Tajemnice "Namslauer Adressbuch..."

"Namslauer Adresbuch von 1940 (Stadt und Landkreis)" jest wydrukowny gotykiem. Mało kto decyduje się na korzystanie z lektury niemieckiej książki adresowej obejmującej miasto i powiat , a okazuje się, że szkoda. Można w nim znaleźć mnóstwo ciekawych informacji. Mnie najpierw zainteresował ten zapis:

Alters und Siechenheim Bethanien, Haselbachstrasse 5 , F. 534: Leitung: Diakoniste Christiane Meitzner.

Dom dla starców i schorowanych prowadzony przez Betanki(?) (zwany potocznie "Bethanią"), ul. Haselbacha 5 (współczesna Reymonta), tel. 534; Kierownictwo: diakonisa Christiane Meitzner.

Z tym Domem Starców "Bethania" to intrygująca sprawa. bo po wojnie mieściła sie tu siedziba powiatowej "bezpieki", później Bursa LO, a w końcu Gimnazjum nr 2. Bethania z ulicy Haselbach i Reymonta nie pojawiła sie w naszej świadomości, bo zadecydowały o tym bardzo niskie nakłady broszur TMZN Tadeusza Harjasza, które zawierały tłumaczenia wspomnień namslauerów z okresu tużpowojennego. Nie bez winy jest i sam autor tłumaczeń, bo we wspomnieniach księgowego browaru podpisanego anagramem T.K. zamiast "Bethania "pojawia się "Betharia". Taka typowa  literówka w maszynopisie. To piękna - nie tylko niemiecka - nazwa domu dla schorowanych i starców, bo Bethania to przecież wioska pod Jerozolimą, w której dokonało sie wskrzesznie Łazarza. Tam zreszta mieszkał brat Marii i Marty. Po wojnie - zamiast przytułku dla schorowanych oraz  zniszczonych wojną starszych ludzi - państwo polskie zorganizowało tu "ubecką" katownię. Cóż za ironia polsko-niemieckiego losu. Będę się jeszcze raz posiłkował  książką adresową z 1940 r. , by wyjaśnić sprzeczne przypisy starych historyków-regionalistów.  Gdzie mieściła się pierwsza siedziba powiatowej milicji obywatelskiej?. Tadeusz Harjasz twierdzi, że w gmachu Bethanii. W drugiej jednak broszurze - cytując w tłumaczeniu wspomnianego już księgowego browaru(T.K.) - mówi się, że "polska policja" była zlokalizowana w domu Austa i Bethanii. Sprawdziłem ten dom Austa w książce adresowej z 1940 r. Herman Aust - mistrz ślusarski - miał dwie nieruchomości. Duży warsztat ślusarski z działką na Bohterów Warszawy (Wilhelmstrasse) oraz dom zapisany na żonę Marthę przy Feldstrasse (Józefa Pilsudskiego). Kamienica czynszowa Austa z elementami secesyjnymi jest pewnie dzisiaj siedzibą Powiatowej Komendy Policji. Bito tu okrutnie podczas śledztwa Niemców - członków zdelegalizowanej NSDAP. Na nadużycia milicji obywatelskiej i alkoholizm komendantów ciągle narzekał pełnomocnik rzadu RP na okręg 9 w Namysłowie - Tomasz Nowacki. Byli partyzanci z AL lekceważyli jego władzę i sekretarzy partyjnych. Wobec Niemców - tym bardziej potrafili być bezwzględni.

Zawsze się zastanawiałem,  dlaczego pełnomocnik-"starosta" Tomasz Nowacki przeniósł swoją siedzibę z placu Wolności (budynku byłego pogotowia ratunkowego) na ul. ŚŚ. Ap.Ap. Piotra i Pawła (dzisiaj ul. ks. Staszica). No i w książce adresowej znalazłem przyczynę. Na Peter Paul Strasse zlokalizowano był niemiecki urząd celny (Zollamt). Siedziba pełnomocnika mieściła się w co najmniej  dwóch kamienicach. Niezorientowani plotą bzdury na temat jego śmierci - on nie wyszedł od kochanki z ul. Staszica, ale ze swojego urzędu, a potem na ścieżce,  na łące - tuż przed mostem, będącej skrótem dla promenady wiodącej na Parkową - zastrzelili go Rosjanie. Cóż to był za sylwester 1945/46. Postrzelono śmiertelnie Tomasza Nowackiego i zginęli tego dnia ppor. WP Czesław Wajs, milicjanci(?) - Stanisław i Zygmunt Czerpakowie oraz Józef Minkina. Strzelanina jak w westernie. 5 martwych polskich szeryfów, a sowieccy bandyci zbiegli.

Dzięki książce adresowej dowiemy się także, że w 1940 r. niemieckim proboszczem parafii pw. ŚŚ. Ap. Ap. Piotra i Pawła był ksiądz Stosiek, a na czele konwentu Bonfratrów stał przeor Cosmas. Można też korygować namslauerów. Um Stadtpark (dzisiaj ul. Pułaskiego) mieściła się nie szkoła zawodowa, ale szkoła rolnicza (Landwirtschaftsschulle) z odziałem dla dziewcząt w drugim budynku (Maedchenabteilung).

temat / lokalizacja

Tematy

Dodanych komentarzy: 54

Dla zainteresowanych i Pana Tadeusza(entedy) podaję informację, że na niemieckim serwisie aukcyjnym eBAY.de jest do kupienia niemiecka książka adresowa Namysłowa i powiatu namysłowskiego z wszystkimi gminami z 1940r. w wersji elektronicznej na 1 CD i kosztuje 17.90 euro, czyli jak to od razu wylicza serwis 71.07 zł + koszt wysyłki do Polski 5.10 euro, czyli 20.25 zł ale za wysyłkę 2-3 płytek zapłacimi jedynie 7.10 euro, czyli 28.19 zł, opłaca się więc kupić kilka CD,aby skorzystać na obniżonych kosztach za przesyłkę. Nazywa się to: "Adressbuch Namslau Schlesien 1940 Namyslów (CD) AB261" podaję link do tej aukcji:

http://cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=290448187054&ssPageName=STRK:MEWAX:IT

lub druga taka sama aukcja:

http://cgi.ebay.de/Adressbuch-Namslau-Schlesien-1940-Namyslow-CD-AB261-/290448187381?cmd=ViewItem&pt=Sach_Fachb%C3%BCcher&hash=item43a00f9ff5

Jest to elektroniczna(niestety również w gotyku) wersja oryginału, o nazwie: "Einwohnerbuch der Stadt und des Kreises Namslau mit allen Gemeinden" ale wszystkie te informacje i wiele innych można wyczytać na ww. stronie z opisem aukcji. Nie wiem jaką wersję książki posiada entedy, przypuszczam,że tą samą. Byłbym wdzięczny za info w tej sprawie. Dodam,jeszcze,że aukcja kończy się 12 dni i 15 godzin a więc jest sporo czasu na zastanowienie się jak i obejrzenie oraz przeczytanie opisu. P.S. Proszę webmastera o pomoc w uaktywnieniu linków.

Ja korzystałem z tego żródła: http://www.namslau-schlesien.de/adrinhalt.htm. Widzę, że namslauerzy ocenzurowali "Namslauer Adressbuch... z 1940 roku. Nie ma na tej witrynie namslauerów właśnie str. 3, która mnie bardzo interesuje, Regirende Partei - partie rządzące:))

Ale w spisie treści na aukcji na "ebay" nie ma strony 4. Czyżby znowu autocenzura? Kripo, Gestapo itd:))?

Niestety ma Pan chyba rację, choć jak sądzę warto by kupić tę płytkę CD i sprawdzić czy tak jest faktycznie?
Można by się też zwrócić się z pytaniem do firmy, która wystawia i sprzedaje te książki adresowe, czy rzeczywiście nie ma tam strony 3 tj. Regierende Partei (S. 3)?
Jak sądzę sprzedaje ona nie tylko książki adresowe pow. namysłowskiego ale na pewno i innych. Jeszcze to sprawdzę i dam posta.
Z załączonego spisu wynika,że jednak str. 3 powinna być?!
A faktycznie bardzo ciekawe z tą str. 4, nic o niej nie jest napisane.
Może Pan wie co winno być na tej pominiętej str. 4?

Na aukcji ebay jest w spisie treści str. 3 - Regirende Partei, ale nie ma jej na stronce namslauerów:), z której korzystałem. Nie wiem, co jest na stronie 4, ale dlaczego nie ma tej strony w spisie treści na ebay?

Ciekawa i dość dziwna sprawa z tą książką adresową,myślę, ze wspólnymi siłami dojdziemy do prawdy.
Będę chciał wieczorem napisać do szefa tej firmy p.Matthiasa Schlechtera z Paderborn zapytanie o stronę 3 i 4,tzn. czy na elektronicznej wersji jego książki jest pełna str. 3 oraz dlaczego nie wymienia str. 4 oraz ewentualnie co się na niej znajduje?
Sprawdziłem też firmę,która oferuje na ebay-u wspomniane książki adresowe na CD, potwierdziło się moje przypuszczenie,oferuje ona ok. 40 pozycji książek adresowych na CD. I tu kolejna ciekawa sprawa, książka Namslau jest najnowsza,jeżeli można tak powiedzieć, gdyż jest wg. danych obowiązujących na rok 1940.Są inne książki, np. Milicza z 1939r.,Szprotawy z 1938r.,Bytomia z 1938r. itd. ale tylko Namslau jest z 1940r. Ciekawe i zastanawiające?
Nie sądzę,żeby Kreis Namslau und Gemeiden były tu jakimś wyjątkiem ale sprawa jest intrygująca,może p. Schlechter też będzie mógł coś wyjaśnić?

Szukałem tej powiatowej siedziby  NSDAP w Namysłowie w "Adressbuch z 1940 r." nie znalazłem, bo siedziby partii politycznych i personalia nazistowskich powiatowych wodzów znajdują się na str. 3 - tej niepublikowanej na stronach www.  namslaeurów. Znalazłem jednak we wspomnieniach b. nauczyciela niemieckiego z Namslau - Artura Kalkbrennera  (wg. Tadeusza Harjasza  - Kahlbrennera) info, że siedziba powiatowego NSDAP w styczniu 1945 roku mieściła się już w budynku Finansamt, czyli dzisiaj Banku Spółdzielczym. Prezes Zubek, kupując niegdyś ten obiekt,  chyba wiedział, jaką tradycję ma ten budyneczek;) Nie wiem, czy robię BS Namysłów dobrą reklamę:)

Naprzeciwko siedziby NSDAP musiało się mieścić partyjne kasyno - dzisiaj "Hotel Nowy". Może sporo jest prawdy w opowieściach o tym dyskretnym nazistowskim domku publicznym w dzisiejszym hotelu Pabiniaka? Nowy obiekt przy Hotelu Nowy ma też służyć publicznym i sportowym uciechom i rozrywce:))

P>S> Doczytałem jeszcze we wspomnieniach Kalkbrennera,  że jesienia 1944 kierownictwo namysłowskiego NSDAP rozpoczęło budowę schronu w pobliżu swej siedziby - na starym cmentarzu - dziś park przy placu Wolności. Mieli się w nim bronić do ostaniej kropli krwi namysłowscy naziści. Nie wiem, czy zabrakło cementu czy odwagi, bo wzorem kreislautera NSDAP Fischera wszyscy brunatni politrucy uciekli na lewy brzeg Odry. Chętnie przeczytałbym, kto miał zginąć w tym partyjnym schronie naprzeciwko współczesnego Banku Spółdzielczego. Jutro powinienem dotrzeć do nieocenzurowanej wersji "Namslauer Adressbuch..." Może opublikujemy listę z nazistowskiego bunkra?

