Skąpią na Róże?

W tym roku nie będzie w Namysłowie ogólnopolskiego konkursu poetyckiego "O Różę Karoliny". Powodem jest brak pieniędzy na nagrody.

W tym roku nie będzie w Namysłowie ogólnopolskiego konkursu poetyckiego "O Różę Karoliny" - podała wtorkowa NTO. Czwartą edycję tego prestiżowego wydarzenia poświęconego pamięci zasłużonej poetki Opolszczyzny, Karoliny Turkiewicz-Suchanowskiej. odwołano w ostatniej chwili. Jako powód organizatorzy (Biblioteka Publiczna i NOK) podają brak pieniędzy na nagrody, dokładnie 2 tysięcy zł.

Jak zapewniła Teresa Hruby, kierownik Biblioteki Publicznej, z powodu problemów finansowych zdecydowano, że konkurs będzie organizowany co dwa lata. Tak więc po trzech latach istnienia konkursu de facto znika on z mapy kulturalnej województwa i kraju. Zaczynam się obawiać, czy wobec ogromu problemu, jakim było zdobycie 2 tys. zł, konkursowi nie grozi również całkowite zniknięcie z ubogiego kalendarza wydarzeń kulturalnych w Namysłowie. Miasto, które zawdzięcza tak wiele zasłużonej poetce, powieściopisarce i animatorowi kultury, nie potrafi (a może nie chce?) jej uhonorować. Sama argumentacja o braku pieniędzy jest żałosna, bo zdaje się, że zaoszczędziliśmy na odwołanych w tym roku Dniach Namysłowa.

Dziwi mnie niemoc naszych kulturalnych instytucji. Zdobycie dotacji nie powinno być problemem. Przecież można było zwrócić się o wsparcie do np. marszałka województwa, starosty czy burmistrza (któremu podlega biblioteka i NOK). Są jeszcze firmy prywatne, które można było prosić o sponsoring. Zdaje się, że w tym przypadku wygrało niechciejstwo i lenistwo, bo w żaden inny sposób wytłumaczyć tego nie można. Ręce opadają i brak słów, więc przytoczę wiersz Karoliny Turkiewicz-Suchanowskiej, który dedykuję wszystkim "niemrawym" w naszym tak bardzo nieważnym dla świata miasteczku:

Moje Miasto

Nie wybiegnę na główny trakt
by zaprowadził mnie do bram
za którymi dojrzewa sława
ani do kawiarni gdzie nad głowami
wiszą słowa i dym
nade wszystko słowa - cięższe
o śmiech z tych tam co kołaczą
do drzwi

W ukłonach
zdejmują kapelusze
choć nie zdejmują pychy
poprawiają krawaty
zasupłane w węzeł
znajomości wszelakich

Pozostanę w miasteczku
tak bardzo nieważnym dla świata
że ważnym tylko dla mnie
[Znad Widawy, 1988 r.]

Karolina Turkiewicz - Suchanowska (ur. 19 marca 1939, zm. 8 września 2007) - poetka, powieściopisarka, animator kultury. Z wykształcenia polonistka.
Wydała następujące zbiory wierszy: Moja jest cisza (Kluczbork 1978), Z cienia (Opole 1979), Przesłanie (Namysłów 1985), Znad Widawy (Kraków 1988), Mój widnokrąg (Opole 1988), Poza swój lęk (Opole 1989), Ja tylko powtarzam (Kraków 1991), Oczy Nefretete (Opole 1994) Wyprzedaż lęków (Kraków 1994), Cień lustra (Kraków1994), Zaklęcia (Kraków 1997), Rok komety (Kraków 1997), Kardamon (Kraków 2001), Anioły, żywioły, komety (Opole 2004), Naucz mnie chodzić po wodzie (Opole 2007).
Jest również autorką trzech powieści: Gdzie palą bzy (Kraków 1992), Nie zdradziłam (Namysłów 1998), Nadzieja (Namysłów 1998).
Opublikowała także zbiory opowiadań: Będą palić się słowa (Kraków 1990), Opowiem ci miłość (Agencja Reklamowa Monika Korycka 1998), Samotność w zaułku psów (Warszawa 2002).
Ponadto jej wiersze były zamieszczane w następujących almanachach: Almanach Młodych wydany przez "Iskry" w Warszawie, Spojrzenia i refleksje - ZNP Warszawa, kilkakrotnie w almanachach z okazji Najazdu Poetów na Zamek Piastów Śląskich w Brzegu, wielokrotnie w "Kalendarzu Opolskim", w almanachu Między granicą światów wydanym z okazji Noworudzkich Spotkań z Poezją, Godzina dwudziesta pierwsza trzydzieści siedem, poświęconym Janowi Pawłowi II i wielu innych.
Jej rozproszone utwory można spotkać w "Literackiej Polsce", "Metaforze", "Miesięczniku Literackim", Magazynie Artystyczno-Literackim "Gościniec Sztuki" oraz w bardzo wielu czasopismach.
Karolina Turkiewicz - Suchanowska przez większość życia związana była z Namysłowem, gdzie pracowała w szkole jako nauczycielka języka polskiego. Tam również prowadziła „zespół żywego słowa” oraz amatorski zespół teatralny (przez trzydzieści lat). Była prawdziwym przyjacielem młodzieży i wspaniałym pedagogiem. Zajmowała się także dziennikarstwem, publikowała m.in. w "Gazecie Ziemi Namysłowskiej", zredagowała również pierwszy numer Graversa.
W Namysłowie przez dziewięć lat była opiekunką założonego przez siebie literackiego Klubu Młodych Twórców „Wena”, działającego przy miejskiej bibliotece. W ramach działalności Klubu opiekowała się młodymi literatami Ziemi Namysłowskiej. Ostatnie trzy lata życia spędziła w Opolu.
Karolina Turkiewicz - Suchanowska opracowała i opatrzyła wstępem wybór wierszy Rilkego Wiersze samotne. Współtworzyła i opatrzyła nadto wstępem trzy kolejne almanachy Klubu Młodych Twórców "Wena" (Maski i twarze, Z ziarnkiem soli, Skrawek przestrzeni), a także tomiki poezji: Małgorzaty Dobrowolskiej, Ewy Kacy, Krzysztofa Ogonowskiego, Darii Stopy. Swoje posłowia zamieściła dwukrotnie w tomikach Teresy Nietykszy.
Wielokrotnie brała udział w konkursach poetyckich, zdobywając nagrody (m.in.: "Miedziany Amor", "Dzban Czarnoleski" i inne). Nagrody zdobyła również w konkursach prozatorskich im. Szaloma Asza czy im. J. Szaniawskiego. Brała także udział w konkursach Żywego Słowa im. Klemensiewicza, zdobywając wyróżnienia i nagrody. Jej twórczość wielokrotnie gościła w mediach ogólnopolskich, regionalnych i lokalnych.
W 1998 roku z rąk wojewody opolskiego otrzymała Honorową Odznakę Zasłużonemu Opolszczyźnie, natomiast w 2003 roku została laureatką Nagrody Marszałka Województwa Opolskiego dla twórców i animatorów kultury. Należała do Związku Literatów Polskich i Nauczycielskiego Klubu Literackiego.
Spoczęła w Alei Zasłużonych cmentarza komunalnego w Opolu Półwsi.

