Polecane firmy: Klub Biznesu Biznes.Space

Dlaczego? Pieniądze...

Drodzy czytelnicy, czuję się fatalnie ...

... kiedy patrzę na zespoły muzyczne, sportowców, rajdowców i wielu innych utalentowanych ludzi z Namysłowa, którzy mogliby osiągnąć wiele w Polsce a może nawet i na świecie, ale tego nie robią.

Dlaczego? Sprawa jest dziecinnie prosta - pieniądze. 

Zacznijmy od młodych zespołów muzycznych, które działają w Namysłowskim Ośrodku Kultury.
Osobiście znam kilku perkusistów czy gitarzystów, którzy swoimi umiejętnościami zawstydziliby niejednego "profesjonalnego" muzyka, jednak zapewne nigdy tak sie nie stanie. Dlaczego? Pieniądze. Żeby wybić się w branży muzycznej trzeba zostać zauważonym przez kogoś ważnego - nagrać dobre demo, czy zagrać bardzo dobry koncert na jakimś znanym festiwalu. Jednym słowem, trzeba zainwestować w swoją przyszłość. Niestety czasami ta inwestycja znacznie przerasta możliwości młodych ludzi, którzy często jeszcze uczęszczają do szkół, czyli nie pracują. Nagranie dema w profesjonalnym studio to wydatek około 1000 zł ( nagranie + profesjonalny mastering ). Z kolei wyjazd na koncert całego zespołu ( bus + kierowca + paliwo ) to jakieś 600 zł ( w zależności od długości drogi ). Ceny instrumentów również nie są niskie - za zestaw perkusyjny ( zestaw podstawowy + średniej jakości talrze ) trzeba zapłacić w granicach 4000 zł. Za sredniej klasy gitarę i wzmacniacz zapłacimy jakieś 1500 - 2000 zł. Podsumowując: żeby nauczyć się grać i zaistnieć w świecie muzycznym potrzeba ( oprócz talentu i chęci ) sporo gotówki. Dla niektórych sumy, o których pisałem mogą być niewielkie, ale uwierzcie mi drodzy czytelnicy, że dla człowieka rozpoczynającego swoją przygodę z muzyką ( sam nim kiedyś byłem, więc wiem, o czym piszę ) to poprzeczka nie do przeskoczenia. 
 
Przejdźmy teraz do ludzi pasjonujących się sportami motorowymi.
Ci, którzy interesują się tematem wiedzą, że najbardziej popularną postacią w naszej okolicy jest Marcin Kozłowski. Marcin ma na swoim koncie wiele tytułów i na pewno będzie miał ich jeszcze więcej. Zaczynał od fiata 126p, a teraz ściga się Golfem II po odpowiednich przeróbkach. Nie raz można było oglądać Marcina jak "objeżdża" o wiele mocniejsze samochody i wygrywa rajdy ku zdziwieniu wydawałoby się mocniejszych ekip. Niby wszystko ok, wygrywa, zdobywa trofea. Tylko co z tego, kiedy mógłby robić to w o wiele wyższych klasach samochodów i na bardziej liczących się rajdach. Nie dzieje się tak, ponieważ w grę wchodzą pieniądze, których trzeba mieć sporo, żeby zająć się wyścigami "na serio". Żeby kupić i dobrze przygotować auto klasy, powiedzmy Lancera Evo VIII trzeba mieć dobre pare tysięcy złotych. Już same części do Golfa, którym jeździ Marcin kosztują kilkanaście ( a czasami nawet kilkadziesiąt ) tysięcy złotych. Skąd na to brać pieniądze? Oczywiście, z własnej kieszeni, bo miasto nawet nie zainsteresuje się naszym mistrzem. Co z tego, że napiszą o Marcinie w Gazecie Namysłowskiej czy nawet dostanie on skromne dofinansowanie, kiedy to za mało. Moim zdaniem miasto mogłoby z powodzeniem sponsorować Marcina, a przy okazji wypromować się w całej Polsce. Podałem na przykład Marcina Kozłowskiego, ponieważ jest on najbardziej znany, jednak na pewno znalazłoby się jeszcze wielu rajdowców, którzy z pewnością posiadaliby duże umiejętności. 
 
