Jak tytuł wskazuje - nie będzie tu kompozycyjnie spójnych tekstów. Tu w ogóle nie będzie kompozycji. Ot, jak przyjdzie chwila, której lepiej nie będę miała siły, albo ochoty, spożytkować - napisze. Dziś zacznę od początku. Po pierwsze dlatego, iż jest sobota wieczór, a ja siedzę w domu (nie zeby mi to specjalnie przeszkadzało, a wręcz się tym upajam z Woody Allenem i jego filmem "Whatever works", który mnie szczególnie pozytywnie ale i sarkastycznie nastawił tymczasowo do świata). A po drugie nie istnieje. Ale wracając do tematu - przygoda zaczęła się kilka, szczególnie niewiele lat temu. Od zadania nadanego przez panią od sztuki w szkole. Mieliśmy narysować twarz. Jakąkolwiek twarz. Ku mojemu zdziwieniu, wyszło to wówczas całkiem przyzwoicie. No i w skrócie tak to się zaczęło. Potem były kolejne próby, i jak się okazało - z coraz lepszym efektem.
Tak naprawdę nie wiem, jaka była kolejność narysowanych prac ( a przynajmniej nie dokładna). ale czy to ważne? Robie to, kiedy mam ochote, wyjdzie lepiej lub gorzej. Ta akurat, ma swoją własną, oryginalną historie ( co notabene wcale często się nie zdarza w moich pracach). Call me boring.
Tak więc ta kartka gładkiego papieru miała cel w swoim smutnym, białym życiu. Rysunek na niej był stworzony w celu sprezentowania mojemu wówczas chłopakowi. Teraz wisi sobie ( bądź siedzi na dnie szafy, co nie jest mi dane wiedzieć, ale nadzieje mozna mieć) gdzies w południowej Anglii, niedaleko od Londynu. Czyli mogę sie uważać za światową artystke.... nieprawdaż?
Tym sarkastycznym akcentem zakończe moją dzisiejszą prezentacje. Jednak dodam jeszcze ( co jest istotne, a mi niewątpliwie umknęło) , ze rysunek przedstawia Helene trojańską wraz z Parysem ( oczywiście postaci zaczerpnięte z filmowej ekranizacji z Orlando Bloomem i Diane Kruger), a został zrobiony, jak wymownie mówi czerwony napis na zdjęciu, o godzinie 12:35. Funkcja, której (mądrze) przed robieniem zdjęcia nie wyłączyłam. Byłoby bardziej funkcjonalnie, gdyby DATA też była podana.... Ale wydaje mi sie, ze zdjęcie zostało zrobione w sierpniu 2007. Chętnie poczytam słowa krytyki. I nie tylko.
Dodanych komentarzy: 5
Re: Od początku i wcale nie po kolei - Przygoda z Rysowaniem ...
Widziałem juz wcześniej i dla mnie bomba. Co prawda nie lubię Orlando Blooma, ale przecież nie o to tu chodzi ;)
Re: Od początku i wcale nie po kolei - Przygoda z Rysowaniem ...
A jednak pokażesz światu co kryjesz na dnie szuflady, wspaniale:) Masz sporo do powiedzenia, nie tylko słowami:) Czekam...
Re: Od początku i wcale nie po kolei - Przygoda z Rysowaniem ...
Ile czasu Cię to kosztowało ? Bo efekt jest świetny ;)
Re: Od początku i wcale nie po kolei - Przygoda z Rysowaniem ...
Około tygodnia przy załozeniu ze codzinnie poświęce na to ok. 1,5 h. Pracy na raz nigdy nie zrobiłam. Ja musze sobie rozłożyć "na raty". Inaczej zmęczenie po kilku godzinach uniemożliwiłoby precyzje, a co najważniejsze - to ma być przyjemność - nie praca.
Re: Od początku i wcale nie po kolei - Przygoda z Rysowaniem ...
Pewnie, że przyjemność, przy założeniu, że nie ma się uczulenia na suche pastele i z którymi musiałam się mierzyć każdego dnia przez jakiś czas ;)