Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

W poszukiwaniu Linii Barthold - cz. 3

Linia Bartold została przełamana przez Rosjan w okolicy Włoch. 19 stycznia żołnierze 3 Gwardyjskiej Armii  Pancernej przekroczyli północno-wschodnie granice powiatu namysłowskiego. I tego dnia dotarli do Głuszyny. Oskrzydlone od północy oddziały Wehrmachtu mające bronić tej fortyfikacji – część 269 Dywizji Piechoty ściągniętej z frontu zachodniego oraz 4 bataliony namysłowskiego Volkssturmu – zrezygnowały z obrony jej rubieży. Te wycofujące się w kierunku Oławy i Wrocławia oddziały zostały doścignięte przez radzieckie kolumny pancerne pod Smarchowicami Śląskimi.

To właśnie tu 21 stycznia doszło do największej bitwy,  jaką w czasie II wojny światowej stoczyli Rosjanie z Niemcami na ziemi namysłowskiej. W bitwie pod Smarchowicami Śląskimi poległo 172 Niemców. Po ekshumacji 1964 roku 56 z nich zidentyfikowano jako spadochroniarzy. Polegli pod Smarchowicami Śląskimi żołnierze niemieccy zostali przewiezieni na namysłowski cmentarz przy ulicy Jana Pawła II i tam pochowani.

Miejsce pochówku po 1989 roku znaczył stary nagrobek lastrykowy z tabliczką z brązu: „Hier ruhen deutsche Soldaten . Tu spoczywają żołnierze niemieccy. 1939-1945”.

To właśnie na ziemi namysłowskiej – między Linią Barthold a Namysłowem – 3 Gwardyjska Armia Pancerna zmieniła o ponad 90 stopni kierunek natarcia i  kierując się na Strzelce Opolskie i Gliwice uderzyła stąd na nieumocniony od strony zachodniej Górny Śląsk. Była to jedna z ważniejszych operacji II wojny światowej. Rangę tego wydarzenia docenił sam Stalin. 21 stycznia, kiedy wojska sowieckie wkraczały do Namysłowa, w Moskwie z jego rozkazu 20 salutami armatnimi z 220 dział świętowano powodzenie operacji, która przesądziła o losach Górnego Śląska.
Niemcy zaś, mając ograniczone siły i środki, organizowali obronę na linii Odry i opóźniali tempo rosyjskiego natarcia. Niewiele brakowało, aby na ziemi namysłowskiej rozegrała się jedna z najważniejszych bitew o Śląsk. Plany niemieckie przewidywały, że zewnętrznego pierścienia „Festung Breslau” bronić będą 3 okrojone dywizje Wehrmachtu. Linia Barhold łączyła się z siecią przeciwpancernych pół minowych ciągnących się od Bytomia do Namysłowa. W styczniu 45 roku Niemcom zabrakło i wiary, i sił, które były potrzebne, aby pod Namysłowem zatrzymać 3 Gwardyjską Armię – pancerną pięść Armii Czerwonej.

Żelbetowe zapory czołgowe Linii Barthold za dawnym ZPZ-tem. Fot. 1998 r.

W 1998 roku pisałem: Należałoby poważnie rozważyć przystosowanie Linii Barthold do ruchu turystycznego, tym bardziej, że linia ta przebiegała i przebiega przez ciekawe pod względem turystycznym i krajobrazowym krańce powiatu namysłowskiego.  Można by pomyśleć o odtworzeniu 50-100 m rowu przeciwczołgowego, usytuowaniu na trasie 2-3 czołgów T-34, których nie pozbyły się jeszcze wszystkie miasta czy jednostki wojskowe. Na jednym z pól w okolicach Dąbrowy Namysłowskiej można by zrekonstruować pas przeszkód przeciwczołgowych, które jeszcze dzisiaj znajdują się za ZPZ-tami  i na stadionie miejskim (są zarośnięte żywopłotem, część ich wykopano przy budowie pawilonu i wywieziono na stare wysypisko miejskie).
Nie należy jednak zapomnieć, że Linia Barthold to przestrzeń martyrologii Polaków, Ślązaków i więźniów innych narodowości. To obszar, na którym Niemcy i wkraczający tu w styczniu 1945 roku Rosjanie dokonali kilku masowych mordów na więźniach i ludności cywilnej północnego pogranicza Śląska.