Jest jeszcze a propos Domu Austa - a raczej domów Austa - taka relacja wspomnieniowa radcy sądowego Partheila z 27 maja 1945 r. :

Poszedłem potem przez [raczej obok torów - red.] tory na ulicę Feldstrasse [ul. Piłsudskiego]. Domy Austa były zajęte przez rannych Rosjan[...] Oba nowe domy majstra kowalskiego [warsztaty mistrza ślusarskiego] Austa na Wilhelmstrasse [ Bohaterów Warszawy - park zwany "Małpiakiem" ] były wypalone. Wynika z tego, że komendę MO przy Piłsudskiego przeniesiono dopiero po likwidacji sowieckich szpitali. Jedyny w mieście Aust - mistrz ślusarski był jednym z dców namysłowskiego Volkssturmu. Czyli   co?   Jednak na początku UB  i MO w jednym stali domku. I była to "Bethania" na Haselbachstrasse (Reymonta - Gimnazjum nr 2)? W garnizonie swoja siedzibę miało również NKWD. Ciekawe, gdzie się mieściła? Może też w "Betanii"? I MO, i UB miała zawsze dobrą sowiecką opiekę.

 

Mogę poszerzyć nieco naszą wiedzę w sprawie siedzib UB, wiem na pewno,że sąsiedni domek obok obecnego Gimnazjum nr 2,teraz jest to Reymonta nr 7, idąc od ronda z kapliczką, czyli kolejny po budynku gimnazjum domek, będący małą jednokondygnacyjną willą w stylu niemieckim,też był w posiadaniu namysłowskiego UB.Niewykluczone,że znajdowały się tam jakieś biura lub pokoje przesłuchań albo inne pomocnicze pomieszczenia(charakter tego obiektu nie jest mi bliżej znany).
Opowiadał mi, nieżyjący już właściciel tego domu Pan Jan Białkowski(wielce zasłużony dla Namysłowa,m.in. długoletni kierownik kina "Zorza" i oficer kombatant II Armii WP),że dom był we władaniu UB.Potwierdzał to również jego syn Kazimierz, obecny właściciel, dodając,że przy okazji remontu znaleźli ukryte w ścianach jakieś "dziwne" instalacje i kable.
Żałuję bardzo.że nie wypytałem wtedy dokładniej p. Jana(zmarł niedawno,bo w lutym 2009r.) o te "dziwne" instalacje oraz bliższe informacje o charakterze jaki spełniała ta posesja w czasach "rządów" UB.
Być może sąsiedni duży budynek(obecnie mieszkalny) położony nieco w głębi,między budynkiem gimnazjum a domem nr 7 też był w posiadaniu UB?
Dodam,przy okazji,że vis-a-vis tego domku znajdowała się duża stylowa poniemiecka willa, położona w głębi dużego ogrodu,wejście było oczywiście od ul Reymonta(willa została rozebrana w latach osiemdziesiątych i teraz stoi tam budynek mieszkalny Spółdzielni Mieszkaniowej).Willa jak pamiętam była zamieszkiwana przez rodziny Płatków i na piętrze Pankiewiczów(o ile dobrze pamiętam Pan Pankiewicz senior był pierwszym Przewodniczącym Rady Miejskiej Namysłowa) ale to już na pewno po 56r.i "rządach" UB.

Chester:

Przyznam się szczerze, że z pewną rezerwą od kilku miesięcy obserwowałem i czytałem posty i blogi namysłowian, ale odkąd entedy zaczął pisać pasjonujące historie o wojennej i powojennej historii Wilkowa oraz tajemnicach Namysłowa, vide: "Tajemnice Namslauer Adressbuch..." postanowiłem włączyć się z aktywną pomocą (aczkolwiek i z pewną obawą) w sprawie wyjaśnienia niektórych zagadek.
Mam nadzieję, że moje uwagi zostaną przyjęte życzliwie, życzyłbym sobie i portalowi, aby takich aktywnych pomocników było jak najwięcej i nie bali się pisać oraz dzielić swoimi uwagami i wspomnieniami o pasjonującej historii naszego miasta i powiatu.

Chesterze, dzieki za pochwały i uwagi. Postanowiłem nie gonić za sensacją - nie będę publikował żadnych list namysłowskich NSDAP-owców - tych, co to mieli zginąć w bunkrze na starym cmentarzu, a uciekli przed Rosjanami za Odrę, a potem nawet, gdzie pieprz rośnie. O indywidualnej odpowiedzialności brunatnych politruków można się będzie wypowiadać nie po wyliczeniu z "Namslauer Adressbuch..." najważniejszych danych personalnych nazistowskich funkcjonariuszy, ale po gruntownym zbadaniu dostępnych źródeł - choćby lektury prasy namysłowskiej - "Namslauer Kreisblatt" i "Namslauer Stadtblatt" - z lat 1936 - 41. O tym, kto i co robił "za Hitlera" w Namysłowie wiedzą tylko Niemcy i Rosjanie. Ci pierwsi wywieźli lub zniszczyli wszystkie archiwalia, a pozostałe dokumenty znalazły się w rękach Rosjan. Zastanowiło mnie, dlaczego we wspomnieniach nauczyciela Kartschoke,  Rosjanie wywożą ze szkoły w Wilkowie w sposób uporządkowany całą bibliotekę - z podręcznikami włącznie. Po co była potrzebna Rosjanom ta niemiecka makulatura? Fundamentem badań są zasoby biblioteczne, dokumenty gromadzące informację. Niestety, zostaliśmy  w Namysłowie i okolicy  ich pozbawieni. Nikt nie ma w naszym mieście nawet "głupiej" niemieckiej książki adresowej z 1940 r. Kto ma informację, rządzi światem i społeczeństem. Niestety, nie mamy dostępu do "uporzadkowanej niemieckiej informacyjnej  makulatury". Tak lekceważeni oficerowie radzieccy wiedzieli, co robią pozbawiając namysłowian  tych uporządkowanych  zbiorów. Z pozostałą w poniemieckich domach resztą drukowanych dokumentów obeszliśmy się lekceważąco - jak z makulaturą. Paliliśmy nią w piecu, spotkać ją można było pokrojoną i niepokrojoną w ustępach, bo język tych gazet i książek był nam obcy, a przeciez urodziliśmy się na tym samym kontynencie i na tej samej planecie. Czytając uważnie "Namslauer Adressbuch" spotkamy tysiące ślaskich nazwisk polskich. Niemcy wiedzieli, co robią wydając książki adresowe obcą czcionką - tym cholernym gotykiem. Oddzielili nas od tych śladów polskości na ziemi namysłowskiej na długie lata, ale nie na zawsze.

P>S> Postaram się powściagnąć swój złośliwy blogowy  jęzor. On przecież bardziej służy bieżącej poltyce, a nie prawdzie.

Komendantura radzieckiego garnizonu wojskowego mieściła się w restauracji i hotelu Pietzonka - była siedziba Powiatowego Komitetu PZPR - tzw "Biały Dom", budynek współczesnego Urzędu Skarbowego i PUP-u przy placu Wolności, bryła budynku i fasada tylko lekko przebudowane. Czyli pierwsza siedziba polskiej administracji - budynek dawnego pogotowia ratunkowego - znajdowała się w najbliższym sąsiedztwie Rosjan i "komiendanta goroda" majora Iwana Owsianki. Cóż za dysproporcje w wielkościach siedzib. Potężna machina wojskowej administracji sowieckiej kontra zalążek polskiej władzy w skromnym budyneczku. Nowacki usiłował być człowiekiem niezależnym, przeniósł szybko swoją upokarzającą siedzibę z dala od Rosjan. Walczył jak szeryf z sowieckim bezprawiem. Doprowadził do aresztowania dziwnej sowieckiej bandy, która rekrutowała się spośród pacjentów wojskowego szpitala, a wsławiła sie gwałtami w biały dzień, morderstwami i nawet napadem na pociąg Namysłów - Kępno i obrabowaniem wszystkich pasażerów. Wrocławskie NKWD niby aresztowała Sowietów-bandytów, ale po kilku dniach ich wypuściło. Banda w akcie zemsty śmiertelnie postrzeliła lewicowego szeryfa, zabiła towarzyszącą mu obstawę i przypadkowego gościa Nowackiego - ppor. Wajsa. Czy był to czerwony szwadron śmierci, ludzie od mokrej roboty z NKWD.? Trudno to będzie ustalić.

Szaleństwo represyjne UB zaczęło się zimą. Po śmierci "starosty ", a właściwie pełnomocnika rzaduTomasza Nowackiego. Po uruchomieniu ujęć wody pitnej, agregatów prądotwróczych browaru, nowoczesnej butelkowni i produkcji oranżady( listopad 45 r.), a potem produkcji piwa (połączonej z przeszkoleniem Polaków) Niemcy przestają być potrzebni. Wcześniej namslauerzy-pracownicy browaru stołują sie w restauracjach, otrzymują kartki żywnościowe i wypłatę. Traktowani  są dobrze. Ich pracami kierują sprowadzeni z Wrocławia anonimowi Niemcy  - inżynier i bawarski piwowar...

Oglądałem wczoraj budynki Austa przy Feldstrasse - za PRL-u ul. Feliksa Dzierżyńskiego - niezły patron KPMO i PUBP:), dzisiaj Józefa Piłsudskiego. Pierwszy to budynek Powiatowej Komendy Policji na fasadzie data budowy 1911, drugi, Apteka Pod Lwem - "erbaut" 1911-12. Oba budynki oddane prawie jednocześnie. Piękna architektura. Mistrz ślusarski Aust chyba  robił niezłe balustrady balkonów, dobry secesyjny gust. Polskie balustrady - ostatnio wymienione w jednej z kamienic - są jednak artystycznie słabsze. Ginie namysłowska niemiecka secesja. Trochę szkoda. Nie podoba mi się również ten beznadziejny kolorowy tynk - baranek. Aż się prosiło  o jakieś motywy roślinne, płynną linię, ale kto dzisiaj z murarzy to zrobi?

Entedy czy masz jakieś informacje dotyczące pobytu i działalności wojsk radzieckich w po 45 roku na terenie jednostki wojskowej w Jastrzębiu? Jest tam też cmentarz żołnierzy radzieckich tylko nie wiem czy jeńców wojennych czy żołnierzy po 45 roku? Szukałem w sieci i niestety nic nie znalazłem, a informacje na temat jednostki w czasie wojny też niedostępne. Adam.

Z tym domkiem publicznym dla NSDAP w "Hotelu Nowy" Wały Jana III [Sobieskiego] to jednak chyba bujdy na resorach. Na planie Joachima Assmana dawne powojenne przedszkole jest również przedszkolem - tyle że ewangelickim.

"Namslauer Adressbuch" - ale z 1929 r. ma p. Jadzia Kawecka - bezdomny kustosz nieistniejącego muzeum. Kserokopie książki adresowej  dostarczył jej - wiadomo kto - Joachim Assman. Książka ma kapitalne indeksy ułatwiające wyszukiwanie. Ja kupuję "Adressbuch" na aukcji. Pisanie o historii Namysłowa bez tej pozycji jest niemożliwe.

Tym razem dzięki planowi miasta Joachima Assmana udało mi się ustalić, że powojenne kino "Zorza" mieściło się po części w kościele staroluterańskim. Od starszych namysłowian wiem, że w miejscu, gdzie znajdował się ekran, stały luterańskie organy. Był to kościół protestancki wyznania ewangelicko-augsburskiego. Tak więc market "Eko" mieści się po części w starym kościele i przede wszystkim w kinie, a na poddaszu  w części tego kościoła i kina  -  wybudowano hotel. Przed wojną też mieściło się tu kino - "Delli - Liechtspiele" - [Delli (z włoska jak Tivolli] - Zabawna, może Grająca Zorza]. Dzisiaj hol hotelu to hol dawnego niemieckiego i polskiego kina.

