Skutki utraty politycznego węchu

Michał Ilnicki na przestrzeni piętnastu lat stracił swój "polityczny węch". Skupił się na odbiciu powiatu za wszelką cenę. Ten cel przysłonił mu realny ogląd sytuacji...
3 listopada 1998 r., niespełna miesiąc po wyborach samorządowych. Wydawało się, że wszystko jest już jasne i poukładane. Większość w Radzie Miejskiej w Namysłowie stanowiła koalicja Forum Rozwoju Ziemi Namysłowskiej dotychczasowego burmistrza Adama Maciąga wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym Stanisława Smreczaka. To właśnie te dwa ugrupowania miały zaproponować i przeforsować na sesji swojego kandydata na burmistrza Namysłowa. Bo to rada miejska wybierała jeszcze wówczas szefa miasta i gminy. Bezpośrednie wybory burmistrza po raz pierwszy odbyły się cztery lata później. Naturalnym i uzgodnionym kandydatem był dotychczasowy burmistrz.
 
Wszystko odmieniło się w noc przed głosowaniem. Jeden z członków PSL, Michał Ilnicki, który miał wcześniejsze zatargi z Maciągiem o plac targowy, zwołał tajną naradę w swoim domu w Głuszynie. Wzięli w niej udział radni SLD, Namysłowskiego Ruchu Społecznego oraz kilku przedstawicieli koalicji FRZN-PSL. Tam zapadła decyzja o przeforsowaniu kandydatury na burmistrza dotąd mało znanego byłego kierownika wydziału komunikacji urzędu miejskiego - Krzysztofa Kuchczyńskiego. Jak opowiadają dziś uczestnicy tamtych wydarzeń, Ilnicki wymagał od konspiratorów przysięgi wierności na różaniec.
 
Niespełna piętnaście lat później podobny fortel rujnuje polityczne plany Michała Ilnickiego. Na przełomie lutego i marca 2013 roku w Radzie Powiatu Namysłowskiego również wszystko wydaje się jasne. Odkąd opozycja PSL-Wspólnota Obywatelska licząca 7 członków pozyskała radnych: Sławomira Gradzika (SLD) i Andrzeja Zielonkę (Solidarna Polska), zyskała cenną większość w 17-osobowej radzie. Mogą przeforsować wszelkie uchwały zwykłe. Do odwołania zarządu powiatu i starosty Juliana Kruszyńskiego potrzebują jeszcze zaledwie dwóch dodatkowych głosów w radzie. Okazuje się, że to nie takie proste, rozbić koalicję radnych PO-SLD. Ilnicki i spółka nie poddają się ale przyjmują strategię na powolną destrukcję układu rządzącego powiatem namysłowskim. Ich pierwszą ofiarą pada wiceprzewodniczący rady, Krzysztof Szyndlarewicz (PO). Na kolejnej sesji pod koniec lutego br. padają wnioski: o obniżenie uposażenia starosty, odwołanie Szyndlarewicza z przewodniczenia jednej z komisji rady i powołanie nowego wiceprzewodniczacego. Krążą wieści, że następną ofiarą nowego sojuszu w radzie ma być przewodniczący Roman Półrolniczak (SLD). Ze względu na procedury wprowadzania nowych uchwał i wniosków sesja zostaje przerwana na 7 dni. Wszystko wydaje się przewidywalne. Michał Ilnicki ma ogromną szansę na powrót do starostwa po dwóch latach. Podobno w dniu drugiej części sesji planowana jest huczna impreza z udziałem radnych nowej koalicji i burmistrza.
 
Druga część sesji zaczyna się nieoczekiwanie. Na kilka minut przed jej rozpoczęciem Sławomir Hinborch (WO) oznajmia Półrolniczakowi, że nowa koalicja wycofuje swoje wcześniejsze wnioski. Wśród radnych PSL, WO, Sławomira Gradzika i Andrzeja Zielonki da się wyczuć dezorientację i nerwowość. Pojawiają się nowe wnioski. Starosta zgłasza propozycję odwołania Zielonki z zarządu powiatu i powołania nowej osoby na jego miejsce. Po krótkiej dyskusji radni postanawiają pozostawić w programie punkt o powołaniu wiceprzewodniczącego rady.
 
Sprawcą zamieszania jest radny Paweł Cholaś (WO), dotąd jedna z najbardziej zaufanych osób wokół Michała Ilnickiego. To on zostaje powołany do zarządu w miejsce grającego na dwa fronty Zielonki. Jednak w kuluarach mówi się, że za nowym rozdaniem w radzie stoi Krzysztof Szyndlarewicz, który w ostatniej chwili sprawił, że szala zwycięstwa przechyliła się na drugą stronę. Wieloletni kolega Cholasia wraca na stanowisko wiceprzewodniczącego rady.
 