Czy były to niepoważne uwagi i propozycje? A  co sadzą o tym namysłowianie?

Dodanych komentarzy: 30

Jesteś Wielki, lubię wiedzieć, jaka była historia ziemi, którą akurat teraz zamieszkuję. Czy znasz historię Pałacu w Wilkowie?

Gdybym był wielki, to wiedziałbym coś na temat pałacu w Wilkowie. W starym katalogu zabytków omówiony jest tylko architektoniczny rys dworu z dwuspadowym dachem. Z Wilkowem jestem związany emocjonalnie. Spędziłem tu jako dziecko niejedne wakacje.

To moje wczesne wstawanie to mój samoobronny chwyt twórczy - moja Zosia wstaje również szybko i wtedy są kłopoty z klepaniem po klawiaturze. Niestety Gmina Wilków - jako jedyna w powiecie - jest przeze mnie zaniedbana krajoznawczo. Zawsze mnie ciekawiło, gdzie namysłowscy Bonifratrzy mieli w Wilkowie swoje ponadpięćdziesięciohektarowe gopspodarstwo? Zresztą tych dworów w Wilkowie jest więcej - chyba dwa. Jeden za szkołą? Drugi naprzeciwko pałacu? Ciekawił mnie zawsze stary budynek komendy milicji obywatelskiej - ładna architekura tej willi. Chyba się tym zainteresuję. Ale najpierw napiszę co nieco o nieznanym namysłowianom superdworku drewnianym Osadkowskiego nad jego prywatnymi stawami koło Jakubowic. Wtargnąłem tam niechcący, płynąc Widawą  z Idzikowic kajakiem. Od strony Objazdy to jest niepokaźna dacza nad stawem, ale od strony zasłoniętej łęgowym zagajnikiem wygląda to jak dwór w Turowej Woli, ten z filmu "Pan Tadeusz", ale bez dwóch skrzydłowych alkierzyków. Wszystko wyciosane przez górali z drewna. To jest chyba najciekawszy dwór Gminy Wilków:)

Wyprawa z pewnością zakończy sie fiaskiem - mission impossible. Wokół prywatny teren. Wszystko dzisiaj dobrze strzeżone przez ochroniarzy. W ziemi zakopane czujniki i inne bajery. Ostatnio młodzi śmiałkowie próbowali i się nie udało. My mieliśmy szczęście -na stawach byli tylko górale, którzy prowadzili prace wykończeniowe. Cały system alarmowy był wtedy wyłączony. Gdyby nie to - ponoć ochraniarze dla nauki powiadomiliby policję i by nas odwieziono na komendę. Zresztą Osadkowski zatrudnia najlepszych w kraju speców od architektury krajobrazu i kamuflażu. Wszystko jest tak skomponowane przestrzennie, aby nie dojrzały tego oczy zwykłego śmiertelnika. Co oko nie widzi, to serce nie boli:)

P>S> Ach i jeszcze jedno - kajakowy spływ Widawą od Idzikowic to katorga. Rzeka gubi swoje koryto. Gubisz się i w końcu ty - w trzymetrowej trzcinie. Czeka cię w końcu brodzenie w wodzie po pas, bo cała Pradolina Widawy jest zalana. Do tego fatalna oczyszczalnie ścieków osiedla w Idzikowicach sprawia, że jest to brodzenie w cuchnącym rozcieńcznonym ścieku Młynówki. Taka wyprawa to nie jest gemuetlich wycieczka:)

Swoją "zuchowatą" wyprawę kajakową opisałem w artykule "W krainie łosia, zimorodka, 7 bobrów i 7 żurawi - cz.4". Reportaż publikowałem również w lipcu 2009 roku na "Fotoprzyrodzie.pl." Dzika Widawa wywołała podziw, zdziwienie wśród przyrodników i fotografików przyrody.