Drugi "Hotel Nowy" - dawniej ewangelickie przedszkole("Kindergarten") - to też własność kościoła, najpewniej staroluterańskiego. Planowi Assmana i jego nieznanej namysłowianom legendzie trzeba poświęcić cały artykuł.

Przedziwna jest historia miejsca, gdzie stoją dziś kasy "Eko" i kantor Marka Rzewuskiego. Najpierw Żydzi mieli tu dom pogrzebowy - zgodnie z tradycją znajdowal sie w połowie drogi między synagogą a starym kirkutem(park -plac Wolności), potem kościól staroluterański, po wojnie knajpka, następnie magiel, fryzjer, lombard z kantorem wymiany walut, w końcu market.

Adamie, wg Kazimierza Kulińskiego (Obozy pracy i zagłady rozmieszczone przez hitlerowców w powiecie namysłowskim w latach1939-1945) na terenie jednostki - w miejscu, gdzie znajduje się pomnik, znajdują się dwa masowe groby po ok. 500 osób. Miejsce musi być  dziś zarośnięte lasem. Ponadto ekshumowano niegdyś 24 ciała odnalezione w lesie w miejscu śmierci i pogrzebano ponownie obok pomnika. Pochowani to jeńcy wojenni, przede wszystkim Rosjanie. W Jastrzębiu mieścił się oddział pracy obozu jenieckiego w Łambinowicach.

Jesli chodzi o czas pobytu Rosjan w Jastrzębiu, to info znajdziesz w pracy magisterskiej "Historia Jednostki Wojskowej w Jastrzębiu" - dostępnej niegdyś w czytelni miejskiej biblioteki. Mnie kiedyś zdziwiła informacja, że ostatnimi Niemcami, którzy uzyskali pozwolenie na wyjazd z Polski była grupa 20 pracowników zatrudnionych przez Rosjan w Jastrzębiu.

Przed kilku laty mój wuj wystawił książkę adresową całego NSDAP wszystkie "gauen" włącznie ze Śląskiem i Pomorzem. Księga liczyła chyba ze dwa tysiące stron jeśli nie więcej i kupiła ją na aukcji Biblioteka Jagiellońska tam pewnie jest dziś dostępna wraz z rozdziałem z Namysłowem i okolicznymi wsiami.
Pozdrawiam
Nadroj

Nadroj, czy mógłbyś podać tytuł tej sprzedanej przez Twojego wuja, a zakupionej przez "Jagielonkę", książki personalnej NSDAP. To ułatwiłoby jej namiar w zasobach bibliotecznych Wrocławia.

Przy okazji trochę z innej sprawie,wczoraj na eBay.de zakończyła się aukcja ciekawego zdjęcia z granicy(lokalnego przejścia granicznego dla pieszych, tylko gdzie?), z opisu wynika,że jest to przejście 12km od Namysłowa,opis:"wegweiser: Nach Namslau 12 km", czyli, drogowskaz:do Namysłowa 12 km, nie wiem tylko, czy na zdjęciu jest taki drogowskaz,widoczny jest tam znak jak drogowy chyba z herbem Namslau ale zdjęcie jest małe i szczegółów nie widać.W sumie nie wiadomo,czy opis dotyczy drogowskazu na zdjęciu, czy też jest to informacja sprzedawcy,która dotyczy ogólnego charakteru zdjęcia Intrygujący też jest szkic ołówkiem na odwrocie tego zdjęcia,trzeba go przeanalizować,na pewno dotyczy zimy 1935/36 i jakiejś większej grupy osób przechodzących na polską stronę,są też na szkicu zaznaczone dwa duże budynki ze zdjęcia. Licytowałem,to zdjęcie,niestety ktoś o 5,50 rano mnie przebił,choć aukcja kończyła się po 9 rano zastanawiałem się czy to nie czasem entedy, bo On lubi rano wstawać ale nie mam pewności,więc zapytam go o to.Zapraszam do obejrzenia. Link do tej aukcji:

http://cgi.ebay.pl/Foto1936-Polen-Grenze-Breslau-Wroclaw-Namyslow-Opole-/270621109575?pt=Militaria

albo

http://cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=270621109575&ssPageName=STRK:MEDWX:IT,

tytuł akcji brzmi: Foto1936 Polen Grenze Breslau Wroclaw Namyslow Opole. Proszę o uaktywnienie linków.

Entedy, ja z innej beczki. Myślę, że każdy namysłowski internauta zaglądający na Twojego bloga ma świadomość, że zawsze czegoś ciekawego zdoła się w nim dowiedzieć. Wobec powyższego mam pytanie/prośbę z gatunku "mission impossible" (bynajmniej dla mnie). Chodzi o to, czy jesteś w stanie podać genezę pewnego niuansu z naszego herbu miasta? Chodzi mi konkretnie o fakt, dlaczego namysłowski orzeł (było, nie było, piastowski) patrzy w lewo (dla osoby oglądającej godło - w prawo)? Pytam, ponieważ WSZYSTKIE orły piastowskie, które znajdują się w herbach miast (dolno)śląskich zerkają w prawo (dla oglądającego - w lewo). Nasz reprezentant jest w tym zestawie specyficznym "odmieńcem". Odpowiedzi nie znalazłem (choć w dwóch akapitach pojawia się wyraźna informacja o tym, co napisałem wyżej, że orzeł patrzy w swoją lewą stronę) w reedeycji broszury Pana Kulińskiego z 2006 r. o herbie i godle miasta (pierwotnie wydanej bodaj w 1963 r.), ani też w Monografii Namysłowa (trójki autorów).
Entedy, pomożecie? ;-)

Namislaviaku, z tym orłem - herbem miasta Namysłowa to też mi coś nie grało przed laty. To patrzenie naszego orła z herbu na wschód. Pytałem o to odpowiedzialną w latach 90. za to z ramienia urzędu, p. Jadzię Kawecką. (Prawda jest taka, że wtedy odpowiadał za nasz herb ówczesny młody sekretarz miasta i gminy, a dzisiaj dojrzały wojewoda Ryszard Wilczyński). Pani Jadzia uśmiechała się wtedy tajemniczo. Dodawała - " tak jest oryginalnie". Sprawdzałem dzisiaj przedwojennego  orła miasta i powiatu namslauerów - "nie jest oryginalny" - patrzy normalnie na zachód. Carski orzeł dwugłowy patrzy na zachód i wschód, bo w godle tym zawarta jest idea mocarstwa mającego swoje interesy i w Europie, i w Azji. Zapatrzonego drapieżnie i na Zachód, i na Wschód.

Myślę, że jest to najzwyklejszy żart Kresowiaków z TMZN, przemycający ideę odzyskania ziem zabużańskich, idiotycznie zaakceptowany przez heraldyka i nowe władze miasta po 1990 r.. Początkowo myślałem, że komuś się "pomierdoliło" tylko dlatego, że robiono projekt piastowskiego orła herbowego na podstawie zachowanej "matrycy" pieczęci. Myślę, że to była i jest niepoważna sprawa z tym orłem zapatrzonym na Wschód. To trzeba zmienić. Podobnie jak flagę miasta i powiatu. Zresztą już mamy schizofrenię herbową - orzeł starostwa patrzy prawidłowo na zachód, a orzeł miasta  - nieprawidłowo - na wschód. Z tymi godłami i flagami ziemi namysłowskiej, również gmin, dzieją się niezłe hece. Podobnie jak z powojenną historią miasta. A że w heraldyce III RP wszystko jest względne, to widać po ostatniej zmianie herbu starostwa. Z pięciu czerwonych(?) rożyczek (Prusacy i Hencklowie-Donnersmarckowi mieli trzy) przeszliśmy na jedną w polu tarczy. Za starosty Maciąga symbolizowały one 5 gmin.  Za starosty Ilnickiego biała różyczka jest jedna, ale ma czerwone pole tarczy i zielone wstawki.

P>S> Gwiazda w herbie miasta i różyczka w herbie starostwa to symbole Maryjne. Matka Jezusa miała w przeszłości roztaczać patronat nad miastem. Kiedy o 21.00 słyszymy z wieży ratusza melodię  pieśni  "Maryjo, Królowo Polski..." to jest to nawiązanie do tego patronatu, zawartego również w herbie miasta i powiatu. Szokuje to gości odwiedzających Namysłów. Zrobiono chyba jeden krok za daleko. Dodam jeszcze, że wybitny znawca średniowiecznego Namysłowa, prof. Mateusz Goliński, nigdzie nie znalazł w źródłach historycznych potwierdzenia tego patronatu. Znaki ikonograficzne w starym herbie miasta i powiatu sugerują  jednak tę Maryjną opiekę.

Znowu ja :D Teraz ws. Adressbuch

Tak sobie próbuję ją odczytać i ułożyć ludzi ulicami... Szczególnie poszukując ludzi z mojej "Wiesenstrasse" i mam problem z nazwami 2 ulic już przy literze A. Otóż: przy jakich ulicach mieszkali Anton Adler i Edmunt Arndt?
Nijak nie mogę się rozczytać i teraz żałuję, że nie miałem paleografii na tym roku :D

W obronie namysłowskiego orła. Na początek chciałbym zwrócić uwagę na to iż pochodzenie herbu miasta i herbu powiatu to dwie różne rzeczy. Herb okręgu (powiatu) Namslau w czasach pruskich to rzeczywiście pełna postać orła z głową skierowaną w prawo (czyli zgodnie z zasadami heraldyki). Trzeba pamiętać jednak iż ta jednostka administracyjna stworzona została przez Prusaków po oderwaniu Śląska od Austrii i przyłączenia go do Prus w latach 40tych XVIIIw. Więc co do herbu powiatu to wszystko jest ok. (miał on na piersiach różę z trzema kwiatami). Jeśli chodzi o odniesienie się do słów Pana Entedy: "Myślę, że jest to najzwyklejszy żart Kresowiaków z TMZN, przemycający ideę odzyskania ziem zabużańskich, idiotycznie zaakceptowany przez heraldyka i nowe władze miasta po 1990 r.." to trochę za daleko posunięte, niesprawiedliwe i błędne podejście do tematu. Fakt że wizerunek namysłowskiego orła miejskiego jest niezgodny z zasadami hereldyki oraz że powstał w wyniku pomyłki. Ale pomyłka ta zdarzyła się w XIV w., kiedy to rada miejska zamówiła nowe pieczęcie a pomyłka rzemieślnika sprawiła że orzeł zmienił kierunek w którym był zwrócony. Rajcom to jednak nie przeszkodziło w używaniu ich przy oficjalnych dokumentach (może koszt kolejnych ich przerastał?) Ową powiastkę pamiętam z zajęć z doktorem andrzejem Szczepanikiem poświęconym sfragistyce na UO. Czy ma potwierdzeni źródłowe tego z całą pewnością nie jestem w stanie powiedzieć. Faktem jest jednak że namysłowcy rajcy w średniowioczu sygnowali się pieczęcią z orłem zwróconym w lewą stronę, tu polecam prace Mariana Gumowskiego o heraldyce śląskiej, widnieją tam pieczęcie miasta Namysłów. Także biblioteczka TMZN jest tu pomocna: Zeszyt nr 6 (dawny 10) Kazimierz Kuliński: "Pieczęcie i herby miasta Namysłowa"; a ciekawe - niemieckie źródło - herbarz miejski z 1870 r. (tekst poprawiony) znalazłem przed chwilą. Można tam znaleźć herb miasta Namslau oraz pieczęć średniowieczną (w obu przypadkach głowa zwrócona w lewo). Zainteresowanych odsyłam na:

