AK w styczniu 1945 roku było w Namysłowskiem potęgą

Stary tekst prof. Damiana Tomczyka z Trybuny Opolskiej o AK w powiecie namysłowskim został zapomniany, warto go jednak przypomnieć.

Czytałem stary artykuł profesora Damiana Tomczyka z Instytutu Ślaskiego w Opolu - Nieznana karta walk o Namysłów z "Trybuny Opolskiej". Niestety, dokładniejszego adresu bibliograficznego na razie podać nie mogę. Wynika z niego, że w Namysłowskiem w latach  43 -45 znalazła się bardzo liczna grupa deportowanych tu robotników przymusowych. Ponadto znaleźli tu schronienie zagrożeni aresztowaniami inteligenci wielkopolscy oraz członkowie organizacji AK.

W 1943 roku utworzono tu Obwód Zewnętrzny "Reduta". Jego komendantem został pochowany na namysłowskim cmentarzu podporucznik Józef Rabiega - pseudo "Ordon". Kryptonim i pseudo nawiązywały do słynnego wiersza Mickiewicza. Jak podaje profesor Damian Tomczyk, "Reduta" podlegała Inspektatorowi Ostrzeszów, a ten Okręgowi Poznańskiemu AK. Obwód ten dzielił się na cztery podobwody - Kępno, Namysłów, Syców i Kluczbork. Obwód w latach 1942-44 liczył 2600 zaprzysiężonych członków - z czego w podobwodzie Namysłów działało 900 członków AK. W lipcu (03.07) 1944 wskutek tajemniczej "wsypy" zostało aresztowanych 113 osób, z czego połowa to nieczłonkowie AK. Wynika z tego, że na terenie namysłowskiego w 1944 roku znajdowało się ok. 1800 Polaków w pewnym sensie zangażowanych w konspirację. Po pierwszej fali aresztowań - w której uwięziono ppor. J. Rabiegę -"Ordona", nastąpiła druga. W namysłowskich aresztach śledczych gestapo znalazło się dalszych 400 konspiratorów. Aresztowanych  przewieziono do obozów koncentracyjnych. Część z nich z pewnością zakatowano i pochowano na tzw. "psim cmentarzu" przy ulicy Kościuszki. Proszę przeczytać tekst "Testament Kazimierza Kulińskiego".

Nazistom nie udało sie rozbić Obwodu "Reduta". Nowym dowódcą został ppor. Tadeusz Kępa - pseudonim "Wicher", dotychczasowy dca podobwodu Syców. Siedzibę podobwodu Namysłów przeniesiono do Głuszyny i stamtąd prowadzono działalność konspiracyjną do czasu wyzwolenia przez Armię Czerwoną.

Według Kazimierza Kulińskiego, od 1 grudnia 1944 roku na terenie obozu w Głuszynie zamieszkiwało w barakach do czasu "wyzwolenia" przez Armię Czerwoną 850 osób - część z nich przebywała tu od 1939 roku. Od późnej jesieni 1944 w stodole proboszcza i na plebani mieszkali także więźniowie powstania warszawskiego. Po 70 latach, po 65 latach, po 64 latach ciągle trzeba sobie zadawać pytanie: Ubi sunt? Gdzie ONI SĄ?

Część partyzantów z obwodu "Reduta" wzięłą udział w styczniu 1945 roku w walce przeciw nazistom. Do nich należało czterech partyzantów z Łączan. Zginęli oni w walce 21 stycznia 1945 roku. Pochowano ich na cmentarzu przy ulicy  Brzeskiej - dzisiaj Jana Pawła II. Mogiły wykopano obok zmarłych od ran dwóch innych akowców. Pochówku dokonał polski robotnik przymusowy Władysław Włodarczyk-Łuczak. Znamy tę postać z artykułu "Testament Kazimierza Kulińskiego". Mieszkał on po wojnie w Namysłowie przy ul 1 Maja 1/2.

Gdzie są te mogiły? Dlaczego nikt nie potrafi ich wskazać? Ubi sunt? Gdzie oni są?

Jak to możliwe, że przez  wiele lat na cmentarzu po 1989 roku swoja mogiłę i tablicę: Hier ruhen Deutsche Soldaten 1939-45 - mieli żołnierze Wehrmachtu i Volkssturmu, a nie mieli jej, nie mają jej żołnierze AK. Kto nami po 1945 roku, po 1989 roku rządził?

Kim ONI SĄ?

P>>S>> AK w Namysłowskiem nie miało złudzeń, że czeka nas podwójna okupacja - aluzyjne pseudo dcy i  kryptonim obwodu.  Młodzi, przeczytajcie sobie "Redutę Ordona" A. Mickiewicza. Starzy nie muszą, fragmenty znają na pamięć.

Dodanych komentarzy: 3

Pamiętam jak jeszcze w latach osiemdziesiątych bodaj, w północno-zachodniej części namysłowskiej nekropolii, znajdowała się pewna liczba grobów oznaczonych jedynie okrągłymi tabliczkami. Były one kamienne, z wyrytymi nań numerami. Być może to były właśnie bezimienne kwatery żołnierzy AK? W późniejszym okresie w miejscu tym ulokowano nowe groby.

Stary grabarz Zwierz będzie wiedział wszystko. On bardzo ciekawie opowiadał o pochówku żołnierzy Wehrmachtu i Volksturmu pochowanych pod Smarchowicami Śląskimi. Kości Niemców przywieziono w zwykłych skrzynkach amunicyjnych. Wymieszane. Ekshumacja musiała być niedbała, bo ponoć "poszukiwacze skarbów" jeszcze kilka lat temu pod Smarchowicami znajdowali niemieckie ciała i nieśmiertelniki. Sprawa z tym rozgrzebywaniem mogił niemieckich wygląda również makabrycznie, bo na giełdzie we Wrocławiu można ponoć kupić nieboszczyka-Wehrmachtowca w pełnym oporządzeniu.

 

Gdzie się podział ENTEDY bez niego strona nudna "flaki z olejem" nic ciekawego nie można poczytać tylko bełkot .... strona wypaliła się nie przybywa nowych użytkowników nie mówiąc o tym, że zarejestrowani użytkownicy nieaktywni ... wiem powiecie anonimowy użytkownik boi się przedstawić ale czy jest sens zakładać konto ?