Niezła wyprawa Entedy, i wcale nie trzeba wyjeżdżać gzieś daleko, aby nasycić oko pięknem przyrody, poczuć ją na sobie a jednocześnie pozytywnie zmęczyć się.

W bardzo naiwnych i skłamanych momentami wspomnieniach namysłowskiego nazistowskiego landrata (starosty) dra Ernsta Heinricha znalazłem ciekawą informację o tym, że w końcu sierpnia 1944 r. budowę linii Barthold wizytował sam Karl  August Hanke. Gauleiter NSDAP na Dolny Ślask, późniejszy SS-Gruppenfuehrer w Festung Breslau i ostani Reichsfuehrer III Rzeszy spotkał się również z drem Ernstem Heinrichem na piwie w zamku u Haselbacha. Nie znam oryginału lub dobrego tłumaczenia zapisanych przez jakiegoś sekretarza wspomnień partyjnego doktora Heinricha, który w styczniu 45 r. sprawnie zorganizował wbrew NSDAP ewakuację ludności Namysłowa i powiatu, ale w co trzecim akapicie znajdziemy bzdurę tego typu:

W dniu kapitulacji w maju 1945 [do Namysłowa] weszli Polacy i wywołali wiele pożarów, przez co 60 % budynków legło w gruzach i popiele (tł. T. Harjasz)

 

Czy napewno byli to niemieccy spadochroniarze (wiem napewno że przy niektórych znaleziono czeską broń oraz monety). Skąd zaczerpnął pan te informacje. Na moim polu w Smarchowicach Śląskich był rozbity Panzer IV. Z opowiadan jeszcze żyjących świadków dowiedziałem się że niemcy nie znaleźli jednego zrzuconego kontenera z samolotu. Czy miłby pan szczegółowy przebieg walk ze strony armi czerwonej w Smarchowicach Śląskich.

Reportaż pisałem ok. 15 lat temu. Dzisiaj trudno wskazać mi bardzo precyzyjnie i ze stuprocentową pewnością źródło tej informacji. Musiałbym na nowo posiedzieć kilka godzin w czytelni miejskiej biblioteki. Pamiętam tylko, że korzystałem z przypisu - omawiającego  protokół ekshumacyjny żołnierzy Wehrmachtu i Volkssturmu poległych w bitwie pod Smarchowicami Ślaskimi. Na pewno była to jedna z prac prof. Dominika Tomczyka, może "Wyzwolenie Śląska Opolskiego w 1945 roku, “Studia Śląskie” 1975, t. XXVII. lub któraś z prac późniejszych publikowanych w "Kwartalniku Opolskim". Nigdzie nie spotkałem się z precyzynym omówieniem tylko bitwy pod Smarchowicami Śląskim. Działania spadochroniarzy 269 DP miały na celu - opóźnianie tempa radzieckiego natarcia dla ewakuacji materiałów pędnych i magazynów wojskowych z Oleśnicy dla "Festung Breslau" oraz osłonę ewakuacji ludności cywilnej za linię Odry.

Znalezienie czeskiej broni o niczym nie świadczy... Czechy były podczas II Wojny Światowej częścią "Wielkich Niemiec" (Protektorat Czech i Moraw oraz Sudetenland), a ich magazyny zostały przejęte przez Wehrmacht (czołgi Skoda brały udział w Wojnie z Polską). Czemu więc broń przejęta w 1938 i 1939 nie miała być użyta gdy front zbliżał się do Sudetów i do przedwojennej granicy Czech i Niemiec?

A co do monet... Trzeba by było sprawdzić gdzie stacjonowała 269 Infanterie Division podczas całej wojny, oraz gdzie były werbowane jednostki Volkssturmu, walczące pod Smarchowicami Śląskimi...

Żołnierze 269 Dywizji Piechoty trafili pod Namysłów prosto z bocznicy kolejowej dworca Wrocław Gł.  Przybyli tam ściągnięci z zachodniego frontu.

