106 właścicieli punktów handlowych i usługowych na rynku w Namysłowie protestuje przeciwko zamknięciu centrum miasta dla samochodów. Burmistrz sprawę bagatelizuje i zapowiada, że plany zamknięcia rynku się nie zmienią.
Ponad setka właścicieli podpisała się pod protestem w tej sprawie skierowanym do burmistrza. - Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej aktualny burmistrz deklarował, że będzie dążył do zamknięcia rynku dla samochodów - mówi Józef Sypko, właściciel biura turystycznego - Nas, przedsiębiorców, nikt nie pytał o zdanie w tej sprawie, a decyzja o zamknięciu rynku dla samochodów może zrujnować nasze biznesy.
- Blady strach padł na handlowców - mówi przedsiębiorca Zenon Filarowski i pyta - Dlaczego pan burmistrz, który rządzi już 12 lat, nie pomyślał o zamknięciu rynku zanim sprzedał lokale dzisiejszym użytkownikom? Po rozmowach z wieloma przedsiębiorcami w rynku, mogę powiedzieć, że większość zastanawia się, co ze sobą teraz zrobić, co począć z towarem jaki mają i co zrobić z lokalami, których później nikt nie będzie chciał kupić. Konsument jest przyzwyczajony do tego, że podjeżdża autem pod sklep, jak mu się to uniemożliwi, to my stracimy klientów i zbankrutujemy.
- Odkąd pamiętam, to mieszkańcy rynku zabiegali o to, by zamknąć tę strefę dla samochodów - odpowiada burmistrz Krzysztof Kuchczyński i bagatelizuje protest przedsiębiorców - Sam protest to była kampania wyborcza moich przeciwników. Przysłano do mnie protest z kilkoma pieczątkami kupców, których notabene jest coraz mniej w centrum. W samym rynku powstaje coraz więcej biur i banków i myślę, że to jest dobry kierunek. Jednak widzę też szansę dla innych przedsiębiorców w takiej sytuacji.
Jak zaznacza burmistrz Kuchczyński, ewentualne zamknięcie centrum dla samochodów uzależnia od powstania małej obwodnicy, która miałaby biec od browaru poprzez ulicę Dworcową, aż do ulicy Mickiewicza.
| Załącznik | Rozmiar |
|---|---|
| 44.24 KB |