Alchemik Paulo Coelho to światowy bestseler. Co takiego jest w tej książce, że sięgają po nią ludzie bez względu na narodowość, wyznanie, czy wiek? Odpowiedzi na to pytanie można było szukać na dzisiejszym przedstawieniu w Namysłowskim Ośrodku Kultury. Dzieło wybitnego pisarza wystawiali bowiem uczniowie Gimnazjum nr 2 w Namysłowie.
Książka opowiada historię pasterza z Andaluzji o imieniu Santiago. Wędruje on ze swoim stadem owiec po Andaluzji. Miał zostać księdzem, ale porzucił naukę dla podróżowania. Jest zakochany w dziewczynie z miasta. Pewnej nocy śni o zakopanym, gdzieś przy egipskich piramidach, skarbie. Sen mu się powtarza. Gdy przychodzi do jakiegoś miasteczka sprzedać wełnę z owiec udaje się do Cyganki, która mówi mu, że powinien iść do Egiptu szukać skarbu. Zawiedziony radami Cyganki udaje się na spacer po mieście. Spotyka starca, który przedstawia się jako Król Salem. Król zachęca go do podróży do Egiptu. Twierdzi również, że każdy człowiek ma swoją Własną Legendę, czyli jakąś życiową misję, która powinna być zrealizowana, choćby za cenę największego poświęcenia. Santiago wyrusza w podróż. Po drodze pracuje u sprzedawcy kryształów. Zostaje okradziony, ma zamiar wracać, nie robi tego jednak i nadal pragnie iść do Egiptu. Po licznych perypetiach i dotarciu do piramid okazuje się, że skarbu wcale tam nie ma. Pod piramidami Santiago uświadomił sobie, gdzie rzeczywiście znajduje się skarb.
Książka przenosi do baśniowego świata, w którym czujemy się bardzo dobrze. Przedstawiony tam świat jest tajemniczy i bardzo intrygujący. Treść rozmów Santiago ze spotkanymi ludźmi działa pobudzająco na wyobraźnię i uczucia odbiorcy. Wiele cytatów i mądrości z książki przeniknęło do powszechnego użycia jako aforyzmy. Mój ulubiony to:
A jakie jest największe kłamstwo świata? - spytał zaciekawiony młodzieniec
To mianowicie, że nadchodzi taka chwila,
kiedy tracimy całkowicie panowanie
nad naszym życiem i zaczyna nim rządzić los.
Wtorkowe przedstawienie w NOK było tylko oparte na książce Coehlo. Było jej znacznym skrótem. Mimo to kłaniam się nisko przed aktorskim kunsztem młodych gimnazjalistów i zdolnościom scenarzysty. Duża też zasługa w oddaniu klimatu książki jest po stronie twórców scenografii i aranżacji muzycznej. Choć bardzo ascetyczna, to dzięki temu kreująca przynajmniej w połowie klimat, muzyka była jednym z bohaterów spektaklu. Gratulacje!
Niestety, publika namysłowska nie dopisała. Po raz kolejny mam nieprzyjemność napisać: kto nie był, niech żałuje.