Teraz sportowcy.
W Namysłowie jest kilku utalentowanych młodych ludzi, którzy swoimi wynikami dowodzą, że stać ich na o wiele więcej. Wprawdzie w Namysłowie działają różnego rodzaju grupy sportowe, jednak nie mają one dostatecznych środków do rozwijania talentów swoich podopiecznych. O miejsce do treningu nie ma sie co martwić, ponieważ w naszym mieście jest ich pod dostatkiem ( Orlik, czy nazwijmy to "centra rekreacyjne" przy SP4 i SP3 ). Problem tkwi bardziej w braku odpowiednich ludzi do trenowania. Nie ujmuję tutaj oczywiście wuefistom, którzy dość dobrze przygotowują młodzież, jednak do uzyskiwania wyników liczących się w Polsce to niestety za mało. Miasto mogłoby zatrudnić odpowiednie osoby do opieki0 nad młodzieżą, która wykazuje zainteresowanie sportem. 
 
Powyższy tekst to tylko moje zdanie, nie musicie się z nim zgadzać. Chciałbym, abyście wyrażali swoje opinie na temat pomocy finansowej dla utalentowanych mieszkańców Namysłowa. 

                       Pozdrawiam, Mamed 

P.S.

Coworkingowa przestrzeń w mieście
Klub Biznesu Biznes.Space

Jeśli popełniłem jakieś błędy ( a najprawdopodobniej to zrobiłem ), to przepraszam.

temat / lokalizacja

Dodanych komentarzy: 23

Witam Cię na blogosferze "eNklawa", "Mamedzie Khalidov". Masz fascynujący awatar. On zapowiada, że będziesz nowoczesnym wojownikiem. Enola Gay to kryptonim bombowca Boeing B-29 Superfortress, który w dniu 6 sierpnia 1945 roku zrzucił bombę atomową Little Boy na Hiroszimę. Jak widzę, na pokładzie nie masz na razie bomby. Ale to przecież Ty jesteś małym chłopcem - bombą atomową.

Szykujesz się do wojny, by mieć spokój i pokój? Twój lot zwiadowczy ciekawy.

Komu z "genialnych dzieci Namyslowa" warto pomóc finansowo? Jak pomóc wybitnym osobowościom ziemi namysłowskiej? A może blogosfera sama spróbowałaby założyć taką fundację?

Nie wierzę, by fundacja kontrolowana przez samorząd nie kierowała się w przydziale środków kluczem partyjnym, koteryjnym, układowym. W Namysłowie wszystko podlega przecież wtórnej reglamentacji - na przykład nawet wysokość zapomogi socjalnej zależy od dobrych relacji z każdym, nawet małym - pryncypałem. Nad każdą inicjatywą zawsze pojawia się partyjna lub koteryjna czapa. Za każdą złotówkę musisz zapłacić wasalnym hołdem. Porządek dziobania wyznaczają feudalne stosunki. Takie namysłowskie średniowiecze. Najprostsza funkcja wynika nie z demokratycznego wyboru, ale feudalnego nadania seniora-menadżera. Związki zawodowe zostały kupione i zmarginalizowane. Nic nie mogą, nic nie robią. To samo dotyczy społecznych inspektorów pracy.

Ciekawe - charakterystyczne dla wschodniego despotyzmu - jest stawianie tylko na młodych. Z pominięciem aspiracji i ambicji średniego pokolenia. W ten sposób - wywłaszcza się z wszystkich przywilejów potencjalnych konkurentów i wychowuje wiernych janczarów i zauszników. Starcy przekażą im w przyszłości ster rzadów. Dotyczy to tych instytucji, które nie podlegaja partyjnej konroli i reglamentacji. Bo tylko w ramach partyjnych jest możliwy awans mlodych. Możliwy jest oczywiście inny klucz awansu - koteryjny lub rodzinny. Kwitnie więc nepotyzm i układ. Nawet na uśmiech lub podanie ręki musisz sobie zasłużyć. Nie mówiąc już o innych przywilejach.

Pieniądze to temat uniwersalny! Przypomina mi się historia z żoną Einsteina, która w jednym z wywiadów chwaliła męża: - Mój mąż to geniusz! On umie robić absolutnie wszystko, z wyjątkiem pieniędzy. Prawdziwy talent się obroni - mimo wszystko wychodzę z takiego założenia.

