Praca także dla mieszkańców powiatu namysłowskiego.

Po cichu, po wielkiemu cichu

Do wyborów samorządowych zostało niewiele ponad trzy meisiące. Tymczasem w naszej namysłowskiej polityce - wydawałoby się - cichosza, jak śpiewał Grzegorz Turnau. Pozornie.

"Po cichu, po wielkiemu cichu" pełznie sobie kampania wyborcza. Niestety, specyfika Namysłowa, ubogiego w media podejmujące tematykę lokalną w połączeniu z mentalnością naszych polityków sprawia, że koncentrują się oni na działaniach zakulisowych.

Zazdroszczę takiemu Opolu, gdzie przedwyborcza gorączka już jakiś czas temu przekroczyła te 37 stopni Celsjusza i wciąż rośnie. Zazdroszczę, że nie brak w stolicy województwa kampanijnych happeningów, mniej lub bardziej wyrafinowanych starć poglądów i pomysłów na rozwój miasta. Kto ich ciekaw polecam lekturę bloga opolskapolityka.bloog.pl. A u nas?

Sytuację ratują starosta Julian Kruszyński i ostatnio mało widoczny burmistrz Krzysztof Kuchczyński. Co ciekawe obaj wykazali aktywność w tym samym temacie kolejowym. Starosta, do spółki z władzami Łubnian i Murowa zabiega u władz wojewódzkich o odtworzenie linii kolejowej Jełowa – Namysłów, a tym samym przywrócenie naszemu miastu połączenia kolejowego z Opolem. Burmistrz z kolei (nomen omen) poinformował o swoich rozmowach z PKP na temat przekazania gminie ponad sześciokilometrowego odcinka linii kolejowej miedzy Namysłowem, a Bukową Śląską. Trasa, wg burmistrza miałaby szansę stać się atrakcją turystyczną, po jej modernizacji i wprowadzeniu tu ruchu drezyn.

Pomysły ciekawe, lecz znając zbiurokratyzowanie, rozdrobnienie i podejście PKP, rozmowy mogą trwać jeszcze długo. Zresztą, pomysł burmistrza ani nie jest nowy, ani jego autorski. O tym napiszę następnym razem. Żeby nie było też tak, jak przed poprzednimi wyborami, w 2010 roku, kiedy burmistrz ogłaszał zamiar rozmów z Browarem Namysłów na temat przejęcia przez miasto namysłowskiego zamku. Jak się skończyły te rozmowy - wystarczy spojrzeć na coraz bardziej podupadającą perłę wśród miejskich zabytków.

Wracając do zakulisowej kampanii - wciąż trwa budowanie przez ugrupowania list z kandydatami do rad: miejskiej, gmin i powiatowej. Co naturalne, wszelkie rozmowy na ten temat nie mogą odbywać się publicznie. Często towarzyszą im bowiem targi o przyszłe profity z pozyskanej władzy, czyli inaczej dzielenie stołków, a właściwie dzielenie skóry na niedźwiedziu.

Dotarły do mnie informacje o tarciach po prawej stronie naszej sceny politycznej. Tak zwana konsolidacja prawicy zapoczątkowana kilka tygodni temu przez PiS, nie sprzyja porozumieniu namysłowskiej prawicy. W grze biorą udział cztery środowiska: wspomniany już PiS (jako rozdający karty), Solidarność, lokalni działacze Swiatowego Związku Żołnierzy AK oraz środowisko związane z małżeństwem państwa Zielonków...

więcej na zNamyslowa.pl