Remont Szkoły Ewangelickiej - Muzeum...

nabrał wreszcie odpowiedniego tempa.

Czekaliśmy na ten remont blisko dwa lata, ale jak ruszył, to bryknął z kopyta. Wnętrze,  sądząc po ilości wyrzucanych płyt pilśniowych, gliny ze słomą wypełniającej stropy to stajnia Augiasza.

Wzmacnianie naroży przed dociąganiem budynku stalowymi opaskami.

Rozlatujący się budynek budynek spięła pierwsza stalowa opaska.

Remont oryginalnego ożebrowania dachu.

Entuzjazm: "Namysłów w budowie..."

Cieśle są zadowoleni z jakości ponaddwustuletnich belek, ale ociosywują je do zdrowego rdzenia.

Warto zacytować RedNacza z arytkułu "Powstaną nowe muzea w Namysłowie" . Cytowany tekst pochodzi z 2 września 2009 roku:

Izba Regionalna (muzeum) powstanie w budynku wzniesionej w 1789 roku szkoły ewangelickiej. Powstała ona w miejscu dawnego zboru ewangelickiego i do jej budowy użyto materiałów rozbiórkowych z kaplicy ewangelickiej wzniesionej w tymże miejscu w 1753 roku. Obiekt jest unikatowym, na obszarze Śląska, przykładem miejskiego budynku z końca XVIII wieku o konstrukcji szachulcowej (tzw. ściana szkieletowa, którą jest np. mur pruski). Obiekt jest obecnie w bardzo złym stanie technicznym. Wymaga generalnego remontu. - Przede wszystkim przywrócimy pierwotne piękno elewacji budowli - tłumaczy Grzegorz Kubat - odtworzymy dawne otwory okienne i wrócimy do historycznej kolorystyki ścian. Tak jak było dawniej, dach pokryjemy łupkiem naturalnym.
W miejskim muzeum powstanie sala audiowizualna do przeprowadzania lekcji muzealnych, wykładów czy spotkań autorskich, sale wystaw czasowych oraz pomieszczenia, w których prezentowane będą eksponaty z Namysłowa i okolic. Na piętrze będzie biblioteka zawierająca zbiory Towarzystwa Miłośników Ziemi Namysłowskiej oraz czytelnia.

Dodanych komentarzy: 14

Madzik, Ś. P. wiceburmistrz Grzegorz Kubat był bardzo dobry z historii miasta. Lekcji udzielał mu chyba historyk architektury, dr Andrzej Legendziewicz. Pierwszy Dom Modlitwy( zbór ewangelicki) został zbudowany na placu przy Szkolnej i Dubois. Jak czytamy w  wypowiedzi nieżyjacego wiceburmistrza remontowana dzisiaj szkoła ewangelicka  została zbudowana z materialu rozbiórkowego z tego pierwszego Domu Modlitwy. Ten zbór ewangelicki, jak możemy przeczytać u Liebicha, groził zawaleniem - nie wszystkie co pruskie było doskonałe. Pierwsza namysłowska świątynia ewangelicka, co ciekawe, miała trzypiętrowy chór. No to wobec tego ta odnaleziona przez Ciebie rycina Wernera nie może przedstawiać ewangelickiego Domu Modltwy. To bylby argument czwarty przeciwko Twojej hipotezie.

Wybieram się na otwarcie tego Muzeum - Izby Regionalnej z prezentem - najpiękniejszym otoczakiem, jaki widzały moje oczy. Służył do rozcierania zboża na żarnach, znalazłem go w wielkiej koleinie polnej drogi w Strzelcach Namysłowskich. Jest naprawdę piękny i waży z 5 kg. Będzie idealnie pasował do dużych żaren znalezionych podczas budowy fabryki lodów Schoellera (dzisiaj Nestle).

Wczoraj przekazałerm pani archeolog Magdalenie Przysiężnej-Pizarskiej duży gliniany koralik z wypalonej gliny. Okazało się, że to średniowieczny przęślik. Służył do obciążania nici snutej na wrzecionie. Wzbogaci namysłowskie zbiory. Znalazłem go między kamieniami bruku przy Jagiellońskiej.