O minionych edycjach konkursu "O Różę Karoliny" tutaj: http://www.namyslowianie.pl/r%C3%B3%C5%BCe_karoliny_rozdane i tutaj: http://www.namyslowianie.pl/artykul/rozdano_r%C3%B3%C5%BCe_karoliny

 

Dodanych komentarzy: 10

ReVoltaire, czy zaoszczędzono na Dniach Namysłowa? Możliwe, że tak, ale cena 'zadośćuczynienia' za odwołane koncerty, zarezerwowane stoiska itp. wyraźnie zniwelowała te pieniądze. Poza tym takie imprezy [Dni Namysłowa] powinny zarabiać same na siebie, generując zyski na kolejną edycję.
Niemniej, te 2.000 zł to jest faktycznie śmieszna suma (dziura budżetowa? Kryzys nas dotknął?), chociaż osobom zainteresowanym (tym naprawdę zainteresowanym) do śmiechu pewnie nie jest :)

Zaoszczędzili, czy niezaoszczędzili - nieważne. Stawiam jednak dolary przeciwko orzechom, że na przyszłoroczną edycję Dni Namysłowa czy innych dożynek kasy nie zabraknie.

W tamtym roku Dni Namysłowaprzesunięte, w tym nie było (rozumiem przesunięcie o tydzień, dwa, na wrześień nawet, ale odwołanie?) ... III Czochraj Bobra Fest! wydarzeniem kulturalnym roku! :)

A tak przy okazji, mój siostrzeniec po usłyszeniu nazwy naszego szczytowego wydarzenia kulturalnego jakim jest ....już III Czochraj.....( wrodzona modestia nie pozwala mi na przytaczanie pełnej nazwy festiwalu :) ) ryknął iście homeryckim śmiechem i  turlająć się po nieco podsuszonej już trawce zapytał ( ciągle radośnie łkając) : czy wiesz może wujku co to znaczy?? Sprawdziłem w wyszukiwarce i troszeczke się zdziwiłem...( zapraszam do sprawdzenia ). Swoją drogą niezle się nasi rodzimi twórcy festiwalu zabawili nadająć mu tak soczystą nazwę. Szkoda tylko iż ten żarcik tak długo trwa.

A słowa Pani Karoliny :

"poprawiają krawaty
zasupłane w węzeł
znajomości wszelakich
"

złośliwie i ponadczasowo urocze/

 

Wracam do tematu, jak w nagłówku.

Faktycznie jeżeli jest tak jak pisze ReVoltaire, to jest to przykre i żenujące. Szkoda!

Sam jako skromny emeryt coś bym dorzucił, trzeba tylko chcieć, jak to słusznie zauważył ReVoltaire. Dla mnie to zwykłe nieudacznictwo i brak dobrej woli, nie podjęto żadnych działań aby zachęcić namysłowian do za sponsorowania tak ciekawej i oryginalnej imprezie. Nade wszystko nie było żadnej publicznej informacji(mimo, że Biblioteka w nazwie ma tytuł publiczna!!!) ani próby nagłośnienia sprawy braku środków finansowych na nagrody.