http://www.sbc.org.pl/dlibra/doccontent?id=1027&dirids=1

klikamy 1. pokaż, 2. przeglądaj publikację; warunkiem jast posiadanie w kompie DjVuBrowser plugin, który można z tej strony pobrać; herb miejski znajdziemy na s. 227 (książka s. 419), pieczęć s. 241 (tabl VII) Oczywistym jest także że najsłynniejszy orzeł w Namysłowie - ten z nad Bramy Krakowskiej jest kontynuatorem średniowiecznej tradycji piastowskiej tu obecności. On także natchnął zapewne ówczesnych włodarzy do przyjęcia takiej formy naszego miejskiego godła którą znamy obecnie. I jest to forma jak najbardziej zgodna z tradycją naszego miasta (choć heraldykom zapewne stoi kością w gardle). Nie ruszajmy więc naszego orzełka!!! Co do barw, to się nie wypowiadam. Kontynuując temat orła z Bramy Krakowskiej - ktoś wie kiedy powstał? Ładnych kilka lat temu usłyszałem ciekawą historyjkę - w latach 30tych zeszłega stulecia, za Adolfa, nakazano podobno ściągnąć orła zbyt piastowskiego, miano go zniszczyć. I tu dwie wersje: do końca wojny tablica przeleżała w ratuszu lub też została ukryta w prywatnym mieszkaniu- osoby mi to opowiadające nie były zgodne. Po wojnie została odnaleziona i wróciła na swoje miejsce. Jedna z osób opowiadających mi to uczestniczyła przy wmurowywaniu tablicy z orłem, niestety już nie żyje. A teraz z całkiem innej beczki - choć może ta informacja już się pojawiła wcześniej = wg sprawozdania pierwszą siedzibą Pełnomocnika ... Nowackiego było prywatne mieszkanie na Brieger Strasse 3 (pismo z 10 maja 1945), oczekuje on na "przyznanie mu właściwego lokalu"

Panie Choinka:), na heraldyce się nie znam. Właściwie nie powinienem się wypowiadać. Wiem jednak, że w sprawie namysłowskiego orzełka w herbie miasta toczy sie spór miedzy heraldyczną szkołą wrocławską, opolską, a może i częstochowską. Jednym nie odpowiada, że orzełek piastowski nie ma nóżek i brzuszka. Drugim nie podoba się także orientacja dzioba na wschód. Nie wdając sie w XIV-wieczne niuanse związane jednak z pomyłką w orientacji orlej głowy, kropnąłem z grubej Berty. Haratnąłem - jak zwykle - w chyba opolskie autorytety. Przyznaję, przydałoby się więcej powściągu. Mierzyłem jednak wszystko prostą logiczną miarą oraz ideologią i symboliką zwrotu głowy orła.

Tradycja nie jest na wieczne czasy ustaloną martwą i niezmienna jak skała historią. Jest żywą opowieścią organizującą nasze współczesne i przyszłe życie społeczne. Legendy o piastowskim charakterze orła na Bramie Krakowskiej oraz pomyłce na pieczęci z czasów piastowskich są dzisiaj martwe. Choinko, dobrze, że je ożywiasz. Nie znałem ich. Są piękne. Nie znał ich lub kompletnie zlekceważył je heraldyk ustalający nowy herb starostwa, bo zmienił wszystko - dodał korpus, łapy i szpony, kazał orłowi spojrzeć znów na zachód - tak jak  przed XIV-wieczna pomyłką.

Dla mnie ten dziób zwrócony na wschód budował jedyną możliwie żywą kresową ideologię i legendę zwrotu głowy orła. Nie wydaje mi się , aby orzeł wykonany i zawieszony przez rzemieślników Karola IV Luksemburskiego miał piastowski charakter. Drapieżny dziób Luksemburgów zwrócony jest na wschód, skąd zawsze spodziewano sie polskich najazdów. Nie zawieszał go żaden polski Piast. Dlatego ta piastowska legenda upowszechniana po wojnie jest dla mnie martwa. Żywa jest dla mnie tylko ta kresowa odczytana przeze mnie historia. Innej nie potrafię w tym herbie odczytać.

Opowieść o piastowskim charakterze miasta jest przebrzmiałym mitem. Wiemy, kto zbudował Bramę Krakowską, Ratusz,  zamek, mury i kościół. "Namysłowscy <<nasi>> Piastowie" spoglądali na orła na Bramie Krakowskiej, kiedy wyruszali na wspólne z Krzyżakami podboje Litwinów, kiedy wyruszali pod Grunwald, walcząc w hufcach mistrza Urlicha. Wyruszali na Wschodnie Kresy chrzescijańskiego świata. W XIV w.  tęsknili za sławą, łupem i litewskimi niewolnikami. Ci po 1945 r. - za utraconą ojczyzną. W obu przypadkach "piastowski orzeł" dodawał im jednak otuchy.

Ta historia z oszukanym  "piastowskim orłem" miasta  i odmiennym orłem starostwa ma schizofreniczną postać. Dwie namysłowskie głowy ptaka, który nie wie, gdzie ma sie zwrócić - na Wschód czy na Zachód.  Jeden jest Namysłów, Namysłowski Kraj i Jedna jest Nasza Polska oraz Rodzinna Europa. Orzeł w herbie starostwa i herbie miasta powinien mieć jedną postać. Choinko, pokaż mi na świecie drugi taki przypadek, że orzeł  miasta i powiatu ma tak różną postać. Nie trzeba być heraldycznym mędrcem, aby zauważyć taki idiotyzm.

 

P>S>

Dla świętego spokoju proponuję dwugłowego orła w herbie miasta i powiatu, a niech będzie jak orzeł carski czy cesarski, do tego z połową korpusu i jedną kulawą nóżką,  z dwoma szponami. To dopiero będzie "oryginalna" hybryda, która pogodzi szkołę opolską, wrocławską, a może i częstochowską;)

 

Obu osobom, które zechciały zabrać głos w sprawie naszego orzełka (entedy, choinka146) serdeczne „Bóg zapłać”. Nie dawał mi spokoju fakt, że Pan Kuliński we wspomnianym przeze mnie zeszycie (pełny tytuł podaje „choinka146”) przy odtwarzaniu prawidłowej wersji herbu posiłkował się – jak napisał – wiedzą autorytetu profesora dr. Mariana Heisiga, kierownika Gabinetu Numizmatyki i Sfragistyki PAN we Wrocławiu. Dlatego miło, że w nurtującym mnie temacie rozwinęła się (rozwinie bardziej?) dyskusja. Oczywiście chyba bezspornym jest, że „błąd” rzemieślnika przygotowującego pieczęcie w XIV wieku nie powinien być w dzisiejszych czasach (w imię rewizji historii?) korygowany, choć szkoda, że nie mamy potwierdzenia źródłowego. Ale idąc tropem wskazanej w linku pozycji „Wappenbuch der Schlesischen Staedte und Staedtel” z 1870 r. wygląda na to, że opcja orła z korpusem i nogami powinna być przyjęta jako obowiązująca (nie mówiąc już, że oba przypadki ze stron 227 i 241 zerkają oczywiście w lewo). Natomiast w naszym obecnym wypadku (rajcy miejscy i ich zatwierdzenie herbu w 1991 r.) bazujemy na orle... beznogim. Jaką więc interpretację szanowni rozmówcy powinniśmy przyjąć? Do mnie zawsze zdecydowanie przemawiał orzeł kompletny, tzn. z nogami i efektownymi, czerwonymi pazurami, choć to nie powinno być kwestią mojego gustu, ale faktów historycznych. I nie wnikam w tej chwili, czy dana opcja trąci naleciałością piastowską, a inna pruską.
Gdyby powstała społeczna inicjatywa w mieście na wzór kępińskiej, o której przy okazji dyskusji o zamku wspominał „entedy” (vide robocza nazwa „Inicjatywa NamysLove” ;-)), to może jako formalne już stowarzyszenie, mogłaby (moglibyśmy) zająć się i tym, na pozór błahym tematem? Bo zdecydowaną rację ma tu „entedy”, pisząc, że to kompletny absurd, aby orły z herbu miasta i powiatu patrzyły w dwie różne strony. Moi drodzy, co o tym sądzicie?

P.S. Z tej okazji pozwoliłem sobie nawet zmienić loginowy "portret". Prawda, że piękny? :-]

Jeszcze w kwestii orła. I kolejna moja pomyłka którą sprostuje. Nie dawało mi to spokoju więc dzisiaj przetrząsnełem papierzyska i rzeczywiście pamięć z wykładów sprzed nastu lat wybladła. Pierwsze wizerunki namysłowskiego orła to wiek XIII a nie XIV, znamy go jedynie z opisu, gdyż orginał czy jego wizerunek się nie zachował. Zorientowany był już wtedy na lewo. Tak że przepraszam - pisanie kole pierwszej w nocy ma swoje wady.
Co do piastowskiego charaktery naszego orzełka, to piastowski był ponad wszelką wątpliwość. Czarny, śląski orzeł, często występujący w przedstawieniu z przepaską (półksiężycem) na piersi - elemencie występującym bardzo często na Śląsku. Śląski nie jest jednoznaczny z Polskim - poczucie przynależności do narodu to wynalazek nowożytności a dla Polaków -czas rozbiorów i powstań. Piastowie, szczególnie Śląscy, zaczynając od Władysława Wygnańca, liczyli przede wszystkim na własny interes. Tak też było ze wspomnianym Konradem Białym, księciem oleśnickim (czy późniejszym księciem) który w wojnie z Zakonem w 1409 poparł Krzyżaków - ziemia namysłowska przawdopodobnie też brała udział w tej hucpie, stawając pod Grunwaldempo"tamtej stronie". Ale trzeba też pamiętać iż kilka lat później ten sam książe wspomaga wojska Jagiełły w kolejnej wojnie z Zakonem (1414).

Orzełek (ten lewy) jest symbolem miasta za książąt piastowskich, czeskich Luksemburgów (jest więc już wówczas na pewno pełnoletni - z Luksemburgami nie należy więc łączyć genezy naszego godła miejskiego), przeżył krótkie panowanie Węgrów, przetrzymał Austriaka, Prusaka, w zjednoczonych Niemczech także pozwolono mu być lewym. W tym przypadku warto zachować tradycje, by ożywiać ją, zmuszać do poszukiwań, pytań – dlaczego? Ten orzełek to świadectwo Polskości Śląska w średniowieczu – Polskości która mimo oderwania od reszty ziem Piastów wciąż była tu żywa – świadczą o tym spisy ludności z XIX i początków XX w. Także i my korzystający z uprzejmości Pana Entedy na jego blogu możemy się o tym przekonywać analizując Adressbuch z 1940 r., znajdując tam dużą ilość swojsko brzmiących nazwisk zarówno w samym Namysłowie, jak i w okolicznych miejscowościach. Ucieczka przed frontem Niemców i przybycie ludności z Kresów i Polski Centralnej przerwała ciągłość tożsamości kulturowej tej ziemi, której solą byli mieszkający tu od pokoleń ludzie. Autochtoni stąd nie mieli tyle szczęścia co ich pobratymcy z byłej rejencji opolskiej pod rządami Zawadzkiego (stąd dzisiejsza mniejszość niemiecka).

Ale ziemia pozostała, kultura materialna także, choć często w opłakanym stanie a naszym zadaniem jest próba nawiązywania do tradycji tej ziemi a nie szukanie na siłę poprawności geometryczno – heraldycznej. Dobrze jednak że możemy różnić się w zdaniach na ten temat, wzbogacając swoją wiedzę i ożywiając szare komórki.