Po raz drugi napiszę, że Wernher mógł nie wiedzieć gdzie stał ten dom modlitwy, często fantazjował (choćby rysunki oblężenia Brzegu z lat 30. XVII wieku, nieiistniejący jeszcze zbór w Miodarach itp.) i mógł rysować z pamięci, albo przy pomocy zaginionych planów. Poza tym skąd u licha na rycinach Wernhera "Kościół 11 tysięcy Dziewic", nie wspominany w źródłach (u Liebicha wspomniano "Kościół Naszych Kochanych Dziewic" jako kościół klasztorny), najwidoczniej błędnie uznany przez autora za osobny budynek (pisząc artykuł o rysunkach Liebicha i szukając najbardziej zbliżonego do rysunku kościoła budynku uznałem, że stał on w miejscu dzisiejszego bloku na rogu Wojska Polskiego - Rynek, ale to baaardzo na wyrost).

No to tak...

* W 1742 roku uroczyśce otwarto nowourządzoną ewangelicką szkołę. Poświęcenia dokonał pastor Gotfried Romanus Henne (zm. 23 VI 1756) z Idzikowic, a nauczycielem mianowano Chrystiana Hoffmana. Szkoła mieściła się przy ulicy Sukienniczej (Sukno - Tuch, Sukiennik - Draper, a więc Tuchstrasse lub Draperstrasse z naciskiem na to pierwsze) w domu nr 85, a liczba uczniów wyniosła 60. Obok tej notki widnieje data 18 II 1742 roku.

* Po rozebraniu w 1787 roku ewangelickiego Domu Modlitwy (zbudowanego w l. 1753-54) na jego miejscu zbudowano szkołę. Stary budynek szkolny sprzedano kominiarzowi Gruntzerowi.

* 20 VIII 1792 roku kolegium ewangelickie sprzedało zakupiony na szkołę w 1744 roku dom nr 1 (zmiana numeracji między 1744, a 1792 rokiem? Po śmierci Gruntzera budynek wrócił pod władanie kolegium? Gruntzerowi przekazano budynek dopiero w 1792 rojy?) i podjęto budowę nowego budynku, który poświęcono 25 VIII 1793 roku. Koszt budowy wyniósł 1854 talary, z czego ze sprzedaży domu nr 1 uzyskano 825 talarów.

* Budowana od kwietnia 1818 roku Szkoła katolicka była w listopadzie tegoż roku gotowa do oddania do użytku. 10 XI 1818 roku poświęcenia budynku dokonał dziekan Mroz. Koszt budowy wyniósł 1602 talary 3 srebrne grosze i został pokryty przez kaszę miejską. Z tego co kojarzę to w przypisach do tłumaczenia kroniki Liebicha padło interesujące [zapewne błędne] stwierdzenie, że budynek ten powstał na rogu Szkolnej i Dubois (wrócę do Namysłowa to sprawdzę)

* W 1870 roku powstała prywatna szkoła dla dziewcząt (jeśli pamięć nie zawodzi była to szkoła panny Bobertag i mieściła się w Rynku).

* 13 V 1878 roku otwarto Gimnazjum - Hohere Knebenschule (budynek na rogu Piastowskiej i Armii Krajowej, po wojnie pełniący fukncję Liceum Ogólnokształcącego.)

* W 1883 roku wybudowano za 27 000 marek nową szkołę katolicką. 

Moja odpowiedź jest taka. Gmach na Szkolnej to szkoła z lat 1744-1787(1792), a budynek Gimnazjum nr 1 to szkoła z lat 1793-1945. Otwarta w 1883 roku szkoła katolica to budynek ZSS koło kościoła Piotra i Pawła. Może źle interpretuję, ale ja zapiski Liebicha rozumiem tak.

Rejestr zabytków rozwiązuje wątpliwości (i rozjaśnia moje błędy promieniejącą poświatą). Rok budowy 1789, wpis 914/64 z 27 V 1964 roku.