Witam kolegów, przedmówca zadający pytanie o niemieckich spadochroniarzach jest członkiem mojej rodziny. To właśnie z nim idąc tropem bitwy w Smarchowicach Śląskich w dniu 21 stycznia 1945 roku znaleźliśmy wiele fantów. Na wcześniej wspomnianym polu po wojnie mieszkaniec wioski zabrał z wraku czołgu płytę osłaniająca boczną, dzięki czemu mogliśmy dośc że w Smarchowicach Śląskich w czasie już ucieczki został zniszczony niemiecki czołg Panzerkampfwagen IV. Jestem w posiadaniu tej płyty, to dla mnie bezcenny skarb. Jak mówią świadkowie, mieszkańcy wioski,czołg ten został pocięty i zabrany na złom w 1961 roku, nie zrażając się tym, postanowiliśmy wybrać się na miejsce jego trafienia ,przez co udało nam się znaleźć kilka konkretnych choć drobnych rzeczy. Między innymi słuchawki niemieckiego radiotelegrafisty z datą 42 rok. łuski od mausera, blaszkę aluminiowa z niemieckim napisem, uwaga urządzenie elektryczne, guziki mundurowe oraz bardzo wiele grubych kawałków pancerza i nie rozpoznanych części czołgu. To dla mnie wielki skarb, część historii naszego rejonu którą można dotknąć czy zobaczyć. W dniu 21 stycznia 1945 roku w bitwie w Windisch Marchwitz także został rozbity radziecki czołg, jak twierdza powojenni świadkowie pojazd był bardzo uszkodzony więc załoga zapewne zginęła podczas eksplozji. Oczywiście na miejscu także znalazłem wiele szczątków radzieckiego czołgu , dzięki którym można było rozpoznać czołg jako T-34 z działem o kalibrze 76,2mm. Trafiały się także większe części czołgu, to dla mnie naprawdę skarb i część historii Namysłowa. Pozdrawiam gorąco, dla zainteresowanych chętnie pokaże znaleziska. ;)

Ja z kolei, Anonimie tak ciekawie opowiadający o "znaleziskach" spod Smarchowic Śl., że rozmawiałem kiedyś z grabarzem Zwierzem, który ponownie chował szczątki żołnierzy Wermachtu spod Smarchowic Śl., że szczątki przywieziono na cmentarz namysłowski w amunicyjnych skrzynkach. Było ich bardzo dużo.

269 Infanterie-Division sformowano 26 VIII 1939 w Delmenhorst (Dolna Saksonia). W 1944 składała się z 3 pułków grenadierów (469, 489, 490), pułku artylerii dywizyjnej, batalionu pionierów (jednostka inżynieryjno-saperska), batalionu grenadierów pancernych, oddziału przeciwpancernego, oddziału łączności i batalionu zapasowego. Dowódcą 269 DP w styczniu 45' był generał lejtnant Hans Wagner (od 25 XI 1943), który przybył wraz z dywizją z Francji, a wcześniej dowodził nią w Norwegii (do października 44`). Francja stanowiła tutaj jedynie punkt przerzutowy dywizji. Dywizja straciła tam 106 brygadę pancerną "Feldherrnhalle", która pozostała pod Strasbourgiem by bronic zachodnich Niemiec. Resztki 169 trafiły na Śląsk w okolice Oławy i przeznaczono je do obrony linii Odry (zapewne już po klęsce pod Windisch-Marchwitz). Oddział grenadierów pancernych mógł zostac uznany za spadochroniarzy, ponieważ był podobnie uzbrojony. W skład batalionu gren. panc. wchodziły 3 kompanie grenadierów na transporterach opancerzonych, kompania broni ciężkiej i kompania zaopatrzenia.

Jeśli zaciąg do 269 DP przez cały okres wojny pochodził z tego samego okręgu wojskowego, wtedy można powiedziec, że ziemi namysłowskiej bronili przed Armią Czerwoną młodzi chłopcy spod Hannoweru ramię w ramię z Namslauerami z Volkssturmu.