 
Te nieoczekiwane wydarzenia dowodzą jednego. Michał Ilnicki na przestrzeni piętnastu lat stracił swój "polityczny węch". Skupił się na odbiciu powiatu za wszelką cenę. Nawet - jak się mówi - za cenę obietnicy Gradzikowi, Zielonce i ich poplecznikom niemal całej władzy w powiecie namysłowskim. Od obietnicy do jej spełnienia jednak długa droga. Ten cel przysłonił mu realny ogląd sytuacji, a zwłaszcza na nastroje w swoich szeregach. Teraz może być jeszcze gorzej, jego zwolennicy zobaczyli, że Michał Ilnicki też może przegrać bitwę.
 
P.S. Ciekawa była dyskusja i głosowanie nad wnioskiem zobowiązującym starostę Kruszyńskiego do zbycia burmistrzowi pakietu akcji szpitala, w takiej ilości, która pozwoli gminie zarządzać szpitalem. Wątpliwości wzbudziła forma wniosku - nie powinna zobowiązywać starosty, lecz radę, która tylko jest władna decydować o zbywaniu udziałów w spółkach zależnych od powiatu.
I tutaj zagadka: pod wnioskiem podpisało się dziewięć osób, powiedzmy... "michałowych". Za propozycją starosty, by odrzucić wniosek "michałowych" głosowało 9 osób (wraz z P. Cholasiem). Przeciwko 7 osób. Jedna się wstrzymała (i to chyba dość wymowny gest w obecnej sytuacji?).
Odpowiedź na zagadkę na filmie (min.: 07:15): 
Konsternacja przed sesją (od lewej: P. Lechowicz, P. Karleszko, S. Gradzik, M. Ilnicki, S. Hinborch, A. Michta, W. Nawrot
Spokój po drugiej stronie stołu (od lewej: A. Szrom, C. Zając, R. Letki, A. Spór, J. Kruszyński) 
 Ważne, by robić dobrą minę do złej gry
Niedowierzanie? 
Dwóch cichych rozgrywających: K. Szyndlarewicz i P. Cholaś
...a miało... 
 ...być...
...tak pięknie.

 

Dodanych komentarzy: 8

Bardzo dobry materiał, w tym świetne odwołanie się do zamierzchłych czasów jeszcze sprzed reformy administracyjnej w 1999 r., gdy nawet nie było jeszcze powiatu. 

Chapeau bas dla ReVoltaira.

Tak 3mać .

Wszystko to prowadzi do jednej tezy: ordynacja wyborcza winna być tak skonstruowana aby dawała realną władzę staroście. Wybór powinien być powszechny i bezpośredni bo to co zaprezentował radny Cholaś i b. radny Rogalski powoduje całkowite sprzeniewierzenie się swoim wyborcom i ich woli. Rozkład w cieniach gabinetów premiuje mistrzów stolikowych rozdań. Zakładając nawet, że piszący ma pewną rację, którą wykłada należy podkreślić, że niesubordynacja członków SLD - A.Spóra i R.Półrolniczaka oraz reszty radnych byłego klubu SLD wobec uchwał partii miała tu kolosalne znaczenie i to ona przeważyła. Bez tego szkodliwego działania dla SLD, radny Cholaś mógłby sobie przechodzić nawet na stronę samego diabła.

Arytmetyka wskazuje obecnie:

PSL-WO 6 MANDATÓW

SLD - 1 MANDAT

SP- 1 MANDAT

RADNI ANDRZEJA SPÓRA - 5 MANDATÓW

PO - 3 MANDATY

RADNY CHOLAŚ - 1 MANDAT.

WNIOSEK? Radą kieruje PO z grupą bezpartyjnych radnych.

PYTANIE? Kogo reprezentuje większość w Radzie Powiatu? Czy aby nie samych siebie? Co na to wyborcy, którzy jednak oddawalai głos na opcje -bo to listy wygrywały? Wyjaśni się przy urnach wyborczych.

No właśnie - "listy wygrywały".

Tylko po co podczas głosowania był pozór głosowania na kandydatów?

Ilu z wyborców zapytany na kogo głosował odpowie, że na listę? Raczej odpowiedzą że głosowali na tego a tego kandydata.

I że wolą by było tak, jak ich zaufany wybraniec preferuje a nie jak mu partyjni koledzy każą. Znam przypadek wieloletniego, "składkowego" członka SLD który głosował na Zdyba (PSL) w Gminie Wilków - bo to kolega z podwórka a nie partyjny spadochroniarz. A składki dalej płaci do SLD !!!

