Jak napisała Gazeta Wyborcza:
" Leokadia Czarny, działaczka SLD i wicedyrektor PUP w Namysłowie, otrzymała naganę za wysyłanie pism partyjnych w kopertach z urzędu. Starosta zlecił też w urzędzie kontrolę.
O sprawie pisaliśmy tydzień temu w "Gazecie". Naszego czytelnika bardzo zaskoczyło, gdy w kopercie z pieczątką Powiatowego Urzędu Pracy w Namysłowie otrzymał pismo z informacją o skreśleniu z listy członkowskiej SLD.
Pismo wysłała Leokadia Czarny, sekretarz partii w powiecie namysłowskim, a jednocześnie wicedyrektor tamtejszego urzędu pracy. W rozmowie z "Gazetą" starała się bagatelizować sprawę, twierdząc, że to była jednostkowa pomyłka, a koperta musiała jej się po prostu "zawieruszyć", bo przecież wysyła codziennie stosy korespondencji urzędniczej. Nie widziała też nic złego w tym, że w trakcie godzin służbowych zajmuje się działalnością partyjną.
Również jej przełożony, dyrektor urzędu Zbigniew Juzak, podkreślał, że to pomyłka.
My jednak dotarliśmy do kolejnych osób, które otrzymały taką samą przesyłkę z namysłowskiego PUP.
Po naszym artykule zareagował starosta. - Pani Leokadia otrzymała naganę od swego przełożonego z wpisaniem do akt pracowniczych. Ponadto pan starosta przeprowadził z nią rozmowę w ostrym tonie - informuje Sławomir Stramski, rzecznik Starostwa Powiatowego w Namysłowie.
Czy to nie za niska kara?
Julian Kruszyński, starosta (z PO): - Nie jestem zwolennikiem ścinania głów od razu. Rozmowa z panią wicedyrektor była przeprowadzona w sposób kategoryczny i dyscyplinujący. Udział w niej wzięli także dyrektor Juzak i Andrzej Spór, wicestarosta [jednocześnie szef namysłowskiego SLD - przyp. red.]. Pani Czarny wie, że jest pod wzmożonym nadzorem, i podobna sytuacja więcej nie może się zdarzyć. Jeśliby do tego doszło, trzeba będzie podjąć kroki ostateczne.
Ponieważ incydent z kopertami to nie pierwsza wpadka urzędu pracy - w lutym pisaliśmy o tym, jak Leokadia Czarny w ciągu zaledwie pięciu dni ze stażystki awansowała na stanowisko wicedyrektorki - starostwo zdecydowało, by przeprowadzić tam audyt. Zajmuje się tym zewnętrzna firma Audit Consulting Municipal, która 10 maja wkroczyła do PUP.
- Przede wszystkim sprawdzana będzie zgodność procedur ze stanem faktycznym. Decyzję o audycie podjąłem, bo zdaję sobie sprawę, że na pracownikach urzędu nadal ciąży cień afery korupcyjnej [w 2008 r. 17 osobom postawiono łącznie 120 zarzutów, w tym za branie łapówek - przyp. red.]. Poza tym chciałbym się przekonać, czy urząd działa dla ludzi, czy tylko dla pracowników - dodaje Kruszyński.
Audyt potrwa ok. dwóch-trzech tygodni."
Źródło: Gazeta Wyborcza
Poczytaj TU: opole.gazeta.pl/opole/1,35114,9587536,Nagana_za_korespondencje_SLD_w_kopertach_urzedu.html