Przyglądam się dokładniej naszemu gminnemu logo z orzełkiem – i rzeczywiście trzeba przyznać iż poczucie estetyki lekko tu zawiodło a wzorców ciekawszych było jednak kilka. Nad tym rzeczywiście bym popracował. A o zmianie herbu starostwa pierwsze słyszę – najwidoczniej nie wszystkie wieści dochodzą na okoliczne wioski.

Herby starostwa i miasta mają swą odrębną geneze i historię - piastowską i pruską. Prusacy tworząc okręg Namslau od podstaw zapewne nie zastanawiali się nad niuansami namysłowskiej przeszłości, tylko po swojemu zastosowali wzorce heraldyczne upodabniając powiatowego orła do orła niemieckiego. Kiedy powstał herb powiatu? Namysłów był stolicą obwodu po przyłączeniu Śląska do Prus w 1741, oficjalne powstanie Landkreis Namslau to rok 1816 - więc oba herby różnią się czasu powstania nowej jednostki administracyjnej czyli od ok. 200-250 lat. Nie jest to więc widzimisie naszych włodarzy z 1991 r. Ta różnorodność moim zdaniem to nie schizofrenia a nasza przeszłość, czyni ona nasze miasto i region odrobine ciekawszym. Gdyby nie ona nie mielibyśmy oczym dyskutować.

Co do społecznej inicjatywy "herbowej" z głosu Namisloviaka, to ciekawa rzecz - z chęcią bym sam jeszcze podyskutował na ten temat a i posłuchał co na ten temat mówią zawodowcy.

Mam nadzieję iż czytający tę przydługą kwestie nie zasneli. Słowotok to niestety mój problem.

No to, abyśmy wiedzieli, o czy dyskutujemy, dwa linki do oficjalnych herbów:

Starostwa

Miasta Namysłowa

No i wcale nie dla żartu;)

Karola IV Luksemburskiego - budowniczego murowanego Namysłowa, margrabiego Moraw i Śląska?, króla Czech, cesarza Niemiec

Zygmunta Luksemburskiego - króla Czech, cesarza Niemiec, syna Karola IV Luksemburskiegi, wnuka Kazimierza Welkiego, również mającego wiele do powiedzenia w Namysłowie, ale planującego z Krzyżakami i Wadysławem Opolczykiem, w ślad za tatusiem, rozbiór Polski

Wielki herb Czech (aktualny) - nasi sąsiedzi w swoim mniej znanym godle zawsze będą przypominać Polakom swoje - nie tylko dawne - aspiracje do Śląska 

średni herb Czechosłowacji (okres przedwojenny) - ciekawe, czy ten orzeł dolnośląski "Pepików" też jest piastowską pomyłką:)) No i tak jeszcze raz - bez żartów - radzę przeczytać opisy tego średniego herbu i wielkiego herbu Czechosłowacji.  Autorem projektu herbu jest "czeski Matejko:))" - Alfons Mucha.

Ciekawy jest również herb Protekoratu Czech i Moraw. Widać, że Hitler wybił z głowy Czechom ich odwieczną miłość do Dolnego Śląska;) Podobnie rzecz się miała z herbem Czech za komuny - Stalin wygasił Czechom te dolnoślaskie aspiracje, ale dodał nad łbem lwa świętą ruską gwiazdę.

Choinko,

Po pierwsze, z chęcią przeczytałbym, co na temat "piastowskiej pomyłki" i zwrotu głowy orła na Wschód w namysłowskim herbie mają do pwiedzenia heraldycy z Pragi i Wiednia. Czesi i Habsurgowie byli tu grubo wcześnie i dłużej niż Prusacy i Polacy.

Po drugie, wcale nie przekonuje mnie nawiązanie do tradycji pruskiego orła  - tej jak mawiał mój dziadek, powstaniec ślaski z Cieszyna gapy (wrony) - w przyjętym przez starostę Adama Maciąga starym herbie powiatu. Starosta miał swoją siedzibę na zamku i Starym Mieście na wieki przed Prusakami. W tłumaczeniu Kroniki Miejskiej wg Tadeusza Harjasza jest on nazywany kapitanem, ale w istocie był starostą okręgu. Mówienie, że od Prusaków zaczyna się nowożytne administrowanie Namysłowem i okręgiem to nieporozumienie.

Po trzecie, powiat namysłowski to przecież ziemia namysłowska (podoba mi się ta niemiecka nazwa kreis namslau, która oznacza okręg administracyjny, ale również grono ludzi). Powiat to nie tylko urzędnicy pruscy czy polscy i radni, ale i wspólnota. Jak łaczyć nas miał czarny orzeł pruski na starym herbie starostwa?  Co ma wspólnego z  gronem-wspólnotą namysłowian? Dla mnie będzie on czarną wroną - tak jak dla dziadka powstańca. Nie brońmy tego herbu wymyślonego za czasów starosty Adama Maciąga. Dla mnie jest on symbolem naszego serwilizmu. Ikoną historycznego fałszu, bo przesłania piastowską, luksemburską i habsburską tradycję miasta-okręgu.

Po czwarte, przytaczane przez Ciebie polskie w brzmieniu nazwiska z Adressbucha, majace świadczyć o piastowskim i polskim charakerze tej  ziemi właściwie niewiele znaczą. Znałem takich, co mówili nieoficjalnie gwarą, oficjalnie bardzo poprawną polszczyzną, straszliwie kaleczyli niemiecki, mieli polskie nazwiska jak Kluczniok, Małek, Zawada, Polak, Polaczek, ale uważali się za Niemców. Taki był ich wybór. Ślazaków zawsze fascynował niemiecki cywilizacyjny i techniczny rozwój, a także możliwość lepszego życia i zarobku. Wystarczy popatrzeć ilu glosowało w powiecie w 1933 i 36 na NSDAP, a ile na zarejestrowaną w kreis namslau partię polską.

Nie podoba mi się żaden herb namysłowski - ani miasta, ani stary starostwa, ten najnowszy obleci. Kiedy widzę chorągiew księstwa oleśnickiego w katedrze na Wawelu, tak bardzo podobną do naszego herbu, a  zdobyta przez Polaków pod Gunwaldem - trudno jest mi identyfikować się z tym dolnośląskim orłem. Pod jego skrzydłami walczyli u boku mistrza Urlicha wszyscy rycerze Ślaska - w tym namysłowianie. Jakoś trudno mi wybaczyć temu herbowemu orłowi mój wstyd i jego częstą zdradę.

P>S>

W opisie chorągwi krzyżackich zdobytych pod Grunwaldem("Banderia Prutenorum") Jana Długosza znalazłem taki frgment:

Chorągiew Konrada Białego, księcia oleśnickiego ze Śląska, którą osobiście prowadził sam książę Konrad z ludzi własnych; pod nią służyli rycerze jego właśni z księstwa wrocławskiego i Śląska. I sam książę Konrad został pojmany i pozbawiony zarówno chorągwi, jak całej swej fortuny, ale wypuszczony został na wolność z łaskawości Władysława króla polskiego.
Trzeba zaś wiedzieć, że ze wszystkich książąt śląskich czy też polskich nikt prócz tego Konrada oleśnickiego i Kazimierza, księcia słupskiego, czyli szczecińskiego nie przeszedł na stronę mistrza i Zakonu krzyżackiego z wieczną ich hańbą i wstydem, iż własną mowę i własną ojczyznę, wspierając wrogów chcieli rozszarpać i zniszczyć. Obu jednak oraz ich pojmanym rycerzom król Władysław przebaczył.

 

 

 

Widzę, że "piastowską pomyłką - tradycją" i zwrotem główki na Wschód inspirowała się również w lewicowym okresie Republika Weimarska. Ślaski Orzeł (Schlesischer Adler), czyli order zasługi za walkę z powstańcami polskimi o Śląsk.

Ta orientacja głowy orła na wschód to stara tradycja krzyżacka. Porównajcie sobie orła na krzyżu na  choragwi wielkiego mistrza krzyżackiego - tej spod Koronowa i Grunwaldu - z  chorągwią księstwa oleśnickiego - też spod Grunwaldu. No to jak z tą główką na Wschód - pomyłkowa tradycja piastowska czy krzyżacka:))???

Zwrot główki orła dolnąśląskiego na  Wschód nie jest żadnym oryginalnym wynalazkiem namysłowian. Nie wierzę w tę nawet XIII - wieczną pomyłkę "piastowskiego" rzemieślnika . Czy to znaczy, że wskutek niej przeszyto wszystkie chorągwie i średniowieczne flagi i proporce, na nowo przekuto herby na kamiennych płaskorzeźbach z wizerunkiem miejskiego orła? Ten średniowieczny  zwrot  na Wschód ma wg mnie krzyżacki rodowód. Tak jak gwiazda i różyczki, róża - też przecież symbole Najświętszej Marii Panny.

Na koniec dodam tylko, że kiedy arcyksiąże Maksymilian III Habsburg maszerował przed Byczyną na Kraków, był już koadiutorem, a właściwie faktycznym wielkim mistrzem  Zakonu  Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego. Kontynuował starą tradycję krzyżacką "Drang nach Osten". Zdecydowana część walczących po obu stronach to Polacy, bo to była wojna domowa. Ślązacy poszli kolejny raz na wojnę ramię w ramie z  Krzyżakami-Habsburgami i tym razem ze  Zborowskimi i Litwinami. Z takimi aspiracjami musieli mieć sztandary z orłami zwróconym główkami w lewa stronę:)

Jeszcze przed Konradem Mazowieckim Krzyżaków do Polski  - i to pod Namysłów  - sprowadził w 1222 roku Henryk Brodaty. Po raz pierwszy dowiedziałem się o tym przed laty czytając "Polskę Piastów" Pawła Jasienicy. Szczegółowo o osadnictwie Krzyżaków pod Namysłowem pisze także prof.  Mateusz Goliński w monografii "Namysłów - z dziejów miasta i okolic".  Henryk Brodaty osadził Krzyżaków w kluczu dóbr Lasocice (Sadogóra, Krzyżowniki) oraz Bandlowice (Rychtal, Zgorzelec ). Miasteczko Rychtal i wioski gminy Rychtal należały niegdyś do ziemi namysłowskiej, a w czasach pruskich wchodziły w skład namysłowskiego powiatu. Zainteresowanie Krzyżaków  ziemią namysłowską mija ok. 1249 roku - po najeździe Tatarów na Polską, ale na obszarach północnych ziemi namysłowskiej przeważa raczej osadnictwo niemiecko-walońskie. Nawet protoplasta nazwy miejscowości rycerz Baldwin miał starogermańskie imię, które z czasem odczuwano jako  romańskie, bo było ono bardzo popularne w średniowieczu we Flandrii.

Po raz drugi Krzyżacy pojawią się na ziemi namysłowskiej za cesarza Leopolda I, który w 1703 roku sprzedał im zamek w Namysłowie z wioskami Stare Miasto, Głuszyna, Woskowice Górne, Józefków, Polkowskie, Smarchowice Śląskie. Na początku XVIII w. byli oni strażnikami katolicyzmu, przykładnymi gospodarzami i szpitalnikami.

Witam Na zamku w Oleśnicy znajduje się (na wieży)płaskorzeźba z XIV wieku z herbem określanym jako herb książąt oleśnickich ale również jako herb piastowski. Widoczny jest na nim m.in. orzeł patrzący w lewo (taki orzeł występował na jednej z pieczęci Konrada II).Konrad I przez wiele lat był księciem namysłowskim (od 1313r). Z czego mógł wynikać ten nietypowy "skręt" głowy orła. Możliwe, że z istnienia obok drugiego herbu (mógł to być tzw. ukłon heraldyczny). Herby Konrada II i Konrada III zwrócone są ku sobie. Ale to tylko domysły. Niezapominajmy również o tym, że często lokalne gałęzie książąt piastwowskich wprowadzały odmienne warianty orłów i ich kolorystykę. Jest raczej mało prawdopodobne aby w tak ważnej sprawie jak herb miasta, rzemieślnik pomylił się i skierował głowę orła w stronę przeciwną. Jeżeli taka pomyłka miałaby miejsce zdrowy rozsądek nakazałby aby ją poprawić.