Więc może się wyjaśni "opcjom", że w samorządzie nie opcje wygrywają; i że osobowości i charaktery sobą podtrzymują te "opcje" przy życiu. Zwłaszcza, że najbliższe wybory samorządowe będą rozgrywane w okręgach jednomandatowych.

EOL, wykazujesz się niekonsekwencją. Z jednej strony stawiasz zarzut, że  radni nie reprezentują swoich wyborców, a z drugiej wypominasz im niewypełnianie poleceń partyjnych. To w końcu kogo "biedni radni" mają wg Ciebie słuchać? 

Przypomnę Ci rok 2010. Kampania wyborcza. Przewodniczacy SLD i kandydat partii na burmistrza Andrzej Spór mówi o potencjalnych koalicjach powyborczych: może dojść do różnych konfiguracji, a ja nikogo nie skreślam. Zastrzegam tylko, że koalicji nie będzie z PSL-em i jego przybudówką, Wspólnotą Obywatelską. Oni już nas kilkakrotnie wykiwali.

To na kogo głosowali wyborcy SLD? Na Spóra idącego do wyborów jawnie przeciwko PSLowi, czy na Gradzika, który startował z listy przybudówki PSL? Te 5 mandatów w radzie to bardziej zasługa Spóra, czy Gradzika, któremu przed wyborami było tak daleko do SLD jak Spórowi do PSL.

 

A.Spór na swoim okręgu zrobił 1 mandat (swój). 3 mandaty zrobiła lista Zenona Kotarskiego i 1 mandat zrobił Roman Półrolniczak. 1 mandat otrzymał po sp. G.Kubacie Sławomir Gradzik.

O koalicji SLD-PO zdecydował Andrzej Spór samodzielnie, wbrew Zenonowi Kotarskiemu, który jako "ojciec sukcesu" przypominał, dzięki komu te mandaty w ogóle są.

Pokłosiem tego konfliktu jest odwołanie Andrzeja Spóra z funkcji szefa SLD i wybór Sławomira Gradzika na szefa struktur powiatowych oraz  podjęcie szereg uchwał przez organy statutowe partii:

1) o wyściu koalicji z PO; 2) o zawiązaniu koalicji z PSL-WO; 3) o cofnięciu rekomendacji Andrzejowi Spórowi z funkcji szefa klubu radnych SLD, 4) o cofnięciu rekomendacji z funkcji wicestarosty namysłowskiego z ramienia SLD 5) o skierowaniu sprawy Andrzeja Spóra do sądu partyjnego.

To są fakty, które mają miejsce. Koalicja SLD-PSL-WO w samorządzie powiatowym jest faktem i nikt tego nie odwołał. Nie ma koalicji PO-SLD w powiecie namysłowskim. Samozwańczo ktoś sobie przypisuje reprezentację SLD, do której nie ma uprawnień statutowych. Radny Szrom, Bezwerchny i Letki NIE SĄ i NIGDY NIE BYLI CZŁONKAMI SLD.

Uzurpowanie sobie prawa do reprezentacji musi wynikać bądź z prawa bądź z zasług. Ci Panowie nie mają ani jednego aniu drugiego.

EOL, wykazujesz się niekonsekwencją. Z jednej strony stawiasz zarzut, że  radni nie reprezentują swoich wyborców, a z drugiej wypominasz im niewypełnianie poleceń partyjnych. To w końcu kogo "biedni radni" mają wg Ciebie słuchać?
 

Ale co jest tutaj sprzecznego? Radni startując z list PO,PSL,SLD,PIS,SP czy czegokolwiek innego korzystając z szyldu zwracają się do pewnego elektoratu, z prośbą o mandat. Elektorat, wybiera Kowalskiego, Nowaka, Misiaka i innych. Ci wybrańcy narodu startując z list wyborczych partii politycznych są związani dyspozycjami politycznymi swojego zaplecza politycznego bo to on jest zinstytucjonalizowanym podmiotem ze swoimi strukturami,programem,organami,statutami itd.

Radny startujący z list wyborczych w wyborach z ordynacją proporcjonalną  zamkniętych list partyjnych jest podległy partii, która go na tej liście umieściła a wybierany jest przez osoby (elektorat) tę partię popierające.

Obecna sytuacja w powiecie wykazuje, że są radni, którzy startowali z list partyjnych a uprawiają politykę niezależną od dyspozycji politycznych formacji, które je tam desygnowały. Słowem, odwalają prywatę.

 

 

 

 

 

No to sobie facet wybrałeś kandydata.

Zmarnowany głos!

Jesteś dumny teraz z tego Wójta?

Większego spadochraniarza nie ma od niego.

Zrobił wszystko aby wygrać wybory a jakie są skutki to widać gołym okiem.

Wszystko oparte jest tylko na propagandzie a sukcesów żadnych.