Nie oczekiwałbym specjalnie pieniędzy od samorządu. Kasa gminna, czy powiatowa nie jest bez dna, a zawsze znajdą się głosy, że lepiej sfinansować nowe drogi/ boisko/ biuletyn urzędowy* [*niepotrzebne skreslić]. Warto za to byłoby liczyć na pomoc tutejszych dużych firm. I tutaj miałbym pretensje. Mamy kilka dużych zakładów, które prowadzą niemal globalne interesy, a w minimalnym stopniu dbają o lokalne public relations.

Sam często przesiaduję w NOK-owych piwnicach i gram w zespołach. I tak jak mówiono, wszystko rozbija się o pieniądze. Na 2 basowe wzmacniacze jeden jest spalony, a drugi nie daje rady przebić się przez ścianę dźwięku gitar. Mikrofony też nie są najlepszej jakości. Najlepszy sprzęt (w miarę jeszcze sensowne wzmacniacze) stoją na górze. Cieszy natomiast fakt, że we Wrocławiu, czy Opolu płaci się 30 zł za 3h grania- u nas jest za darmo. Tak samo można wypożyczyć kolumny, statywy, mikrofony, gdy chce się zagrać koncert. Nie wszędzie tak jest

Co do talentów. Już się przebiły, tylko nie mówi się o nich w namysłowskiej gazetce, przykład: THC-X, kapela znana w Polsce, w środowisku reggae/ska.

Reasumując. Są talenty, są zespoły, tylko trzeba odrobiny empatii od władz i zasilenia finansowego.

Będę brutalnie szczery. Z komentarza przebija stwierdzenie: dobrze, że u nas jest za darmo, szkoda, że nam nie płacą. Sam spędziłem w NOK-owych piwnicach trochę czasu i cieszyłem się, że mam dostęp do sprzętu. Jednak traktowałem to jak hobby. CHoć zmobilizowało mnie do zarobienia na upragnioną gitarę.

Denerwuje mnie przeświadczenie, że jak jestem artystą, to należy mi się dofinansowanie, bo inaczej świat zostanie pozbawiony możliwości poznania talentu. Masz talent, to oznacza, że już coś dostałeś za darmo. Reszta zależy od cięzkiej pracy. Ciekawe, czy Beethoven, Elvis, Miles Davis i The Rolling Stones otrzymywali państwowe dotacje...

Co do namysłowskich talentów, to zgadzam się. Za mało się nimi chwalimy. Niestety w Namysłowie obowiązuje powiedzenie: cudze chwalicie... No ale mamy teraz portal Namyslowianie.pl :-)

Nie o to chodzi. Zasada: "Jestem artystą, płaćcie mi" byłaby zbyt miła :). Każdy musi do swojego dojść, wiadomo. Jednak jeśli istnieje już Namysłowski Ośrodek Kultury i umożliwia on rozwój artystyczny, to wypadałoby, aby sprzęt był należytej jakości, prawda? To tak jak umożliwianie sali gimnastycznej, w której nie ma piłek.
Pozdrawiam.

Zgadzam się. Z autopsji jednak wiem, że ciężko utrzymać sprzęt w NOK w przyzwoitej formie. Zbyt dużo ludzi z tego korzysta. No i wiadomo, jak coś nie jest moje...

Ja tam byłem szczęśliwy, że mogłem pograć (nawet na zdezelowanym) sprzęcie.

Ja jestem szczęśliwy za samą możliwość posiadania sali i możliwości grania :). Ale każdy się ze mną zgodzi, że jak coś jest nowe i porządne, to ludzie to szanują. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, ale mimo wszystko. Nie wydaje mi się, żeby zakup kilku wzmacniaczy, mikrofonów, kolumn był wydatkiem, aż tak nadszarpującym budżet gminy.

Tu już wkraczasz na grząski grunt polityki ;) Przekonaj władze, że warto kupić sprzęt grupce młodych ludzi, którzy pewnie jeszcze głosować nie mogą. Od razu się pojawią chętni z wyrzutem: dlaczego dajecie im, a nie nam.