    Witam kolegę i wielkie dzięki za cenne informację. Jestem współzałożycielem Grupy Rekonstrukcji Historycznej OKA z Namysłowa. Pragne poinformować iż w dniu 19 marca 2011r. organizujemy rekonstrukcję bitwy pod tytułem ,,Przełamanie linii Bartholda" na przedpolach Smarchowic Śląskich. Chcemy dla widowni namyslowskiej ,szkoł i mieszkańców pobliskich wiosek choć w drobnęj części przybliżyć bitwę ze stycznia 1945r jaka miała tam rzeczywiście miejsce. W rekonstrukcji weźmię udział ok 70sięciu rekonstruktorow z wielu grup a całość będzie wielkim widowiskiem z bronią palną i pirotechniką. W bitwię także weźmie udział wiele wojennego sprzetu, typu samochody czy motocykle zabytkowe, wozy z końmi i tym podobne. Bardzo chętnie przydał by nam sie lektor opowiadający scenariusz bitwy i troche historii, czyli jakie odziały wzięły w niej udział. Niedlugo ukażą sie w Namysłowie plakaty informacyjnę o tek rekonstrukcji bo juz prawie wszystko mamy dopiete na ostatni guzik, ze swojej strony i całej grupy OKA zapraszamy bardzo serdecznię. Proszę o kontak. marcinp8111@wp.pl    Prędzej w tym temacie pisalem o swoich znależiskach ze Smarchowic tym razem wraz z grupą postanowiliśmy pujść dalej i zorganizować potyczkę w Windisch Marchwitz 45r. Pozdrawiam.

Marcinie_Pe, napisałem ten reportaż krajoznawczo-historyczny kilkanaście lat temu. Po tylu latach nie czuję się kompetentny, aby jako niehistoryk przygotować wypowiedź dla grona rekonstruktorów. Oni z pewnością wiedzą dzisiaj więcej ode mnie. Może Madzik spróbowałby swych młodych i prężnych historycznych muskułów? Ponadto zamierzam bardzo poważnie zangażować się w historię legendy smogorzowskiej. Tym teraz psychicznie żyję. Muszę skoncentrować swoje siły tylko na jednym historycznym watku, bo już zaczęły się ptasie przeloty i powroty. I komuś już coś obiecałem w dziedzinie ptasiej fotografii.

Na rekonstrukcji bitwy pod Smarchowicami Ślaskimi z pewnością się pojawię. Filmik obejrzałem z przyjemnością. Pozdrowienia.

"Płynie, płynie Oka, jak Wisła szeroka"... Tak patrząc na to, że w częsci scen filmu występujecie jako oddziały partyzanckie zacząłem się zastanawiac jaki wkład w zajęcie (no bo przecież nie wyzwolenie) Weichbild Namslau przez Armię Czerwoną miała polska partyzantka :D

Tak teraz próbuję dojśc do składu Armii Pancernej gen. Pawła Rybałki. W jej skład miały wchodzic 6 i 7 Korpus Pancerny Gwardii oraz 9 Korpus Zmechanizowany. Po wyzwoleniu Częstochowy 17.01.1945 Rybałko zmienił kierunek natarcia z zachodniego (na Wrocław) na południowo-zachodni (na Opole i Olesno), co miało miec wielkie znaczenie dla zajęcia GOP bronionego przez 17 Armię gen. Friedricha Schulza (1897-1976). Między Kluczborkiem a Olesnem oddziały 52 Armii gen. Korotiejewa przekroczyły granicę polsko-niemiecką z 1939 (do Polski należał wówczas rejon Praszki). 21.01. osiągnięto Kluczbork, Olesno i Namysłów (czyli Armia Czerwona weszła do miasta z marszu od strony Łączan? Najpierw była bitwa pod Smarchowicami czy zajęcie Namslau?). Dopiero 22.01. miała byc zajęta północna częśc powiatu z Kowalowicami, Bukową i Domaszowicami. Zajęta została też Ładza przez którą ruszyło uderzenie na Opole - dzień później zajęto Czarnowąsy, a 24.01. Opole. W tym czasie północne skrzydło frontu bo pojach pod Sycowem zajęło 25.01. Oleśnicę. 26.01. pierwsze oddziały radzieckie sforsowały Odrę okrążając Ścinawę.