Skądinąd wcale mnie to nie dziwi, gdyż już kilkakrotnie miałem do czynienia z Panią Kierownik Biblioteki i zawsze  były to odczucia nacechowane brakiem chęci i zaangażowania ze strony tej Pani. Marazm i stagnacja, klasyczne niechciejstwo i lenistwo, jak to zauważył ReVoltaire. Wielka szkoda i żal, że tak się stało.

 

Chester – Pańskie słowa świadczą o braku wiedzy odnośnie pracy biblioteki lub też o zwykłej złośliwości - choć w to nie chciałbym wierzyć.. Nie jestem fanem Kierowniczki, doceniam jednak jej wkład w bardzo ubogie życie kulturalne naszej mieściny. To, ile dzieciaki mogą odkryć podczas wizyty w bibliotece, wiemy tylko my rodzice – spotkania z autorami, noc z Andersenem, ba! nawet czytanie bajek po angielsku. Nikt w tym mieście tak nie przytula dzieciaków jak biblioteka. Dla dorosłych również znajdą się nie lada okazje – przykład- wizyta Elżbiety Dzikowskiej jeszcze nie tak całkiem dawno. Marazm, lenistwo, niechciejstwo i stagnacja? Chyba mówimy o dwóch różnych osobach. Nigdy, powtarzam, nigdy nie zostałem zlekceważony, jeśli chodzi o możliwości współpracy. Wręcz przeciwnie. Biblioteka bez wsparcia swojego gospodarza, czyli gminy, nie jest w stanie zrobić wiele i na możliwości, jakie im stworzono – dziewczyny starają się jak mogą. Proszę nie obrażać ludzi, którym jeszcze coś się chce, bo z takim wsparciem, odpuszczą, a w tym wypadku wszystko zdechnie… Pozdrawiam i więcej obiektywizmu życzę.

daff - wydaje mi się że to Pańskie słowa świadczą o słabej znajomości niuansów pracy biblioteki. Do fanów Kierowniczki również zaliczyć mnie nie można, to fakt. Szczególnie po sytuacji gdy ktos z rodziny chciał przekazać (bezpłatnie!) dość sporą ilość książek - bez wczesniejszego dostarczenia szczegółowego ich wykazu na pismie p. kierownik nie była zainteresowana sprawą. No cóż - w sprawie osiągnięć bibliotekarskich - czytanie bajek po angielsku to raczej zasługa miejscowej szkoły językowej, zaś Andersen to ogólnopolska akcja i praca z pasją bibliotekarki z działu dziecięcego. Daff - proponuję zapoznać się z pracą analogicznych bibliotek w sąsiedniej Oleśnicy czy Kępnie - to jest przepaść!

Bardziej w kontekście odwołania konkursu interesuje mnie to, jakie działania osobiście podjęła czy może też ich zaniechała p. Kierownik. Mam wrażenie (i jest to chyba tylko tajemnicą poliszynela) że do czasu gdy za wszystkim biegał i załatwiał opiekun Weny p. Kazik Jakubowski - wszystko grało, a p. Kierownik mogła spokojnie zbierać laury. Gdy natomiast trzeba było samemu tym się zająć - wyszło... jak w temacie!

Dzięki czarny kocie za wsparcie i celne uwagi, minusy w pracy i działalności naszej Biblioteki, to całkowicie odrębny temat.

Warto go poruszyć i nagłośnić ale to zrobimy przy innej okazji. A może jednak nie można czekać, bo jeżeli nie teraz to kiedy?...

Być może znajdą się jeszcze namysłowianie, którym doskwiera ten biblioteczny marazm. Będę wdzięczny za ich uwagi w tej kwestii.

A jednak szkoda i żal tak pięknej imprezy. Zaniechanie i brak aktywności społecznej(czytaj obywatelskiej), to choroba, chyba nie tylko naszej namysłowskiej społeczności.

Pozdrawiam Cię serdecznie i do miłego...

 

Jestem oburzona! Juz niedługo wydarzeniem kulturalnym w N. będzie nabycie gazety w jednym z 1000 supermarketów!

Uch...Czy w kasie Gminy nie mozna wygrzebac 2000zł ? Czy, planując budżet na nowy rok, nie można od razu wpisac "Róż..." w planowane wydatki? Jesli Biblioteka nie ma na to  środków, nalezy zdobyc je gdzie indziej. Szkoda ze nie nagłośniono sprawy,moze znaleźliby się prywatni sponsorzy, którym nieobojętne życie kulturalne w N.

Ostatnio mam wrażenie, że Namysłow stawia na "mieć" a nie na "być"...

Najlepszym przykładem ostatnie obchody Swięta Niepodległości.

Czarny Kot --- w kwestii przekazania ksiązek zachowanie p. kierownik jak najbardziej zrozumiałe. Musi wiedziec, czy książki, które przejmuje w darze, nie będa zalegac na półkach jako pozycje zdeaktualizowane lub powielone.Trochę zrozumienia.