Są pewne środki perswazji, nawet władz :). W Namysłowie, elity rządzące chętnie inwestują w młodzież licząc na głosy w przyszłości :). Poza tym, większość osób grających w NOKu, to dorośli, więc nawet jeśli.

To trzymam kciuki :) Bo w zasadzie namysłowskim kapelom życzę jak najlepiej.

P.S. Chętnie poznałbym te środki perswazji ;)

Maluteńkie sprostowanie co do jednego zdania
"Enola Gay to kryptonim bombowca Boeing B-29 Superfortress,"

Enola Gay to nie kryptonim tylko nazwa własna nadana przez załogę. (na marginesie imię i nazwisko babki bombardiera)

Przepraszam za totalny offtopic ale nie mogłem tego tak zostawić ;)

A mi się zawsze wydawało, że to było imię i nazwisko, ale matki. Zresztą, to już chyba nieważne :). A faktem jest, że równie dobrze za kryptonim można uważać nazwę "Kubuś"- transportera opancerzonego, którego powstańcy używali do odbicia Uniwersytetu Warszawskiego.

Nie będę się dzisiaj boksował. Nie wypada. Dzisiaj rozmawia się z Duchami. MadoPL, widzę jednak, ze jesteś pacyfistą, który nie chce wojny i boi się retoryki walki. Nazwy własne to można mieć w domu, a nie w wojsku. Tu obowiązują kryptonimy. Jak sądzisz, jak dowództwo nadzorujące lot zwracało się do I pilota - nazwą własną czy kryptonimem? Zreszta to nie jest istotne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla porucznika entedy'iego Enola Gay będzie kryptonimem dla Ciebie - pokojowo nastawionego do władzy namysłowianina - nazwą własną. Szkoda, że nie mogliśmy sobie podyskutować o tym , co w rdzeniu postu. Ale Ty doskonale wiesz, co robisz.

W takim razie pozostaje mi zadać pytanie czy w komunikacji radiowej z samolotem używane było Enola Gay ? Chyba nie. W lotnictwie amerykańskim panował zwyczaj nadawania samolotom imion własnych. Przykładem może być tu B-17 Memphiss Belle, Była to część tzw nose artów. Do komunikacji radiowej używano kryptonimów cyfrowych W których skład wchodziła końcówka nr seryjnego. Ale uprzedzam nie ma dostępu do źródeł swych na razie wiec nie upieram się na 100%

A co do Kubusia to się zgodzę bo był tylko jeden więc nie trzeba było ich rozróżniać ;)

Co do dyskusji na temat rdzenia postu to przeprosiłem za OFFTOPIC :)

Trochę przemyślałem sprawę i należało by się zastanowić co rozumiemy przez pojęcie kryptonimu.
Bo jeśli to jak oznaczony był samlolot i jaki jest jego słowo/klucz do komunikacji i ewidencji, to w USAAF była to litera malowana na stateczniku poziomym pod symbolem grupy/ skrzydła bombowego.
Natomiast jeśli kryptonim to nazwa samolotu namalowana jego nosie i używana do komunikacji między załogami tzw nick name, no to wszystko sie zgadza.
Ale..
Jeśli zajrzeć do słownika języka polskiego pod hasło kryptonim, to cała gadka nie ma sensu, za co przepraszam.

Nie ma sprawy. Kiedyś i tak sobie podyskutujemy. Ale jesteś drobiazgowy, Mado.PL. Jam jest już zaprawiony w bojach napoleońskich - "Napoleon.gery.pl" - tam bez przerwy zdarzają się podobne do Ciebie "szwajcarskie zegarki" i "niemieccy aptekarze".

"Kiedyś i tak sobie podyskutujemy"

Zabrzmiało jak groźba :)
OK Ale już przeprosiłem za zabranie głosu w sprawie która nie ma nic wspólnego z meritum postu.
Ale to wszystko przez to "żem został podpuszczon"..
Więcej tego nie uczynię i już nie zaśmiecam wątku
Pozdrawiam wszystkich Namysłowian ;)

MadoPL, przepraszam, ale trochę Cię sponiewierałem, a nie zasłużyłeś na to. Duch Romka - a dziś Dzień Zaduszny - działa. Dobrze, że jutro ściągnę tę lornetę "Obserwatora" i zmienię swój awatar. Lorneta Romka zobowiązuje do niegrzecznych zachowań. Może i miałeś rację z tym kryptonimem. Ja swoją wiedzę czerpałem tylko z różnojęzycznych "Wikipedii".