Problemy z flagą i herbem maja nie tylko namysłowianie, ale Dolnoślązacy. Miałem chyba nosa - z tym Grunwaldem i Krzyżakami;) Nowy herb i flaga Dolnego Śląska.

"Myślę, że jest to najzwyklejszy żart Kresowiaków z TMZN, przemycający ideę odzyskania ziem zabużańskich, idiotycznie zaakceptowany przez heraldyka ..." Absolutnie się nie zgadzam z takim twierdzeniem, że TMZN poprzez żart przemyciło w tak charakterystycznym symbolu notabene wszystkich namysłowian tak utopijną ideę jak odzyskania wschodnich Kresów. Nie znalazałem ani nie pamiętam żadnych opracowań, artykułów z działalności TMZN odnoszące się do odzyskania ziem zabużańskich.

No tak - ta idea była i jest utopijna. Ale prawie każde polskie towarzystwo, kiedy sobie popiło za komuny śpiewało takie piosenki:

Pierwsza bomba - ale silna

I dojdziemy aż do Wilna

Druga bomba atomowa

I dojdziemy aż do Lwowa

Długo tęskniliśmy za Kresami. To się z czasem wypaliło. Ale ta myśl o powrocie choćby dwóch miast pojawiała się często podczas rozmowy nie tylko starszych przy wódce, którym się przysłuchiwałem. Tak można było sobie zaśpiewać na rauszu, ale nigdy nie można było o tym powiedziec oficjalnie, a tym bardziej napisać. Wszystkie publikacje TMZN podlegały ponadto wewnętrznej i partyjnej cenzurze. Długo ważono słowa, nim trafiły one na spirytusowy komitetowy czy urzędowy powielacz.  Nigdy nie żyłem tym mitem kresowym, ale znam wielu, którzy o tym natrętnie i głupio myślało.

Początkowo myślałem, że przyznam sie do swojej głupoty i niestrożności w zarodku dyskusji o dziwnym "piastowskim" herbie Namysłowa. Że przyznam się, że żałuję, że napisałem. Anonimie strzeliłeś w niby czuły punkt. Bardzo słabe zdanie. Teraz napisałbym je  inaczej - "W tym orle z głową skierowaną na Wschód była polska podświadoma kresowa tęsknota". Zresztą nikt nie stara się dokładnie wyjaśnić od lat, dlaczego taka orła i flagi miejskiej oraz starostwa postać. Nawet ta ostatnia zmiana herbu starostwa odbyła sie cichcem, nie mówiąc już o ustaleniach  poprzedniego godła. Ale w tym zdaniu była zawarta inna  prawda - nie rozumiem znaków swojego miasta,  a heraldyk nie powinien był zaakceptować takiego orła. Zresztą co to za herby (miasta i starostwa), że nawet zawodowi lokalni historycy nie rozumieją, dlaczego taka rożna jest ich postać?

Drogi Panie Entedy. Nasz przyjazny spór będzie raczej nierozstrzygnięty Ty pozostaniesz przy swoim zdaniu a ja przy swoim. Jednak musze odnieść się na koniec do kilku Twych słów i pogmerać w historii.

I od razu - sorry za linki, ale inaczej się nie dało

Orzeł jako symbol związany z Piastami ukazuje nam się na początku XI w. na denarach Bolesława Chrobrego z napisem PRINCES POLONIE, prześmiewcy widzą w nim koguta czy pawia, jednak większość autorytetów widzi w nim jednak pierwszy w naszej historii wizerunek orła (do godła, czy symbolu rodowego jeszcze pewnie daleko). Orzeł zaczyna być częstym motywem zauważalnym w źródłach, co ciekawe najpierw na Śląsku. Jako wyjątek można traktować brakteat Kazimierza Sprawiedliwego z 1177 r. (z głową skierowaną w lewo). Dlaczego akurat orzeł? Nie było wielkiego wyboru w przypadku „godnych” zwierząt heraldycznych i w całej Europie najczęstszymi motywami będą orzeł, lew i gryf (czyli ich hybryda). Spotkałem się z poglądem że na wyborze orła dla Piastów mógł wpłynąć fakt iż w pobliskich Czechach Przemyślidów bardziej popularny był lew – więc tak dla odmiany (Przemyślidzi posługiwali się dwoma herbami: wizerunkiem lwa i tzw. „Płomienistej Orlicy” (http://www.poczet.com/przemyslidzi.htm) która szybko przestała być używana w związku popularnością orła z kolei u Piastów)

Powyższe i poniższe: http://www.akromer.republika.pl/orzel.html

Śląsk w XIII w. staje się wylęgarnią Piastowskiego, książęcego, orła. Początkowo funkcjonuje jako herb śląskiej linii Piastów. Po raz pierwszy jako godło książęce pojawia się na pieczęci konnej Kazimierza opolsko-raciborskiego w 1222 r Później stopniowo jest przejmowany jako herb przez kolejne linie Piastowskie, najpóźniej pojawia się na pieczęciach książąt mazowieckich, bo dopiero po 1271 r. Ciekawy – lewy wizerunek piastowski – orzeł Leszka Białego

(http://www.poczet.com/herby.htm).

Jako oficjalny herb całego państwa polskiego zaczął być używany od 1295 przez Przemysła II (ale już w wersji orła krakowskiego – czyli orła miejskiego, władca Krakowa w czasach rozbicia dzielnicowego czuł się nominalnym zwierzchnikiem innych ziem piastowskich). Na Śląsku XIII w. wyodrębniają się dwa główne modele wizerunku orła: na ziemiach Dolnego Śląska używano w herbie czarnego orła w złotym polu z białą przepaską na skrzydłach często dodatkowo z białym krzyżem pośrodku (jest to rodowy znak Henryka Brodatego), natomiast ziemie Górnego Śląska przyjmowały na ogół orła złotego w błękitnym polu.

W XIII w. pojawia się herb miejski miasta Namysłów jako wersja dolnośląska, który jest wynikiem oddziaływania herbu książęcego a nie wpływu krzyżacko-luksemburskiego, łącznie z ową lewą orientacją. Obecność Krzyżaków była zbyt krótkotrwała by móc w taki sposób oddziaływać na lokalne realia, chyba że przyjmiemy że to wpływ Krzyżaków ukształtował także herb Henryków Śląskich http://www.poczet.com/henrykii.htm (tu Henryk Pobożny). Moim zdaniem z tym nosem to jednak coś nie tak. To samo dotyczy patronatu NMP nad Namysłowem, oprócz gwiazdy maryjnej w herbie świadczy o niej istnienie kościoła franciszkańskiego (wzmianka w 1285 r. – informacja o patronacie Najświętszej Marii Panny nad konwentwem z 1321 r.), więc patronat ten należy łączyć z franciszkanami a nie Krzyżakami. Co do Luksemburgów – Karola i Zygmunta, to XIV i pierwsza połowa XV w. – orzełek namysłowski, taki a nie inny, istniał już od co najmniej stu lat (ok. 1249 prawa miejskie), więc w jaki sposób mogli oni wpływać na jego wizerunek? Owszem, mogli go utrwalać, ale go nie współtworzyli. Jeśli zależałoby im na lewym skierowaniu orła to czemu nie widzimy tego w herbach innych miast śląskich?

Wizerunki heraldyczne w tej epoce w całej Europie są do siebie podobne, nie ulega wątpliwości że Piastowie Śląscy w XIII w. przyjmowali wzorce zachodnie bo były to wówczas jedyne jakie można było przyjąć, łącznie z popularnością mowy i ubioru. Ówczesne orzełki niemieckie które mogły działać na wyobraźnie Piastów przy ich wersji, to orzeł Brandenburgii i dynastii askańskiej

(http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Brandenburg_Wappen.svg&filetimestamp=20060611143551),

czerwony na jasnym tle, bliskim sąsiadem była Marchia Miśnieńska, której ówczesnym herbem był lew Wettinów

(http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_III_Dostojny) (tu Henryk Dostojny).

Herb cesarski jaki wówczas funkcjonował to dwugłowy złoty orzeł na czarnym tle, około 1220 r. za panowania Fryderyk II Hohenstaufa barwy te zostały odwrócone, wspomnieć można także o owej czeskiej Płomienistej Orlicy. Widać tutaj że tworzący się wówczas obraz orła śląskiego nabierał cech indywidualnych, zacieranych z czasem przez rozwój i dynamikę herbów niemieckich co związane było z realiami geopolitycznymi.

Odrębną kwestią może być to dlaczego nie skorygowano ewidentnie nieheraldycznego orzełka namysłowskiego. Odpowiedz być może jest prosta – trzeba pamiętać że był to orzeł miejski – plebejski, wywodzący się od książęcego, ale nie książęcy, ani nawet szlachecko – rycerski. Gdyby chodziło o herb księcia czy szlachcica zostałby on z pewnością szybko skorygowany – szczególnie w XIV/XV w. kiedy heraldyka święciła triumfy.

By się nie pogubić, cytuje: „Czesi i Habsurgowie byli tu grubo wcześnie i dłużej niż Prusacy i Polacy.” I znowu – ja rozpatruje czas kiedy herb się pojawił - a więc XIII w. – wpływy czeskie cały czas niewątpliwe, ale i próby niezależności wyrażane przez wielu książąt śląskich (aż nazbyt wielu) cały czas silne – minie jeszcze kilkadziesiąt lat zanim Śląsk zostanie połknięty po kawałeczku przez Przemyślidów i Luksemburgów. Co do Habsburgów to XVI/XVIII w. – jak ma się to do genezy herbu? Herb powstał w XIII w. za Piasta śląskiego – winą Luksemburgów, austriackich Habsburgów, Prusaków było to że pozwolili mu trwać w tej formie?

Pisząc o Landkreis Namslau miałem na myśli tylko i wyłącznie określenie od kiedy można datować istnienie administracyjnego herbu powiatu. I nic więcej.

Łączyć niechęć do godła naszej miejscowości z udziałem Konrada Białego wraz z rycerstwem śląskim w bitwie pod Grunwaldem to też chyba lekka przesada. Na początku XV w. prawie wszystkie księstwa Śląskie zhołdowane były Luksemburczykom. W ich mniemaniu walcząc po stronie swego seniora wypełniali jedynie swą powinność. Piastowie w Koronie już odeszli razem z Kazimierzem Wielkim, nadal trwali na Śląsku i Mazowszu – z Jagiellonami niewiele ich łączyło. Jeszcze raz podkreślę że niedługo później w 1414 r. ci sami rycerze śląscy wspomagać będą wojska polskie w walce z Krzyżakami.

Kończę już, bo rano nie wstanę. A żona się zapyta, do której się siedziało? Podsumowując: naprawdę miło się różnić – bez tego nie można by było podyskutować na ulubione przez nas tematy. A i informacji trochę przybyło. Najlepsze to tutaj rzeczywiście byłby projekt społeczny z udziałem ludzi zawodowo się tym zajmujących, ale oczywiście z zachowaniem tradycyjnych elementów.

No to żeby podgrzać atmosferkę proponuję jeszcze inny efekt radosnej twórczości "fachowców - heraldyków", czyli flagę starostwa. Zapraszam  nie tylko rastamanów, miłośników reggae i marychy  do dyskusji:

Flaga starostwa namysłowskiego (drugi raz kliknąć, by obejrzeć w całej zielonej okazałości)

Flaga miasta Namysłów (potem przeciągnąć stronę myszką w dół)

Nasze herby i flagi podlegają różnym koniunkturom politycznym. Heraldycy też im podlegają. Widać to ewidentnie na fladze powiatu. Nie znam się na heraldyce, ale jedno wiem, na "sztandarze" powiatu zielony - kolorek PSL-u - nie powinien być kolorem dominującym. Powinno być go najmniej - tak jak na herbie.