W takim razie kiedy otwarto szkołę ewangelicką w miejscu Gimnazjum nr 1?

Madzik,  trzecią szkołę ewangelicką - dzisiaj Gimnazum nr 1 oddano do użytku w 1794 (Liebich - 1792, s. 115). Zaledwie 6 lat po wybudowaniu drugiej szkoły. Widocznie ta ze Szkolnej i Dubois szybko okazała się  za mała.

W II poł. XIX w. Prusacy adaptowali lub wybudowali w Namysłowie dwa Domy Modlitwy i kościół św. Andrzeja, czyli wykorzystywali trzy świątynie. Podobnie było ze szkołami. W II poł XIX w. również użytkowano w Namysłowie trzy gmachy szkolne. Niezły galimatias.

Najważniejszy w tym wszystkim jest to, że tekst RedNacza pozwala zrozumieć, dlaczego ta niepozorna druga szkoła ewangelicka była i jest dla namslauerów taką świętością. No bo przecież została ona wybudowana z rozbiórkowych poświęconych belek i cegieł pierwszego zbudowanego - a nie zaadaptowanego - ewangelickiego Domu Modlitwy. Na tym placu (Dubois, Szkolna) w krypcie pod ołtarzem głównym pochowano zresztą pierwszego niemieckiego pastora ewangelickiego mgra Gottfrieda Henne z Turyngii.

Ok, znalazłem zapiskę ze s. 115. Budynek poświęcino 25 VIII 1793 roku, a ukończono całkowicie w 1794. Czyli możliwe, że otwarto go chocby w części w 1793 roku.

Ciekawa jest s. 112. Liebich podaje, że po rozebraniu kościoła ewangelickiego postawiono na pozostałym placu szkołę. Kronikarz myli się w rachunkach - podaje, że świątynia przetrwała 37 lat, kiedy w rzeczywistości były to 33 lata (budowa 1753-54, poświęcenie 21 VII 1754 roku). Stara szkoła - leżąca w pobliżu kościoła katolickiego została sprzedana kominiarzowi Gruentzerowi.

Na s. 125 jest wspomniany przeze mnie błędny przypis o katolickiej szkole przy ulicy Szkolnej-Dubois. Chodzi tutaj chyba o budynek szkolny obok kościoła PiP (na dawnym placu).

Dziwne... Wynikałoby wtedy faktycznie, że budynek na Szkolnej pełnił swoją funkcję jedynie kilka lat :) A pamięc o nim pozostała w nazewnictwie ulic - Schulstrasse i Szkolnej.

Madzik:

Poza tym skąd u licha na rycinach Wernhera "Kościół 11 tysięcy Dziewic", nie wspominany w źródłach (u Liebicha wspomniano "Kościół Naszych Kochanych Dziewic" jako kościół klasztorny)

Madzik, no to jesteśmy w domu. Chodzi o ten sam kościól i klasztor związany z kultem Św. Urszuli i legendą o 11 tysiącach dziewic. Ta przybyła do Niemiec księżna Kornwalii z 10 dwórkami-dziewicami, z których każda razem z księżniczką miała po 1000 służek-dziewic na okrętach, została zamordowana z 11 tysiącami Bretonek w Kolonii przez Hunów. Św. Urszula miał poślubić gallijskiego króla Conana barbarzyńcę, ale sztorm zniósł okręty i dziewice masowo trafiły w łapska Hunów. Ponoć cnotliwe Brytyjki trafiły wprost do nieba, a mieszkańcy Kolonii wstrząsnięci masowym mordem i cudem wniebowzięcia niewiast wybudowali Św. Urszuli i Dziewicom ośrodek kultu. Zresztą w herbie Kolonii mamy 11 świętych płomieni, które nawiązują do 11 Świętych Dziewic. Po czasach oświecenia nikt już nie wierzył w bajkę o 11 tysiącach dziewic i w XIX w. w czasach Liebicha żywy był tlko kult Św. Urszuli i  "Naszych Kochanych Dziewic".

