Lokalne firmy i instytucje: PERFEKT meble s.c.
Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Vánoční přání, czyli zderzenie dwóch kultur.

Jestem obywatelem. Tego miasta.

Prócz spraw miasta mego interesują mnie i inne sprawy. Innych miast. Miast partnerskich, o których już parę słów gdzieś na forach czy blogach było. A że lubię Czechów (pewnie za sprawą pamiętnych wakacji w 1997 r. w Czeskim Raju... :), to przyglądam się od czasu do czasu temu, co dzieje się w naszym zaprzyjaźnionym mieście Hlučin. Bo lubię. Bez zbędnych wypocin, upiększeń, wybiegów. Poniżej życzenia hlučinskeho starosty i naszego "starosty" (czeski: burmistrza).

Szanowni współmieszkańcy,

zbliża się koniec roku, przychodzi czas oczekiwania, czas adwentu. Najwięcej oczekiwania widzimy w twarzach naszych najmniejszych, którzy już nie mogą doczekać się Bożego Narodzenia. Było wspaniale przypatrywać się rozpromienionym oczom dzieci przy rozświetleniu bożonarodzeniowej choinki na miejskim rynku. Uśmiech na twarzach mieli także ich rodzice i dziadkowie, wszyscy się do siebie zbliżyliśmy, coś nas łączyło.

Dla swych latorośli chcemy zawsze tylko to, co najlepsze. Tym bardziej jest nam smutno, kiedy widzimy je nieszczęśliwe, smutne i płaczące. Właśnie to się niestety przydarzyło dzieciom w przedszkolu przy ulicy Severni (Północnej). Pewnego poniedziałkowego poranka przyszły do przedszkola i zobaczyły spustoszenie. Wyposażenie przedszkolnego ogrodu było połamane, piaskownica zupełnie zniszczona. Kto tylko miał tą świadomość, że małym dzieciom zniszczył to, gdzie prawdopodobnie i on, jako dziecko się bawił? Cóż to nikt z okien pobliskich domów na nic nie zwrócił uwagi? Ten występek wandali nie ma sensu. Nic sami nie stworzyli, na nic nie zważają, dlatego są gotowi niszczyć i rozbijać. Za publiczny porządek odpowiada nie tylko Policja Republiki Czeskiej czy straż miejska, ale każdy obywatel, każdy z nas. Wystarczyło tylko wykonać telefon...

Z nastającą zimą wielu cieszy się ze śniegu, ale na ulicach za nim nie przepadamy. Od bieżącego roku obowiązuje tzw. „ustawa chodnikowa”, według której już nie jest obowiązkiem właściciela przyległej posesji usuwać śnieg i utrzymywać chodnik zdatnym do przejścia. Rada miasta Hlučina zdecydowała, że wszystkie chodniki będą zimą utrzymywane w porządku z pomocą służb miejskich. Jednak nie mają one na tylu pracowników, aby od razu usunąć śnieg ze wszystkich miejsc. Trwa to i często kilka godzin. Dlatego mamy wszyscy dwie możliwości: czekać aż przyjadą śnieg posprzątać, albo wziąć do rąk łopatę i przysłużyć się sami. Dziękuję wszystkim mieszkańcom naszego miasta, którzy przyłożą rękę do wspólnego dzieła. Dziękuję wszystkim, którzy troszczą się o wygląd naszego miasta, uporządkują swoje otoczenie, dziękuję wszystkim, którym życie w naszym mieście nie jest obojętne i którzy kochają Hlučin.

Drodzy mieszkańcy, życzę Wam abyście dni przed Wigilią przeżyli bez stresu i lataniny i niech Wam święta Bożego Narodzenia upłyną w spokoju i rodzinnej atmosferze!

Bernard Ostárek, burmistrz

(polecam źródło na www.hlucin.cz - http://www.hlucin.cz/user_data/zpravodajstvi/obrazky/File/hlucinske-noviny/2009/hn_2009_12.pdf)

Drodzy Mieszkańcy Ziemi Namysłowskiej

życzymy Państwu radosnych Świąt Bożego Narodzenia, przepełnionych spokojem, miłością i rodzinnym ciepłem oraz wielu sukcesów i spełnienia najskrytszych marzeń w nadchodzącym Nowym Roku

 

PS. Nagroda dla tego kto zgadnie jakie życzenia były w ubiegłym roku? Blablabla?

Oto fakty - przemyślenia pozostawiam rozumnym.

Na zdjęciu: vánoční stromek na Mírovém náměstí

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 15

 Łoooł! Świetny, wspaniały i długo by tak prawić wpis. Na początku nie wiedziałem do czego prowadzi to wszystko, by na końcu dostać namysłowską śniegowa kulą prosto w ucho. I to boli. Oj bardzo

Bardzo dobry artykuł, oby takich więcej.