Walki na Śląsku trwały aż do maja 1945. Dopiero 6 maja skapitulowała "Festung Breslau" - wracające spod Berlina wojska radzieckie były świadkami trwającego wciąż oblężenia. Kapitulacja III Rzeszy 8 maja zastała niezdobyte południowe tereny dzielnicy. Przykładowo do Wałbrzycha Armia Czerwona weszła dopiero po kapitulacji Niemiec. Świadectwem tej sytuacji jest stosunkowo słabe zniszczenie miast sudeckich.

Madzik, w kserokopii starego artykuł profesora Damiana Tomczyka z Instytutu Ślaskiego w Opolu - Nieznana karta walk o Namysłów z "Trybuny Opolskiej" [niestety, dokładniejszego adresu bibliograficznego na razie podać nie mogę - mam tylko ksero wycinka] wyczytałem, że partyzanci - i to do tego Ak-owcy - walczyli o wyzwolenie Namysłowa, nawet ginęli w walce o nasze miasto. Pisałem o tym w tekście "AK w styczniu 1945 roku było w Namysłowskiem potęgą"

Część partyzantów z obwodu "Reduta" wzięłą udział w styczniu 1945 roku w walce przeciw nazistom. Do nich należało czterech partyzantów z Łączan. Zginęli oni w walce 21 stycznia 1945 roku. Pochowano ich na cmentarzu przy ulicy  Brzeskiej - dzisiaj Jana Pawła II. Mogiły wykopano obok zmarłych z ran dwóch innych akowców. Pochówku dokonał polski robotnik przymusowy Władysław Włodarczyk-Łuczak. Znamy tę postać z artykułu "Testament Kazimierza Kulińskiego". Mieszkał on po wojnie w Namysłowie przy ul 1 Maja 1/2.

Gdzie są te mogiły? Dlaczego nikt nie potrafi ich wskazać? Ubi sunt? Gdzie oni są?

Jak to możliwe, że przez  wiele lat na cmentarzu po 1989 roku swoja mogiłę i tablicę: Hier ruhen Deutsche Soldaten 1939-45 - mieli żołnierze Wehrmachtu i Volkssturmu, a nie mieli jej, nie mają jej żołnierze AK?

Może partyzanci śpiewali pieśni żołnierskie w styczniu 1945 roku, ale na pewno nie "Okę";)

Wstępny plan i scenariusz imprezy.

Przełamanie linii Bartholda, sobota 19 marca 2011r. w Smarchowicach  Śląskich koło Namysłowa.

Plan dnia:
Godz. 8,30 śniadanie dla rekonstruktorów.
Godz. 9,00 Dioramy, obozy grup rekonstrukcyjnych.
Godz. 11,30 Próba przed rekonstrukcją.
Godz. 12,00 Rekonstrukcja bitwy o wyzwolenie Smarchowic Śląskich.

Rekonstrukcje bitwy rozpoczyna kolumna uciekinierów cywili z Namslau (Namysłów) na wozach konnych i piechotą. Na skrzyżowaniu żandarmeria polowa WH kieruje ruchem nadając ludziom kierunek ucieczki. Żandarm, z kolumny uciekinierów nakazuje jednemu cywilowi pokazanie dokumentów po czym okazuje się że ten człowiek jest dezerterem, jego żona błaga o litość, bezskutecznie jednak gdyż po chwili żandarmi zabijają zdrajcę. Za kolumną cywili maszeruja ranni i zmęczeni żołnierze niemieccy którzy wycofali się z Namslau po bitwie, tu też z rozkazu dowódców zamierzają stawić opór Rosjanom i zorganizować potyczkę. Za żołnierzami podążają Volksturmiści gotowi bronić swojej ziemi. Kolumna Niemców zatrzymuję się na przedpolach Smarchowic, palą fajki opatrują rannych i przygotowują się do obrony. Po krótkim czasie z kierunku Namysłowa podjeżdża ruski motocykl z koszem zwiadowców , zostaja oni zastrzeleni przez niemców którzy rozbiegają się i przygotowują do obrony. Niedługo po tym od strony Namslau podjeżdża ruska ciężarówka i dochodzi do ataku Rosjan. Początkowo Niemcy i Rosjanie ostrzeliwują się z możdziezy a od początku bitwy oczywiście na polu pirotechnik zajmuję się wybuchami. Kilku Niemców i Rosjan ginie w 1 ataku. Żandarmeria usilnie nakazuję żołnierzom napierać i nie wycofywać się. Okazuje się jednak że Niemcy zostają okrążeni, gdyż od strony Smarchowic podjeżdżają już 3 ruskie gaziki i dochodzi do ataku Rosjan z drugiej strony. Niemcy bronią się bezskutecznie, kilku z nich udaję się przebić przez lukę i uciec w kierunku na Brzeg. Reszta zostaje rozbita, giną lub poddają się. Całą bitwę komentuje lektor. Weźmie w niej udział ok. 60ciu rekonstruktorów nie licząc cywili.

