Przeszłość, przyszłość - plany i marzenia - rozmowa z Przemysławem Lechem

Tworzenie kariery w branży prawnej wydaje się być czymś szalenie prestiżowym. Dlatego też do rozmowy o życiu zawodowym i osobistym z aplikantem adwokackim zaprasza Anita Klimas

"Powiem coś banalnego:
jeśli - jak powiadają -
rzecz jest warta zrobienia,
trzeba poświęcić jej wszystkie siły,
a nawet niekiedy więcej..."
- H. Murakami

Przeszłość, przyszłość – plany i marzenia, co teraz, a co dalej?

Tworzenie kariery w branży prawnej wydaje się być czymś szalenie prestiżowym. Dlatego też do rozmowy o swoim życiu zawodowym, jak również i osobistym, zaprosiłam jednego z aplikantów adwokackich Przemysława Lecha, który opowiedział mi o swojej ścieżce… do celu.

AK: Dlaczego wybrałeś prawo? Jak wyglądała Twoja droga i podejmowanie decyzji dotyczących wyboru tego właśnie kierunku studiów? Nie bałeś się, że nie podołasz?

PL: Prawo wybrałem głównie dlatego, bo polecił mi je mój tata. Zasugerował, że jest to dobry kierunek studiów i właśnie powinienem rozważyć ten pomysł. Zdecydowanie jestem humanistą, nie nadawałbym się do studiowania na politechnice. Myślałem jeszcze o psychologii, może o filologii angielskiej. Biorąc pod uwagę zawód prawnika, stwierdziłem, że dlaczego by nie spróbować… Oczywiście, początkowo pojawiały się wątpliwości – czy będzie trudno, jak dam sobie z tym wszystkim radę, przecież to całe 5 lat, ale jestem najlepszym przykładem tego, że można! Inni byli dla mnie wzorem, zauważyłem, że skoro innym się udało, to dlaczego mi miałoby coś nie wyjść? Trzeba myśleć o najgorszym, ale liczyć na najlepsze, a będzie dobrze. Czas na studiach jest świetnym momentem w życiu każdego człowieka.

AK: Prawo prawem – ale czy to naprawdę aż tak bardzo prestiżowy kierunek, oczywiście w Twoim odczuciu? Czy uważasz, że ukończenie tych studiów na UO daje możliwość rozwoju swoich umiejętności, możliwość samorealizacji?

PL: Prawo bez wątpienia jest prestiżowym kierunkiem, nawet w Opolu. Ukończenie studiów na Uniwersytecie Opolskim w moim przekonaniu także daje niezłą pozycję. Naprawdę wiele osób dostaje się na aplikację po tej uczelni. Wykładowcami są osoby, które również mają zajęcia na innych uniwersytetach, tych, jak to mówią: bardziej elitarnych. Chociaż znajdą się zapewne osoby, które to będą kwestionować. Ale uważam, że nie chodzi tutaj wyłącznie tylko o to, na jakiej uczelni skończyło się ten kierunek studiów, a raczej o to, czy ktoś po prostu jest wybitny w tym, co robi, jak się w tym zawodzie czuje, czy jest to jego pasją.

AK: Mówi się, że studenci prawa to są takie osoby, które są zarozumiałe i zadufane w sobie oraz lubią rywalizować ze sobą nawzajem. A jak z tym było u Ciebie i jak jest teraz? Czy dużo takich „studyjnych przyjaźni, znajomości” przetrwało do dzisiaj?

PL: Hm, czy ja wiem, czy tak właśnie jest. To raczej nie chodzi o to, czy ktoś studiuje prawo, czy inny kierunek, tylko od osobowości człowieka. A nawet, gdyby rzeczywiście tak było, że prawnicy to osoby zadufane w sobie, zdecydowanie nie należę do tej grupy. Nie uważam, żebym nie był towarzyski. Wręcz przeciwnie – lubię spotkania ze znajomymi. Staram się to praktykować jak najczęściej. A co do moich „studyjnych przyjaźni”, oczywiście są takie, gdzie kontakt mamy do teraz, wielu ludzi poznałem w czasie studiów, z którymi do dzisiaj się trzymam, i na których mogę liczyć. Ale też w drugą stronę – są osoby, z którymi nasze drogi się rozeszły zaraz po ukończeniu prawa. Każdy poszedł w swoją stronę, każdy z nas ma swoje życie.

AK:  A jakie były Twoje początki, kiedy zacząłeś studia, chodzi mi tutaj o Twoje zamieszkanie w Opolu? Jak przeżyłeś proces klimatyzacji? Nie wiem… Tęskniłeś za domem, czy raczej szybko się tutaj oswoiłeś?

PL: W ogóle nie chciałem studiować w Opolu, planowałem przenieść się na inną uczelnię. Moi rodzice ukończyli tutaj studia, zawsze się z nich śmiałem i żartowałem sobie, jak mogli tu wytrzymać, przeżyć swoją „młodość”, bo przecież w tym mieście się nic nie dzieje. Ale powoli zmieniałem zdanie, zaczęło mi się podobać. Na pierwszym roku wynajmowałem stancję, na drugim już przeniosłem się do akademika, gdzie była żywa – wiadomo – atmosfera, wielu szalonych ludzi. Szybko się zaklimatyzowałem i zacząłem przyzwyczajać do tego miasta, mimo że jest kameralne. Uważam, że studia uczą samodzielności – i to jest właśnie ten czas, kiedy zaczyna się samemu podejmować decyzje, rodzice już tylko doradzają, nie rozkazują.

