewia wykonywano tylko krótszą belkę krzyża.

Ze źrodeł wielkopolskich wiem, że do naszych czasów nie zachowało się zbyt wiele tych relikwii, bo po śmierci wkładano je zmarłemu do trumny. A tak przy okazji zacytujmy fragment tego przypisu:

Dopuścić się przy tym jakiegokolwiek oszustwa, to znaczy zrobić krzyże z innego drewna i podawać je jako prawdziwe, policzylibyśmy sobie za największy grzech.

Teraz wreszcie dotarłem do tych "źródeł wielkopolskich", z których dowiedziałem się, że krzyżyki smogorzowskie dające dobre skonanie (sterbekreuze) wkładano do trumny, stąd tak niewiele zachowało się ich do naszych czasów. Wiedziałem, że szukany skan artykułu znajduje się na portalu "Socjum. Kępno i okolice". Teraz jednak mogę podać precyzyjnie adres bibliograficzny: Rybarek Hanys, Legenda smogorzowska [w:] Z kresów południowych, Przewodnik Katolicki, nr 14, Poznań 1927 r. , s. 196-7. Skan artykułu zamieścił 29.12.2009 r. "madzik83" - ;)

Dodam tylko, że "Przewodnik Katolicki" to najstarszy w Polsce (ciągle wydawany od 1895 r.) tygodnik o tematyce społeczno-religijnej.  Ma nakład 40 000 egzemplarzy.

Teraz również przypomniałem sobie, że w 1997 roku napisałem w GZN tekst interwencyjny o Kamieniu i Źródełku Św. Jadwigi. Po nim pieknie odmulono źródło, a kamień spod zarośniętego chaszczami płotu cmentarza za plebanią przeniesiono na nowy plac kościelny. Odwiedziliśmy z chesterem tydzień temu to źródło. Bije żywe. Ma nadal fatalną PRL-owską betonowa cembrowinę. Funadament pierwotnej cembrowiny jest jednak stary i ciekawy. Woda pięknie zażelaziona i zmineralizowana. Kiedy latem wokół źródła wyrosną srebrzyste łopiony,  wygląda to pięknie. Tych źródlisk wokół Jarząbka jest więcej. Szukającym tego źródła dodam tylko, że zlokalizowane jest ono za betonowym mostkiem Jarząbka - na jego, kartograficznie lokalizując,  lewym brzegu - tuż przy strudze wpadającej zaraz do Jarząbka.

W tym adresie bibliograficznym z postu powyżej powinno być Rybarek Jan, a nie Hanys. Artykuł jest podpisany Rybarek J. Ktoś z miejscowych forumowiczów w dyskusji użył co prawda  żartobliwie imienia "nasz Hanys", ale chodzi o Jana.

Namislavia:

Na brakującym fragmencie ryciny na rewersie krzyża był herb IV biskupa śląskiego - Lucyliusa. Tak wynika z treści czwartej strony niemieckojęzycznej odezwy „Bitte um milde...”

I to jest bardzo ciekawe. Na "Plafonie Bischofa Gotfryda" - pierwotnie raczej w świetlicy, a nie w salonie (jak napisałem) bo był to jednak "dom parafialny" - znajduje się pięć herbów - w tym ostatniego biskupa Leonarda. Na krzyżyku dobrego konania jest tylko czterech biskupów. Wychodzi w każdym momencie brak skrupulatności. Bo jak to jest na  grobie biskupów za plebanią na krzyżu? Ilu tam jest biskupów pięciu czy czterech? Powinno być czterech, a mnie zdaje się, że jest jednak pięciu wyrytych na krzyżu? Może ktoś ze smogorzowian sprawdzi to i odezwie się na forum, podajac przy tym daty rezydowania wyryte również na krzyżu nad kryptą?

To istotne, bo Liebich w Kronice miasta Namysłowa pisze o pięciu biskupach pochowanych za plebanią. Ogłoszenia literackie Lompy i niemieckiej "Odezwy o łaskawą prośbę" (Bitte um milde...) wspominją tylko o czterech głowach (czaszkach) biskupów ocalałych z pożaru. Wg Długosza i innych historii biskupich Leonard miał dokonać żywota już w Byczynie [Ryczynie] - i tam miał być pochowany. Krzyżyki na tym druku na odwrocie przekazywaly precyzyjniej niż pastor Liebich historię smogorzowskiego mitu, bo one nie tylko miały zapewnić dobre konanie, ale i uczyć w formie obrazkowej historii Śląska.