Godz. 13,30-45  2 rekonstrukcja bitwy, Podgaje.

Krótka potyczka między Niemcami a wojskami polskimi. Ci z polaków którzy nie polegli w bitwie trafiają do niewoli i zostają spaleni przez niemców w  specjalnie zbudowanej na tą rekonstrukcje stodole

Po bitwie obiad i dalej promujemy swoje grupy na dioramach dopóki publiczność nam dopisze.

Mateusz odpisałem na twojego meila, jeszcze raz wielkie dzięki za chęć pomocy w organizacji bitwy, mam nadzieje na spotkanie w najblizszym czasie i omówienie szczegółów bitwy. Nasza grupa Oka odtwarza Wojsko Polskie utworzone na wschodzie w Sielcach nad rzeką Oka w 1943 roku więc w bitwie o Smarchowice bierzemy udział jako rosjanie a nie polacy bo i takie mundury posiadamy. Pozdrawiam GRH OKA.

18 stycznia 1945 wojska 1 Frontu Ukraińskiego rozpoczęły walki o Śląski Rejon Przemysłowy. Następnego dnia 3 Armia Pancerna Gwardii (gen. Paweł Rybałko), 5 Armia Gwardii i 52 Armia osiągnęły rejon na wschód od Wrocławia. 20 - 23 stycznia wkroczyła tam także 21 Armia Gusiewa, wprowadzona do walki z II rzutu frontu - przełamała ona pozycje Niemców na Warcie na północny-wschód od Katowic i od północy uderzyła na zgrupowanie niemieckie na Śląsku. Wobec groźby okrążenia Niemcy rozpoczęli odwrót z Rejonu Przemysłowego, za linię Odry. Aby temu zapobiec, dowódca 1 Frontu Ukraińskiego, marszałek Iwan Koniew (1897-1973) skierował 3 Armię Pancerną Gwardii i 1 Korpus Kawalerii z rejonu Namysłowa wzdłuż prawego brzegu Odry w stronę Opola. Stąd wojska radzieckie miały nacierac na Rybnik, wykonując uderzenie skrzydłowe przeciwko zgrupowaniu niemieckiemu na Górnym Śląsku.  W końcu stycznia osiągnięto Odrę w całym pasie natarcia, forsując ją w rejonie Wrocławia i Raciborza, tworząc tam przyczółki na lewym brzegu rzeki.

52 Armia - 17 stycznia ruszyła z okolic Radomska na zachód. Przechodząc przez Pajęczno (o które walczono do 19 stycznia) i Wieluń (wyzwolony 18 stycznia) sforsowała 19 stycznia Prosnę na południe od Wieruszowa. Współdziałając z 3 Armią Pancerną Gwardii uderzyła znad Prosny w dwóch kierunkach:

- kierunek północno-zachodni. Oddziały radzieckie ruszyły spod Wieruszowa na Syców (zdobyty w nocy 21/22 stycznia) i Oleśnicę (zajętą 24 stycznia). 25 stycznia osiągnięto Odrę w okolicach Trzebnicy.