Cóż, byłoby miło...
ale powiem szczerze, i tak mamy dobrze, przynajmniej nie musimy do wszystkiego dopłacać, jak w dużych miastach.

Nie wiem kim jestes, ale w sporcie namyslowskim to Ty nie siedzisz. Napisales ze jest kilka grup to sie nazywa klub. Gdyby wszystkie kluby w Namyslowie sie polaczyly czyli ZRYW ORZEL DWOJKA NAMYSLOW i NKS to co za tym idzie, bylyby pieniadze i to spore, z wojewodztwa. Na kazdych zawodach rangi Mistrzosstw POlski, makroregionow i wyzej dostaje sie punkty za miejsca, jeden punkt to okolo 120 zl, ja sam w tym roku zrobilem ich ponad 20. Takze nie jestes w temacie a piszesz cos. BRAK ODPOWIEDNICH LUDzi DO TRENOWANIA !! O CZYM TY GADASZ !! W OGOLE BYLES W TYM SRODOWISKU DOWIADYWALES SIE CZEGOKOLWIEK. W Namyslowie sa super Trenerzy, poczawszy od starych do mlodych. Nie bede wymienial nazwisk bo nie mma takiej zgody, ale nie widac ze nie ejstes w tym srodowisku. Jakos mnie renowal wuefista jak to napisales i w tym roku zdobylem kilka medalow Mistrzostw Polski.

 

Nastepnym razem jesli czegos nei wiesz to nie pisz. Fakt pieniadze sa potrzebne. Ale gdyby byly to ma sie tym kto zajac.

DO RedNacz Namyslowskie firmy nie chca pomagac. Bylem, lazilem, zanosilem podania o dofinansowanie, nikt nic nei pomogl. Nasz starosta cos tam obiecywal ale nic nie pomogl.

Jesli te kapele sa takie dobre i graja w piwnicach, to czemu nie pojda do ktoregos z tych programow, MAM TALENT, czy MUST BE THE MUSIC.

Starsi Namysłowianie, którzy interesują się lokalną sceną muzyczna pamiętają zapewne zespół, który grywał w piwnicach NOK-u o nazwie Faces (wcześniej Sorrow). Chłopcy wygrywali wszystkie możliwe warsztaty muzyczne, grali u boku największych polskiej sceny muzycznej (Krystyna Prońko, Perfect, ONA i in.). Wystąpili nawet w programie młodzieżowym, chwaleni przez Janusza Józefowicza. NAgrali do tego kilka dużego formatu demówek. I co? Nic.... Dziś tylko jedna osoba z zespołu wykonuje piękny zawód muzyka. Jest to Sławek Puchała, perkusista. Do niedawna był prekusistą w zespole Stachurskiego, a teraz gra w zespole "królowej" Dody.  To pewnie nie jest spełnienie jego marzeń, choć trudno powiedzieć - robi w życiu to, co zawsze chciał robić.

To nasuwa jednoznaczne skojarzenia. Nie wystarczy talent kompozytorski i umiejętności. Potrzeba jeszcze trochę szczęścia i "trafienia" w odpowiedni czas. Wielu ambitnych muzyków twierdzi, że nigdy nie zagra muzyki komercyjnej,  nigdy się nie sprzeda. Tymczasem to jest chyba droga do kariery muzycznej. Można mieć ambicje, ale na to aby tworzyć coś bardziej ambitnego przyjdzie jeszcze czas. Jeśli ktoś ma zamiar muzyką zarabiać na chleb, niech zagra coś dla prostego człowieka. Coś, co się rewelacyjnie sprzeda całemu ogromowi słuchaczy i rozgłośni radiowych. Marek Raduli, wieloletni gitarzysta grupy Budka Suflera, jest świetnym gitarzystą jazzowym, a przez lata grywał pioseneczki typu "takie tango". Chyba tego nie żałuje, bo dzięki temu zarobił naprawdę dużo pieniędzy.