Z flagą miasta też czuję sie głupio. Ona mówi  - kapitulacja - już poddaliśmy się Niemcom:)) Za żadne skarby -  biel nie powinna być dominująca. Skoro żyjemy w woj. opolskim - to może gwiazda na herbie powinna być niebieska, tak jak w symbolice Maryjnej. Nowe barwy Dolnego Śląska to złoto( żółty) i czerń. Opolszczyzna ma kolor niebieski i złoty(żółty). Z barwami żłoto(żółć), czerń, błekit czułbym się Opolaninem - nie tylko Niemcem -  o rodowodzie dolnośląskim.

No rzeczywiście zaczyna się robić gorąco... ;-). Mnie jednak "entedy" opcja flagi: złoty-czarny-niebieski nie przekonuje. Wolałbym tu podeprzeć się rodowodem historycznym. Skoro Namysłów wywodzi się z korzeni dolnośląskich, to czy układ złoto-czarny nie wystarczyłby nam? Opolszczyzna(proszę o ewentualną korektę), to wytwór XX wieku i podziału administarcyjnego już po wojnie. A jeśliby się ktoś upierał przy Śląsku Opolskim, jako ewentualnym odwołaniu do historii (?), to terytorialnie nigdy do niego nie należeliśmy (podobnie zresztą jak Nysa i Brzeg). Jak dla mnie niebieski odpada.
A co do uszczegółowienia historii naszego orzełka, to "choince146" chylę czoła. Urzekła mnie Twoja - poparta historycznymi faktami - nomen omen historia ;-) Orzeł w lewo powinien zerkać i basta! :-]

Namislaviaku, może rzeczywiście masz rację z tym złoto-czarnym układem flagi starostwa. Ja do spraw herbowych - jak widzisz podchodzę ideologicznie - nie mam wystarczającej wiedzy historycznej i heraldycznej. Doktorem Nienałtowskim to ja nie jestem i nigdy nie będę. Uprawiam publicystykę historyczną i prowadzę z natury subiektywnego bloga. Ot i wszystko. Lubię poza tym płynąć pod prąd. Dopiero teraz zaczęły działać mi linki "choinki". Jakoś nie wierzę w te piastowskie pomyłki i ukłony heraldyczne. Zakładam hipotezę genezy zwrotu oleśnickiego i namysłowskiego orła piastowskiego z prastarą opcją antypolską - wykorzystywaną i przez Czechów, i przez Krzyżaków. Ta piastocentryczność namysłowskiego i oleśnickiego orzełka nie daje mi spokoju. A może poprosimy o opinię dra Nienałtowskiego i innych wrocławskich znawców. Dla "choinki" i "madzika" - chester szykuje kolejną grubą sensację. Mieliśmy jeszcze jednego powojennego burmistrza - i to już w maju 1945 roku. Ślad po nim zaginał, bo został skazany w pierwszym namysłowskim pokazowym procesie stalinowskim. Wyszedł z więzienia dopiero w 1956 roku. entedy

No to jak zaczynamy proces rehabilitacyjny Konrada VII Białego i jego oleśnicko-namysłowskiej chorągwi to "niezawodna" w takich momentach jest GW - Gazeta w Opolu:). Oto nasz kontrowersyjny Konrad VII Biały. Co byśmy w widzeniu historii byli subtelniejsi niż mistrz Jan Matejko. Chętnie jednak przeczytałbym reahbilitacyjnej opowieści o bracie Konrada VII Białego - Konradzie VIII Krzyżaku:) Zdecydowanie nie podoba mi się, że jeden i drugi ostro rezali husytów. Ich przeciwnikiem był chyba mój ulubiony bohater  z czasów dzieciństwa - Bolko Puchała. No i Dobek Puchała - ten spod Grunwaldu. No proszę, nie mogę pogodzić Konradów Oleśnicko-Namysłowskich z kolejnym dziecięcym polskim mitem. Jak Bolek Puchała z Polakami-husytami oblegał Namysłów,  kibicowałem mu całym sercem;)

No i co z tego, że zrekonstrujemy miejskiego orzełka zgodnie z zasadami sztuki heraldycznej, skoro nie będzie z tym herbem miasta identyfikowało się nasze sece?

Flaga powiatu i miasta, jakie są, każdy widzi. Czyżby nikt nie miał odwagi i ochoty skomentować tych flagowych absurdów?

Flaga powiatu - czerwień i zieleń wskazują kto rządzi tym powiatem, a żółty jest dla zmyłki ;)
Flaga miasta - niby pokrywa się z kolorystyką herbu (biel, czerń, czerwień, żółć),Ale jakoś tych kolorów za dużo i dziwnie poukładane - dwa kolory by starczyły.

Nasz sentyment do Konrada VII Białego... W końcu potomek jedynego księcia namysłowskiego :D czyli swój ;p

Wracając do herbu naszego miasta, choinko, możesz mi powiedzieć, dlaczego nasz bardzo piastowski orzełek, nie ma na półksiężycu  krzyżyka z  opaski Henryka Pobożnego lub Henryka Brodatego? Mają ten element Piastowie Oleśniccy. Na pewno nasi Krzyżacy spod Głuszyny i Rychtala ruszyli w 1241 r. po Legnicę. No to wtedy przynajmniej byliśmy razem. To dla mnie ważne, buduje wspólnotę i krzepi. Dlaczego u licha ta gwiazda jest w naszym herbie czerwona. Czy tak było zawsze. O ile mnie pamięć nie myli, to orzeł na  Bramie Krakowskiej kuty w piaskowcu  został bezsensownie pomalowany farbą przy okazji ostaniego remontu wieży. Po wojnie to ta czerwona poniemiecka  czerwona gwiazda z witraża Urzędu Miejskiego pewnie bardzo podobała się komiendantowi goroda Namsłał i namysłowskim komunistom.

O - to już pytania z wyższej półki a odpowiedzi mogą być tylko przypuszczeniami (głównie jeśli chodzi o kolor gwiazdy maryjnej). Symbolem maryjnym jest pięcioramienna gwiazda a jej kolor bywa różny (błękitny, czerwony, żółty, czarny, biały) - przeszukałem trochę szpargałów i w sieci - w przedstawieniach ikonograicznych XIII w. nie odnalazłem powiązania czerwonego koloru z maryjną symboliką Zakonu a właściwie w żadnym przypadku nie znalazłem potwierdzenia by Krzyżacy wówczas używali gwiazdy maryjnej jako symbolu. Po raz pierwszy natknąłem się na sybol maryjny u Michała Küchmeistera von Sternberg Mistrza Zakonu w l. 1414-22

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Micha%C5%82_K%C3%BCchmeister_von_Sternberg.PNG&filetimestamp=20080123191522

Ten i kolejne są jednak białe lub czarne. Oficjalny herb Zakonu wygląda następująco:

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Teuton_flag.svg&filetimestamp=20051012204616

I nigdzie ani gwiazdy ani czerwieni. Jest wytłumaczenie dlaczego Krzyżacy nie używali tego symbolu. W tym samym czasie (XII/XIII) w. istniało mniej popularny i znany, ale także działający najpierw w Palestynie a później w Europiee środkowo - wschodniej (dokładnie w Czechach) Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, co odbierało Krzyżakom zapewne ochotę na powielanie tego znaku. Ich symbol wygląda następująco:

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Cross_with_red_star.gif&filetimestamp=20050912183611

W ten sposób można stwierdzić że już w średniowieczu kolor czerwony wiązał się z kultem Maryjnym (dziś wiele kolorów - patrz flaga Unii Europejskiej) i niekoniecznie wiązać go należy z Krzyżakami - którzy jednak jak wydaje się - i gwiazdy i koloru czerwonego się wystrzegali. A czemu w Namysłowie gwiazda ma kolor czerwony - trza by było poszukać.

Pytanie o symbole Henryków śląskich w Namysłowie, to kolejne na które nie odpowiemy a tylko możemy domniemywać. Półksiężyc i krzyż to znaki Henryka Brodatego

http://www.poczet.com/henryki.htm

Dodał je do swego orła jego syn Henryk Pobożny

http://www.poczet.com/henrykii.htm

W przedstawieniu z 1300 r. Henryk Pobożny ukazany jest jednak z orłem, przepaską i bez krzyżyka,

http://olesnica.nienaltowski.net/HerbKsiestwaolesnickiego.htm (szukać w połowie strony)

czyli krzyżyk należy kojarzyć (patrząc na cały Dolny Śląsk) z krótkim okresem czasu w którym niewątpliwie silna postać Henryka I wywierała wpływ na popularność symbolu, jedynym uniwersalnym symbolem Dolnego Śląska pozostał półksiężyc (czy przepaska).

Jednocześnie zauważyć należy że Piastowie oleśniccy rządzili w tym księstwie długi okres czasu i wywodzą się bezpośrednio od Henryka Pobożnego syna Brodatego - więc nie dziwi i ta symbolika książęca, książęcego miasta. Miasto sygnowało się ich herbem do 1492 r, czyli do śmierci ostatniego oleśnickiego Piasta - Konrada X Białego.

dzisiejszy herb Oleśnicy http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_Ole%C5%9Bnica_COA.svg&filetimestamp=20080816135346

Namysłów oprócz krótkiego epizodu (1312/13-1323 Konrad I oleśnicki / namysłowski tylko 1313-1320/21, a więc Namysłów od półtora wieku sygnował się własnym znakiem) miastem książęcym nie był, otrzymał prawa miejskie za ich rządów ale nie oznaczało to przejęcia pełni ich symboli, zresztą to Oleśnica w tym przypadku była "miastem stołecznym".

Sami protoplaści książąt oleśnickich także nikonsekwentnie stosowali symbolikę dwóch pierwszych Henryków: żaden z czterech synów Henryka Pobożnego rządzących w pozostawionej przez niego dzielnicy nie dołącza po ojcu i dziadzie krzyża do orła (są nimi Bolesław II Rogatka, Henryk III Biały, Konrad I Głogowski, Władysław Salzburski), wtedy też ukształtować miał się ostatecznie wzór przepaski dolnośląskiej. Idąc w kierunku Oleśnicy: syn Konrada I, Henryk III Głogowski także nie stosuje tego symbolu (przynajmniej na godle, pojawia się sama przepaska z krzyżem ale na jego kwartnikach), tenże książe od roku 1294 do swej śmierci w 1309 r. staje się władcą Oleśnicy. Syn Henryka III - wspomniany wyżej Konrad I Oleśnicki / Namysłowski, jako książę na Głogowie posługuje się symboliką ojca - czyli bez krzyża. Dopiero zostając księciem na Oleśnicy pojawia się symbol znany nam najbardziej z płaskorzeźby na zamku oleśnickim - czyli orzeł, półksiężyc, krzyż. Kolejni władcy Oleśnicy będą już konsekwentnie ten znak stosować. Inną ciekawą i zastanawiającą rzeczą jest to że niezależnie od symbolów stosowanych indywidualnie przez władców wymienionych wyżej (krzyż lub jego brak) symbol przepaski z krzyżem pojawia się bez orła na dokumentach i pieniądzach. Do powyższego pokrótce:

http://www.olesnica.org/Geneza%20herbu%20Olesnicy.htm

http://olesnica.nienaltowski.net/HerbKsiestwaolesnickiego.htm i książęta wspomniani - trzeba pogrzebać na stronie zaczynając od Henia I, i szukać ojciec, syn, lub gdzie indziej - inaczej byłby to jeden wielki link: http://www.poczet.com/henryki.htm

Podsumowując - Namysłów to nie Oleśnica, gdzie żądzący książęta odcisneli swe piętno na znakach miejskich, znakach które były przypisane do książęcego miasta. Książęta oleśniccy po długim niebycie symboli Henryka I i II przyjęli je jako swe indywidualne godło związane nierozerwalnie z rządzoną przez nich Oleśnicą.Równie dobrze można by było zadać pytanie dlaczego inne miasta rządzone przez Henryków śląskich a nie tylko Namysłów, nie przyjęły od nich symboliki krzyża:

Niemcza http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_Niemcza_COA.svg&filetimestamp=20060608132354

Chojnów http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_Chojn%C3%B3w_COA.svg&filetimestamp=20090911183837

Lubin http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_Lubin_COA.svg&filetimestamp=20080813150321

czy chociażby Złotoryja, której prawa miejskie jako osadzie nadał w roku 1211 książę Henryk I Brodaty, osadzając tu niemieckich kolonistów. Jest to najstarsza udokumentowana lokacja na ziemiach polskich, co pod względem prawnym czyni Złotoryję najstarszym miastem Polski - i też nie mają krzyżyka - ci to dopiero muszą się tłumaczyć!.