AK:  A czym zasugerowałeś się przy wyborze aplikacji, akurat adwokackiej? Bo czasem myślimy jedno, robimy drugie… Jak wyglądały Twoje przygotowania? Czy żałujesz jakichś swoich wyborów życiowych dotyczących m.in. studiów, aplikacji, jakichś innych przypadków, które stanęły Ci na drodze?

PL: Lubię prawo karne, a ludziom z reguły kojarzy się adwokat/obrońca ze sprawami związanymi z tą tematyką. Radcom prawnym przypisuje się nie tyle co sprawy z zakresu prawa cywilnego, ale z gospodarczego. Jednak przemyślałem to i stwierdziłem, że aplikacja radcowska może być nieco nudna. Jeszcze do niedawna radca prawny nie mógł być obrońcą oskarżonego w sprawach karnych. Jego rola zawężała się do reprezentowania w zasadzie oskarżyciela posiłkowego w takich właśnie sprawach. A jednak prawo karne i przestępstwa, które wchodzą w jego zakres – to taka adrenalina, coś się dzieje. Chociaż i tutaj jest haczyk – zawód adwokata to ryzyko, bo jednak radca prawny może być zatrudniony na umowę o pracę, czego nie wolno adwokatom.

Moje przygotowania do aplikacji trwały dosłownie 1,5 miesiąca. Zacząłem jakoś w połowie lipca, uczyłem się do września – potem poznałem dziewczynę, z którą się spotykałem, a wiadomo co wtedy jest ważniejsze, heh… ;) Ale udało się, dostałem się za pierwszym razem, wyniki były tego samego dnia – zadzwoniłem do rodziców, byli bardzo dumni, ja też byłem szczęśliwy. Od razu poszedłem ze znajomymi to świętować.
Co do odpowiedzi na pytanie, czy czegoś żałuję… Odpowiem tak: Nie, nie żałuję niczego w swoim życiu. Cieszę się, że było jak było, że jest jak jest… A jak będzie? Nie wiem, czas pokaże, na razie trzeba żyć teraźniejszością – to jest odpowiednie podejście, tak przynajmniej myślę.

AK: Rzucę Ci teraz hasło, a Ty się do niego odnieś. Twój pierwszy raz w sądzie ;)

PL: Na I roku aplikacji zetknąłem się już z typową praktyką. Miałem możliwość wystąpienia w Sądzie Rejonowym w Kędzierzynie – Koźlu, moja rola ograniczyła się w zasadzie do tego, że miałem podnieść zarzut (to była sprawa cywilna). Mimo to bardzo się stresowałem. Sprawa z góry była przesądzona, wiedziałem, że wygram, jednak nie potrafiłem opanować zdenerwowania. Teraz podchodzę do tego w miarę normalnie, sądy to dla mnie niemalże codzienność – bywam w nich średnio trzy razy w tygodniu.

AK: A jak wygląda Twój relaks teraz? Jesteś aplikantem, pracujesz w kancelarii, za rok czeka Cię egzamin zawodowy, jak się w tym odnajdujesz? Jak potrafisz od tego odetchnąć? Czy Twoje życie zawodowe nie nakłada się na życie prywatne?

PL: Póki co nie myślę o egzaminie końcowym, solidnie zacznę się uczyć tak z 4 miesiące wcześniej. Teraz uczy mnie dużo praktyka. Praktyka, mniej teoria, jest przydatna w życiu. Mój dzień wygląda tak, że pracuję do godziny 17-18, przychodzę do domu, zdrzemnę się, czasem wezmę do poczytania jakieś akta, przygotuję mowę końcową. Życie aplikanta ogólnie wymaga dużo pracy. Najpierw konieczne jest dać z siebie coś, żeby potem było łatwiej. Aby coś osiągnąć, to trzeba trochę włożyć w to wysiłku, po prostu chodzi o to, aby się czemuś poświęcić. Jednak mam też czas na sport, to moje hobby. Właśnie zaraz idę na basen ;) Gram też w „nogę”, staram się raz w tygodniu, żeby utrzymać kondycję, jeżdżę na rolkach po wyspie Bolko, jak jest ciepło… Prowadzę aktywny tryb życia. Zdarzy się, że wyskoczę do klubu ze znajomymi – ale to bardziej w weekend.

AK: Jak na prawnika przystało stołuje się on w restauracjach. A Ty? Obowiązują Cię jakieś normy żywieniowe? Znasz może jakiś przepis dietetyczny?

PL: Ha, ha! Tak?! No co Ty, naprawdę?! A Ty stołujesz się w restauracjach? Nie, ja do nich nie chodzę. Czasem jem w „Quchni” na Oleskiej, jak mi się nie chce gotować. Jak zacząłem studiować, to ledwo co umiałem obierać ziemniaki. Teraz umiem zrobić ryż z kurczakiem i warzywami (serio chcesz to napisać? :P). A tak to czasem jakieś obiadki dostaję od babci ;)

AK: Na pewno jednym z Twoich celów życiowych jest zostanie w końcu tym prawdziwym Panem Mecenasem. A czy oprócz tego jest coś, co też chciałbyś osiągnąć?

PL: Ojej, nie wiem… Hm, niby takie oczywiste pytanie, ale trudne, bo nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Chcę maksymalnie cieszyć się życiem. Pieniądze to nie wszystko. Uwielbiam podróże, kocham Rzym, w ogóle Włochy – nie wiem, czy chciałbym zamieszkać tam na stałe, ale mieć tam domek?! TO NA BANK… ;)

Rozmowę przeprowadziła Anita Klimas, studentka prawa Uniwersytetu Opolskiego

temat / lokalizacja