Po prostu nasz burmistrzostarosta nie miał potrzeby się rozpisywać. Bo i o czym? U nas akty demolki się nie zdarzają, a chodniki są odśnieżane szybko, radośnie i wspólnym społecznym trudem wszystkich mieszkańców. Nie tak jak w barbarzyńskich Czechach, gdzie każdy uprawia po pięć krzaków ;-)

RedNacz, podoba mi się stwierdzenie "radosne odśnieżanie" :) Sama odrzucalam "radośnie" śnieg, ktorym zostal zasypany tył samochodu - zeby moc wyjechac - po innym radosnym odśnieżaniu (droga byla odsniezona - zeby nie bylo) :)

No a co do burmistrza-starosty z partnerskiego to wiadomo - zawsze to milo jak zyczenia sa takie z serca plynace, osobiste i nawiazujace do wspolnych spraw a nie szablonem do wszystkich.

aha .... i jeszcze chciałabym prosić o radosne naprawienie rozwalonej barierki na mostku za Armii Krajowej. Chodze tamtedy codziennie do pracy i fajnie byloby jakbym poślizgnąwszy sie na radosnie odsniezonym chodniku nie wyladowala gdzies pomiedzy barierka a rzeczka :)

Hmmm.... ja co innego chciałem przez to  co napisałem wyrazić... Moim zdaniem ani Burmistrz Namysłowa, ani Hlučina nie pisali sami tych "życzeń". Może to co wyrażę będzie trochę wywrotne, ale tak sądzę. Uważam bowiem, że Burmistrzowie nie piszą i nie powinni pisać takich życzeń. Ja myślę, że to kwestia ludzi z otoczenia, którzy powinni na takie sprawy zwracać uwagę, pisać życzenia, oświadczenia. To jest więc sprawa kompetencji ich współpracowników.

Ja się zgodzę z "DyShel", a poprzednim wpisem raczej chciałem uogólnić całą sytuację. Pewne jest tylko jedno, że "dobry szef" czyt. burmistrz ma zdolność do tworzenia dobrego zgranego zespołu współpracowników. Nie chcę tutaj nikogo urażić, ale gdyby osoba odpowiedzialna za ten nasz lokalny PR wiedziała, że dla jej przełożonego takie rzeczy są ważne i on sam zwraca na nie uwagę w swojej pracy, nie pozwoliłaby sobie na taki "szablon", a poszła na minutową konsultację do przełożonego.

W tym rzecz, że w naszych urzędach nie ma nikogo odpowiedzialnego za public relations, więc i nie istnieje coś takiego jak lokalny PR. W gminie funkcjonuje redaktor ds. gazety samorządowej. Jak z nazwy stanowiska wynika, obszar działań takiego pracownika jest mocno ograniczony. W starostwie jest co prawda stanowisko ds komunikacji społecznej ale jak działa to widać (a właściwie nie widać). Ani to komunikacja, ani społeczna, raczej bliżej mu do określenia "propaganda".

Jako dziennikarz, czyli osoba która powinna na co dzień doświadczać tego PR-u, stwierdzam z całą pewnością, że coś takiego u nas nie funkcjonuje.

Wracając do samych życzeń: mam świadomość, że tego typu komunikaty nie redagują "szefowie". Mają od tego specjalistów. Życzenia burmistrza Hlucina charakteryzują się oryginalną koncepcją, widać, że ktoś miał coś konkretnego do powiedzenia. Taka idea, pomysł zwykle wypływają od tego, kto podpisze się pod komunikatem. To jest właśnie charyzma.

Kiedy przeczytałem po raz pierwszy te życzenia - jeszcze przed dodaniem ostatniego komentarza autora, na myśl nasunęło mi się, że te czeskie są pisane przez burmistrza, a nasze na zasadzie: "Mieciu, (Czesiu, Zbysiu, czy jakiś inny Stasiu) napisz tam na stronie jakieś życzenia, bo wypada. No i napisał. Jakie, każdy widział. Sądzę, że problem leży i po stronie współpracowników i szefa. Minimalizm pełną gębą - żeby tak przewrotnie to nazwać. Urzędnicy pewnie podniosą teraz głos i wykrzyczą:"Jaka płaca, taka praca". No i dlatego tak ten kraj wygląda.

...a mnie się takie "załatwianie" codziennych bolączek miasta w miejscu życzeń świątecznych wydaje nieco...nietaktowne. Owszem, problemy ważkie, dobrze, by społeczeństwo miało ich świadomość, ale czy czas i miejsce odpowiednie? Raczej nie.