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:POL_Z%C5%82otoryja_COA_1.svg&filetimestamp=20080711162026

Dzięki za kolejną nieprzespaną noc - a miałem dzisiaj ochotę zabrać głos w sprawie namysłowskich burmistrzów - a czas iść spać. Może jeszcze będzie okazja. Za tydzień rok szkolny i koniec siedzenia po nocach. I znowu linki mi nie działają. Czy jest tu gdzieś możliwość edycji z większą ilością działań na tekście? Np hiperłącza?

Choinka:

Dzięki za kolejną nieprzespaną noc - a miałem dzisiaj ochotę zabrać głos w sprawie namysłowskich burmistrzów - a czas iść spać. Może jeszcze będzie okazja. Za tydzień rok szkolny i koniec siedzenia po nocach.

Choinko, ale za to,  jaką mamy pasjonującą dyskusję herbową [z niecierpliwościa czekam na uaktywnienie Twoich ostatnich linków przez RedNacza lub Webmastera] - i pośrednio flagową. Weryfikujemy naszego orzełka heraldycznie(Ty) i ideowo (ja) - i  jakie ciekawe inne głosy - madzika, anonima z Oleśnicy, wreszcie namislawiaka, bo to on jest ojcem tego sporu.  Budujemy przecież naszą trudną - nie tylko herbową - tożsamość. Orzeł z herbu Namysłowa musiał być poddany takim omłotom. Wcześniej nikt tego nie zrobił. Z pokorą przyjmowaliśmy urzędowe "oryginalne" propozycje. Taki urzędowy sposób budowania symboli wspólnoty sprawił, że nasz orzełek stał się wyalienowany, a nasze sztandary zostały zawłaszczone. Krzepiące jest to, że  takiej herbowej i flagowej polifonicznej dyskusji nie ma nawet dr Nienałtowski:) Ona przywróci orłowi i fladze należną im godność.

Dodam jeszcze, że za żadne skarby nie wywieszę w oknie ani miejskiej, ani tym bardziej starościńskiej flagi. Mam podwójny uchwyt, cierpliwie będę czekał, aby obok biało-czerwonej załopotał sztandar, którym nie byłbym zażenowany.

Wracamy do tematu - na razie koniec dyskusji o naszych flagach i herbach. Prezes Tadeusz Wincewicz przesłał ;) "odcenzurowaną" stronę Adressbucha - Namysłowskie NSDAP. Bardzo dużo ciekawych informacji:))

Organizacja Partyjna NSDAP  "Środek" miała swoją siedzibę na Parkstrasse 10, po wojnie Parkowa 20, po zmianie 22, czyli w najpiękniejszej pożydowskiej namysłowskiej willi, tej z magnoliami, gdzie dzisiaj mieszka rodzina Dębskich. Co ciekawe, tuż po wojnie w tej willi mieszkał burmistrz Bolesław Obrębski z PPS. Mieszkałem zaraz po urodzeniu, w 1960 r., w oficynie tej willi, tam gdzie mieści się dzisiaj garaż, mam nawet zameldowanie wpisane w swojej pierwszej  książeczce zdrowia: Parkowa 20. Nie wiedziałem, że jako roczne dziecko mieszkałem nad garażem NSDAP-owskiej limuzyny:))

 

Na czele Grup Szturmowych SA - 21, 23,25/157 stał sekretarz sądowy Fritz Gornig, pewnie niegdyś Górnik.

Na czele Grupy Szturmowej SS 3/16 stał Julius Sichring, weterynarz miejski.

Na czele Narodowo-Socjalistycznego Szturmowego Skrzydła 10/30 stał z kolei nauczyciel Theodor Thienel.

Widać z tego, że przedwojenna niemiecka inteligencja angażowała się z całego serca i wszystkich swoich sił:))

W Namysłowie działały ponadto inne podstawowe organizacje partyjne NSDAP, którym patronowali "pruscy święci":

- Manfreda von Richthofena (lotnika)

- Ottona Bismarcka (prezydenta)

- Maxa Gohli (namysłowskiego bojówkarza SA)

- gen. Karla Litzmanna (stratega)

Dzisiaj już wiadomo, dlaczego na dworcu w Pawłowicach Namysłowskich, miejscowości, gdzie skonał Max Gohla, bojówkarza SA, którego "skasowali" socjaldemokraci - Gotschalk i Mueller - takie na peronach stare strzegomskie marmury:))

Jak się umiera z okrzykiem: Heil Hitler! -  na ustach, no to koniecznie zostaje się świętym:)) NSDAP-owski święty miał w Namysłowie swoją ulicę: Max Gohla Strasse - dzisiaj Szopena.

W Namslau było całe osiedle "Ku pamięci" tych "świętych" - ulice Maxa Gohli, Herberta Norkusa, Wilhelma Gustloffa i Horsta Wessela (autora nieoficjalnego hymnu III Rzeszy). To dzisiejsze ulice Chopina, Plater, Żeromskiego i Kościuszki.

Otrzymałem już osławioną i kompletną Namslauer Adressbuch.. z 1940r.na CD.Sprawdzałem i porównywałem ją z niekompletnym(ocenzurowanym?)Adressbuchem na stronie
http://www.namslau-schlesien.de/adrinhalt.htm - ten na CD jest kompletny i nic nie zostało pominięte.

I tak,Adressbuch "namslauerów" nie zawiera repliki stron o nr rzymskiej I-VI i
cyframi arabskimi 1-4,8,9,10 i 46 oraz okładki.
Na CD jest komplet,a więc okładka, wewnętrzna strona okładki bez nr,
dalej strony I-VI(na stronach I,II,IV,VI-reklamy, III - to
karta tytułowa a na V - spis treści).Dalej następuje numeracja arabska,strona 1-2
- wprowadzenie,opis i charakterystyka powiatu,sporo ciekawych
informacji gospodarczych,inwestycjach w mieście i
powiecie,drogach,ilości i powierzchni gospodarstw rolnych
zakładach,wytwórniach,firmach,itp. m.in. zawiera ciekawą informację o
budowie linii kolejowej Międzybórz-Syców-Namysłów-Brzeg,szkoda,że tej planowanej
części odcinka Namysłów-Brzeg, Niemcy nie zbudowali!Zapewne nigdy już budowa w całości tej linii nie zostanie zrealizowana.
Sprawozdanie podpisał Główny Inspektor Powiatowy(Kreisoberinspektor) Konig.Strona 3 - to ta Nas interesująca, zawierająca adresy i nazwiska przedstawicieli partii rządzących, a więc NSDAP i innych jej przybudówek, jak nie mający większego znaczenia niemiecki związek zawodowy pn.Niemiecki Front Pracy(istniał w latach 1933-1945) i był całkowicie podporządkowany NSDAP.
Podzielam opinię entedego,że z oczywistych względów "namslauerzy" ją
ocenzurowali, tu jest kompletna.Ponieważ entedy już ją otrzymał(z innego źródła) i zaczął publikować co ciekawsze wątki, z bardzo dobrym historyczno-politycznym komentarzem,nie będę wymieniał adresów oraz nazwisk poszczególnych przywódców i kierowników namysłowskiego NSDAP z 1940r.
Zresztą, czy to jeszcze dzisiaj kogoś interesuje? Czy warto,to robić?
Dodam tylko,że w 1940r. Powiatowe Kierownictwo Partii mieściło się przy ul.Lange Strase 5(to dzisiejsza ul.St.Dubois nr 5),ten b. ciekawy budynek, pod tym samym nr 5,istnieje do dziś.Obecnie ma w nim swą siedzibę Administracja Domów Mieszkalnych(spółka ma dość przydługą nazwę"ADM - TBS" Sp. z o.o.),c.d.n.

Dla uzupełnienia postu Anonima: była też ulica wspomnianego Manfreda von Richthofena (lotnika) - to dzisiejsza Żwirki i Wigury.

A kontynuując temat "pruskich świętych" - nie wiem dokładnie kiedy, ale plac Pietzonki (dziś pl. Wolności) przezwano na plac własnie gen. Litzmanna.

Chodziło mi o postaci późniejsze w tamtym poście, ale dzięki za trafną uwagę ;) Wylogowałem się i nie widziałem, że piszę jako Anonim ;)

A co do Placu Wolności. Raczej przebiegło to w drugą stronę - najpierw był General Litzmann Platz, a dopiero później Pietzonka Platz. Plan miasta ukazujący stan na 19-20 stycznia 1945 roku tak to przedstawia.

Kim był Pietzonka? "Ciocia Wikipedia" prezentuje nam jeden biogram - urodzonego w Opolu Ericha Pietzonki, weterana walk na Krecie w 1941 roku. Może jego rodzina pochodziła z Namslau?

Może był ktoś inny, sam generał Litzmann zmarł w 1936 roku, także wtedy mogła zostać nadana nazwa...

A taka Yorckstrasse (1 Maja) - Ludwig Yorck von Wartenburg (1759-1830) był pruskim feldmarszałkiem, walczył z Polakami w 1794 roku, a następnie do 1814 roku walczył w Wojnach Napoleońskich. Wilhelmstrasse - czy to ku czci "kaisera" Wilhelma I, czy też jego wnuka Wilhelma II, czy też "ulica Wilhelmów"?

Madzik, tego Yorcka Wartenberga - też namslauera!( żona i teść urodzeni w Namysłowie, początek kariery wojskowej w naszym miastku)  - rozłożyłem niegdyś na czynniki pierwsze w tekście "Pruscy protoplaści Hansa Klossa". Polecam szczególnie post scriptum tekstu.

Muszę odswieżyć i uporządkować bibliograficznie dyskusję - m. in. ze względu na kapitalny wywód choinki146 na temat herbu Namysłowa.

- herby miasta i powiatu Namysłów - posty 20-21; 24-46 [Namislaviak, choinka146, entedy]

- NSDAP w Namysłowie - posty 7; 17; 18; 46, 48 [nadroj, chester, entedy]

- siedziby MO i UB w Namysłowie - posty 8; 9; 11 [chester, entedy]

- kino "Zorza" - post 14 [entedy]

Namysłowski Adressbuch składa się z dwóch części (spis właścicieli posesji + instytucje). Z kolei, nieporównanie większą wartość historyczną przedstawiają Księgi adresowe miast rejencyjnych - Wrocławia czy Legnicy. Składają się one z trzech części - dodatkowo zawierają spis lokatorów wraz z zajmowanymi przez nich lokalami :)