- kierunek południowo-zachodni. Uderzenie znad Prosny skierowane na Namysłów, zajęty 21 stycznia. Tego samego dnia zdobyto Bierutów. Następnie atak skierowano w stronę Odry, którą osiągnięto powyżej Oławy. Nocą 23/24 stycznia sforsowano rzekę pod Lipkami, przecinając tym samym linię kolejową Oława-Brzeg. Samą Oławę zdobyto 28 stycznia 1945.

Niedaleki Brzeg atakowała od 23 stycznia 5 Armia Gwardii. Miasto broniło się zaciekle przez całe dwa tygodnie, kapitulacja miała miejsce "dopiero" 6 lutego 1945.

Opole padło 24 stycznia, zdobyte przez jednostki 5 Armii Gwardii, 3 Armii Pancernej Gwardii i 21 Armii. 22 stycznia osiągnięto linię Odry na północ od miasta, dzień później 15 Dywizja Piechoty z 34 Korpusu Armijnego Gwardii 5 Armii Gwardii wraz z czołgami Rybałki walczyły o północną częśc miasta. Wieczorem 23 stycznia do boju weszła 120 DP z 21 Armii atakując południowo-wschodnie przedmieścia miasta.

Okrążone zgrupowanie niemieckie broniło się w okolicach Niemodlina aż do 23 marca 1945. Potrzebne było do tego zorganizowanie Operacji Opolskiej (15 - 31 marca 1945), która ostatecznie rozbiła siły niemieckie na Górnym Śląsku. Niedobitki Wehrmachtu utrzymały się na obecnym pograniczu polsko-czeskim a na Dolnym Śląsku i Łużycach broniono wciąż linii Pieńsk - Lubań - Złotoryja - Jawor - Strzegom - Ziębice. Południowa częśc Dolnego Śląska bronic się będzie aż po maj 1945 - Strzegom zdobyto 7 maja, Wałbrzych (po drobnych potyczkach), Ziębice i Otmuchów zajęto 8 maja. 9 maja Rosjanie wkroczyli do Jeleniej Góry, Lubania, Kamiennej Góry (gdzie schroniła się cywilna ludnośc ewakuowana z Namysłowa w styczniu 1945), Nowej Rudy, Dzierżoniowa i Kłodzka. 10 maja skapitulowali Niemcy w rejonie Bielawy - mieli za zadanie bronic rejonu Dzierżoniowa i Gór Sowich.  Tego samego dnia zajęto Międzylesie.

Aż do 2 maja broniono przed Rosjanami Cieszyna, Żywiec zdobyto 5 kwietnia... Niemcy Śląska nie oddawali wcale tak łatwo...

Wrocław skapitulował 6 maja 1945 - o 4 dni później niż Berlin.

Bardzo ciekawe informacje historyczne. Ponieważ nasza organizacja Stowarzyszenie POMOST z Poznania prowadzi obecnie poszukiwania grobów zołnierzy niemieckich w Pisarzowicach, Bałdowicach i Stradomii mam zapytanie czy ma Pan moze jakieś informacje jak w tamtym rejonie przedstawiały się umocnienia "Linii Bartholda"? Może jest jakaś mapa? Moze ktoś ma informacje o miejscach pochówku?
Pozdrawiam
Tomasz Czabański - prezes
Stowarzyszenie POMOST
www.pomost.net.pl

Bardzo ciekawy artykuł, aż dziw że dopiero teraz na niego wpadam. Napisałem kiedyś małą wzmiankę o umocnieniach między Siemysłowem a Starościnem tutaj, http://odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=95715

Pomysł upamiętnienia Powstańców Warszawskich i innych jeńców, którzy budowali te umocnienia, jak najbardziej wskazany, bo pamięć coraz bardziej się zaciera i rozpada jak wspomniane linie obronne. Do tej pory upamiętnioną tylko jedną postać, związaną z tamtymi wydarzeniami, jest nią Jan Skala zamordowany przez Sowietów tuż po wkroczeniu, ale jak słyszałem tego samego dnia pochowano na miejscowym cmentarzu znacznie więcej osób - miejscowych Ślązaków.

Na tym skrawku ziemi oba totalitarzmy pokazały swą twarz w całej krasie.

Pozdrawiam i czekam na kolejne teksty historyczne.