Mogę tylko snuć przypuszczenia, że herby 4 biskupów powinny były znaleźć się na transepcie nowej świątyni, a herb ostatniego biskupa Leonarda - obok biskupa Henryka Foerstera - powinien był znaleźć się na fasadzie południowej - bo katedra zawsze opowiadała nie tylko historię święta, ale i historię Kościoła.  Można mi snuć takie subiektywne przypuszczenia, a raczej stawiać takie hipotezy badawcze. Gdzie jednak znajdziemy ich naukowe potwierdzenie? W policyjnym państwie pruskim duchowni palili w strachu przed represjami pisane przez siebie dzienniki i pamiętniki. Przechowywano potajemnie na strychach niewygodną po latach korespondencję. Moja intuicja podpowiada mi jednak, że tych świadectw doszukamy się w drukach ulotnych i rękopisach zapisanych na ziemi namysłowskiej przede wszystkim w języku niemieckim. One były bezpieczniejsze niźli świadectwa zapisane polszczyzną.

Tak troszkę trudno wyczuć czy bardziej Hanys, czy bardziej Jan. On sam w licznych swych publikacjach z ogromnym upodobaniem podpisywał się jako "Hanys Rybark". W publikacji-reprincie jego książki z 1936 r "BRALIN, Hanys Rybark, rolnik" można dodatkowo znaleźć wiele informacji o nim samym. Można w nocie biograficznej przeczytać:  " Kim był Jan Rybark, który z taką lubością podpisywał się imieniem Hanys, zapewne przecież z umiłowania dźwięku  śląskiej mowy..."  A w jego rodzinnym Bralinie napewno o wiele bardziej jest znany jako Hanys a nie Jan.

Panie Bartłomieju, dyskusja wcale nie jest taka jałowa, bo to nie Rybarek, ale Rybark - mój błąd. Poza tym w bibliografii zapiszemy Jan Rybark (ew. ps. Hans Rybark). Tak będziemy szukać go w oficjalnych bibliografiach. Tak jak na tej pamiątkowej karcie pocztowej:

http://allegro.pl/aw08-jan-rybark-70-r-smierci-gmina-bralin-i1441057225.html

Ryczyn, Twoje informacje wiele wyjaśniły, bo pieczęć "praw autorskich"  "Socjum. Kępno i okolice" przesłoniła nazwisko.

Odnośnie zapisu imienia Hanys czy Jan w bibliografii nie ma żadnej dyskusji, tutaj „guru” jest Biblioteka Narodowa i Przewodnik Bibligraficzny wskazując na Hanys: proszę wejść na stronę http://alpha.bn.org.pl/search~S5*pol?/aRybark/arybark/1%2C2%2C5%2CB/exact&FF=arybark+hanys+1884+1939&1%2C2%2C i sprawdzić.

Taki zapis figuruje i przy pozycji „Bralin / Hanys Rybark”, Kępno 1936 (23 strony), jak i „Bralin / Hanys Rybark. Hanys Rybark po siedemdziesięciu latach - aneks do reprintu Jacek Kuropka, Feliks Lenort” wydanej nakładem Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Poznań 2009 (stron 71). Skoro więc w „Przewodniku Katolickim” autor podpisał się „Hanys Rybark” - tak musi być i w i opisie bilbiograficznym.

Z takim rekordem i katalogiem się już nie dyskutuje. To rzeczywiście Biblioteka Narodowa określa standardy opisu dla wszystkich bibliotek. Namislavia ma rację. Zresztą on w katalogach i bazach danych czuje się jak ryba wodzie.

Namislavia, artykuł został podpisany J. Rybark, stąd moje watpliwości, a nie Hanys Rybark. A tak swoją drogą bardzo ciekawa postać. Pewnie i odwiedzał przed wojną Namysłów.

Mam dla smogorzowian i proboszcza Tomasza Broszko wielką wiadomość - Ryczyn przekaże oryginalny (ten z fotografii) "krzyżyk dobrego konania", słynną relikwię smogorzowską, kościołowi i parafii w Smgorzowie. Tak pisał mi o tym w marcowej korespondencji.