Postanowiłem w tym miejscu snuć wątek off-topic, bo to kolejna namysłowska "zagwozdka". U Liebicha o tym niezachowanym kościele znajdujemy garść informacji:

Kościół pod wezwaniem Naszych Kochanych Dziewic, a należący - uwaga Frobeniusza - do klasztoru, w którym w dawnych czasach byli minoryci i w którym co niedziela wygłaszano kazania po polsku. Po wymarciu zakonników z klasztoru zrobiono szpital, a kościół pozostał na zakonne nabożeństwa. Jest on trochę zbyt obszernym budynkiem, a po ostatnim pożarze z braku dochodów, nie mógł być ponownie odbudowany. Na temat jego powstania brak jest pewnych wiadomości. Wielu wymienia rok 1420.

W opisie podkreśla się wielkość kościoła - jest "zbyt obszerny". W hierarchii zajmuje drugie miejsce po kościele Św. Ap. Piotra i Pawła. Pasuje do rysunku Wernera ( ryciny 9 i 10 na stronie), bo świątynia jest pokaźnych rozmiarów. Wg Wernera był wykonany z muru pruskiego - co częściowo tłumaczy, dlaczego nie mógł być po pożarze odbudowany.

Ale na jakim placu stała ta namysłowska sakralna budowla? Włodek Ożga  w swojej pracy "Niezachowane budowle sakralne i szpitale średniowiecznego Namysłowa" pominął ją milczeniem. Może zamiast śladu klarysek lub minorytów warto zbadać kult Św. Urszuli i zakon Urszulanek Unii Rzymskiej?

Same pytania. Do jakiego klasztoru kościół należał w czasach Frobeniusza? Jakie odprawiano w nim zakonne nabożeństwa po wymarciu minorytów?

Zaraz po tej fotce gołych rusztowań przy remontowanej Szkole Ewangelickiej pojawiły się odpowiednie dla przepisów BHP siatki. Teraz już nic nie widać. Cieszę się, że zdążyłem zrobić fotkę pokazującą remontowany, ale niezamaskowany gmach przy Szkolnej.

Problem, na który zwrócił uwagę  Madzik ciekawy. Niby szkoła funkcjonował krótko, a tradycja została utrwalona w nazewnictwie ulicy. Chyba trzeba by pogrzebać w pruskim systemie oświatowym - kiedy pojawiają się te Realschule, Hochschule?

Poza tym może wcześniej funkcjonowaly na tym placu inne szkoły lub inne zbory protestanckie ze szkołami?

No i mamy tą ulicę Sukienniczą z domem nr 85, czyli Szkołą Ewangelicką z lat 1744-89 - die Lange Tuchmcher Gasse, czyli dzisiejsza Dubois do zbiegu z ul. Wojska Polskiego (Enten Gasse, czyli Kaczą :P).

W prasie lokalnej ciekawe informacje o remontowanej Szkole Ewangelickiej. W "Namysłowianinie" - nr 11 z  września - dowiadujemy się z artykuł Dawida Kołdry, że budynek z 1789 r. ma bardzą oryginalne wiązania dachowe, z budynków publicznych ponoć zachowały sie tylko takie dwa na Śląsku. To skrywane dachówką drewniane ożebrowanie będzie można zwiedzać po remoncie. Artykuł nosi tytuł "Wkrótce pójdziemy do muzeum". "Wkrótce" potrwa jednak blisko dwa lata. Ciekawe także, czy z tym zwiedzaniem strychu będzie tak jak z "Wieżą Widokową" Bramy Krakowskiej?

Na drugiej stronie "Gazety Namysłowskiej" nr 5, lipiec-sierpień - w kolorze i na kredzie informacja MK [Moniki Kamińskiej] "Rewitalizacja Namysłowa".  W dole kolorowe miniaturki fasad Młyna, Szkoły Ewangelickiej-Muzeum oraz Baszty, ale już nie Oborowej, zwyczajnej baszty. Wszystko jak w bajce.